książka,  literatura obyczajowa i romans

Ja zranię ciebie, a ty mnie… „Zranieni” (1+2) H.M. Ward


Zranieni
H.M. Ward
Wydawnictwo Editio

Sidney umawia się ze swoją przyjaciółką na podwójną randkę. Czekając w umówionym miejscu zauważa bardzo przystojnego mężczyznę, który siedzi sam przy stoliku. On również ją zauważa, dziewczyna postanawia przysiąść się do niego. Rozmowa przebiega dość dobrze, Sidney cieszy się z chemii, która między nimi się rozwija. Stwierdza, że to był bardzo dobry pomysł. Pierwszy raz ma z kim porozmawiać i jest oczarowana swoją „randką”. Niestety w tej pięknej chwili przerywa Millie (przyjaciółka), która jest dość zaskoczona. Okazuje się, że Sidney przysiadła się do obcego mężczyzny i nie byli umówieni ze sobą. Po śmiesznej sytuacji, siadają tam, gdzie powinny. Dziewczyna poznaje swojego prawdziwego kandydata, jest zniesmaczona nim i nie ma chęci z nim rozmawiać. Jej randka to niewypał. Zażenowana pewną sytuacją postanawia opuścić towarzystwo. Przed restauracją ponownie spotyka Pana Idealnego. Wpadli sobie w oko, postanawiają zabawić się u niego w domu. Niestety dziewczyna ma niezwykłego pecha i nie wszystko wychodzi po jej myśli.
Ona wraca do domu i postanawia żyć dalej. Ma dość facetów, ale jak to w książkach bywa…
Już kolejnego dnia idąc na uczelnię (jest asystentką profesora) przeżyje szok! Peter nie dość, że jest nowym profesorem to i szefem Sidney…
Dlaczego?
Dostałam propozycję od Wydawnictwa Editio Red. Spodobał mi się opis i stwierdziłam, że może być ciekawie. Liczyłam na śmiech, odskocznię od „mocniejszych” książek. Historię po której nie będę chciała walić głową w ścianę. 
Kim są?
Sydney to bardzo pozytywna postać. To nie jest kolejna głupiutka, naiwna dziewczyna, która nie wie czego chce. Owszem jest zagubiona i jest po traumatycznych przeżyciach, ale stara się iść do przodu. Uciekła od rodziny i nie ma z nimi kontaktu. W wyniku pewnej „sytuacji” rodzina nie stała po jej stronie, wręcz obwiniali ją to. Sidney ucieka, układa sobie na nowo życie, do czasu, gdy otrzymuje list zaadresowany do niej. Przeszłość wraca, a z nią traumatyczne doświadczenia.
„Kiedy Bóg rozdawał szczęście , mnie nic się nie dostało – zamiast tego otrzymałam całą stertę czyjegoś pecha”
Sidney to postać bardzo pozytywna, dzięki niej uśmiałam się czytając jej przekomarzanie się z innymi. Uwielbiam pewną scenę z tańcem, nie zdradzę więcej, aby nie psuć wam niespodzianki. Postanowiłam zagłębić się w internecie i obejrzałam mnóstwo filmików. WOW, chciałabym móc wywijać jak oni. Ciepła, pełna optymizmu dziewczyna momentami nieśmiała, ale co do czego potrafi pokazać pazura. 
Peter to bardzo tajemnicza postać, niby prosty wykładowca, ale ma coś w sobie mrocznego. Czasem taki niewinny, niedoświadczony, a potrafi zaskoczyć. Ma świetne poczucie humoru, jest takim cherubinkiem o pięknej twarzy, ale nie tylko. Chce zrozumieć dziewczynę i mimo łączącej ich chemii stara się być dobrym, przykładnym przyjacielem. Spodobał mi się, choć jak wspomniałam był trochę zbyt delikatny, grzeczny?
„Mawiał, że życie jest podróżą. Że nikt nie wie wszystkiego – i najlepsze w tym jest to, że wcale nie musi. Twierdził, że nie trzeba być wszechwiedzącym, żeby wiedzieć, jak żyć”
Reszta postaci bardzo dobrze wykreowana, każdy z nich jest inny. Zwłaszcza jej brat i były chłopak.
Przyjaźń vs pożądanie?
Uwielbiam opis ich przyjaźni, mimo tego, że czuć chemię między nimi. To było wspaniałe i coś innego. Autorka żonglowała i zmuszała ich do przedrzeźniania się ze sobą. Miałam dość często uśmiech na twarzy dzięki temu. Nic, co zostało tutaj opisane nie jest na siłę, to czysta, delikatna historia pełna temperamentu i wdzięku. Książkę czyta się bardzo szybko i lekko, w sam raz na zimowy wieczór. 
„Chcę się zapomnieć… Chcę na chwilę przestać myśleć, chcę żyć własnym życiem i zatracić się w pocałunku”
ZAKOŃCZENIE
Autorka zostawiła historię w takim momencie, że brakuje słów. Kiedy myślałam, że książka nie jest, aż tak dobra… dostałam na sam koniec coś, czego się nie spodziewałam. Właśnie w tym momencie zaczęło robić się dość ciekawie. Zostaje przerwana! Jak tak można? I, mimo że książka jest schematyczna to zakończenie ZMUSZA do poznania dalszych losów tej dwójki. 
„Czasami nie ma odpowiednich słów. Nie ma nic, co można by zrobić, żeby było lepiej”
Książka nie jest na wysokim poziomie, raczej dla osób mało wymagających. Mimo to jestem zadowolona z całości i czuję wręcz, że Peter powali mnie na kolana. Zabieram się za poznanie Pana Mrocznego?
„Przez większość czasu przeszłość prześladuje mnie niczym wielki, złowrogi cień bestii, kładący się na wszystkim, co robię”
Dziękuję za możliwość przeczytania książki
EDITIO RED

KSIĄŻKA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DO TOMU PIERWSZEGO!!

Sidney dowiaduje się, że jej matka jest umierająca. Postanawia zmierzyć się z rodziną i swoją przeszłością. Po kłótni z Peterem dziewczyna wyrusza w podróż. Ale, ten nasz sympatyczny, młody mężczyzna postanawia wprosić się jako pasażer. Po drodze okazuje się, że nie jest tym za kogo się podawał. Na jaw wychodzi ta ciemniejsza strona. Mężczyzna również ma swoją przeszłość, o której chciał zapomnieć. Nie dość, że razem jadą do rodziny Sidney, to muszą zajechać również do jego.
Czy Sidney wybaczy Peterowi kłamstwa? Czy sama nie była lepsza? Co z jej rodziną i eks chłopakiem? Kim są nowi znajomi Petera? I jak potoczą się losy naszej dwójki?
Po zakończeniu pierwszego tomu, od razu zabrałam się za ten. I muszę na wstępie napisać, tutaj się działo! Ta przygoda jest całym rozwinięciem problemów i kłopotów pary. Poznajemy Petera z tej grzesznej strony, momentami wyzwolił w sobie samca alfę. Był zimny, srogi, taki odległy. Później znowu stawał się tym słodkim, milutkim przyjacielem. Jedynym takim minusem dla mnie była ta nagła zmiana, odczułam ją trochę za bardzo naciągniętą. A może odebrałam to tak bo książka jest dość krótka? 

”Nie jesteś już Petem Ferro. Rozumiem. Ja też nie jestem, tą samą Sidney z Jersey. Nie odzyskamy tego, co nam zabrano Peter. Straciliśmy to na zawsze. Jesteśmy jałowi jak ziemia pod spalonym lasem”

Zdaje mi się, że autorka w tej części skupiła się na problemach i rodzinie Petera. Tutaj większe emocje dominowały mi przy jego braciach, których bardzo polubiłam. Pewną zagadką dla mnie jest jeden z nich i mam wielką nadzieję, że wydawnictwo ma w planach wydać kolejne. Podejrzewam, że właśnie „kolejny” brat wywoła we mnie więcej emocji niż Peter. I oczywiście jego dama 🙂
Co, do samych bohaterów to Peter zmieniał się często jak wspomniałam wyżej. Sidney momentami strasznie mnie wkurzała swoim zachowaniem. Z jednej strony nie dziwię się jej, a z drugiej mężczyzna miał od razu mówić o swojej przeszłości? Kim był, a kim się stał? Ich „chemia” trochę się gdzieś ulotniła… Nie jestem przekonana do tej części, zbyt dużo naciąganych rzeczy. Taką świeżością i czymś dziwnym był pewien PTAK. Ale nie będę o nim nadawać, musicie sami „go” poznać.
Niestety seria z Peterem jest dla mnie za grzeczna.  Momentami miałam wrażenie, że początek  się ciągnął. Później jest lepiej, ale to tak tylko delikatniej. 
Książki te, z pewnością nadadzą się na zimowy wieczór, czyta się szybko i lekko. Z pewnością dla osób, które nie oczekują czegoś emocjonującego. Peter i Sidney wywołają z pewnością nie jeden uśmiech na twojej twarzy. Ale to brat Petera i ptak nadadzą smaku tej książce. „Zranieni” to odskocznia od dnia dzisiejszego, fanom lekkiej i przewidywalnej historii polecam do przeczytania. 

21 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *