Monthly Archives:

Grudzień 2017

ja-zranie-ciebie-a-ty-mnie-zranieni-12-h-m-ward

Zranieni
H.M. Ward
Wydawnictwo Editio

Sidney umawia się ze swoją przyjaciółką na podwójną randkę. Czekając w umówionym miejscu zauważa bardzo przystojnego mężczyznę, który siedzi sam przy stoliku. On również ją zauważa, dziewczyna postanawia przysiąść się do niego. Rozmowa przebiega dość dobrze, Sidney cieszy się z chemii, która między nimi się rozwija. Stwierdza, że to był bardzo dobry pomysł. Pierwszy raz ma z kim porozmawiać i jest oczarowana swoją „randką”. Niestety w tej pięknej chwili przerywa Millie (przyjaciółka), która jest dość zaskoczona. Okazuje się, że Sidney przysiadła się do obcego mężczyzny i nie byli umówieni ze sobą. Po śmiesznej sytuacji, siadają tam, gdzie powinny. Dziewczyna poznaje swojego prawdziwego kandydata, jest zniesmaczona nim i nie ma chęci z nim rozmawiać. Jej randka to niewypał. Zażenowana pewną sytuacją postanawia opuścić towarzystwo. Przed restauracją ponownie spotyka Pana Idealnego. Wpadli sobie w oko, postanawiają zabawić się u niego w domu. Niestety dziewczyna ma niezwykłego pecha i nie wszystko wychodzi po jej myśli.
Ona wraca do domu i postanawia żyć dalej. Ma dość facetów, ale jak to w książkach bywa…
Już kolejnego dnia idąc na uczelnię (jest asystentką profesora) przeżyje szok! Peter nie dość, że jest nowym profesorem to i szefem Sidney…
Dlaczego?
Dostałam propozycję od Wydawnictwa Editio Red. Spodobał mi się opis i stwierdziłam, że może być ciekawie. Liczyłam na śmiech, odskocznię od „mocniejszych” książek. Historię po której nie będę chciała walić głową w ścianę. 
Kim są?
Sydney to bardzo pozytywna postać. To nie jest kolejna głupiutka, naiwna dziewczyna, która nie wie czego chce. Owszem jest zagubiona i jest po traumatycznych przeżyciach, ale stara się iść do przodu. Uciekła od rodziny i nie ma z nimi kontaktu. W wyniku pewnej „sytuacji” rodzina nie stała po jej stronie, wręcz obwiniali ją to. Sidney ucieka, układa sobie na nowo życie, do czasu, gdy otrzymuje list zaadresowany do niej. Przeszłość wraca, a z nią traumatyczne doświadczenia.
„Kiedy Bóg rozdawał szczęście , mnie nic się nie dostało – zamiast tego otrzymałam całą stertę czyjegoś pecha”
Sidney to postać bardzo pozytywna, dzięki niej uśmiałam się czytając jej przekomarzanie się z innymi. Uwielbiam pewną scenę z tańcem, nie zdradzę więcej, aby nie psuć wam niespodzianki. Postanowiłam zagłębić się w internecie i obejrzałam mnóstwo filmików. WOW, chciałabym móc wywijać jak oni. Ciepła, pełna optymizmu dziewczyna momentami nieśmiała, ale co do czego potrafi pokazać pazura. 
Peter to bardzo tajemnicza postać, niby prosty wykładowca, ale ma coś w sobie mrocznego. Czasem taki niewinny, niedoświadczony, a potrafi zaskoczyć. Ma świetne poczucie humoru, jest takim cherubinkiem o pięknej twarzy, ale nie tylko. Chce zrozumieć dziewczynę i mimo łączącej ich chemii stara się być dobrym, przykładnym przyjacielem. Spodobał mi się, choć jak wspomniałam był trochę zbyt delikatny, grzeczny?
„Mawiał, że życie jest podróżą. Że nikt nie wie wszystkiego – i najlepsze w tym jest to, że wcale nie musi. Twierdził, że nie trzeba być wszechwiedzącym, żeby wiedzieć, jak żyć”
Reszta postaci bardzo dobrze wykreowana, każdy z nich jest inny. Zwłaszcza jej brat i były chłopak.
Przyjaźń vs pożądanie?
Uwielbiam opis ich przyjaźni, mimo tego, że czuć chemię między nimi. To było wspaniałe i coś innego. Autorka żonglowała i zmuszała ich do przedrzeźniania się ze sobą. Miałam dość często uśmiech na twarzy dzięki temu. Nic, co zostało tutaj opisane nie jest na siłę, to czysta, delikatna historia pełna temperamentu i wdzięku. Książkę czyta się bardzo szybko i lekko, w sam raz na zimowy wieczór. 
„Chcę się zapomnieć… Chcę na chwilę przestać myśleć, chcę żyć własnym życiem i zatracić się w pocałunku”
ZAKOŃCZENIE
Autorka zostawiła historię w takim momencie, że brakuje słów. Kiedy myślałam, że książka nie jest, aż tak dobra… dostałam na sam koniec coś, czego się nie spodziewałam. Właśnie w tym momencie zaczęło robić się dość ciekawie. Zostaje przerwana! Jak tak można? I, mimo że książka jest schematyczna to zakończenie ZMUSZA do poznania dalszych losów tej dwójki. 
„Czasami nie ma odpowiednich słów. Nie ma nic, co można by zrobić, żeby było lepiej”
Książka nie jest na wysokim poziomie, raczej dla osób mało wymagających. Mimo to jestem zadowolona z całości i czuję wręcz, że Peter powali mnie na kolana. Zabieram się za poznanie Pana Mrocznego?
„Przez większość czasu przeszłość prześladuje mnie niczym wielki, złowrogi cień bestii, kładący się na wszystkim, co robię”
Dziękuję za możliwość przeczytania książki
EDITIO RED

KSIĄŻKA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DO TOMU PIERWSZEGO!!

Sidney dowiaduje się, że jej matka jest umierająca. Postanawia zmierzyć się z rodziną i swoją przeszłością. Po kłótni z Peterem dziewczyna wyrusza w podróż. Ale, ten nasz sympatyczny, młody mężczyzna postanawia wprosić się jako pasażer. Po drodze okazuje się, że nie jest tym za kogo się podawał. Na jaw wychodzi ta ciemniejsza strona. Mężczyzna również ma swoją przeszłość, o której chciał zapomnieć. Nie dość, że razem jadą do rodziny Sidney, to muszą zajechać również do jego.
Czy Sidney wybaczy Peterowi kłamstwa? Czy sama nie była lepsza? Co z jej rodziną i eks chłopakiem? Kim są nowi znajomi Petera? I jak potoczą się losy naszej dwójki?
Po zakończeniu pierwszego tomu, od razu zabrałam się za ten. I muszę na wstępie napisać, tutaj się działo! Ta przygoda jest całym rozwinięciem problemów i kłopotów pary. Poznajemy Petera z tej grzesznej strony, momentami wyzwolił w sobie samca alfę. Był zimny, srogi, taki odległy. Później znowu stawał się tym słodkim, milutkim przyjacielem. Jedynym takim minusem dla mnie była ta nagła zmiana, odczułam ją trochę za bardzo naciągniętą. A może odebrałam to tak bo książka jest dość krótka? 

”Nie jesteś już Petem Ferro. Rozumiem. Ja też nie jestem, tą samą Sidney z Jersey. Nie odzyskamy tego, co nam zabrano Peter. Straciliśmy to na zawsze. Jesteśmy jałowi jak ziemia pod spalonym lasem”

Zdaje mi się, że autorka w tej części skupiła się na problemach i rodzinie Petera. Tutaj większe emocje dominowały mi przy jego braciach, których bardzo polubiłam. Pewną zagadką dla mnie jest jeden z nich i mam wielką nadzieję, że wydawnictwo ma w planach wydać kolejne. Podejrzewam, że właśnie „kolejny” brat wywoła we mnie więcej emocji niż Peter. I oczywiście jego dama 🙂
Co, do samych bohaterów to Peter zmieniał się często jak wspomniałam wyżej. Sidney momentami strasznie mnie wkurzała swoim zachowaniem. Z jednej strony nie dziwię się jej, a z drugiej mężczyzna miał od razu mówić o swojej przeszłości? Kim był, a kim się stał? Ich „chemia” trochę się gdzieś ulotniła… Nie jestem przekonana do tej części, zbyt dużo naciąganych rzeczy. Taką świeżością i czymś dziwnym był pewien PTAK. Ale nie będę o nim nadawać, musicie sami „go” poznać.
Niestety seria z Peterem jest dla mnie za grzeczna.  Momentami miałam wrażenie, że początek  się ciągnął. Później jest lepiej, ale to tak tylko delikatniej. 
Książki te, z pewnością nadadzą się na zimowy wieczór, czyta się szybko i lekko. Z pewnością dla osób, które nie oczekują czegoś emocjonującego. Peter i Sidney wywołają z pewnością nie jeden uśmiech na twojej twarzy. Ale to brat Petera i ptak nadadzą smaku tej książce. „Zranieni” to odskocznia od dnia dzisiejszego, fanom lekkiej i przewidywalnej historii polecam do przeczytania. 

Share:
bad-mommy-zla-matka-tarryn-fisher


Bad Mommy. Zła mama
Tarryn Fisher
Wydawnictwo: Sine Qua Non



„Gdy byłam dzieckiem, od szóstego do szesnastego roku życia motywowało mnie wiele rzeczy. Największą motywacją było pragnienie posiadania przyjaciół. Pewnie, że możesz ze mną usiąść. I wszyscy siadali, bo nikt nie chce zostawać sam. Nie minęło wiele czasu i ludzie zaczęli siadać na mnie. A to już spora waga. Zwłaszcza kiedy zdali sobie sprawę, że jestem gotowa nosić ich ciężar”

Dlaczego?
Uwielbiam Tarryn Fisher, każdą jej książkę (wydaną u nas) przeczytałam i jestem pod wielkim wrażeniem. Nie tylko stylem pisania, ale i to jak wydobywa te brzydkie, straszne osobowości. Autorka w bardzo mocny sposób ukazuje nam ciemną stronę człowieka. To jest pociągające i niepokojące w tym wszystkim.
Jolene i Darius Avery są szczęśliwą parą, mają kilkuletnią córeczkę Mercy. W pewnym momencie do ich dzielnicy wprowadza się sympatyczna Fig. Kobiety zaprzyjaźniają się ze sobą i wspólnie spędzają dnie. Z czasem Fig czuje się jak u siebie i wpada w obsesję… Zaczyna się dość niewinnie, te same ciuchy, perfumy, fryzury, mowa i wszystko. Byłoby dobrze, gdyby nie fakt chęci przejęcia życia Jolene. Fig chce wszystkiego, co ma jej przyjaciółka, nawet męża oraz ich córkę. Fig nie jest zadowolona tylko z przyjaźni, nie chce żyć w cieniu kogoś innego. I tak zaczyna się przerażający plan…

Czy Fig chce stać się klonem Jolene, czy nią samą? Czyjego życia tak naprawdę chce? Czy chodzi tylko o chęć rywalizacji? Czy jedynie ciepłego, rodzinnego szczęścia?

Właśnie zakończyłam „Bad Mommy nadal próbuję dojść do siebie po tym, co udało mi się przeczytać. To książka, po której zostajesz z pytaniem WTF, dosłownie moja pierwsza myśl przy zakończeniu.
„Zwariowałaś-oznajmił (…)
Nie nazywaj mnie wariatką. Jeśli będziesz to robił, odetnę ci w nocy jaja i wtedy się przekonasz, co to prawdziwe szaleństwo”
3 części, trzech bohaterów, inne poglądy, emocje i uczucia, które zmieniają się jak w kalejdoskopie. A moje zdanie na temat bohaterów zmieniało się również szybko.
To, co kłębiło się w głowie Fig było jak rollercoaster. Jej tok myślenia i dążenie do celu było bardzo niepokojące.Cieszę się również z różnych perspektyw podczas czytania. Okazuje się, że poznając inną wersję również zmieniamy o nich zdanie. Sam Darius był dla mnie zaskoczeniem, on również po troszku był szalony jak Fig. Jego podwójna twarz była totalnym szokiem! Jedyną taką normalną w tym wszystkim była Jolene, nieświadoma niczego kobieta. Bardzo sympatyczna, ciepła osoba, ale czy na pewno?

CYTAT TYLKO DLA DOROSŁYCH!!! 
„Mężczyźni patrzą nawet wtedy, kiedy temu zaprzeczają. Rządzi nami popęd. Patrzymy na długie nogi, zarys sutków pod koszulką, zaokrąglone pośladki w opiętych dżinsach. Na ich widok nam staje. Takimi stworzyła nas natura. Niektórzy hipokryci, świętoszkowate sukinsyny, twierdzą, że nie patrzą. Mówią, że unikają widoku zła, czyli kobiet, które ich podniecają”
Fig jest wyjątkowo bardzo rozbudowaną postacią, z pozoru prosta, ale z dalszym czytaniem jest bardzo skomplikowana. Jak sama sobie wmawia różne rzeczy, próbuje siebie usprawiedliwić, zastanawia się nad tym co robi.

„Jesteśmy sumą naszych wczesnych doświadczeń, naśladujemy sposób, w jaki nauczono nas kochać, uprawiać seks i nawiązywać kontakty z ludźmi. Niektórzy z nas zrywają z przeszłością, innym nigdy się to nie udaje”
Portret psychologiczny ukazany mistrzowsko, jestem pod wrażeniem szczegółów. To, w jaki sposób zostali oni wykreowani, czym się kierują w życiu i do czego każdy z nich dąży.  Czuję do tej pory ciarki na plecach, myśląc, że miałabym taką przyjaciółkę. Postacie doskonałe na swój sposób!
Akcja może nie jest dość szybka, ale w tej książce nie o to chodzi. Skupiamy się na łączących relacjach między bohaterami. Na przemyśleniach, dążeniu do celu, ale i na usprawiedliwianiu samej siebie. Zrozumieniu czym się kieruje i jaki jest prawdziwy cel (Fig) jej obsesji.
Fig zdaje sobie sprawę z tego, że źle robi, ale za chwile sama szuka usprawiedliwienia dla swego zachowania i robi to dalej. Zaprzecza, przekonuje samą siebie i sama sobie kibicuje. Nic, co robi nie jest złe, sprzeczne z panującymi zasadami. Przecież to normalne, iż przyjaciółki ubierają się tak samo, noszą fryzury i mają takie same wnętrza w domu. Prawda?

„Kiedy się nieustannie myśli, wiele rzeczy się przeinacza. Musisz wypowiedzieć myśli na głos, żeby wiedzieć, że nie jesteś jedyną popieprzoną osobą. To ogromna różnica, gdy już ma się tę świadomość”

„Widzę, że dostajesz więcej, niż Ci się należy. Nie mogę na to patrzeć. Boli mnie to, bo zasługuję na więcej niż ty. Rzecz w tym, że mogłabym być lepszą tobą”

Mam wrażenie, że podczas czytania ja również byłam taką stalkerką. Może i nie z taką obsesyjną miłością jak Fig, ale dobrze mi było. Uwielbiałam to uczucie, które budziły we mnie pewne wydarzenia. Chciałam więcej, ale i trochę wstyd mi było. Przecież ja nie jestem taka jak Fig… a może jednak po części się z nią utożsamiam?

„Byłam świetna w żalu. Niektórzy ludzie ukrywają swój ból, udają, że wszystko jest w porządku. Należy im się za to medal. Ta cała staromodna duma nie jest dla mnie. Ja nie miałam krztyny dumy, za to doskonale płakałam. Szloch wydostawał się z mojego brzucha i wędrował w górę, wstrząsając całym moim ciałem”
Zakończenie, które chyba tylko w filmach może być! Nie wierzę w to, co zostało przedstawione.
Jeżeli, ktoś chce zacząć od przeczytania końca, apeluję NIE RÓB TEGO! To będzie krzywdzące i zepsujesz sobie całą zabawę. I kiedy myślę, że nic nie jest już mnie w stanie tu zaskoczyć bum! Kolejny szok i niedowierzanie. Istna petarda!

„Bad Momy. Zła mama” to książka idealna przy lampce wina. Zaskoczy nie raz i pokaże, co kobieta jest w stanie zrobić z zazdrości. 
Dziękuję za możliwość przeczytania książki:

https://czytampierwszy.pl

Share:
zaina-wanda-szymanowska

Zaina

Wanda Szymanowska
Wydawnictwo Literackie Białe Pióro
Zaina pochodzi z Syrii. Niestety sytuacja jaka panuje w kraju zmusza jej rodzinę do opuszczenia swojego miejsca. Książka zaczyna się nowym dniem szkoły, gdzie Zaina zostaje przedstawiona klasie. I jak to w szkole, znajdzie się „TA”  jedna osoba, która będzie dręczyć i drwić z nowo przybyłej. 
Mimo, iż mama jest Polką, a tata Syryjczykiem zostaje wyśmiana z powodu koloru swojej skóry. Dziewczynka nie rozumie dlaczego inni śmieją się z niej. Przecież niczym nie różni się od innych. Każda uwaga Jadzi w jej kierunku rani dziewczynkę. Chciałaby być zaakceptowana przez innych. Poznaje sympatycznego Wojtusia, który nie zwraca uwagi na drwiące komentarze koleżanki z klasy. Staje się obrońcą. Chce poznać Zainę jak i jej kulturę. Jest bardzo miłym, sympatycznym kolegą. Dzięki niemu dziewczynka z dnia na dzień otwiera się i czuje radość z chodzenia do szkoły. 

„– Czemu ty jej tak nie lubisz? Przecież nic ci nie zrobiła – Wojtek zagadnął Jadzię, kiedy próbowała podłożyć nogę koleżance.
– Bo jest czarna! – odpowiedziała Jadzia.
– Czarna? Nie zauważyłem. Jest jedynie mocno opalona. Też taki byłem we wrześniu, po powrocie z Grecji.
– I jest inna niż wszystkie dzieci – dodała dziewczynka. – Nawet z jej imienia to wynika, że jest inna. To jest wystarczający powód, że nie powinna chodzić do polskiej szkoły. „


Dlaczego? Dlaczego książki Pani Wandy muszą być tak króciutkie? Dlaczego zawsze czerpię z nich chęć poznania dalszych losów? Dlaczego za każdym razem jest jakiś morał? Dlaczego autorka porusza w delikatny sposób tak trudne tematy? Dlaczego w tak doskonały sposób jest w stanie przekazać tyle prawdy w tak krótkim utworze? Dlaczego kłębi się tyle emocji? 
Z czym zmagają się osoby, które nie mają wyboru i MUSZĄ opuścić swoją ojczyznę? Niestety, ale niektórzy muszą to zrobić, aby pozwolić swoim dzieciom normalnie żyć. Aby nie dosięgnęły ich błędy dorosłych, aby móc uratować i uświadomić im, że u siebie nie ma miejsca dla nich. Jak krzywdzące i straszne jest to, że w tak młodym wieku bez możliwości poznania niektórych przyczyn opuszczają miejsce swego dzieciństwa. 
To w jaki sposób jesteśmy osądzani przez innych za kolor skóry, za nieznajomość języka. Za swoją odmienność od innych. To przykre, że już w tak młodym wieku dzieci są nietolerancyjne. Czy to wynika z wychowania rodziców, czy to przez towarzystwo? Dzieci są takie, że czasem nie wiedzą iż ranią słowami innych. Nie zwracają uwagi  na to, co powiedzą o innej osobie. Nie zdają sobie sprawy jak mogą ubliżyć innej osobie. Przyczyniają się do tego, że druga osoba zamyka się w sobie i czuje się źle w nowym miejscu. 
Wojtuś, powinien być przykładem dla innych. On jako jedyny wstawił się za nową koleżanką. Nie interesował się tym, iż Zaina ma inny kolor skóry i nie mówi perfekcyjnie po polsku. Stał się jej bohaterem, ale i „azylem” nowego miejsca. 
„Może mi jeszcze powiesz, że tacy ludzie nie są dzicy? Oni nawet talerzy nie używają, czytać nie umieją, komputera nigdy nie widzieli, do lekarzy nie chodzą, a choroby leczą zaklęciami.”
Jestem mile zaskoczona tą książeczką, chciałoby się ją jeszcze przeczytać. Dzięki niej dzieci powinny zdać sobie sprawę z tego, że nie wolno osądzać innych za jego „odmienność”. Czy to osoba niepełnosprawna, czy nawet taka Zaina. Mam nadzieję, że ta pozycja trafi do szkół. Aby dzieci zdały sobie sprawę z tego co słowami mogą zrobić. Aby dorośli wytłumaczyli dzieciom dlaczego każdy z nas jest inny na swój sposób. Jesteśmy tymi, którzy pokazują dzieciom przykład. Jak powinniśmy traktować innych na tym samym poziomie. Nikt nie jest lepszy od innych! Nie jesteśmy od oceniania innych ludzi! My jako dorośli powinniśmy warzyć słowa przy dzieciach, one mogą zrozumieć to inaczej. Przekręcić, a nawet powtórzyć coś, co było tylko „żartem”.

Nie chciałabym zdradzać pewnej wypowiedzi Jadzi, ale ten kto przeczytał ten wie. Warto zwrócić uwagę na jej  tok myślenia, odnoszący się do jej „podróży”.

Dlaczego jesteśmy tak uprzedzeni do innych? Czy kieruje nami lęk przed nieznanym, dowodem na to jest agresja, gniew, złość i ubliżanie? Właśnie tak bronimy się przed czymś nowym?
Kolejnym plusem są zadania uzupełniające dla dzieci! Fantastyczna sprawa, która angażuje dzieci do czytania ze zrozumieniem. 
„Zaina” to wspaniała, króciutka książeczka, która zmusza do refleksji. Przepiękna i w bardzo prosty sposób angażuje nas do zadania sobie pytań. Mam wielką nadzieję, że ta lektura (obowiązkowo) trafi do szkół i dzieci będą czerpać taką samą radość z jej czytania jak ja.  
„Lektura ważna i szalenie ciekawa pod względem wychowawczym i edukacyjnym”
Bardzo dziękuję autorce za możliwość poznania Zainy jak i innych.
Share:
CHWILOWY BRAK ZDJĘCIA!



Strefa cienia: Trzy lata z psychopatą – historia prawdziwa
Wiktoria Zender
Wydawnictwo Nasza Księgarnia



Łatwo jest ocenić ludzi z boku prawda? Możesz śmiało postawić się na jej miejscu i powiedzieć, że przy pierwszym uderzeniu uciekłabyś od niego. Po pierwszym wyzwisku też byś odeszła prawda?


Gdyby tak było, to czemu maltretowane żony  żyją z nimi do końca? Dlaczego mając dorosłe dzieci nie uciekną od swego konkubenta? 
Tak łatwo, nam obserwatorom wypowiadać się o innych.

Książki nie mam zamiaru oceniać. To jest prawdziwa historia i jeśli nawet byłam wściekła na bohaterkę to z szacunku nie wypowiem się na ten temat. Po części chcę przybliżyć historię Uli. 

64-18= upadek
Osiemnastoletnia Ula dość często wracała do domu na „stopa”. Pewnego dnia zatrzymał się Roman. Sześćdziesięcioczteroletni bardzo miły kierowca. Mimo dużej różnicy lat znaleźli nić sympatii. Po tej przejażdżce dziewczyna dość często o nim myślała. Imponował jej swoim wdziękiem, klasą i dojrzałością. Po kolejnej ostrej kłótni z rodzicami Ula postanowiła uciec z domu do Warszawy. Zadzwoniła do Romana, który przyjechał po nią i bez żadnego ale, zaczął się nią opiekować. Dostawała ubrania, jedzenie i żyła w luksusie. 
Dość szybko zrozumiała, że zakochała się w nim. Od tej pory była jego żoną, wnuczką, córką, a w nocy kochanką.
Roman pokazał te gorsze oblicze. Stał się nerwowy, apodyktyczny, zaczął ją poniżać. Zdarzały mu się wybuchy bez powodu. Sam potrafił doszukać się najmniejszej zaczepki do wojny. Z czasem zaczął wpływać na jej psychikę, stała się zależna od niego. Próbował jej wmówić, że bez niego zginie, nie da sobie rady i jest za tępa, aby w życiu coś osiągnąć.
Młoda, niewinna i zakochana Ula zaczęła w to wierzyć. Mimo że wiedziała, jaki on jest i żyła w strachu bardzo mu ufała. Nie miała nikogo! 
Starała się być porządna, perfekcyjną panią domu. Chciała być dla niego ideałem, bo bała się odrzucenia.
Pierwsze uderzenie, lewe interesy, ucieczki i na koniec coś, co nie powinno nigdy stać się prawdziwe!!!
******************************
„Nasz wygląd to nie jesteśmy prawdziwi my. My jesteśmy głębiej. Trzeba w sobie ukształtować świadomość samego siebie, ale tego wewnętrznego, swojej duszy, człowieczeństwa. Istotne jest, aby zaakceptować to, kim się jest i jakim się jest”                                                                  
Po przeczytaniu tego dramatu, postanowiłam poszukać informacji w internecie. Trafiłam na forum sprzed kilku lat i po czytaniu tych wypowiedzi ręce mi się załamały. Należało się jej, że co kur…?! Nie wierzę w to…
Ludzie, przecież każdy był młody i robił głupie rzeczy. Zdarzały się sytuacje, gdzie czekaliśmy na dawkę adrenaliny. 
Choć raz w życiu pomyśleliśmy o zostawieniu swego domu, o ucieczce z niego i żyć jak dorosły. Nie oszukujmy się, kto z nas nie był naiwny i myślał, że świat do niego należy?
Kto z nas nie zakochał się, fantazjował o starszej osobie? Nie mówię, że to ma być ktoś w wieku dziadków, ale…
Roman był jej azylem, przystanią i jedyną opoką. To „on” mącił w głowie tej dziewczynie. To ona podatna była na jego zdania. Nie miała z kim porozmawiać, była zdana na jego łaskę. 

„Nienawiść nie zatruwa życia, tylko nasze własne, niszczy je od środka. Każde doświadczenie, czy dobre, czy złe, uczy nas, jak żyć, i uczy nas pokory. Chorobliwa nienawiść i chęć zemsty to działanie przeciwko sobie samemu”                                                                  

Ktoś powiedział, że mogła odłożyć pieniądze i uciec. Jak? Kiedy? Skoro cały czas była obserwowana, miała wydzielone pieniądze itd. 
Jestem wzburzona tymi opiniami, ale nikt nie wspomniał o rodzicach prawda??
Co zrobili rodzice, gdy chciała wrócić? Jak zachowali się oni. Nie chcę tutaj streszczać książki, ale napiszę jedno oni nie byli bez winy!!!

Co zrobiła policja?  Ta historia dla mnie jest nie do przyjęcia. Miałam wrażenie, że wszystko jest nieprawdą. Nikt nie chciał jej pomóc. Nikt nie zainteresował się tym, co tutaj jest opisane.
Nie jestem nawet w stanie sobie tego wyobrazić, nie jestem w stanie nawet opisać tego, co tutaj się działo. To istne szaleństwo i nie mogę uwierzyć!
Nienawiść nie zatruwa życia, tylko nasze własne, niszczy je od środka. Każde doświadczenie, czy dobre, czy złe, uczy nas, jak żyć, i uczy nas pokory. Chorobliwa nienawiść i chęć zemsty to działanie przeciwko sobie samemu.
Wiecie, co jest najgorsze w tej książce? To, że stajesz się jej uczetnikiem i możesz tylko patrzeć z boku nie robiąc nic. Pogodzić się z kolejną lawiną kłopotów, szantażu i czekać na NIC!  Nie będę pisać nic więcej bo mnie dosłownie noszą emocję. Ta historia jest przestrogą dla wszystkich. Warto poświęcić jej każdą minutę. Ja niestety nie jestem na siłach, aby przeczytać kolejną książkę tej Pani. Boje się, że ludzie zawiodą mnie tak jak tutaj.
„Koszmarem nie jest niepełnosprawność, ale zatrucie nienawiścią, brak nadziei, marzeń i człowieczeństwa czy zwykła ludzka głupota i brak tolerancji”                                                                 
Share: