książka

“Upiorne Święta” zbiór opowiadań

10 opowiadań z motywem świątecznym

“Upiorne Święta” to zbiór dziesięciu opowiadań “związanych” z Bożym Narodzeniem. Jak sama okładka i tytuł wskazuje, te Święta będą upiorne. Ale, no właśnie… Najpierw dziękuję Wydawnictwu Akurat za egzemplarz recenzencki, nie ma to wpływu na moją ocenę. 

3/5

Zacznę ogólnie jako całość, nie będę rozdrabniać się przy wszystkich opowiadaniach. “Upiorne Święta” to lekka i przyjemna lektura. “Niestety”, ale mam wielki niedosyt, ponieważ są krótkie. 

“Upiorne Święta” czyli 10 tytułów:

“Opowieść wigilijna” Tomasz Hildebrandt

“Kontrakt” Adam Przechrzta

“Pechowe święta” Hanna Gren

“87 centymetrów” Artur Urbanowicz

“Czerwony rzeźnik z Wrocławia” Graham Masterton

“Rezerwat” Marek Zychla

“Prezent od Gwiazdora” Robert Cichowlas

“Już nie jesteś smutkiem” Jakub Ćwiek

“Dom na końcu ulicy” Przemysław Wilczyński

“Krótka historia na pożegnanie” Jakub Bielawski 

Z jednej strony liczyłam na coś mocniejszego, gdzie będę miała gęsią skórkę, a z drugiej sama nie wiem. Gdybym mogła wybrać to dwa z nich bardziej polubiłam. Artur Urbanowicz “87 centymetrów”, jak i Graham Masterton “Czerwony rzeźnik z Wrocławia” to są autorzy, którzy wzbudzili we mnie jakieś emocje. Choć liczyłam na większe wow. Klimat jak i całość była bardzo dobra, zakończenie jak i pomysł świetny. 

Tak naprawdę nie wiem, co mogłabym dodać. wiem, że to chyba najkrótsza opinia jaką ode mnie dostaniecie. Ale nie bawiłam się tak jakbym chciała, nie czułam tego klimatu świątecznego, a tym bardziej upiornego. Zbyt duży szum o niej, a zbyt mała zawartość. Mogliby  dobrać jeszcze kilku autorów i dorzucić mocniejsze opisy. 

Opowiadania były nudne, oprócz dwóch wyżej wspomnianych.  

“Upiorne Święta” miały być upiorne, a wyszły nudne. Lekkie, nic nie wnoszące do naszego życia opowiadania. Chyba jest to jedna z najsłabszych książek jakie czytałam. Niestety nie mam nic do napisania więcej. Czy polecam? Jestem zawsze tego zdania, że lepiej przekonać się samemu i wyrobić swoje zdanie. 

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *