książka,  literatura dla młodzieży

„Warcross” Marie Lu. Totalna klapa?

Dzisiaj przychodzę z opinią o książce „Warcross” Marie Lu od Wydawnictwa Młodzieżówka.

Ludzie na całym świecie łączą się w grze. Emika żyje jako łowca nagród. Łapie przestępców, którzy są poszukiwani listem „sms” gończym. Tak, policja wysyła obywatelom smsa z informacją o szukanej osobie. Jeśli uda się ją złapać, dostajesz nagrodę… Chociaż wydaje się, że dzięki takim zarobkom można żyć jak przysłowiowy pan, wcale tak nie jest. Emika wiąże ledwo koniec z końcem. Grozi jest eksmisja z lokalu.

 

„Do każdego zamka istnieje klucz”

Zbliżają się Mistrzostwa Warcrossa. To okazja na włamanie się do gry i zdobycie cennych rzeczy. Dziewczyna waha się, ale pieniądze w danej chwili są najważniejsze. Niestety coś się dzieję i cały świat widzi jej osobę. Dziewczyna zostaje zdemaskowana przez cały świat. Hideo Tanaka. Jest właścicielem Warcrossa. Jako jeszcze dziecko został twórcą.

Niespodziewanie dziewczyna dostaje propozycję pracy u niego. Otrzyma w zamian niespodziewaną ofertę, która zmieni jej życie. Nie waha się ani chwili. Musi zmierzyć się  nie tylko z uczestnikami gry, ale i z pewnym „duchem”. Prawda kryjąca się za tym wszystkim może siać spustoszenie.

Warcross to sposób na życie. Miliony ludzi na całym świecie codziennie łączą się w grze wideo, która tworzy światowy świat, którego nigdy wcześniej nie widział.

„Niektórzy nadal utrzymywali, że Warcross to tylko głupia gra. Inni twierdzili, że zrewolucjonizował świat gier. Jednak dla mnie, oraz milionów fanów to po prostu jedyny niezawodny sposób, by zapomnieć na chwilę o swoich codziennych problemach. (…) Dzisiaj mogłam założyć okulary, by wraz z milionami innych widzów doświadczać czystej magii”

Doskonałe połączenie rzeczywistości ze światem gry video. Ja nie wiem, ale na pierwszy rzut oka miałam wrażenie, że widzę grę The Sims. Mam nadzieję, że wiesz o, co mi chodzi. Te punkty, chmurki nad głową. Może to zbyt dziwne połączenie, ale tak je odebrałam. Choć wiadomo tutaj bardziej chodzi o przetrwanie i rywalizację. Ale każde przyznane punkty czy coś w tym stylu przypomniało mi właśnie te grę.

Wiem, że jako początek serii pierwsza książka jest najtrudniejsza. Autorka musi bardzo dobrze odtworzyć świat i pokazać nam problem. Musi nas zaciekawić jak i zaintrygować wszystkim.

Znajdziesz tutaj więc sporo opisów, poznasz osoby jak i całą technologię. Muszę napisać, że dość dobrze to wypadło choć jakoś tak dziwnie się czułam. Z jednej strony byłam zaintrygowana, a z drugiej obleciał mnie strach. Wszyscy prawie się znają, wiedzą ile kto ma punktów, tak jakby wszyscy byli pod nadzorem.

„Co roku komisja, której skład utrzymuje się w tajemnicy przed publicznością, wybiera pięćdziesięciu amatorów, nazywanych dzikimi kartami. (…) Kryminalna przeszłość automatycznie przekreślała moje szanse na to, że zostanę wytypowana do pięćdziesiątki”

Po wstępnym wyjaśnieniu i przybliżeniu tego świata, wkroczysz w oryginalną fabułę. Oczywiście, że ciekawość zwycięża. Książkę chce się kontynuować, choć nie powiem iż mocno mnie zaskoczyła. Jest przewidywalna, ma swoje twisty, ale bawiłam się dość dobrze. Bitwy, walki, techniki, strategie i ciekawe wątki zwracają uwagę.

Uwielbiam poprzednie książki autorki. Kilka lat wstecz kochałam je całym sercem. Teraz wiem, że zdanie mam trochę inne. 

Muszę z ręką na sercu, bo teraz mam porównanie książek autorki, że ten początek serii nie jest najlepszy. Pewne rzeczy nie zostały do końca zobrazowane, albo ja nie mogłam przebić się przez to. Również zbyt szybko działy się pewne rzeczy. Chciałabym, aby autorka skupiła się na grze i dopisała jeszcze parę stron. Te mistrzostwa, treningi jakby w tydzień były rozegrane.

Postacie poboczne, które są świetne nie dostały możliwości ich rozwinięcia. Gwałtowny romans, który no właśnie. Podoba mi się zakończenie, tutaj jestem zadowolona. Przypomina mi się również, ale nie dopiszę, co. Mam wielką nadzieję, że autorka to wszystko w następnym tomie rozwinie. Czarny charakter, kto nim tak naprawdę jest?

Sam świat zdaje się być trochę niedokończony. Nie wiem czy tak ma być, czy ja to źle odebrałam. Świat połączony z gra jest okej. Ale sam Warcross w sobie nie jest również do końca dobrze przedstawiony. W czasie turnieju i walk czułam się trochę zdezorientowana. Nie mogłam do końca pozbierać myśli. Albo tak czytałam… Nie przeżywałam ich tak jakbym chciała. Niby dużo się dzieje, ale chyba za szybko.

 

Romans

Przy serii „LEGENDA” kochałam ich relacje. Przy „Malfetto” było więcej napięcia itd. Ale tutaj wszystko poszło zbyt łatwo. Ich relacja i uczucia jakby piorun strzelił. Osobiście mi to nie przeszkadza, pod warunkiem, że oboje się trochę lepiej poznają. Tutaj mamy chyba dwa dni (nie chce kłamać) i jego tajemnice zostają opowiedziane jej. Okej.

Emika od dziecka śledziła losy Hideo. Więc mogłabym trochę potwierdzić, że niby go zna. Ale, że on?? Niby konsekwentny, tajemniczy, czasem gburowaty  zmienia się od razu dla dziewczyny. No, coś nie halo. A może to jego taka taktyka?? Hmmm… Niestety nie kupuję tego.

Patrząc na poprzednie książki, tutaj coś nie wyszło do końca. Autorka z pewnością miała do tu plan i chęci. Ale to wszystko było jednak trochę szybkie i na kolanie. Jakby bała się, że zapomni czegoś dopisać. W poprzednich była intensywność, cierpliwość, ale i umiejętność budowania napięcia. Co dzieje się z resztą postaci. Jakimi osobami są? Brakuje mi głębszej relacji z nimi.

 

„Była to loteria zabójców. Ludzie wskazywali osoby, którym życzyli śmierci”

 

Mimo wszystko przeczytam kolejną część, jestem bardzo ciekawa jak autorka to rozegra. Czytając książki z Adeliną mogę tylko zacierać rączki. Bo jeśli to idzie w tym kierunku, to ja już mam Szatański uśmiech. Sam pomysł był świetny, choć wykonanie nie do końca. Jestem również ciekawa innego świata.

W skrócie Warcross jest dość dobrym początkiem serii. Dwa światy (może więcej) sprawiają, że czytanie jest przyjemniejsze i zabawne. Mimo, że książka nie jest idealna to ja z pewnością przeczytam ciąg dalszy. Jeżeli jesteś ciekawa, co autorka napisała wcześniej to proszę bardzo. Książka nie jest wymagająca, czyta się ją szybko. Ma pewne momenty zaskoczenia, ale zakończenie mimo, że wiedziałam to i tak świetnie się bawiłam. Marie Lu tym razem napisała coś innego, ale pewne wątki powtarzają się z jej poprzednich książek.

„Okulary pozwalały płynnie przechodzić między światem wirtualnym i realnym; wystarczyło nacisnąć maleńki przycisk umieszczony z boku obudowy. A gdy patrzyło się przez nie na świat rzeczywisty, widać było wirtualne twory unoszące się nad rzeczywistymi przedmiotami czy miejscami. Odtąd widok smoków przelatujących nad ulicą nie był już niczym niezwykłym”

Dziękuję za możliwość przeczytania (przekierowanie na główną stronę wydawnictwa)

 

„Wydawnictwo Młodzieżówka – książki dla młodych. Jesteśmy wydawnictwem, które powstało z myślą o młodych (w wieku od 6 do 106 lat). Wydawnictwo Młódzieżówka funkcjonuje na rynku polskim od 2018 roku. Nasza oferta wydawnicza obejmuje literaturę skierowaną do osób młodych (duchem lub ciałem)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *