Monthly Archives:

Czerwiec 2017

Płacz, lament i zgrzytanie zębami…

Postanowiłam sprawdzić czy mogę zmienić adres bloga, okazało się, że wszystko pięknie, ładnie… Do czasu gdy chciałam wejść do niego przez kliknięcie z facebooka. No i tutaj pojawił się wielki problem. Nie zrobiłam nawet kopii zapasowej, żal.

Blog został usunięty!!!

Wyobrażacie sobie to? Łzy w oczach, niedowierzanie i cenzura. Klikasz, wymyślasz nowe nazwy, sprawdzasz starą nazwę i nic…

Dzięki osobom na fejsie jak i mojemu  znajomemu, doszliśmy do wniosku, aby zostawić „to wszystko” na nowej nazwie.

On popatrzy w wolnej chwili, a ja w międzyczasie zarejestrowałam ponownie starą nazwę adresu bloga (jakimś cudem udało się). Niestety nie mogę zmienić nazwy tej starej, aby były na nim wcześniejsze wpisy.

degustacjaksiazek.blogspot.com jest teraz pusty, zamieściłam tam krótką informację. Wiem, że teraz stare linki z udostępnionymi (wcześniejszymi) wpisami nie będą działać. Jest mi przykro, ale co zrobić. Głupota nie zna granic.

Przepraszam za bałagan jaki tutaj teraz panuje, ale nie mam sił dzisiaj. Muszę przemyśleć i zacząć od nowa.

RADA NA PRZYSZŁOŚĆ:

ZANIM wpadnie mi kolejny głupi pomysł do głowy, zapytam o konsekwencje. I mam na myśli sprawdzone źródła.
Nie zawsze sugerujcie się podpowiedziami innych ludzi na forach. Lepiej poszukać osoby, które mają pojęcie na ten temat. Jeśli nie ma to na facebooku, tam zawsze ktoś poleci kogoś.

Przepraszam za błędy i zamieszanie.

Życzę dobrej nocy,

Share:
in kosmetyki

PEELING

at

Powoli zaczynam rozszerzać tematykę bloga.  Będę dzielić się swoimi przepisami, nowościami i perełkami kosmetycznymi. Mam nadzieję, że te posty komuś się przydadzą. W tym roku chcę przejść już na „swoje” i pisać nie tylko o książkach. Zajrzyjcie w zakładkę PLANOWANE ZMIANY i liczę, że zostaniecie na dłużej.




W  dzisiejszym poście miałam zdradzić WAM moje przepisy na peeling, który możecie zrobić w domu. Postanowiłam jednak  napisać  podstawowe informacje, aby później nie było problemów.

PEELING– służy do usuwania martwych komórek naskórka. Czytaj pozbywamy się „starej skóry”.  Ma na celu poprawienie wyglądu oraz stanu naszej skóry. 


CO ZYSKAMY 


oczyszczenie skóry
poprawienie koloru skóry (opalenizny)
wzmocnienie struktury skóry, jędrność
poprawę krążenia krwi
wytwarzanie nowych komórek
regenerację skóry
zapobieganie nowych zaskórników
działa relaksująco
wygładzenie skóry
szybsze, lepsze wchłanianie cennych składników z balsamu, kremu 
redukcja obrzęków
pomoc w walce z cellulitem

Myślę, że to takie najważniejsze zalety robienia peelingu.

CZĘSTOTLIWOŚĆ:

Cera tłusta. Charakteryzuje się świeceniem i widocznymi porami. Jest dość gruba i często pojawiają się wągry, zaskórniki. Peelingi mogę wykonywać 2* w tygodniu.

Cera wrażliwa, sucha czy naczyniowa– tutaj polecam peelingi enzymatyczne. Charakteryzują się brakiem granulek, nakładamy go bardzo delikatnie na skórę twarzy. Nie trzemy, nie szorujemy! Możemy podrażnić skórę twarzy i doprowadzić do powstania  ran. Enzymatyczny ma na celu rozpuszczenie martwego naskórka. 

Cera normalna1-2 razy w tygodniu

PAMIĘTAJ!

Osoby z trądzikiem nie powinny stosować takich peelingów, bez konsultacji z dermatologiem. Peeling może „roznieść” trądzik dalej i pogorszyć  stan skóry. Najlepiej wyleczyć się u lekarza, nie robić nic na własną rękę, Nie zapominaj o tym!


PRZECIWWSKAZANIA:

1. Uczulenia- na jakikolwiek składnik
2. Podrażniona, uszkodzona skóra
3. mając rany na skórze
4. Przed jak i po opalaniu
5. Wenektazje, teleangiektazje= rozszerzone naczynka krwionośne
6. Trądzik, nawet ten delikatny
7. Świeże blizny, łojotok
8. Świeże rozstępy
9. Choroby skórne
10. Po depilacji
11. Ciąża, matka karmiąca ZDANIA SĄ PODZIELONE, JA W CIĄŻY UŻYWAŁAM.

JEŻELI JESTEŚ UCZULONA NA JAKIKOLWIEK SKŁADNIK, NIE WYKONUJ TYCH PRZEPISÓW. NIE BIORĘ ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA TWOJĄ NIEUWAGĘ!

NA KONIEC

Peeling ciała poprawia wchłanianie substancji odżywczych z kosmetyków. Dlatego koniecznie po złuszczeniu skóry  posmaruj ciało grubą warstwą balsamu, kremu.

W następnym wpisie podzielę się moimi prostymi, domowymi przepisami na peelingi.

Jesteście ciekawi takiej tematyki? Dajcie znać w komentarzu.
Pozdrawiam,
Share:
Grzesznik
Artur Urbanowicz
Wydawnictwo: Wydawnictwo GMORK

Kochani, dzielę się z Wami kolejnym moim osiągnięciem. Zostałam ambasadorką nowej powieści.  Mieliście okazję przeczytać moją opinię na temat „Gałęziste” <klik>

a teraz czas na coś mocnego.

Przedstawiam opis książki:

Gabriel Amorth, egzorcysta, sporządził klasyfikację pięciu stopni nękania człowieka przez złego ducha: kuszenie, dręczenie, obsesje, nawiedzenie i opętanie.

Zapomniał jednak o jeszcze jednym, najgorszym: gdy wszystko to spotyka cię jednocześnie…

Marek Suchocki „Suchy”, boss suwalskiego półświatka, dowiaduje się, że jego najgroźniejszy konkurent wychodzi z więzienia. Nie czekając na dalszy rozwój wypadków, wraz ze swoimi wiernymi ludźmi postanawia raz na zawsze stawić mu czoło. Porachunki kończą się tragicznie – Marek spada ze schodów i doznaje silnego wstrząsu mózgu. Kiedy po tygodniowej śpiączce odzyskuje przytomność, okazuje się, że jego grupa została rozbita, a wszystkie pieniądze zarobione przez lata przestępczej działalności zniknęły. Jego przeciwnik, przez swoje brutalne i bezkompromisowe dokonania ochrzczony niegdyś przez media Grzesznikiem, daje się poznać jako genialny, niesamowicie inteligentny psychopata, który nie zna litości. Stawia Suchego przed wyborem – albo ustąpi, albo zostanie mu odebrane wszystko, czym tylko kiedykolwiek się cieszył. Na domiar złego, wkrótce po wypadku ujawniają się nowe, przerażające zdolności Marka…

Poznaj zaskakujące, niespotykane dotąd połączenie horroru i opowieści gangsterskiej w klimacie „Chłopców z ferajny”!

źródło opisu: www.gmork.pl
źródło okładki: www.gmork.pl

Serdecznie zapraszam do polubienia strony autora na facebooku. https://www.facebook.com/galeziste/
Tam możecie poznać „kulisy” powstawania prac. 

Pozdrawiam,



Share:

Po złej stronie lustra
K. C. Hiddenstorm

Wydawnictwo: e-bookowo.pl

PREMIERA JUŻ JUTRO!
20 CZERWCA



„Ciii, nie płacz- powiedział miękko, patrząc głęboko w jej (równie zielone i równie ogromne co jego własne) oczy. –Wszystko będzie dobrze. Już nigdy więcej nie pozwolę ci upaść, króliczku, obiecuję- dokończył, całując ją w czubek noska”

 Nie potrafię nawet swoimi słowami przybliżyć Wam opisu powieści, dlatego zerżnęłam gotową.
„Najgorsze” dla czytelnika jest to, że nie umie przekazać innym tego, co czuło i jaki wpływ wywarła  na nim książka. 
Czasem brakuje słów, logicznego myślenia i spójności w wypowiedzi. Więc na swoją obronę mam tylko to, że ta książka jest NAWIEDZONA, NIEPOCZYTALNA!

Najlepiej gdybym wymieniła pojedyncze zdania…
LISA:


„Lisa Arlette Johnson (drugiego imienia nigdy nie używała, gdyż szczerze nie cierpiała imienia Arlette, uważając je za dobre dla świrniętej staruchy lub kogoś w tym guście) była atrakcyjną, dwudziestodziewięcioletnią aktorką z niemałym talentem i niewiele gorszym dorobkiem artystycznym”

Jak imiona mogą stać  się prorocze…
Uwielbiam ją za całokształt. Mam dylemat, bo pierwszą bohaterkę poprzedniej książki również kocham. „Władczyni mroku” właśnie przeczytałam to, co kiedyś „napisałam” o tej książce… MIAŁAM RACJĘ, JUŻ WTEDY NIE WIEDZIAŁAM JAK ZABRAĆ SIĘ ZA JEJ OPINIĘ… POWTÓRKA Z ROZRYWKI.
Jest pewna siebie, ma cięty język, jej riposty zwalają z nóg. Wszędzie jej pełno, ale plusem jest to, że to nie kolejna płytka, denna aktoreczka, która jest pępkiem świata. To BABA równa sobie. Walczy jak lwica. Z taką to można podbić świat.
TOM
Tom aktor, przyjaciel, który gra razem z Lisą w nowym filmie „Plan działania”. Z czasem jego uczucia do kobiety zmieniają się, postanawia wziąć byka za rogi i zaryzykować. Tylko czy nie jest już za późno?

„Tom siedział jak sparaliżowany, prawie się nie poruszając. Przez jego umysł przetoczyło się wyrwane z kontekstu zdanie: POZWOLISZ MI SPAŚĆ i naraz zaczęło go dręczyć niejasne wrażenie, że ten nieszczęśliwy wypadek uruchomił lawinę czegoś mrocznego, jednakże bał się zgłębiać tę niepokojącą myśl”

Lustereczko powiedz przecie…

A może to historia Śpiącej Królewny, a może Śnieżki? Zamiast królewicza, nawiedza ją grobowy głos, który staje się stalkerem. Czytając dalej okazuje się, że tych głosów jest więcej…

„Ja jestem tobą, a ty jesteś mną”

Czy to jakaś intuicja, może jakaś podświadomość, „coś”, co chce chronić ją przed złymi wyborami? Możliwe, że ten głos będzie jej jedyną opoką.
Zasypiając, mdlejąc Lisa automatycznie przenosi się na drugą stronę. I tam wszystko na pozór normalne staje się jej najgorszym koszmarem.
Znajduje się  w szpitalu psychiatrycznym jako pacjentka i nie nazywa się Lisa…

„Hej, dziewczyno! A, co powiesz na to? W oknach są kraty!- zauważył głos grobowo (…) To nie sen, a twoja nowa rzeczywistość… w głębi ducha zdajesz sobie z tego sprawę”

Od tej pory rzeczywistość splata się z „drugą stroną”. Gdzie tak naprawdę jest prawda, a gdzie fałsz? Komu może ufać skoro nikt nie jest tym za kogo się podaję? 

„Siedemnaście szwów dla Lisy, siedemnaście szwów dla Sarah- zauważył głos”

Oszaleć można po tym, co tu się dzieje. Lisa sama nie wie, kiedy „przenosi” się, nie wie, w jakim świecie teraz jest. Wariuje i to widać, w sumie nie dziwiłam się jej. Momentami miałam wrażenie, że oba te światy łączą się w jedność i nic nie jest takie, jakie się wydaje. Momentami miałam mętlik w głowie, ze względu na tak dobrze przedstawienie dwóch obrazów świata.
Mijają tygodnie, dzień miesza się z nocą. Wszystko zlewa się i ja jako czytelnik widzę obłęd jaki spotyka kobietę. Traci rachubę czasu…
„-Och, właściwie to on. Ma nawet imię. Chcesz wiedzieć jakie?
(…) -Obłęd”
Jedynie, co mnie wkurzało to monologi bohaterów, uśmiać się idzie z tego. Powiedzmy tak (nie zdradzając niczego) jest nagłe zdarzenie i raptem „ktoś” sam zaczyna ze sobą prowadzić rozmowę w głowie. NOOO wybaczcie, ale zanim dojdzie do jakiegoś wniosku to akcja powinna się skończyć. Miałam chęć przywalić im w ten pusty łeb i wrzasnąć. I to doprowadzało mnie do śmiechu. Naprawdę, mogłam drzeć się do tej lektury z marnym skutkiem. Robili, co chcieli.

„No to może coś takiego: Odbieram komunikaty z Proxima Centauri i czasem się tam teleportuję, hm?(…) Albo wiem! Pocałuj go namiętnie i powiedz: Wsysa mnie wymiar Dartha Vadera. Przechodzę na Ciemną stronę Mocy, by obalić Sojusz i stanąć na czele Imperium”

Przechodzę do rzeczy:
cięta riposta, świetne dialogi, bohaterowie warci uwagi (dobrze wykreowani), specyficzne poczucie humoru. Biała dama, która kpi z Lisy jest na swój sposób doskonała. Lisa jest osobą, która ma dystans do siebie, widzi swoje wady i „śmieszności”. Zaskoczenie nekrofilią 😀
Wciągająca akcja, nieprzewidywalność jest zaletą tej książki. Czyta się w mgnieniu oka, zabawna, momentami straszna, a przy tym lekka. Jak chwyci to nie puszcza do końca. 
Zakończenie, mogłam spodziewać się tego, ale „niestety”. Mimo wszystko nie tak miało być w moim odczuciu! Dziękuję autorko za zostawienie tego w takim „miejscu”, dosłownie zostałam rozłożona na łopatki jak we „Władczyni Mroku”.


„Znalazłam się po niewłaściwej stronie lustra i boje się, co będzie, jeśli nie znajdę drogi do domu”

I tak jak widzicie, niby mam coś do „powiedzenia”. Wyszedł chaos, bo tak „Po złej stronie lustra” na mnie działa. Brakuje mi skupienia się na poszczególnych częściach. Ta książka to obraz OBŁĘDU…

Dziękuję autorce za możliwość oddania się książce (ponownie) wartej każdej uwagi. „Po złej stronie lustra” jak i „Władczyni Mroku” powinna znaleźć się na TWOJEJ półce!!! Mam nadzieję, że i ja będę je mieć.

„Gdyby nawet okazało się, że Niesamowita Lisa Johnson jest patologiczną seryjną morderczynią, machnąłby ręką. Zaczęliby mordować razem”


Pozdrawiam i uważaj na to, co widzisz w lustrze…


Share:
12