Monthly Archives:

Grudzień 2016

„Szybciutko zamieniła białą, nocną koszulę na niebieską sukienkę. Jeszcze tylko niebieskie sandały i była gotowa do wyjścia. „



„Niebieskie sandały” to kolejna przygoda Antoniny. Recenzja do poprzedniej <klik>.

Tośka postanawia tym razem udać się do ciepłych krajów. Zmienia swoje zielone kalosze i wyrusza z niebieskimi sandałami.

W Egipcie funduje sobie wakacje. Korzysta z uroków, leży całymi dniami na plaży, opala się. Zwiedza sklepy, robi to, co inni turyści.
Takie wakacje są dobrą odmianą od wsi pełną błota. Tośka nawiązuje nowe znajomości, poznaje dość dobrze odmienną kulturę. Nie boi się im przeciwstawić i wyrażać swojego zdania. Ale jakby nie było bohaterka ma wzięcie. Jest pożądana przez męskie towarzystwo. Dlaczego nie miałaby z tego korzystać? Jest wolną damą, wie czego chce.

Egipscy mężczyźni „czyhają” na Europejki. Są czarujący, szarmanccy, nadskakujący i potrafią zauważyć to, czego żaden zimny Europejczyk nie widzi: bluzkę, fryzurę, kolor lakieru na paznokciach. Prawią komplementy, patrzą głęboko w oczy. Nic dziwnego, że niejedna kobieta, nawet mocno stojąca na swych „europejskich” nogach, padła jak kawka. Hm, padają nawet te, którym z racji wieku gospodarka hormonalna organizmu już dawno była upośledzona. Niestosowna różnica wieku na niekorzyść kobiety jest im zupełnie obojętna. Nie ma znaczenia, że on ma dopiero dwadzieścia parę lat, a ona około pięćdziesiątki. Młodzi europejscy mężczyźni nie adorują pań w tym wieku, toteż one „tam” przyjmują zaloty z wdzięcznością, mimo że początkowo są oporne i nieufne. Odwzajemniają się zaproszeniem na kolację, bo przeciętni Egipcjanie nie jadają takich dań, jakie są w restauracjach, kilkoma dolarami na papierosy, bo jeden dolar jest dla nich bezcenny, upominkami, jak dżinsy, buty, telefon, laptop.


Tak, więc nie będę zagłębiać się w „czarujących” i przechodzę do reszty.

Ahmed, który zaprosił ją do siebie ma wobec niej zamiary. Ogranicza ją, żąda, złości się. Nie daję za wygraną i chce ja poślubić. Tośka już na początku ich znajomości zaznaczyła, że może go jedynie „adoptować”.

„Czuła się rozbita i w pewien sposób zniewolona. Znała to uczucie doskonale. Kiedyś nie opuszczało jej ani na chwilę. Trzeba było dużo samozaparcia i drastycznych cięć, żeby się uwolnić. Nie pozwoli już nigdy nikomu zarządzać jej życiem. Było ono najważniejszym składnikiem wartości stanu posiadania i wara od niej każdemu, ktokolwiek by to był. „


Ale co się stanie, jeśli na jej drodze pojawi się Ayman? Starszy brat Ahmeda, któremu oczy zachodzą mgłą, kiedy jest przy Tośce. Jest przeciwieństwem swego brata. Cichy, nieśmiały, tajemniczy i przystojny. Czy podbije serce kobiety?

„Czy zdawał sobie sprawę, kim była Antonina? Gdyby wiedział o niej więcej, uznałby ją za skandalistkę. Czy islamski tradycjonalista może zrozumieć kobietę, która odeszła od męża, chociaż on zapewniał jej luksusowe życie? Czy może jej wybaczyć rozpętanie rewolucji obyczajowej i społecznej na wsi zabitej dechami? Czy można nie mieć za złe przeciwstawienia się władzy lokalnej? Czy przyczynienie się do trwałego rozbicia małżeństwa przyjaciółki może ujść na sucho? Czy brak uznania i podziwu dla męskiego świata nie jest grzechem bardziej niż śmiertelnym?”


Taka zmiana klimatu była dobra. Z zaciekawieniem poznawałam Egipt razem z bohaterką. Śledziłam jej kolejne przyjaźnie i przygody. To było coś świeżego i nowego.


Humor dopisywał mi przez całą książkę. Plusem jest również to, że Tośka nie zmieniła się, jest dalej tą samą osobą. Nie jest b wyidealizowana, popełnia błędy, uczy się na nich. Miała swoje obawy, ale kto w tej sytuacji by nie miał?

Poznajemy historię Ewy i Fatimy, które nie wiedzą jak odnaleźć się w tym świecie. Jak zadomowić się tutaj, tęskniąc za prawdziwym domem. Tośka jest ciekawa świata i ludzi wokół niej, dlatego staje się opoką dla innych. Daje siłę, energię i swoimi wybrykami wywołuje uśmiech na twarzy.

Ciekawe były różnice kulturowe. Bardzo dobrze zobrazowane, jestem podekscytowana tym. Dowiedziałam się dość dużo. Jakie miejsce mają kobiety, jak są traktowane… to wkurzające. Jakie obchodzą święta, czym się żywią i co jest zakazane. Nie chcę tutaj dużo pisać bo mogę coś jeszcze zdradzić. Chciałabym, aby każdy mógł przeczytać to i poświęcić trochę uwagi. 

 Szczerze? Ja nie mogłabym się odnaleźć w tym. Za wszelką cenę przeciwstawiałbym się. No cóż, a Antonina… sami musicie się dowiedzieć.

„Boję się bardzo. Jejku, a co będzie, jak samolot spadnie i się rozbije? Ja nie chcę takiej strasznej śmierci. Wolę umrzeć normalnie, w łóżku, jak porządny człowiek, a nie latawica jakaś.” (Stenia)


Książkę czyta się szybko i z zaciekawieniem. Nie ma tutaj jakiejś skomplikowanej fabuły. W porównaniu do „Zielonych kaloszy” nie miałam problemu ze skakaniem wydarzeń. Tutaj wszystko opisane płynnie. Jedynie brakowało mi tutaj Steni i reszty (pisały do siebie, ale i tak smutno mi było). Przyzwyczaiłam się już do nich.


  Autorka zmusza nas do podjęcia decyzji. Czy stać biernie i patrzeć jak nasze najlepsze lata lecą? Czy dać ponieść się emocjom i marzeniom? Dążyć nawet małymi kroczkami do spełnienia.  Tak naprawdę wszystko zależy od nas samych…

„Niebieskie sandały” to lekka, zabawna historia na każdy dzień. Możesz zabrać wszędzie, czytanie jej nie zajmie dużo czasu, ale usatysfakcjonuje. Doda ci sił i energii na resztę dnia.

Tak na marginesie nie mogę sobie wyobrazić tego:

„[…] Ayman wyszczerza białe zęby w nieśmiałym uśmiechu.”


Zwierząt, Gospodarstwa, Koń, Zwierzę Domowe, Siano

Czyli w jakim? Mam pewien obraz, ale on mnie bawi do łez. Nieśmiały kojarzy mi się z takim gdzie nie widać zębów. A on się do tego jeszcze szczerzy? 




Osobiście polecam i zabieram się za:

„Niebieskie sandały mocno już nadwyrężył ząb czasu i częstotliwość używania. Chętnie ponosiłaby czerwone szpilki leżące bezczynnie na dnie walizki, ale do takich butów musi być szczególna okazja. Paradowanie po krzywych i zapiaszczonych egipskich ulicach w wyzywającym obuwiu jest groteskowe. „

OCENA:


DZIĘKUJĘ AUTORCE ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI. HUMOR POPRAWIONY 🙂
Share:

„Dróżka ciągle była rozmięknięta i błotnista… Zielone kalosze bardzo ułatwiały pokonywanie drogi.”


Zielone kalosze
Wanda Szymanowska
Wydawnictwo: Novae Res






OKŁADKA

Nie przypadła mi do gustu. Widzę kobietę, a może stracha na wróble? Kurcze jest tyle możliwości, przecież każda z nas widziała jakieś piękne kalosze. Takie, które wołają: Hej ty! Tak, tak właśnie do ciebie mówię! Włóż mnie, a odmienię twoje życie. 


POSTACIE

„Jak żeś wlazła między wrony, musisz krakać jak i one”


Antonina dosłownie rozwala system. Jest dojrzałą kobietą po przejściach. Postanawia porzucić męża i rozpocząć nowe życie. Zatrzymuje się we wsi Ruczaj Dolny, gdzie wynajmuje niewielki domek. Chce zapomnieć o przeszłości i pierwszy raz pójść na żywioł. Bez planów, obaw tylko ONA I JEJ ZIELONE KALOSZE.

 Mimo to miałam wrażenie, że jest po trzydziestce. Jej energia służy innym, jest odważna, stanowcza i bardzo zabawna.  Staje się nadzieją dla całej wsi.  Polubiłam ją.

Co do postaci drugoplanowych, jestem pozytywnie zaskoczona. Postacie dobrze wykreowane i wiarygodne. Nie chcę nikogo tutaj obrazić, ale ona jest taką typową babą ze wsi. Wiecie oczy z orbit mi wyszły przez Stenie. Ten jej charakter, mowa i  ogólnie cała ona…  Nie będę się rozpisywać, musicie sami poznać tę osóbkę.


 „-Tosia!!! (…) Oburzyło ją natomiast darcie się pełną gębą w biały dzień, pośrodku wsi.” 


Kobieta jest nadzieją dla całej wsi, dama z klasą chce wydobyć z nich to, co najlepsze. Pokazać czym jest szczęście, miłość i szacunek. Udowadnia, że w każdym drzemie coś lepszego i wystarczy tylko temu pomóc.

FABUŁA:

Trudność odejścia od męża i stania się osobą samowystarczalną. Przemoc w małżeństwie jest czymś „normalnym”, każdy wie, ale nikt się nie wtrąca w czyjeś sprawy. Nieodpowiednie związki zawarte tylko po to, aby nie zostać samej. Przemoc w rodzinie, gdzie nikt tego nie chce widzieć, ani słyszeć. Poniżanie i znęcanie się nad kobietami. Jak sobie poradzić? Do kogo się zwrócić z pomocą?

„Pijak zawsze będzie twierdził, że nie jest pijakiem, a pije-bo lubi, a nie- bo musi. Nawet jak będzie się zaklinał, że już nie będzie pił, to obietnicy dotrzyma najwyżej do następnej okazji.” 




 Problem w tym, że takie kobiety żyją w stereotypie, młoda dziewczyna musi wstąpić w związek przed dwudziestką. Bo jak nie to zostaje starą panną. Byle jaki, aby był przecież co ludzie powiedzą!!!

Wczesne ożenki były na wsi modne i w dobrym tonie. Pannę, która ukończyła dwadzieścia wiosen zaliczano do grona starych panien. Ciągle pokutowało przekonanie, że „byle jaki, byle był”. 


Autorka w doskonały sposób pokazuje, że rozwód (odejście od męża) nie jest czymś złym. Kobiety mogą stać się kim chcą, mogą mieć swoje zdanie i być niezależne. 

Liczy się również prawdziwa przyjaźń. Gdzie nie ważna jest „klasa” i wykształcenie. Przyjaciół poznaje się w biedzie, w trudzie, w problemach.

„Kiedy zobaczyła go po raz pierwszy, bezwiednie wyobraziła sobie intymną scenę z życia małżeńskiego Steni i Mundka i otrząsnęła się z odrazą. To wyobrażenie bardzo pogłębiło jej sympatię do Steni”.



MINUSY:


Zacznę od tego, że pewne zdarzenia zbyt szybko się rozwijały.   Akcja” skakała” , jest spokojnie raptem bum. Nie wiadomo kiedy.  Czułam się trochę zdezorientowana i nie wiedziałam co tu się zdarzyło.  Wolałabym, żeby to było bardziej rozwinięte, albo jakaś wzmianka o upływie czasu.


 Jeszcze jedna mała kwestia, Antonina zbyt łatwo wszystko dostała. Od tak pojawiła się we wsi i „naprawia” wszystko.  Narzuca swoje zdanie i wszyscy są zgodni. Dla mnie to było trochę zbyt idealne. 


***********************************************


Mimo, że książka porusza naprawdę trudne tematu to jest ona lekka. 

Czyta się bardzo szybko. Język jest zrozumiały i dostosowany do emocji. Nie ma tam zbędnych opisów, proste zdania bardzo mi się podobały. Dialogi zabawne. Przyjemna, choć jak dla mnie zbyt krótka historia. 

„Zielone kalosze” ta taka książka, gdzie wszystko może się zdarzyć. Wystarczy poznać  Antoninę i Stenię. Zobaczysz, twój uśmiech poszerzy się przy czytaniu. To idealna pozycja na gorsze dni. 

WNIOSEK: NIE OCENIAJ KSIĄŻKI PO OKŁADCE.

OCENA:







DZIĘKUJĘ AUTORCE ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI.
A ja zmykam czytać dalsze losy. „Zielone kalosze” to pierwsza książka z TRYLOGII OBUWNICZEJ. Jutro kolejna przygoda z Tośką.
Pozdrawiam
Nadia

Share:
Od 17.12.2016

Zmiany na blogu.
 Postanowiłam poukładać sobie pewne sprawy. Wiem, że moje posty są dość chaotyczne. Ciężko dojść „co do czego”. Jak zaczynam pisać o książce, automatycznie zbaczam z tematu i sama nie wiem już co piszę.
Aby temu trochę zaradzić zrobiłam swoje wytyczne. Mam nadzieję, że teraz będzie przejrzyście. Zobaczymy co z tego wyjdzie. 
Co biorę pod uwagę?
  • Okładka- moje pierwsze wrażenie. Trzy zdania maksymalnie,
  • Fabuła- wykonanie, no i oczywiście sam pomysł,
  • Kreacja bohaterów- kim są, jak na mnie działają,
  • Emocje- wiadomo,
  • Romans- jeśli jakiś jest.
To takie główne punkty, później cytaty. Na resztę przyjdzie pora.
Ogólną ocenę podsumuję kubeczkami.
Te papryczki oznaczają, że książka przeznaczona jest dla dorosłych czytelników, bądź zawiera elementy seksu itp. Oczywiście na początku wszystko napiszę.

Myślicie, że to dobry pomysł?

Pozdrawiam,
Nadia

Share:

„- Wiesz, co to znaczy pocałować się z języczkiem? -No jęzorem przejechała mi po ustach, bo nie otworzyłem „

„Mogę wszystko”
Anita Scharmach
Wydawnictwo: Lucky


Na długie zimowe wieczory, z kubkiem gorącej herbaty obok…
Tatiana, zwariowana 40-latka posiadająca kochającą rodzinę, wiedzie ułożone i szczęśliwe życie. Odnosi sukcesy w pracy, wraz z najbliższymi przeprowadza się do wymarzonego domu. Wydaje się, że wszystko idzie po jej myśli. Do pewnego momentu… Kobieta będzie musiała stawić czoło przeciwnościom losu, pogodzić się z tym, co naszykowało dla niej życie. Wsparcie najbliższych pomoże jej przetrwać trudne chwile.
Autorka łączy miłość, śmierć i przyjaźń, dostarcza czytelnikowi wielu wzruszeń, a niejednokrotnie wywołuje szczery uśmiech.

******************************************************


Tatiana lat 40.  Kobieta, która ma wszystko. Kochającą rodzinę, dobrą pracę i wspaniałe relacje z najbliższymi. Żyją w swojej bezpiecznej bańce.

Do czasu gdy jedna wiadomość odmieni całe jej dotychczasowe życie.

Zacznijmy od tego, że narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. Dzięki czemu poznajemy Tatianę i jej skrywane emocje. Możemy śmiało powiedzieć, że jest szalona i szczera. 


Mimo że różnica między nami (wieku) jest duża. To czułam się tak jakbyśmy były rówieśniczkami. Oddana rodzinie i przyjaciołom. Kobieta, która emanuje samymi dobrymi emocjami. Wspiera osoby chore na nowotwór i udziela się w różnych akcjach charytatywnych.


„Szczęście jest jak motyl. Im bardziej je gonisz, tym bardziej ucieka. Ale jeśli skierujesz uwagę na inne sprawy, Szczęście przybędzie i spokojnie usiądzie Ci na ramieniu.”



 Czytając czujesz tą dobrą stronę bohaterki. Taką, która powie usiądź pogadamy o czymś. A ty spełniasz jej prośbę i nawet nie wiesz kiedy, a jest po północy. Tatiana to taki anioł stróż.


„Mogę wszystko” to nie jest jakaś tam dołująca książka. Zawiera wątki śmierci, ciężkie tematy, ale autorka nie pozwoliła mi uronić łzy. Były wzruszenia, żal, ale miałam więcej uśmiechu na twarzy. Dzieci, które zawsze prawdę powiedzą, walą prosto z mostu i po sprawie. One są takim orzeźwieniem w książce.


„- Wiesz, co to znaczy pocałować się z języczkiem? -No jęzorem przejechała mi po ustach, bo nie otworzyłem „



Postacie są bardzo dobrze wykreowane, może i aż za dobrze. Czekałam na jakiś dramat, trochę niezgody między bohaterami. Jak wydobywa się ich ta „mroczniejsza” strona. Gdzie nie są w stanie poradzić sobie z nadmiarem emocji i wybuchają.



Tutaj wszystko samo się rozwiązuje. Jest kłopot i po kłopocie. 

Ale to nie oznacza, że książka jest zła. Bo jest naprawdę dobra. Całość czyta się lekko, szybko i przyjemnie. Uśmiech na twarzy gwarantowany. 



Autorka skupia się na relacjach ludzi. Mąż, dzieci, 
(nastoletni Janek, Staś i Tosia) rodzice, znajoma z pracy Agnieszka i jej przyjaciółka Milena. Opisuje marzenia, które się spełniają, ale i trudne problemy, które pojawiają się w niespodziewanym momencie. Jak sobie z nimi poradzić i co zrobić w danej sytuacji.


„Najważniejsze i najpiękniejsze zarazem jest to, że od pierwszej klasy szkoły podstawowej naszą znajomość przeplatały różne wydarzenia. A wraz z nimi, niczym warkocz, przeplatały się śmiech i płacz, gniew i radość, zazdrość i podziw – cała huśtawka emocji. Potrafiłyśmy razem płakać i kłócić się, potem, jak gdyby nigdy nic, zapominałyśmy o wydarzeniu. Teraz wiemy, że to jest przyjaźń. To jak z nałogiem – nie rozpoczyna się od całej paczki papierosów czy butelki wina, tylko od pojedynczego papierosa czy lampki wina. Tylko sięgamy po to coraz częściej.”





 Pomaga zrozumieć, że każdy człowiek jest w stanie bezinteresownie pomóc. Nie ważne czy finansowo, duchowo, czy po to, by być przy tym potrzebującym. Dać otuchy i pomóc przez to przejść.



„Uratowałaś mi życie, gdyby ktoś powiedział mi pół roku temu, że tak będzie-wyśmiałabym go. Jesteś Aniołem.”


„Mogę wszystko” to lektura, którą przeczytacie od razu. Skłoni do przemyśleń, wywoła uśmiech na twarzy. Może i wzruszyć, ale pokaże, że warto pomagać innym nie chcąc czegoś w zamian. Jak przyjaźń i wsparcie jest potrzebne każdemu człowiekowi do szczęścia. Nigdy nie wiesz co przytrafi się bliskim. 


Urzekła mnie ta historia (to nie jest ironia).




Polecam,
Nadia Rom
Za egzemplarz dziękuję AUTORCE I WYDAWNICTWU LUCKY.

Share: