Monthly Archives:

Lipiec 2016

„Jak powietrze”
Agata Czykierda-Grabowska

Wydawnictwo: OMGBooks




OPIS FABUŁY:

Pierwsza polska powieść new adult!

Zwykła dziewczyna, zwykły chłopak, niezwykła miłość.

Niektórym może się wydawać, że Oliwii niczego nie brakuje – przystojny chłopak, świetne studia, wieczory spędzane w warszawskich klubach. Ale gdy los stawia na jej drodze Dominika, w jego bursztynowych oczach dziewczyna dostrzega coś, czego nie dał jej wcześniej nikt inny.
Dominik mieszka w obskurnej kamienicy na Pradze i musi zajmować się młodszym rodzeństwem. W jego życiu nie ma miejsca na rozrywki ani nawet na marzenia.
Choć pochodzą z dwóch różnych światów, wkrótce okazuje się, że nie mogą bez siebie żyć. On przynosi jej długo oczekiwany spokój, ona jest dla niego jak powietrze.

Ale czy taka miłość ma szanse przetrwać?

Czy Dominik potrafi odciąć się od bolesnej przeszłości?

Czy da się żyć bez powietrza?

MOJA OCENA:

Jeśli dwoje ludzi szczerze się kocha, to nic nie może stanąć im na drodze.

Dominik nie jest nastolatkiem, który wychodzi na imprezy i daje upust emocjom, to starszy brat bliźniąt, które wychowuje sam.Mimo młodego wieku dobrze radzi sobie z tym, poznajemy problemy codzienne przy wychowaniu 5-letnich dzieci.

Spodobała mi się jego wrażliwość, nieśmiałość. Był taki delikatny, ale twardo stąpał po ziemi. Chłopak, który musi tak szybko dorosnąć, zmierzyć się trudnymi wyborami, bo wie, że nie jest sam i musi patrzeć na dobro rodzeństwa. Mimo wszystkiego stara się iść do przodu.

To jakaś masakra-pomyślał przerażony. – Umrę na zawał- dodał w myślach, chwytając się bezwiednie za pierś, kiedy poczuł ponownie kołatanie serca.-To tylko dziewczyna- przemawiał sobie do rozumu.

Olivia jest dość pozytywną osobą w książce. Nie irytuje swoim zachowaniem, wie czego chce, nie jest kolejną zapatrzoną w siebie dziewczyną.  Jest córką ordynatora i mimo, że są dość bogaci Olivia nie traktuje nikogo z góry. To zwykła, prosta dziewczyna. Spodobała mi się jej zadziorność w pewnych sytuacjach jak i to, że jest taka „władcza” wobec Dominika. Oczywiście jak każdy, ma swoją przeszłość i tajemnicę.

-Wiesz, co jest najgorsze w życiu?-Planowanie-Dlaczego?-Dlatego, że życie to suka, która nie liczy się z twoimi planami i życzeniami– Już od dawna niczego nie planuję

Uwielbiam bliźniaki. Nie będę rozpisywać się na  ten temat. To trzeba przeczytać. Powiem, że możemy zżyć się z nimi.

Postacie nie są wyidealizowane, przerysowane itp. To ludzie z krwi i kości, tacy jak my.

Tak w skrócie napiszę Wam za co polubiłam książkę „Jak powietrze”:  za realność zdarzeń, za zwykłych i przeciętnych bohaterów, za całą prostotę i piękno które płynie w książce. Przypadła mi również do gustu ta codzienność, wiadomo pierwsza miłość to i musimy przebywać razem całymi dniami i godzinami. 

Innym może wydawać się, że to za dużo, ale ja pamiętam jak zakochałam się w swoim mężu i chciałam być z Nim cały czas. Uczucie które rośnie powoli, poznają się, uczą się siebie.
                        

Była jego powietrzem, tak jak i on był powietrzem dla niej

Książka napisana lekkim, swobodnym językiem. Nic mnie nie ominęło. Pewne dwuznaczne zdania wywoływały we mnie śmiech. Książka wzbudza dużo emocji. Ukazuje jaka miłość potrafi być i co w życiu jest ważne.

Jedynie liczyłam na jakąś intrygę z Pauliną i na bardziej rozwiniętą kwestię przeszłości Dominika.

„Jak powietrze” to świetna lektura na lato, która wywoła w Was dużo emocji. Lekka, prosta, którą szybko przeczytacie z uśmiechem na twarzy. Chcę więcej takich historii, prostych, rzeczywistych, które zapamiętam.

 Godna polecenia na wieczorne dni.

Wierzę, że bym cię spotkała. W tym albo innym życiu

Za możliwość przeczytania dziękuję AUTORCE  i WYDAWNICTWU OMGBooks.

Kod rabatowy na książkę, zapraszam do zakupu.

http://www.znak.com.pl/za1490kod

Jutro wstawiam pierwszy konkurs na Facebooku 🙂

Share:

Podniebny lot
R.K. Lilley
Cykl: W przestworzach (tom 1) 
Seria: Editio Red
Wydawnictwo: Editio
OPIS FABUŁY:
Bianca jest wysoką, szczupłą pięknością o jasnozłotych włosach, stewardessą w pierwszej klasie luksusowych linii lotniczych. Jest pewna siebie, wyniosła i chłodna, profesjonalna w każdym calu, nie pozwala nikomu na najmniejszą poufałość. Nawet jeśli ma do czynienia z ludźmi z pierwszych stron gazet, pozostaje uprzejma i niewzruszona — niczym piękny posąg.
Tylko jeden mężczyzna przyprawia ją o bicie serca, niepokój i drżenie głosu. Sprawia, że traci panowanie nad sobą, nie umie pozbierać myśli, a w kolanach odczuwa zdradliwą miękkość. James Cavendish. Najprzystojniejszy mężczyzna, jakiego widziała. Najpiękniejsze, turkusowe oczy, w jakie się wpatrywała. Miliarder o zniewalającym głosie i cudownie umięśnionym ciele. Bez wysiłku zyskuje nad Bianką władzę nieograniczoną, uwodząc ją niewypowiedzianą obietnicą dominacji, rozkoszy i bólu, uwalniając najbardziej podstawowe instynkty.
Pan Cavendish. Pan Uparty. Pan Perwersyjny. Pan Czarodziej. Pan Dominujący. Pan Zaborczy. Pan Czuły Kochanek. Pan Cavendish…

MOJA OCENA:
No i co ja mogę napisać??? Zacznijmy od tego, że jest to połączenie Greya z Crossem. Czytam i myślę sobie heloool, ale to już było. No cóż zobaczymy co dalej.
 Czy jest oryginalna?? Nie, bo to już było. 
Choć sceny seksu są ostre, nie zrobiły na mnie dużego wrażenia.
Pomysł na przeszłość bohaterów był bardzo dobry, nie spodziewałam się tego.

Co wywołało u mnie śmiech?
A to, że  Bianka jest 23letnią dziewicą, która swój pierwszy raz przeżywa „na ostro” … serio? To już Grey postarał się bardziej. Klamerki, pejcze itp. A ją to nie rusza (w sensie bólu) ???? Przeczytałam dużo książek erotycznych, ale tego to się nie spodziewałam. Chyba że Pan mroczny i władczy umie uśmierzyć ból…
W sumie i to było dla mnie dużym zaskoczeniem.
 Uwielbia dominować, potrafi być sadystą w łóżku, ale i ma ciepłe serce. Taka śmieszna mieszanka wybuchowa. Chcę znać odczucia Biank.
Wszystko toczy się ie dosyć szybko i nie wierz kiedy jesteś już na końcu
Gdybym miała wybrać osobę którą polubilam byłby to Stephha..
 Bardzo podobały mi się wyraźny styl pisania autorki oraz fakt, że miało to miejsce w orzeźwiającym świecie samolotów i stewardes. Pomysł na książkę był dobry, niestety nie poruszył mnie tak jak się spodziewałam.

Pan władczy ze swoimi upodobaniami- jest
Chemia między bohaterami- jest
„niewiarygodny seks”- jest
Demony przeszłości- są
Przyjaciel gej- jest
Śmieszne sceny- są
i tyle
Nie mówię, że sama książka w sobie jest zła,niestety nie dla mnie. Troszkę sie nią rozczarowałam. Spodziewałam sie czegoś lepszego, czegoś co wywoła  u mnie wielkie „wow”.

To było jak czytanie Crossa i Greya, straciłam zainteresowanie, miałam deja vu…

Jeżeli ktoś nie czytał tamtych książek może spokojnie sięgnąć po nią. Dla początkujących osób które czytają erotyki książka może się spodobać.  Książka może i nie powala, dobra na wieczór, ale wiem, że muszę poznać dalsze losy bohaterów. 
Share:

Lalki

James Carol

Wydawnictwo Naukowe PWN

OPIS FABUŁY:

Trzeba geniusza, by schwytać psychopatę.

Cztery ofiary, cztery młode kobiety, a każda z nich po okrutnych torturach i lobotomii. Żadna z nich nie jest w stanie powiedzieć policji, kto był jej oprawcą, żadna nie może prowadzić normalnego życia. Są jak lalki, którymi ktoś się pobawił, a następnie wyrzucił.

Były policjant FBI, profiler Jefferson Winter, nie jest zwykłym śledczym. Jego ojciec był jednym z najsłynniejszych, amerykańskich seryjnych morderców. Winter próbuje trzymać się z dala od spuścizny swojego ojca, ale ten tuż przed egzekucją mówi do syna „Jesteśmy tacy sami”… Czy Winter nie potrafi przyznać się ciemnej strony swojej osbowości?

Kiedy pojawia się kolejna ofiara, Winter rozpoczyna wyścig z czasem zanim sprawca zrobi krzywdę następnej kobiecie…



MOJA OCENA:


Syn seryjnego mordercy…

„W ciągu dwunastu lat mój ojciec zamordował piętnaście młodych kobiet. Uprowadzał je i wywoził w bezkresne lasy stanu Oregon, gdzie wypuszczał je na wolność, a potem polował na nie z karabinem.”

Napisana jest przede wszystkim z punktu widzenia Jeffersona, ale rozdziały z perspektywy ofiar są obecne, dzięki czemu miałam świadomość tego co się z nimi dzieje.

Winter posiada „dar”, „talent” który skłania go myślenia jak morderca, było to dość dobre, ale po dalszym czytaniu zdajesz sobie sprawę, że jest on chyba jakimś jasnowidzem…

W jaki sposób do tego doszedł?? Ktoś mi dokładnie wyjaśni?

Nasz bohater to istny ideał… on nie potrzebuje niczego, aby wskazać sprawcę. Jest tak inteligentny, że czasem bawił. Za bardzo doskonały, próżny, wszechwiedzący. Bezwzględny, władczy, pewny siebie.

Ma gdzieś zasady i obowiązki, robi to na co ma ochotę nie patrząc na konsekwencje.
Wszystko wie, zna i nawet domyśla się co chce powiedzieć jego rozmówca. Niektórym może to przeszkadzać, ale mi nie. Da się przebrnąć przez to i przyzwyczaić się.

„Witaj, Numerze Piąty”

Ciekawe było to, że morderca nie zabijał swoich ofiar, wypuszczał je na wolność. Tak więc, to było zupełnie nowe doświadczenie dla mnie i byłam trochę zaskoczona tym. To nie był przypadek, ofiary nie mogły wskazać winnego ponieważ przeszły lobotomię.

Opisanie jej jest wiernie odtworzone, więc można wszystko sobie wyobrazić. To było ekscytujące, aby w ten sposób nadzorować dochodzenie.

„Idea samobójstwa rękoma policjanta przemawia do niego, bo mógłby wybrać czas i miejsce śmierci. We własnym mniemaniu wciąż zachowałby kontrolę.”

Krótkie rozdziały. Czyta się szybko i bardzo wciąga. Akcja szybka, nieprzewidywalny tok. Bohaterzy dobrze przedstawieni.

Zakończenie mnie rozczarowało, można było rozwinąć je. Zostałam z niedosytem. Chciałam poznać szczegółowo dlaczego „one”, czemu lobotomia… kurczę i tutaj mam dziurę. Nie lubię zostawać bez wyjaśnień.

Szału takiego nie ma, ale przeczytać można. Z pewnością przeczytam kolejne dzieła, kto wie może następne będą lepsze.

„Jesteśmy tacy sami”

Share:

Piętno Midasa
Agnieszka Lingas-Łoniewska

Wydawnictwo: Novae Res





OPIS FABUŁY:

Brudne podwórka wrocławskiego Trójkąta Bermudzkiego… Chłopak, który urodził się w niewłaściwej rodzinie i człowiek, który dał mu szansę. Tylko… na co?

Jakub Rojalski, zabójczo przystojny pasjonat fotografii, podczas przyjęcia weselnego poznaje inspektor Karolinę Linde, szefową wydziału śledczego wrocławskiej policji. Kobieta jest sfrustrowana i przemęczona, ponieważ dochodzenie w sprawie płatnego zabójcy utknęło w martwym punkcie, tymczasem Midas uśmierca kolejne ofiary. Wbrew woli obojga jednorazowy incydent powoli zamienia się w romans, a Jakub uświadamia sobie, że nie potrafi dłużej żyć, tłumiąc w sobie wszelkie emocje. Jednocześnie w jego życiu pojawia się Anka, magister farmacji i maltretowana żona gangstera, marząca o zemście na mężu. Któregoś dnia okazuje się, że Jakub potrafi jej pomóc…

MOJA OCENA:

Był chłopiec. Który chciał czegoś więcej od życia. Ale urodził się nie tam, gdzie powinien. W świecie prostym, pełnym zła, brudu, wódki i prostactwa. I powoli zaczynał rozumieć, że nie do końca pasuje do tego świata.

Po przeczytaniu tylu dobrych opinii na ten temat wzięłam się za „Piętno Midasa”. Sam tytuł wzbudza dużo emocji, ale czy książka jest tak dobra, jak piszą?? Co wspólnego ma Jakub Rojalski z Midasem?

Broń służy do zabijania. Jeśli ktoś ci powie, że do obrony, dla pewności siebie, dla poczucia bezpieczeństwa, nie wierz w to. Pieprzenie. Nic więcej. Broń służy do zabijania. Tylko. Dlatego trzeba się jej bać. Ale można też ją kochać.


Jedno życie, dwa różne oblicza. Każde z nich jest dopełnieniem drugiego. Czy da się z któregoś zrezygnować? Czy warto?

Pomysł na książkę był bardzo dobry. Z ciekawością i niedowierzaniem poznawałam historię Midasa. 
Świetnie odtworzony zarys broni (składania i rozbierania) dosłownie, jak instrukcja obsługi. 
Historia zachwyca, zaskakuje, trzyma w napięciu. Poznajemy świat mafii, który jest okrutny.
 Autorka ukazuje Nam wewnętrzną przemianę bohatera. 

Tak bardzo pragnął zapłakać. Wylać łzy, które może w jakiś pokrętny sposób oczyściłyby jego duszę. Lecz z suchych oczu nie popłynęła nawet odrobina wilgoci. Jego zamrożone serce nie potrafiło się rozpuścić. A on nie umiał płakać. Tak jak nie potrafił czuć żalu, wyrzutów sumienia, wzruszeń. Empatia? Twój ból w moim sercu? Nie rozumiał tego wyrażenia. Nie pojmował. Kiedyś tak, ale nie teraz.

Napięcie, właśnie co z nim? Powoli sobie rośnie potem nabiera tempa, znowu spada, a tylko po to, aby znowu zaszokować. 
Wątek miłosny nie przytłacza całej historii. Jest subtelny, delikatny, a najważniejsze rzeczywisty.
Autorka pisze swobodnie i lekko. Nie ma opcji, abyśmy czegoś nie zrozumieli bądź przeoczyli. 
Opowiedziana z perspektywy Midasa było dla mnie zaskoczeniem. Widziałam swoimi oczami to jak wykonywał swoją robotę. To było bardzo przekonujące.
Jedynie brakowało mi rozciągnięcia sytuacji, dopełnienia, co działo się przez ten pewien czas na końcu książki. To nazywa się krzywdzenie człowieka… Zostałam z niedosytem, z pytaniami i dlaczego tak się stało.

Nie możesz żyć w kilku światach naraz. Będziesz kiedyś musiał się odsłonić, a wówczas stracisz wszystko.

Szokiem było dla mnie samo zakończenie… No wiecie co??? Nic nie wskazywało na takie coś.


Najlepszy cytat z książki!!!

-Jezu… Wiem, kim jesteś!– Nie Jezus. Midas. Pozdrowienia od kolegów ze wschodu. Do widzenia.Trzy strzały. Raz, dwa, trzy. I do widzenia

„Piętno Midasa” to świetnie napisana powieść, którą pochłonęłam od razu. Dużo  emocji, ale również czas na refleksję. Czekam na kolejne dzieła autorki.


Jestem Midas. Do widzenia.
Karma to suka.
Share:
12