Monthly Archives:

Maj 2016


Sezon niewinnych
Samuel Bjørk
Cykl: Holger Munch i Mia Krüger (tom 1)
Wydawnictwo: Sonia Draga



OPIS FABUŁY:

Na norweskiej prowincji zostaje znalezione, powieszone na skakance, ciało sześciolatki. Dziewczynka ma na sobie ubranie lalki, a na szyi plakietkę jednej z linii lotniczych z informacją „Podróżuję samo”.
Detektyw Holger Munch, szef specjalnego wydział zabójstw w Oslo wraz z jego najskuteczniejszą podwładną, Mią Krüger, rozpoczynają śledztwo.
Pomimo wcześniejszej niechęci, Mia, cierpiąca na depresję i zmagająca się z własnymi demonami, angażuje się w sprawę i odkrywa, że morderstwo dziecka to najprawdopodobniej preludium do serii podobnych zbrodni. Trop prowadzi do nierozwiązanej sprawy sprzed sześciu lat, kiedy pewna dziewczynka została porwana z oddziału położniczego w mieście Hřnefoss.
Wkrótce okazuje się, że morderca przeprowadza osobistą wendetę za to, że dziecko nie zostało nigdy odnalezione, a ofiarami jego zemsty mają stać się sami śledczy… Rozpoczyna się morderczy wyścig z czasem i śmiertelna gra z psychopatą…
Kim okaże się morderca? Czemu jego ofiarami są dzieci? Na kim chciał się zemścić?

MOJA OCENA:

Cóż, sam opis fabuły tej powieści jest dość mocno intrygujący, prawda?

To pierwsza książka przeczytana przeze mnie, w której bohaterem jest była policjantka. Odcięta na wyspie chce poskładać siebie po śmierci siostry. Nie udaje się jej. Nie chodzi na terapie, bierze silne leki i do tego pije mocne trunki. Chcę popełnić samobójstwo, ma nawet wyznaczoną datę
18 kwietnia( data śmierci siostry).

Holger był partnerem policyjnym Mii. To, co ich łączy, to smutne wydarzenie z przeszłości. Kobieta w zemście zabija Markusa Skoga (przez niego nie żyje siostra Mii).  Holger stanął w jej obronie i powiedział, że działała w samoobronie. Dzięki niemu nie trafiła do wiezienia.
 Zostają znalezione zwłoki 6 letniej dziewczynki powieszonej na skakance. Najdziwniejsze jest to, że zabójca ubiera ofiary w sukienki lalek i przyczepia do szyi plakietkę z tekstem „Podróżuję sama”.
Holger dostaje zlecenie, i prosi była partnerkę w znalezieniu sprawcy.
Powieść przeczytałam od razu, bowiem zaintrygowała mnie fabuła i zagadka kryminalna. Nie potrafiłam się od niej oderwać i zarwałam noc. 
Autor zwodzi czytelnika, i rodzi się pytanie, kto może stać za wszystkimi tymi wydarzeniami, kto podsuwa kolejne tropy. Podejrzenia padają na różne osoby. Do końca nie jest się pewnym, kto jest mordercą.

Wciągająca fabuła, kolejne intrygujące wątki, budowanie napięcia i tajemniczości. Sięgające coraz głębiej wydarzenia wstecz (w ostatnim rozdziale dowiadujemy się, co tak naprawdę się stało), nacisk położony na śledztwo jest atutem powieści. 
Sama zbrodnia jest higieniczna, opisana zdawkowo. Więc jeśli ktoś szuka krwawych szczegółów, tego tu nie znajdzie.
Grupa bohaterów tworzy zamknięty krąg, a morderca jest wśród nich.
 Autor nie analizuje stanów psychicznych postaci.
 Książka przedstawia czytelnikowi wiele punktów widzenia. Nie ma tutaj jednej perspektywy, spojrzenia na sprawy oczami tylko jednej osoby. 
Powoli przyzwyczajam się do tego i stwierdzam, że faktycznie takim książkom służy taka narracja.
 Co prawda w niektórych momentach przebieg wydarzeń da się przewidzieć, ale i tak nie zmniejsza to przyjemności w czytaniu. Autor stworzył błyskotliwe dialogi, sarkastyczne humory. 
Tajemnica, fałszywe ślady, tropy i powiązanie mordercy z bohaterem, tutaj znajdziemy wszystko. O NIM wiemy niewiele i właśnie dlatego tak bardzo zafascynowana byłam, jakimi motywami się kierował. Dlaczego takie ofiary, a nie inne. 
Zaskoczona byłam zakończeniem… gdy już wiedziałam kto nim jest. Obstawiałam kogoś innego…
Chciałabym już teraz sięgnąć po kolejne tomy tego cyklu.Mam nadzieję, że Wydawnictwo szybko wyda dalsze zbrodnie, gdzie będę mogła śledzić losy bohaterów. Nie mogę się tego doczekać. Polecam!
    Share:
    Tytuł oryginału: Släke
    Wydawnictwo: Jaguar, 2016
    Język oryginału: szwedzki
    Seria: Frederic Broman (1)
    Tłumaczenie: Magdalena Wiśniewska




    OPIS FABUŁY:

    Pierwsza część kryminalnej sagi z Gotlandii. Głównym bohater, inspektor policji Frederic Broman przeniósł się wraz z rodziną ze Sztokholmu na Gotlandię. Cała rodzina marzyła, że wreszcie będzie mogła wieść spokojniejsze życie na wyspie. Oczywiście tak się nie dzieje. Trwa słoneczne lato, na wyspę zjeżdżają turyści. W domku letniskowym zostaje odnaleziona zabita owca z charakterystycznie rozciętym podbrzuszem. Kilka dni później w bagażniku na dachu samochodu policja odnajduje zwłoki mężczyzny z podobnym cięciem jak u zwierzęcia. Gotlandia staje się wyspą strachu…

    MOJA OCENA:


    DOBRY KRYMINAŁ MUSI BYĆ DLA NAS GRĄ !!!  
    SAMI MUSIMY WYTYPOWAĆ PODEJRZANEGO. 

    Fabułę już znacie więc parę słów o odczuciach.

    Pomysł na książkę bardzo dobry, odtworzony realistycznie. Obrazy jak i miejsca zbrodni przyprawiają o gęsią skórkę, choć nie są opisane w dość brutalny sposób. W trakcie rozwoju akcji, nastrój tajemniczości rośnie wraz z przeczytaną stroną. Rzucane są podejrzenia na różne osoby. Fałszywym śladem może być wszystko, każdy szczegół  wprowadza nas w błąd.

    „Gdzieś powinna być granica, za którą człowiek nie czuje się bezpiecznie. Dotyczy to nawet psychopaty.”

    Nowa postać dodaje coś nowego do śledztwa. Autor nie analizuje stanów psychicznych postaci. One są pewnymi „typami” założonymi z góry. Nie ma tu jednej perspektywy, spojrzenia na sprawy oczami tylko jednej osoby.

    Śledztwa prowadzone przez inspektora są powolne i drobiazgowe, tak, aby czytelnicy mogli wiedzieć, co się dzieje. Bardzo szybko okaże się, że z pozoru proste dochodzenie bardziej się komplikuje. Okazuje się, bowiem, że nic nie jest takim, jakim się na początku wydawało, a zwyczajni z pozoru ludzie skrywają wiele tajemnic.

    „-Czy to żenujące dla policjanta mieć żonę, która boi się ciemności?- spytała, gdy znaleźli się w łóżku.
    – Nie, skądże. Na dobrą sprawę większość policjantów boi się ciemności. To właśnie dlatego zostają policjantami.
    – Ale ty się nie boisz?

    – Nie ja nie.”

    Co do finału, nie spodziewałam się go. Zaskoczył mnie ogromnie. Liczyłam na coś innego, a tu autor postanowił zagrać nam na uczuciach.

     Całość jest pisana zwartym językiem, dużo opisów, trzeba się mocno skupiać na lekturze. I bardzo dobrze… mamy oddać się jej całkowicie. Krótkie rozdziały opisane w książce mają na celu przybliżyć nam mordercę.

     „Wyspa strachu” pochłonęła mnie na parę godzin. Dostałam ją dziś rano, a ja już piszę Wam recenzję. Książka bardzo dobra, napięcie gwarantowane. Prosty, zrozumiały język dla każdego.

     Czekam z niecierpliwością na dalsze losy Frederica.

    A czy Ty podejmiesz wyzwanie i wytypujesz podejrzanego? Czy zostaniesz wciągnięty w wir mrocznej aury i tajemnic? Nie wahaj się tylko przeczytaj. Z czystym sumieniem mogę polecić każdemu kto lubi kryminały jak i thrillery.

    Dziękuje bardzo Wydawnictwu Jaguar za możliwość przeczytania świetnej książki.

    PS. Gotlandia to piękna wyspa na Bałtyku należąca do Szwecji. Musiałam dokładnie zapoznać się z tym. W książce też jest opisana, ale nie ma to jak zobaczyć na zdjęciach. Świetny pomysł na dokonanie zbrodni…

    Share:


    Autor: Magdalena Witkiewicz

    Wydawnictwo:Filia




    OPIS FABUŁY:

    Nowa powieść bestsellerowej autorki!
    Dziś wiem i widzę już nieco więcej. Nauczyłam się patrzeć, ale umiem też przymykać oczy. Ze strachu, że popełnię błąd.
    Jestem taka jak inne, to wiem na pewno. Matki, żony i kochanki. Kobiety w połowie życia. Mądrzejsze niż 20 lat temu, ale za to z bagażem doświadczeń.
    Pełne głęboko skrywanych tajemnic, o które nikt nas nie podejrzewa.

    Czasem tęsknię za czymś, czego nie potrafię nazwać, uśmiecham się do ludzi, chociaż w sercu mam bałagan. Może coś tracę, zyskując spokój.

    MOJA OCENA:


    „Bardzo dbam, by nie padły słowa, których nie można wymazać.
    Nigdy jednak nie przyszło mi do głowy, jak niebezpieczne może być: „Cześć, co słychać”…”

    Zuzanna  nasza  główna bohaterka ma męża i dwie córeczki. Niedługo skończy czterdzieści lat i czuje, że dopada ją kryzys wieku średniego. Odnawia kontakt ze swoimi znajomymi ze szkoły i czuje, że w jej poukładanym życiu czegoś brakuje.  Przypomina swoje dawne czasy, w tym pierwszą i chyba jedyną miłość.  Postanawia wysłać wiadomość do Pawła (młodzieńcza miłość) , zaczyna się niewinnie „Cześć, co słychać?”. Niby zwykły zwrot, a taka wiadomość zaczyna wywoływać lawinę przeszłości.

    Co by było gdyby…

    Chyba każda z nas pomyślała sobie to. Zakładała, że coś bym wcześniej zmieniła. Zuzanna ma drugą szansę na to, zamiast zastanawiać się nad tym, może zmienić swój los. Kobieta czuje się rozdarta między swoim mężem (bezpieczeństwo, stabilizacja), a Pawłem(namiętność, szaleństwo). Chce poczuć się wartościowa, piękna i najważniejsze:

    „Szaleństwo smakowało mi bardzo. Chciałam motyli – miałam motyle. Chciałam fruwać wysoko – fruwałam.”

    Coraz częściej spotyka się z Pawłem, pisze, dzwoni, chowa się przed mężem z tym. Wspomnienia odżywają i wie, że tylko pierwsza miłość była dla niej priorytetem.

    Nie wie co zrobić, ze swoim monotonnym życiem… nie chce też zapomnieć o dzieciach, które mogą na tym ucierpieć. Jaką decyzję podejmie kobieta?

    „Szkoda, że człowiek dowiaduje się o pewnych sprawach dopiero po czasie. Szkoda, że do pewnych wniosków dochodzi dopiero, gdy nabierze doświadczenia, jak przeżyje trochę życia i zobaczy, czym jest samotność.”

    Autorka pokazuje, że życie może nas zaskoczyć w każdej chwili. Niczego nie możemy się spodziewać.
    Niech was nie zmyli zwykła historia, bo niby zwyczajna historia, a okazuje coś co niektóre kobiety pragnął. Podobał mi się ten temat w książce, dzięki niemu możemy zastanowić się nad sobą i nad tym co może nas czekać. Historia daje do myślenia, analizy tego co może stać się jak odważymy się na dany krok.


    „Nie będę manifestowała i afiszowała się z tym co zrobiłam. To jest moja prywatna sprawa. W tamtym czasie tak zadecydowałam. Nie mogę rozpatrywać tego w kategorii żałuję czy nie żałuję. Uważam, że każda kobieta powinna mieć prawo o sobie decydować. Nigdy nie wiemy, co nią powoduje, że podejmuje takie czy inne decyzje. Na zewnątrz może świecić słońce, a w środku panować nieokiełznany chaos. I bardzo, bardzo smutne jest to, że często tkwi sama w tym chaosie.” 

    Książka pochłonęła mnie. Lekki styl jest zaletą powieści. Jedynie co to liczyłam na więcej „dramatu”… i zabrakło mi głębszych uczuć. Książkę czyta się szybko, napisana z perspektywy Zuzy. Poznajemy jej tok myślenia i czujemy to co ona.  Niby prosta, lekka historia, a poruszyła mnie . Kobiety takie jak my,  zmęczone codziennością, czasem znudzone, potrzebujące zmiany w swoim życiu, to książka dla nas. Pojawia się tutaj element zaskoczenia, ale dopiero na końcu. Czy byłabyś gotowa zmierzyć się ze swoimi demonami z przeszłości?

    Zastanów się zanim napiszesz: „Cześć, co słychać?”

    Share:
    12