książka,  thriller/sensacja/kryminał

Gdzie ten koniec świata? „Ostatni” Hanna Jameson (przedpremierowo)

2/5

15 stycznia swoją premierę będzie miała książka „Ostatni” Hanny Jameson. Historia wydana przez WYDAWNICTWO CZARNA OWCA. 

Pomysł

Po przeczytaniu opisu książki wiedziałam, że muszę ją mieć. Koniec świata jest zawsze fascynujący, a zachowania ludzi diametralnie się zmieniają. Pojawia się strach i walka o przetrwanie. A tutaj? Co tutaj się tak naprawdę stało? Jon główny bohater zostaje „zamknięty” wraz z innymi ludźmi w hotelu. W miejscu gdzie tajemnice osaczają z każdej strony. Tam gdzie zostało dokonane morderstwo. W zbiorniku wodnym zostaje znaleziona dziewczynka.

I sam pomysł był świetny. Ludzie odizolowani od innych, rodziny gdzie indziej. Do tego morderstwo, koniec świata. Ale, wyszło jak zawsze. Czyli nic fascynującego. 

Postacie

„(…)Tak ma wyglądać koniec? Ludzkości, mam na myśli. Czy jestem ostatnim żyjącym człowiekiem robiącym notatki o końcu świata? Nie wiem, ale chyba wolałbym już nie żyć.”

Główny bohater (Jon Keller) jest historykiem. Idę na skróty bo zauważyłam, że najwięcej czasu zabiera mi przytaczanie Tobie fabuły. Więc wiadomo. Koniec świata, ludzie „zamknięci” w hotelu, mamy morderstwo dziewczynki. Ludzie popełniają samobójstwa. Robi się zimniej. Zapasy się kończą, ludzie zaczynają podejrzewać siebie na wzajem. Jedyną nadzieją, jeśli ktokolwiek będzie dalej żyć jest ta kronika. Jon jako historyk wie jak ważne są prowadzone takie „pamiętniki”. Czytając całą historię miałam wrażenie, że coś jest z nim nie tak. Jako historyk opisał to bardzo mozolnie, w amatorski sposób? 

Szczerze? Miałam ochotę odłożyć książkę. Nie czułam nic, nawet tej ciekawości. Chciałam, aby powoli się pozabijali, no nie wiem mieli jakieś większe zmartwienia. Ludzie, mamy koniec świata więc wszystko się liczy. Gdzie ta walka? Gdzie ci bohaterzy z charakterem? Gdzie jest ten koniec świata? Prócz delikatnego ukazania nam innych postaci i rozterek Jona nie ma tutaj nic. Oczywiście piszę tu o sobie, liczyłam na jakieś wow. Myślałam, że będzie jakaś walka, liczne konflikty, a nawet kanibalizm. 

Tutaj wszystko się ciągnęło! Jon postanawia przybliżyć czytelnikowi inne osoby. Nawiązuje kontakt z nimi i trochę wypytuje. Ale tego było za mało. Z nikim nie można było nawiązać jakiejś nici. A nie, czekaj, jest tam parę takich osób z charakterem. Ale o nich nie będę wspominała. Nie będę przecież pozbawiać Cię tej zabawy, prawda? Pisząc o innych, czułam jakbym czytała jakieś parę zdań. Przecież były tam interesujące osoby. Nie stara się przekazać w swoich zapiskach najważniejszych rzeczy. Jest pewna osoba, która również spisuje swoje dni.

Wkurzył mnie również to, że tak łatwo „zapomniał” o rodzinie. Albo był oziębły, albo taki typ. Serio nawet nie pamiętam kiedy tak wspominał o sobie i dzieciach. Raz coś przeszło przez myśl… Nie lubię typa. Nudny…

Jon jako narrator zrobił na mnie mdłe wrażenie. Można tak to napisać? Nie był wiarygodny. Jego dni w sumie są próbą zajęcia swoich myśli. W ten sposób radzi sobie ze strachem i obawami. Również to czego nam nie mówi jest częścią narracji. W pewnych momentach widać, z czym nie chcę się podzielić. Odebrałam jego pisanie po macoszemu, aby cokolwiek było. Chciałby chyba być bardziej interesujący, jego rozmowa z pewną kobietą dobrze go podsumowała. 

Jon ma coraz większą obsesję, aby złapać mordercę. O ile jeszcze żyje. Chce wymierzyć sprawiedliwość.
Narasta napięcie, ludzie łączą się w grupki. Coraz gorzej radzą sobie z tą sytuacją. Zdała od innych. Nie wiedzą, co jest dalej.

Kim jest dziewczynka znaleziona w zbiorniku? Kto ja zabił? Gdzie są rodzice? Jakie tajemnice skrywa mroczny hotel? Czy zabójca jest wśród nich?

13 pięter, ponad 1000 pokoi.Nikt nie pomyślał o tym, aby sprawdzić je wszystkie? Sama nie wiem. Teraz łatwo tak napisać, ale będąc w takiej sytuacji człowiek może nic nie robić. Albo się załamać, albo ruszyć tyłek i szukać.

Co do akcji, jakiś zaskoczeń. Nie było tutaj niczego. Gdzie ten koniec świata, gdzie ludzkie problemy? Nie wiem, ale ta książka nie jest tym czym miała być. 

 

PODSUMOWANIE:

„Ostatni” miało być mocną książką o której będzie głośno. Zawiodłam się totalnie. To tak jakby autorka chciała napisać „zwykłą” książkę, wrzucając parę osób do strasznego miejsca(hotel). I niech się dzieje, co chce. Ale, żeby nie było tylko o relacjach między tymi osobami to dodała koniec świata. Nie no serio? Ja tego końca świata nie odczułam. To miał być chyba tylko taki zamiar. Książka opowiada nam o relacji między tymi osobami. Nic więcej. Gdyby książka była napisana o te 100-200 stron dając trochę tego horroru. Gdyby była jakaś walka o przetrwanie… niestety tutaj wszystko jest po macoszemu. Szkoda bo pomysł na książkę był świetny.

Czy bohaterowie się zmienili? W jakimś stopniu z pewnością. Ale jak wspomniałam wykonanie na kolanie.

Nie wiem, czy mogę ją komuś polecić. Książka dla zabicia czasu, nie mając niczego innego pod ręką.

 

„Raz czy dwa pomyślałem sobie: mając to wszystko na uwadze, czy skończenie ze sobą byłoby aż takie złe? Czy naprawdę chcę zobaczyć, jak my, ludzkość, zgotujemy sobie koniec? Czy chcę zobaczyć, jak bardzo będzie źle, zanim, jeśli w ogóle, stanie się lepiej?”

Za wszystkie błędy przepraszam. Aktualizowałam WP i mam jakiś nowy edytor tekstu. Masakra jakaś, wiem, wiem trzeba się przyzwyczaić.  Zbyt dużo rzeczy nowych mi tu weszło. Nie wiem czy zdjęcia itd. są dobrze ułożone. Z góry przepraszam, jak się dostosuje do nowych funkcji to poprawię. 

Punktacja ogólna

Dziękuję bardzo za możliwość przeczytania książki. 

9 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *