Monthly Archives:

Sierpień 2017

Dance, sing, love. Miłosny układ
Layla Wheldon
Cykl: Dance, sing, love (tom 1) 
 Seria: Editio Red

Kolejna pozycja, która zdobyła wiele fanów na wattpad. Tym razem Layla Wheldon. Serdecznie zapraszam na profil  <klik>

PREMIERA JUŻ JUTRO!!!
Niewinna tancerka, typowy gwiazdor i schematyczny układ…
To nie ta książka!
Livia Innocenti zawodowa tancerka. Od najmłodszych lat robiła to, co kochała. Jej żywiołem jest taniec. 
James Sheridan typowy gwiazdor (piosenkarz), wielbiony przez wszystkie kobiety. Ulubieniec portali plotkarskich. 
Livia+James= wspólny duet na koncertach. Czy taki plan kogoś satysfakcjonuje?
Livia 
Ona wie, czego chce, i czego pragnie. I z pewnością nie jest nim Sheridan. Wręcz gardzi nim i jego zachowaniem, czemu się nie dziwię. To nie jest kolejna niewinna dziewczyna, która poznaje toksycznego faceta. Nie, nasza bohaterka ma cięty język i jest wspaniałą osobą. Czasem jej głupie akcje mnie denerwowały, ale życzyłam jej jak najlepiej. Wie, na czym stoi i nie boi się dążyć do realizacji swoich planów. Daje z siebie wszystko na treningach, przez co zdobyła u mnie kolejnego plusa. Cieszę się z tego, że nie jest kolejną „zakochaną” fanką słynnego piosenkarza. BRAWO TY!
„Nie docierało do niej , że nie lubię Sheridana. Według niej to było niemożliwe, nierealne i chyba nawet wręcz niewybaczalne. (…) Ale ja nie tylko nie lubiłam Sheridana. Ba, ja go wręcz nie znosiłam! I teraz miałam całkowite prawo to powiedzieć, bo znałam go osobiście”
James
Od samego początku zrobił na mnie złe wrażenie. Oczywiście to typowy gwiazdorzyna, który ma wszystkich gdzieś. Nie liczy się z innymi, traktuje resztę z pogardą. Jest egoistą, zadufanym w sobie narcyzem. Beztroski facet, który uwielbia dobrą zabawę, ale ma również tendencje do autodestrukcji. Sprowadza Livię na złą drogę i bawi się nią. Kiedy rościł sobie prawa do niej, to myślałam, że zemszczę się na nim. Później zmienił się  w zakochanego faceta, ale czy nie za późno? 
Reszta postaci również wspaniała, niektórzy może zbyt „cukierkowi” w swej miłości, ale wybaczam. Ten etap mam za sobą, więc wiem, jaka miłość jest. Każda z tych postaci zdobyła moją sympatię. 
Spodobała mi się ich długa relacja. To nie kolejne parę dni i bum wielka miłość. Oni „docierają” się przez kilka miesięcy. I za to również wielki plus. Jestem pod wrażeniem tego, że mimo tak rozległego czasu nie czułam się tym skrzywdzona. Szczerze nic bym tu nie zmieniła, to było dobre. 
Chemia, która sama napędza fabułę. Ich uczucia i zbliżenia normalnie wywoływały u mnie uśmiech na twarzy. Nie jest może to jakieś mocno erotyczne, ale kurczę to było tak opisane, że brakuje mi słów. Te ich przepychanki, spojrzenia, wow. To jest właśnie coś, czego brakuje w niektórych książkach. Nie odniosłam żadnego wrażenia sztuczności w tych sytuacjach.
„Chciałam zadźgać Sheridana atrapą jego mikrofonu, której używał podczas treningu. Pragnęłam przywalić mu jego gitarą prosto w twarz. Udusić go gołymi rękami. Wskrzesić, a następnie utopić. Potem znowu przywrócić do życia i spalić na stosie.”
Co do samej fabuły, nie wiedziałam, czego się spodziewać. Byłam pewna, że to będzie kolejna cukierkowa miłość. Poznali się na treningach, mija tydzień i jest koniec. Ależ się myliłam, dziękuję autorko! 
W książce nie skupiamy się jedynie na głównych bohaterach, lecz na wszystkich. Przeszłość wraca, a z nimi tajemnice, złamane serca, ale i ból. Emocje opisane w książce oddziaływały na mnie. Czułam to, co bohaterowie. Nie było czegoś takiego jak wyolbrzymienie problemów. Wszystko było bardzo realistyczne. Zdrady, problem z alkoholem, toksyczne związki to problemy tabu. One są i mogą dotyczyć każdego z nas. Jak poradzić sobie z tym? Czy w ogóle się da? Powinniśmy ciągnąć związek toksyczny? Czym jest manipulowanie ukochaną osobą? A może jesteśmy tylko ze sobą z przyzwyczajenia? Kto wie…
Kolejnym plusem jest wiek bohaterów. Byłam przekonana, że to kolejni  dwudziestolatkowie, którzy chcą się bawić i nic więcej. Myliłam się i mimo różnych wybryków nie odczułam jakiejś pogardy.
Szczerze mogłabym rozczulać się nad tą książką i drzeć się w niebo głosy. Wiecie, za co? Za zakończenie, które rozwaliło mnie emocjonalnie. Nigdy w życiu nie pomyślałabym nad tym, aby ktoś wykorzystał taki pomysł. To się w głowie nie mieści! Jak, ja się pytam jak?
Z ogromną niecierpliwością czekam na kolejny tom. A wam polecam zapoznać się właśnie z tą książką. 
(….) –Nie, kochanie. Uważam, że możesz spróbować być z kimś innym, a z czasem być może o nim zapomnisz. Warto ryzykować. Na tym właśnie polega życie. Na ciągłym ryzykowaniu i graniu va banque. O wszystko. Nie zamykaj swego serca, ponieważ zostało zranione i złamane. Może ktoś z przyszłości wejdzie z butami do twego życia z taśmą klejącą zrobioną z miłości i wszystko poskleja w całość”
DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU EDITIORED ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA WSPANIAŁEJ KSIĄŻKI. 
Share:
Hej, hej dzisiaj przychodzę z czymś nowym. Dzięki ambasadorka kosmetyczna mam możliwość przetestować maskę na oczy  Hot Eyes Steam  stworzona przez IVY GmbH. Jak wiadomo czytanie męczy oczy, więc postanowiłam degustować właśnie tę maskę. Brzmi intrygująco, ale i mam pewne obawy. To moje pierwsze spotkanie z „okularami”, które ogrzewają. Tak, tak, jej zadaniem jest osiągnięcie 40 stopni. 
Zacznijmy od tego, jakie zalety uzyskamy po 10 minutach (maks 15):
redukcja cieni 
zmniejszenie opuchlizny wokół oczu
natychmiastowy relaks i regeneracja okolic oczu
eliminuje zmęczony wygląd
wygładza skórę wokół oczu

JAK DZIAŁA:
Po rozerwaniu opakowania, maska reaguje na tlen.  Zanim założycie maskę pamiętajcie o zmyciu makijażu, zdjęciu soczewek, i nie nakładamy jej na podrażnione oczy!!! Dobra po założeniu czekamy… Po około minucie czuję delikatne ciepło, które przyjemnie grzeje. Czy osiąga 40 stopni? Nie jestem w stanie tego stwierdzić, ale wzrost temperatury czuć. I tak leżymy sobie 10 minut z zamkniętymi oczami i w wygodnym fotelu (łóżku). Gdy mija nam czas, ściągamy i podziwiamy efekty?
EFEKTY:
Po zdjęciu maski, moje oczy są mniej spuchnięte (minimalnie).
Z pewnością poczułam lepszy efekt w środku niż na zewnątrz. Czułam się tak jakbym trochę pospała (nie koniecznie dzięki masce)
Jestem zrelaksowana i czuję jeszcze ciepło emanujące z okolic oczu.
Czy zredukowała cienie? Nie widzę żadnej różnicy.
Eliminacja zmęczonych oczu? Tak
Wygładzenie skóry wokół oczu? Nie 
Musiałam zobaczyć, co znajduje się w środku, dziele się tym  z wami.Więc jest to czarny proszek, bezzapachowy. Z pewnością działa na tych samych zasadach, co plastry rozgrzewające. Produkt jednorazowy. W żadnym wypadku nie należy ich podgrzewać ponownie!
Czy zakupiłabym ją ponownie? Nie jestem pewna. Stosowałam już maski chłodzące, ale to było bardzo ciekawe doświadczenie. Jeśli szukamy „okularów”, które tylko do 15 minut mogą zdziałać cuda jestem za, ale nie jestem przekonana do tej. Gdybym trafiła na promocję , kupiłabym ją dla mamy. U niej efekty mogłyby być bardziej widoczne…
Share:

PREMIERA: 27 września

„Najlepszy powód, by żyć”

Wszystko trwało ułamek sekundy. Błysk ognia i nagle jestem w ognistej kuli. Dociera do mnie, że się palę. Jestem żywą ludzką pochodnią.

Dominika budzi się po kilku dniach.
Wie, że to był wypadek, a ukochany ojciec wcale nie chciał jej zabić.
Teraz, kiedy on jest w więzieniu, ona leży w szpitalu i walczy o życie.
Chociaż właściwie, to inni walczą za nią, ponieważ ona się już poddała.
Ale to, co miało być końcem, okazuje się być początkiem…

Przewrotny los stawia na jej drodze ambitnego młodego lekarza, który dostrzega w niej coś więcej niż tylko pacjentkę. Gdy on będzie leczył jej ciało, jego brat Marcel, czarna owca szanowanej rodziny, spróbuje uleczyć jej duszę.
Tylko czy to jest w ogóle możliwe? Czy pęknięte serce potrafi jeszcze kochać?
I czy ktoś, kto ma tyle powodów, by się zabić, odnajdzie ten jeden, by żyć?

Share:
Monika Jagodzińska
Wydawnictwo Psychoskok, 



12 różnych historii
12 miesięcy 
12  problemów
12 rozwiązań?


„Miłość powinna dawać radość. Miłość powinna dawać szczęście. Miłość powinna dodawać, a nie podcinać skrzydła”

Wybija dwunasta godzina, zaczyna się Nowy Rok. To czas, gdy ludzie żegnają się ze starym , a witają nowy. To czas, gdy chcemy „pozbyć” się dawnego życia, zmienić coś w sobie. Składamy obietnice, wyznaczamy nowe cele i cieszymy się nimi. Ale co stanie się, gdy Nowy Rok zaczniesz od „najgorszych” rzeczy, co stanie się, gdy będziesz chciał zakończyć wtedy swoje życie?

Miałam ostatnio problem i kiedy już myślałam, że … dostałam wiadomość od autorki z  zapytaniem o zrecenzowanie tej książki. Zgodziłam się i napiszę jedno. Dziękuję AUTORKO za tę książkę, dałaś mi wiarę i silnego kopa. Kiedy myślałam, że już nic nie spotka mnie dobrego… BUM zjawia się „Cykl”. Zanim zacznę, wspomnę tylko, że mimo wszystko to Pani stała się moim światełkiem i aniołem. Dziękuję.


„Zaczął się nowy rok. Zaczęła się misja. Nasza misja. Moja misja. Staliśmy w szeregach. Obok ludzi. Mieliśmy dwanaście miesięcy. Dwanaście długich miesięcy. Pięknych? Pełnych bólu? Zapewne i jedno i drugie. Mieliśmy być przy nich. Pomagać. Czasem działaniem. Czasem tylko poczuciem, że nie są sami. Byłem świadomy powagi zadania”


Książka jest naprawdę króciutka, mogę napisać, że za krótka. Chciałam delektować się nią jeszcze przez długi czas. Chciałam mieć uśmiech na twarzy czytając każdą historię zawartą tutaj. Mimo smutnych wydarzeń jest nadzieja. 

„Nie ważne co zrobię. I tak to nie będzie wystarczające”

Uwielbiam motyw aniołów w książkach, ale przeważnie to były typowe młodzieżówki itd. Tutaj dostałam książkę z refleksją, dająca do zrozumienia i skłaniająca do przemyślenia. To „opowiastki” mimo wszystko o ludziach takich jak my.  Pewnie dlatego odczuwałam to całą sobą i cieszyłam się z każdego zdania. Zmierzamy się z lękami jak i przeciwnościami.


„Ktoś woła, nie mówiąc nic. Nie wypowiadając żadnego słowa. Niemo. Ktoś potrzebował pomocy. Ktoś cierpiał, ale nie chciał ratunku. Nie jawnie”

Wywołuje dużo emocji, czasem miałam łzy w oczach,  uśmiech na twarzy, ale i czułam nadchodzącą nadzieję dla bohaterów. To było coś innego, magicznego, a zarazem tak rzeczywistego. Wiem jak to brzmi, ale jest coś tutaj, że chce się krzyczeć i śmiać. Kibicowałam wszystkim, dzieliłam smutki i radość. Język bardzo prosty i lekki, choć miałam chwilowo poczucie zdezorientowania. Kto kim był? Czyimi oczami widziałam daną sytuację.

Jaką rolę spełniają ANIOŁOWIE? Czy istnieją naprawdę?  Tego musicie dowiedzieć się w „Cyklu”.

Trzymam kciuki za dalszą karierę autorki, mimo paru błędów książkę warto przeczytać. Mam nadzieję, że uda mi się w przyszłości również sięgnąć po kolejne powieści.
Polecam i dziękuję autorce za możliwość przeczytania tych historii.
„Długo siedziałam cicho. Bałam się. Byłam zależna. Myślałam, że jestem zależna. Myliłam się. To ty chciałeś, żebym tak myślała. To koniec. Odchodzę”
Share:

Szybki KONKURS NA FANPAGE

Zasady:

1. Polub Degustacja książek
2. Polub profil autorki Anna Bellon
3. Polub profil SPONOSORA NAGRODYOMGBooks
4. Jak wiecie, każdy autor uwielbia miłe słowa. Zostawcie w komentarzu kilka ciepłych słów autorce. Niech wie, że trzymamy kciuki za kolejne przygody zespołu!!!

Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski. Sponsorem nagród jest wydawnictwo.
Facebook nie jest w żaden sposób powiązany z konkursem. 
Czas trwania konkursu: 07.08-08.08.2017 godz. 23:59
Wyniki 09.08.2017.

Powodzenia ?

Share:
12