in horror, książka

Gdzie początek, a gdzie koniec? Parodia?

at
gdzie-poczatek-a-gdzie-koniec-wtf

Dzisiaj przychodzę z książką od WYDAWNICTWA VESPER, „Ostatnie dni Jacka Sparksa”. I już tu na wstępie muszę napisać, mój mózg eksplodował! Do tej pory nie wiem, gdzie zaczyna się (naprawdę) cała przygoda. Nie ogarniam samej historii i nie wiem, co się tu stało.

  „Mówiąc konkretnie, zjawił się w tym kościele, żeby wypędzić diabła z trzynastoletniej dziewczynki. Ma to uczynić za pomocą słów, gestów i ogólnie tego całego biblijnego Sturm und Drang”

HALLOWEEN+EGZORCYZM+SCEPTYK=ŚMIERĆ?

Wyobraź sobie, że jesteś „uczestnikiem” egzorcyzmu na trzynastoletniej dziewczynce (Maria Corvi).

Oczywiście jest mrok, cholerna cisza, czekasz na coś i kiedy tak naprawdę egzorcyzm się zaczyna jesteś w takim szoku, że wybuchasz śmiechem,do tego klaszcząc. Tak, właśnie to wyglądało, Jack nie uwierzył w to, co widział i zaczął dosłownie cisnąć bekę…

„Trzeba zatem wyśmiewać te średniowieczne brednie. To nasz obowiązek. Nagromadzony w brzuchu śmiech eksploduje we mnie, wzmocniony swoją niestosownością”

„Szczerząc zęby w uśmiechu, nagradzam aplauzem całą tę ekipę aktorską. Unoszę dłonie nad głowę i klaszczę. Każde klaśnięcie odbija się echem pod powałą kościoła. 

-Wyluzujcie(…) Podoba mi się ten spektakl. Rozrywka na światowym poziomie. Najdziwniejsza jest reakcja Marii. Zamiast wrzeszczeć o ukrzyżowanym Nazerejczyku, wpatruje się we mnie. Jej żółte oczy jakby płonęły, gdy pada na nie promień słońca. Dziewczynka przechyla głowę na bok i uśmiecha się psotnie.(…)Patrzy na ogromny witraż w tylnej ścianie. Potem znowu wlepia wzrok we mnie, tym razem z niesamowitym, na swój sposób wymownym wyrazem twarzy”

 

I od tej pory powinnam napisać, że wszystko się zaczyna. Ale czy z pewnością? Tego nie wiem do dziś. Po skończeniu cyrku (czytaj egzorcyzm) na koncie społecznościowym Jacka pojawia się filmik. Nie wiadomo kto go nagrał, gdzie i kto udostępnił. Mężczyzna postanawia dowiedzieć się prawdy i zaczyna swoją podróż, która jest…

„Stopy/nogi, czarne

Pojawiają się, znikają. Dziwne

Ciemne pomieszczenie. Piwnica?

Coś na ziemi. Człowiek?

Odwraca się wolno [na serwetce nieczytelne słowa].

Za rogiem-argh!

Te trzy długie słowa-może znaczą to samo?”

 

Książka, „Jack Sparks o zjawiskach nadprzyrodzonych” jest tak naprawdę zapiskami rozmów, sms-ów, jak i listów, karteczek itd. Jest zlepkiem całej historii Jacka. Na jej wstępie brat Jacka, Alistair Sparks postanawia wyjaśnić pewną kwestię (przedmowa). Później już mamy opisaną historię z „perspektywy” paru osób. W pewnych miejscach mamy odniesienie jego brata i wyjaśnienia…

I teraz nie wiem, czy to dzięki głównej postaci i jego toku myślenia ta książka była śmieszna. Czy jednak autor tak ją napisał. To, co mogło być straszne, a nawet było, ja odebrałam w śmieszny sposób. Dosłownie w takich sytuacjach śmiałam się jakbym oglądała parodię strasznego filmu.

Książka jest podzielona na dwie części. Obie różnią się diametralnie, a ja już sama nie wiedziałam. Co jest prawdą, co kłamstwem,a co jeszcze moim wymysłem. Widziałam zmianę Jacka, ale wiedziałam dlaczego.

Jestem zaskoczona, uwielbiam wszystkich, którzy tutaj wystąpili. Każda z postaci odgrywa swoją rolę. Chciałabym również poruszyć jego relację z innymi, ale nie będę psuć zabawy Tobie (jeśli skusisz się na jej przeczytanie).

Choć samego Jacka, to nie wiadomo czy lubić, współczuć czy  śmiać się razem z nim. Wiem tylko jedno, ta książka powinna znaleźć się na waszej półce. Powinniście dać jej szansę. Jest sporo akcji, jest brutalnie(?), komicznie. Znak zapytania bo sama nie wiem, ja odebrałam trochę inaczej jak wspomniałam wcześniej. Niby jest strasznie, ale jeśli mamy po swojej stronie takiego Jacka to można czytać i śmiać się z „tej głupoty”. Są pewne sytuacje, które powinny mrozić. a ja przeszłam przez nie bez śladu. Dzięki Jack.

Nie wiem, co jeszcze mogłabym tutaj dodać bez zdradzania. Ech… to jest problemem. A tak jeszcze na marginesie. Wczuj się dokładnie w całą scenę egzorcyzmu, nie omijaj niczego, może później mi podziękujesz…

 

„Po drodze zafundowałem sobie gadkę motywacyjną. Nie mam kontroli nad całym złem, jakie czyniłem w ostatnich latach, lecz mam kontrolę nad tym, co robię teraz”.

 

Muszę napisać, że ta książka pobiła ostatnio wszystko. Ja nie mam do czego się przyczepić. Nawet zakończenie, które no właśnie. Zatrzymam się tutaj, wyobraź sobie, że JA, bo mówimy teraz o mnie, za cholerę nie wiem gdzie zaczyna się początek historii, a gdzie jest jej zakończenie. Za nic nie mogę się ogarnąć po jej przeczytaniu i wiesz, co? Nie interesuje mnie ono, pierwszy raz jestem zadowolona z takiego obrotu spraw.

 

„Internet (…) ułatwia przekazywanie informacji, ale nie zawsze są to dobre informacje. Ludzie eksperymentują z planszami ouija i pakują się w kłopoty. A wtedy wzywają nas na pomoc”

 

 

 

 

 

 

 

Ja jestem jak najbardziej na tak i polecam. Dziękuję również za możliwość przeczytania WYDAWNICTWU VESPER.

Z czym musi zmierzyć się tak naprawdę Jack? Jaką rolę pełnił w tym wszystkim sam egzorcyzm? Kim są nowo poznani ludzie? Czy, aby na pewno powinno się ufać wszystkim w takiej sytuacji? Kim jest Jack i co skłoniło go do napisania książki? I jak to się stało, że ktoś wiedział?  Gdzie początek, a gdzie koniec? Czy sam Bóg maczał w tym ręce? Jak sobie radzić z czymś w, co się nie wierzy? Tyle jeszcze pytań, a tak mało odpowiedzi. 

TREŚĆ SMS-A PODCZAS EGZORCYZMU „Zapewne nie wypada śmiać się w trakcie egzorcyzmowania 13-letniej dziewczynki, ale właśnie coś takiego zrobiłem. Szkoda, że nie widzicie tych idiotyzmów”

Share:

Pogadamy

Your email address will not be published. Required fields are marked *