Browsing Category:

autor polski

recenzja Nie zapomnij mnie Anna Bellon

Uprzedzam ta opinia to „OKSYMORON”. Sama będę siebie pogrążać i zaprzeczać słowom.

„Nie zapomnij mnie” to druga powieść Anny Bellon. Pierwsza ukazała się w tamtym roku „Uratuj mnie” <recenzja> . 

Poznajemy kolejną historię członka zespołu „The Last Regret”.
Po wielkim sukcesie zespołu, Ollie ma wszystko czego pragnął. Wymarzony apartament, pieniądze i sławę, ale jest coś, czego chłopak nie może mieć.  Jego jedyna miłość odeszła, a z nią całe szczęście. 
„Bo Ollie nie zapomniał o Ninie, pierwszej i jedynej, którą naprawdę kochał. Którą chciał mieć w sercu na zawsze. I która zniknęła z jego życia.
5 lat później
Na jego drodze staje ona, Nina. Ta, która odeszła nie mówiąc nic, ta która nie wiadomo czy darzyła go prawdziwym uczuciem. Ta, o której przez tyle lat nie mógł zapomnieć. 
______________________________________
Ollie dorósł, już nie jest chłopcem tylko z marzeniami. To mężczyzna, który zna swoją wartość.  Osiągnął już bardzo dużo, ale nie jest szczęśliwy. Mimo trudnego dzieciństwa radzi sobie dość dobrze. Zawzięty, ma swoje zdanie, nie boi się mówić wprost tego, co myśli. Jest postacią, którą polubiłam. Czasami zbyt słodki i naiwny, ale ma w sobie coś, co przyciągało mnie do niego. Może to dzięki poprzedniej książce czułam jakąś sympatię do niego.
„Ale gdy przez długi czas nie masz niczego, chwytasz się jedynej stałej rzeczy albo osoby”
Nina, z jej osobą mam problem. Niby początkowo dość skryta, później już się rozkręca, ale nie polubiłam jej. Nie chodzi mi o zachowanie sprzed kilku lat, ale ogólnie. Nawet nie wiem jak to opisać, więc powiem wprost nie lubię jej i tyle.   Jakaś taka płytka i jej uczucia nie „oddziaływały” na mnie. Była, bo musiał ktoś być…
Teraz są dorosłymi ludźmi, ich tok myślenia się zmienił. Błędy, jakie popełnili wcześniej da się łatwo „naprawić”. I tu zaczynają się schody…
„A przeszłość miała to do siebie, że lubiła się o człowieka upominać właśnie wtedy, kiedy ten chciał ją puścić wolno”
Książkę czyta się bardzo szybko i lekko. Historia tej dwójki zapowiadała się bardzo dobrze, ale coś poszło nie tak. Albo moje hormony szaleją, albo ta powieść nie zrobiła na mnie tak mocnego wrażenia jak poprzednia. 
Fabuła nie powala oryginalnością, wszystko podane na tacy. Nie mamy szansy nawet zastanowić się nad wyborami bohaterów. Co nimi kierowało itp., historia przewidywalna, nie odczułam nic czytając tę pozycję. Jest mi przykro, że tak ja ją odebrałam. Niczym nie zaskoczyła mnie tym razem autorka. Mam mieszane uczucia wobec tego tomu. Myślałam, że będę kibicować bohaterom, a tutaj wszystko było mi obojętne. 
„Tworzenie muzyki było uzależniające jak narkotyk. Uderzało do głowy niczym działka kokainy. Pierwszy raz jest niewinny, ale każdy kolejny sprawia, że nie możesz już bez tego oddychać. Nie możesz myśleć. Nie możesz jeść. Nie możesz spać, bo twój świat bez muzyki wydaje się niekompletny. Życie staje się niekończącą piosenką”
Całość w porównaniu do tomu pierwszego jest naiwna i hmm zbyt lekka? Tak chyba mogę to określić, mimo paru „dramatów” powieść jest bardzo leciutka. Ot spotkanie po paru latach i…
Nie wiem czy tylko ja odebrałam tę książkę w ten sposób. Wszystkie problemy i przeszkody same się usuwały. Nie było tego czegoś „głębszego”. 
Ale żeby nie było:
-Miłym zaskoczeniem są perypetie poprzednich bohaterów Mai i Kylera. To są właśnie moi ulubieni bohaterowie! Z przyjemnością czytałam wydarzenia z nimi związane.
– autorka nie tylko skupiła się na parze, reszta zespołu również tutaj uczestniczy. To jest fajne, że mimo kolejnego tomu nikt nie jest pominięty. Trasa, pogawędki, dyskusje, przekomarzanie się to jest właśnie zgrany zespół
– Z jednej strony ich miłość, przeszłość jest cukierkowa, ale nie dziwię się, w tym wieku wszystko wygląda inaczej. Zdaje się historia jedna z, wielu, ale jest w niej cząstka każdego z nas. 
Przecież każdy kiedyś się zakochał, został porzucony bądź odwrotnie, robił głupie rzeczy, czasem żałował. Ale co stanie się, kiedy przeszłość wróci, a ty dostaniesz kolejną szansę na „jeszcze jeden raz”? Złapiesz się tego? Zaryzykujesz mimo wszystko?
Więc podsumowując: mam mieszane uczucia, co do tej pozycji. Nie mówię jej nie, ale jest coś nie tak. Mam dylemat, ponieważ poznałam poprzednią parę i właśnie w niej się zakochałam, to ta nie zrobiła na mnie wrażenia. 
Jako czytelnik zawsze boje się czytać kontynuację serii, ze względu na bohaterów. Boje się, że bardziej spodoba mi się kolejna, a reszta stanie się tylko miłym wspomnieniem. Ale tutaj tak się nie stało. 
Czy przeczytam kolejny tom z tej serii? Z pewnością tak. Mam wielką nadzieję, że autorce uda się  mnie usidlić i złamać serce. 
Pozycja dla młodszych czytelników, w sam raz na wakacje.

„Nina zostawiła po sobie otwartą furtkę, Ollie. Ten rozdział nie jest zamknięty. Nie zapomnisz jej. Ale możesz mimo wszystko ułożyć sobie życie bez niej”
Dziękuję WYDAWNICTWU OMGBOOKS ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI.

Klikając w link, możesz sprawdzić najniższą cenę książki

<klik>

by
Share:

grzesznik Artur Urbanowicz

Grzesznik

Artur Urbanowicz
Wydawnictwo GMORK
PREMIERA 7 SIERPNIA

Suwałki… 
tam PANEM jest Marek Suchocki znany jako „Suchy”. Stoi na czele grupy przestępczej o dużych wpływach, powiązany z osobami na różnych szczeblach władzy. Bezwzględny gangster wiedzie sobie  wymarzone życie do dnia, gdy dowiaduje się, że jego najgroźniejszy konkurent wychodzi z więzienia.  Marek postanawia stawić czoło swojemu wrogowi jako pierwszy, ale nie spodziewał się tego co nastąpi później…
Mija tydzień…
Po „niefortunnym” wypadku bossa, mężczyzna budzi się ze śpiączki i nie wie co się dzieje. Okazuje się, że jego najgorsze obawy sprawdziły się, stracił swoją grupę, ludzie przestali się go bać, nie budzi już respektu. Mało tego z konta zniknęły wszystkie pieniądze i nawet rodzina się powoli od niego odwraca. Bar, który był jego azylem również przejął jego wróg.

Przecież wrogowie muszą wrócić…
Grzegorz Samielewicz…
Znany jako  „Grzesznik” powraca na swoje rejony. Przejął wszystko to, co przez lata Suchy posiadał. Inteligentny facet stawia warunki albo będzie pracować dla niego, albo wiadomo… Marek stoi przed trudnym wyborem, ale to nie wszystko, wokół niego zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Głuche telefony, dziwne dźwięki, halucynacje  i coś, o czym człowiek nie chce nawet myśleć…

„ZŁO BIERZE SIĘ Z EGOIZMU”

Pierwsze, co napiszę, to książkę czytałam w czasie burzy! I wiecie co, nigdy więcej tego nie powtórzę…

Zacznę od początku, mianowicie od postaci.

„Każdy z nas jest tylko człowiekiem. Każdy z nas ma swoje słabości, czułe punkty, w które można uderzyć. Niewzbudzające zaufania delikatne filary w konstrukcji jego osobowości, które można złamać zaledwie pchnięciem. Wbrew pozorom, ważne filary. Podtrzymujące wszystko w ryzach. I to takie, z których najczęściej nie zdajemy sobie sprawy.
Każdy z nas się czegoś boi”
Uwielbiam GRZESZNIKA! Kurczę, gdy tylko się pojawił byłam nim zafascynowana. Aby za bardzo się nie rozpisywać wymienię  jego cechy: bezlitosny, inteligentny, co najważniejsze zawsze opanowany. Perfekcyjny behawiorysta. Czasem miałam wrażenie, że to ta sama osoba z książki PANA MROZA. Jego tok myślenia, postawa, mowa, zapierała mi dech w piersiach. Chyba pierwszy raz w życiu bardziej szanuję i uwielbiam nie tę postać, co trzeba. Przybliżę WAM pewien cytat, Grzegorz również działał tak na Marka. Mogłabym pisać o nim więcej rzeczy, ale za dużo bym zdradziła.  Takiego typka to ja bym nie chciała poznać w ciemnej bramie

„(…) Jednocześnie zdawał się roztaczać wokół siebie jakąś niesamowitą, cholernie przyciągającą aurę. Jakby wydzielał z siebie pełną ciepła, pozytywną energię, która sprawiała, że z jakiegoś powodu Marek stopniowo zaczynał nabierać do niego zaufania. Nie potrafił tego wyjaśnić. Czuł się prawie jak podczas życzliwej rozmowy z ojcem, który ze szczerą troską w oczach i głosie nalega, by syn podzielił się z nim swoimi problemami”

PSST TAK,  TEN KOLEŚ NOSI KAPELUSZ.

Co, do teraźniejszego postrachu miasta, hmm. Tutaj mam pewien problem, teraz porównując ich obu mam wrażenie, że Marek jest zwykłym prostakiem. Niczym się dla mnie nie wyróżniał, hałaśliwy, nerwowy, wiecznie niezadowolony. Ta jego „praca” była jak hobby, nic wielkiego. Jest twardy, bezkompromisowy, nie zawaha się nawet przez moment, aby kogoś postrzelić. Cały czas mam chęć porównywać ich obu do siebie. Marek w moich oczach stał się początkującym uczniakiem w świecie mafii.

„Nazywam się 666”

Reszta postaci jest bardzo różnorodna, ludzie Marka wierni zasadom oraz lojalni wobec przywódcy. Do czasu, gdy pojawia się Grzegorz. Matka Suchego, która rozwala chyba tutaj wszystko swoim zachowaniem. Rodzina, która zdaje się wzorowa na pierwszy rzut oka. Ksiądz, lekarze i inni są bardzo interesujący. Poznajemy również relację między wszystkimi ludźmi w książce. To nie są puste postacie bez swojego „życia”, oni również dużo wnoszą do książki.

„–Marek.
–No?
–Tak sobie myślę.
–No? 
–Weź ty mi powiedz, kto to są „ci co zawsze, w niebieskich mundurach?”


Przechodząc teraz do samego czytania, to tutaj niestety, ale tak 150 stron czytało mi się ciężko. Wszystko szło powoli, myślę, że autor chciał dokładnie przybliżyć czytelnikom życie Suchego. Później jest coraz lepiej i jeszcze lepiej.  Zaczynają się dziać dziwne rzeczy, może i troszkę podkoloryzowane, ale efekt jest piorunujący. Momentami nie wierzyłam w to, co tutaj przeczytałam.

„–Co się stało, żabko?
–Idą po ciebie.
–Co?
–Idą po ciebie”

Tak naprawdę nie tego się spodziewałam. Miałam jakieś swoje „wytłumaczenie” na to wszystko, choćby ze względu na zakończenie poprzedniej powieści. Nie wiem dlaczego, ale mój tok myślenia szedł w tamtym kierunku. Oj myliłam się i to bardzo, dziękuję AUTORZE.

Zdziwiłam się również budynkami i miejscami, byłam przekonana, iż będzie to dokładny opis tak jak w „Gałęzistych”, a tutaj proszę parę najbardziej szczególnych zdań i koniec.  Oczywiście bardzo realistycznie. I pojawiła się nie tylko  pewna „postać” z poprzedniej książki, ale i miejsce.

„Zauważyłeś, że jakiegokolwiek filmu o gangsterach nie obejrzysz, to szef zawsze jest ubrany na czarno? Oraz jeździ czarnym autem? Sam zresztą takie miałeś. Przypadek?

Gdy już zaczęły dziać się „te” rzeczy, miałam mętlik w głowie. Sama już nie wiedziałam, co jest prawdą, a co iluzją. Koszmar, czy rzeczywistość. Autor w bardzo umiejętny sposób to rozegrał. Dawkował napięcie tylko po to, aby dojść do punktu kulminacyjnego (czytaj kołatanie serca). Szczegółowe opisy scen, prosty język, wszystko perfekcyjnie stworzone. Nie miałam najmniejszego problemu z przeczytaniem tej książki. Pan Artur doskonale odnosi się do lęków człowieka. Pokazuje to, iż tak naprawdę wszystko jest możliwe. 

„–Biega? –upewnił się kpiącym tonem Suchy.
–Może źle się wyraziłem. Skacze z drzewa na drzewo, pełza, wije się. Nie wiem, jak to dobrze opisać. Jak jakaś nienaturalnie szybka małpa. Albo ogromna wiewiórka. Nie wiem, jaszczurka? Wydawało mi się, że to słyszałem, a kątem oka może i widziałem.
–Co widziałeś?
–Za ciemno było, ale jakby… kobietę?
(…)–Matka wie, że ćpiesz?
–Dobra, mówiłem przecież, że coś mi się pewnie przywidziało”
Emocje górują i nic na to nie poradzę, ta pozycja jest warta przeczytanej każdej godziny. Miejsca, o których strach pomyśleć, ożywiają, stają się twoim koszmarem.

Czasem, nie wiem komu współczułam Markowi, że musiał przez to przejść czy sobie jako czytelnikowi. Mam mały dylemat, z jednej strony chciałam, żeby to wszystko się skończyło (męki Marka), a z drugiej życzyłam mu jeszcze gorzej. Pewnie temu, iż ta książka(ponad 700 stron) to czuję, że jest za krótka. Chciałam, aby Marek cierpiał jak najdłużej, a ja miałabym dalszą frajdę z czytania…

„Kompletnie nie rozumiał tego stopniowo narastającego w nim strachu. Znienacka pojawił się w nim i wyraźnie nie zamierzał ustąpić. Mało tego. Z każdą sekundą stawał się coraz silniejszy. I powodował coraz szybsze bicie serca, coraz bardziej przyspieszony oddech, coraz więcej kropel potu na ciele i coraz większe drżenie dłoni”

Wiem, nie powinnam tak pisać, ale ludzie. Musicie zrozumieć, nie chciałam kończyć tego czytania. Ciemny pokój+moja wyobraźnia+burza+jakieś dźwięki w domu+i ten wzrok, który szuka czegoś (kogoś) na suficie. To jest właśnie coś, co powinno przyciągnąć każdego.

Zakończenie, wiecie byłam pewna, że autor pójdzie na łatwiznę, albo w kierunku zakończenia „Gałęzistych”. TAAA… guzik wiedziałam, miałam podejrzenia, ale ZOSTAŁAM ZMANIPULOWANA  tak, że sama już nie wiedziałam. I napiszę jedno, nie tak miało być! Nie takiego zakończenia chciałam! Nie zgadzam się i chcę więcej!


„Proponuję Ci dwie zabawy. Pierwsza: spróbuj wypisać sobie wszystkie techniki manipulacji i wywierania wpływu, które pojawiają się w niniejszej książce (nie tylko te nazwane wprost, jak przykładowo reguła wzajemności). Druga: znajdź jak najwięcej odniesień do mojej poprzedniej powieści Gałęziste. Tym sposobem wywieram na Ciebie wpływ, byś przeczytał Grzesznika jeszcze raz”.


„Grzesznik” to bardzo dobra pozycja na noc. Mrozi krew w żyłach, trzyma w napięciu i nie puszcza, aż do ostatniej strony. Wydobędzie z ciebie każdą emocję, a ty staniesz przed wyborem: Marek czy Grzesznik.


Pewne rzeczy nie powinny zostać odkryte, a inne ujrzeć twego lęku. „Grzesznik” jest miejscem pokus, a niebezpieczeństwo czai się tuż za rogiem.
 Odważysz się ujrzeć to, czego nie powinieneś? Odkryć to, co nie zostało jeszcze odkryte?


ZAPRASZAM NA PROFIL AUTORA I POLECAM!

https://www.facebook.com/ArturUrbanowiczAutor/


DZIĘKUJĘ ZA TAKĄ ADRENALINĘ AUTOROWI I WYDAWNICTWU GMORK.

by
Share:
(zdjęcie „zastępcze”)

Przebudzenie Morfeusza
K.N. Haner
Cykl: Mafijna miłość (tom 3)
Seria: Editio Red
Wydawnictwo: Editio





Ze względu na to, iż to „ostatnia” część historii Adama i Cassandry mogą pojawić się spoilery do poprzednich części.

<snymorfeusza>
<koszmarmorfeusza>

Cassandra wraca do domu w Toronto. Dostaje nową propozycję pracy, niestety nowym klientem zostaje <cymbałki> sam Adam! Wszystko, od czego dziewczyna chciała uciec powraca, ale nie tylko jej miłość. Poprzednie dramaty, jakie miały miejsce niosą skutki i właśnie, teraz gdy Cass myślała, że mogła sobie ułożyć życie, wszystko się wali… Serce, które zaczyna na nowo bić, emocje, które zalęgły się w środku próbują wydostać się na zewnątrz…

PROSZĘ O WYROZUMIAŁOŚĆ PO PRZECZYTANIU MOJEJ WYPOWIEDZI. TA KSIĄŻKA WYWARŁA NA MNIE TYLE EMOCJI, ŻE NIE MOGĘ JEJ SPÓJNIE NAPISAĆ, ZARAZ ZOBACZYCIE DLACZEGO…

Zacznę od postaci, oczywiście pojawią się nowi, ale też pewna kobieta z przeszłości.

Cassandra zdaje się bardziej dojrzała. Jej tok myślenia na początku zmienił się, teraz stała się matką. Próbuje za wszelką cenę dbać o małego synka, on jet najważniejszy. Później „staje” się kobietą, którą mogliśmy poznać w „Snach” i „Koszmarze”. Seks jest ważny, ale nie najważniejszy.
W skrócie mogę napisać (nie zdradzając fabuły), że jej wybory i długi język przyniesie dużo niebezpieczeństwa. Miałam chęć drzeć się na nią za to, co mówi i jak się zachowuje. Czułam, że nie liczy się z uczuciami nie tylko Adama, ale i innych.

„Nie chcę widzieć Adama, nie chcę by znowu zniszczył cały mój świat. Zresztą już go niszczy… Gdy chwilę wcześniej przeczytałam jego imię i nazwisko, od razu poczułam się nikim.(…) Ból przeszywający na wskroś. Adam jest niszczycielem mojego życia, a ja nie mogę pozwolić, by wtargnął do niego ponownie”

Adam powraca. Tym razem  jego temperament i cała „otoczka” mafijnego świata gdzieś przepadła. Teraz stara się wszystko zacząć od początku, chce być dobry nie tylko dla Cass, ale i dla Tommy’ego.


„-Wiesz Cassandro… Są miejsca, w których nigdy nie powinniśmy się znaleźć. Są osoby, których nigdy nie powinniśmy poznać. Najczęściej jednak za późno orientujemy się, że coś jest nie tak, ale wtedy już nie można się wycofać”

Role się odwróciły, mężczyzna miękkie, a kobieta staje się być tą złą.

Will zdawał się dość fajnym i dobrym facetem, ale to do czego dopuścił się później przerosło mnie. Teraz dzień po przeczytaniu, miałam chwilę na rozważania i trochę go rozumiem. Chciał chronić ją od tego całego „syfu”, ale kosztem „ich”. Chciałabym rozwinąć tę myśl, ale nie uda mi się bez zdradzania fabuły. Więc nie zrobię tego, ale kto już przeczytał ten wie, o co mi chodziło.

Cała książka jest o wiele bardziej druzgocąca od poprzednich.  Z ręką na sercu połowę przebeczałam i byłam wkurzona. Nie chciałam takiej historii, nie chciałam czuć tego, co czułam. Choć po  nocy, zwątpiłam w to. Może to tak powinno się skończyć? Może faktycznie nić między takimi światami jest bardzo cienka. Wystarczy jedno zdarzenie, jeden gest i puf, nie ma już nic…

„W  tym momencie dociera do mnie, jak bardzo jestem słaba. Słaba i nieodporna ani na krytykę, ani ataki mojej rodziny”

W tej części dość dużo rzeczy mnie irytowało, Cass dostaje nową pracę, oczywiście spóźnia się, później na zwolnieniu. Sory, rozumiem, że po znajomości itd., ale zdenerwowałam się tym.

Pewna kobieta z przeszłości. Tu mam problem czułam się tak jakby ten cały wątek, który jej dotyczył zbyt szybko się skończył. Nie było jakiegoś punktu zaczepienia, ot pojawiła się i…

Sprawdzanie czy jest jeszcze między nimi chemia, byłam trochę wkurzona tym. Potem stwierdziłam ,że chyba każda kobieta spotykając swego byłego chciałaby wzbudzić w nim trochę zazdrości i pokazać co stracił. Odpuszczam temat.

Coś w całym tym czytaniu nie dawało mi spokoju, nie mam pojęcia co. Czy chodzi o „szybkość” zdarzeń? Nie wiem, chciałbym „przeciągnięcia” pewnych wydarzeń, ale wiecie co?
 Zakończenie= myślę, że wszystkie te „niby” niedociągnięcia miały doprowadzić do „tego” końca książki.


„Śniłam o mężczyźnie który był dla mnie zgubą. Przeszliśmy razem przez koszmar, a teraz… Teraz czas na przebudzenie, bo po nocy zawsze przychodzi dzień”

Osobiście nie chcę rozpisywać się na ten temat , ale tylko dlatego, że pewnie rozbeczę się ponownie. Palce, aż świerzbią, aby wykrzyczeć wszystko od A do Z! Historia, która zakończyła się w „Koszmarze Morfeusza” zostawiła potok łez, ale tutaj złamane serce i pewne niedopowiedzenia. Tyle cierpienia w tej książce, tyle emocji kłębiących się w ciele…

Teraz tak wylewając swoje słowa, myślę, że ten ostatni epilog dał mi nadzieję. CZYTANIE ZE ZROZUMIENIEM SIĘ KŁANIA 🙂


„-Zemsta smakuje słodko, dziecinko”


Zakończę to pewnymi zdaniami:

Książka, która nie powinna ujrzeć światła dziennego ze względu na złamane serce. Czy DROGA KASIU wynajdziesz dla wszystkich lek na tę przypadłość? Jak można pogrywać sobie w ten sposób z czytelnikami? No jak? Gdybym mogła to złapała cię i związała  każąc napisać specjalnie dla nas „prawidłowe” zakończenie książki….
Takie bez twierdzenia, albo albo…

 JEDNA RADA: COŚ MOCNEGO DO PICIA I CHUSTECZKI 🙂

Z pozdrowieniami,

Za możliwość przeczytania dziękuję AUTORCE oraz WYDAWNICTWU EDITIO. 

by
Share:

Dzień dobry,

już 19 lipca w księgarniach pojawi się najnowsza książka sensacji polskiego Wattpada – Anny Bellon pt. Nie zapomnij mnie.
Nie zapomnij mnie
The Last Regret są na szczycie: wyprzedana trasa koncertowa, nominacje do Grammy, uwielbienie fanów, świetna zabawa z paczką najlepszych przyjaciół. Ale Ollie nie jest tak naprawdę szczęśliwy: ma apartament, którego nie może nazwać domem i dziewczynę, która nie jest jego wielką miłością. Bo Ollie nie zapomniał o Ninie, pierwszej i jedynej, którą naprawdę kochał. Którą chciał mieć w sercu na zawsze. I która zniknęła z jego życia. Aż do dziś…
Dlaczego Nina odeszła bez słowa? Czy kiedykolwiek kochała Olivera? I dlaczego skrywana przez nią tajemnica nieodwracalnie zmieni życie Olliego?
Poprzednia powieść Anny Bellon, „Uratuj mnie”, trafiła na listy bestsellerów Empiku. A opowieści o losach przyjaciół, których połączyła miłość do muzyki były jednymi z najchętniej czytanych polskich utworów w Wattpadzie.
by
Share:
Grzesznik
Artur Urbanowicz
Wydawnictwo: Wydawnictwo GMORK

Kochani, dzielę się z Wami kolejnym moim osiągnięciem. Zostałam ambasadorką nowej powieści.  Mieliście okazję przeczytać moją opinię na temat „Gałęziste” <klik>

a teraz czas na coś mocnego.

Przedstawiam opis książki:

Gabriel Amorth, egzorcysta, sporządził klasyfikację pięciu stopni nękania człowieka przez złego ducha: kuszenie, dręczenie, obsesje, nawiedzenie i opętanie.

Zapomniał jednak o jeszcze jednym, najgorszym: gdy wszystko to spotyka cię jednocześnie…

Marek Suchocki „Suchy”, boss suwalskiego półświatka, dowiaduje się, że jego najgroźniejszy konkurent wychodzi z więzienia. Nie czekając na dalszy rozwój wypadków, wraz ze swoimi wiernymi ludźmi postanawia raz na zawsze stawić mu czoło. Porachunki kończą się tragicznie – Marek spada ze schodów i doznaje silnego wstrząsu mózgu. Kiedy po tygodniowej śpiączce odzyskuje przytomność, okazuje się, że jego grupa została rozbita, a wszystkie pieniądze zarobione przez lata przestępczej działalności zniknęły. Jego przeciwnik, przez swoje brutalne i bezkompromisowe dokonania ochrzczony niegdyś przez media Grzesznikiem, daje się poznać jako genialny, niesamowicie inteligentny psychopata, który nie zna litości. Stawia Suchego przed wyborem – albo ustąpi, albo zostanie mu odebrane wszystko, czym tylko kiedykolwiek się cieszył. Na domiar złego, wkrótce po wypadku ujawniają się nowe, przerażające zdolności Marka…

Poznaj zaskakujące, niespotykane dotąd połączenie horroru i opowieści gangsterskiej w klimacie „Chłopców z ferajny”!

źródło opisu: www.gmork.pl
źródło okładki: www.gmork.pl

Serdecznie zapraszam do polubienia strony autora na facebooku. https://www.facebook.com/galeziste/
Tam możecie poznać „kulisy” powstawania prac. 

Pozdrawiam,



by
Share:

Po złej stronie lustra
K. C. Hiddenstorm

Wydawnictwo: e-bookowo.pl

PREMIERA JUŻ JUTRO!
20 CZERWCA



„Ciii, nie płacz- powiedział miękko, patrząc głęboko w jej (równie zielone i równie ogromne co jego własne) oczy. –Wszystko będzie dobrze. Już nigdy więcej nie pozwolę ci upaść, króliczku, obiecuję- dokończył, całując ją w czubek noska”

 Nie potrafię nawet swoimi słowami przybliżyć Wam opisu powieści, dlatego zerżnęłam gotową.
„Najgorsze” dla czytelnika jest to, że nie umie przekazać innym tego, co czuło i jaki wpływ wywarła  na nim książka. 
Czasem brakuje słów, logicznego myślenia i spójności w wypowiedzi. Więc na swoją obronę mam tylko to, że ta książka jest NAWIEDZONA, NIEPOCZYTALNA!

Najlepiej gdybym wymieniła pojedyncze zdania…
LISA:


„Lisa Arlette Johnson (drugiego imienia nigdy nie używała, gdyż szczerze nie cierpiała imienia Arlette, uważając je za dobre dla świrniętej staruchy lub kogoś w tym guście) była atrakcyjną, dwudziestodziewięcioletnią aktorką z niemałym talentem i niewiele gorszym dorobkiem artystycznym”

Jak imiona mogą stać  się prorocze…
Uwielbiam ją za całokształt. Mam dylemat, bo pierwszą bohaterkę poprzedniej książki również kocham. „Władczyni mroku” właśnie przeczytałam to, co kiedyś „napisałam” o tej książce… MIAŁAM RACJĘ, JUŻ WTEDY NIE WIEDZIAŁAM JAK ZABRAĆ SIĘ ZA JEJ OPINIĘ… POWTÓRKA Z ROZRYWKI.
Jest pewna siebie, ma cięty język, jej riposty zwalają z nóg. Wszędzie jej pełno, ale plusem jest to, że to nie kolejna płytka, denna aktoreczka, która jest pępkiem świata. To BABA równa sobie. Walczy jak lwica. Z taką to można podbić świat.
TOM
Tom aktor, przyjaciel, który gra razem z Lisą w nowym filmie „Plan działania”. Z czasem jego uczucia do kobiety zmieniają się, postanawia wziąć byka za rogi i zaryzykować. Tylko czy nie jest już za późno?

„Tom siedział jak sparaliżowany, prawie się nie poruszając. Przez jego umysł przetoczyło się wyrwane z kontekstu zdanie: POZWOLISZ MI SPAŚĆ i naraz zaczęło go dręczyć niejasne wrażenie, że ten nieszczęśliwy wypadek uruchomił lawinę czegoś mrocznego, jednakże bał się zgłębiać tę niepokojącą myśl”

Lustereczko powiedz przecie…

A może to historia Śpiącej Królewny, a może Śnieżki? Zamiast królewicza, nawiedza ją grobowy głos, który staje się stalkerem. Czytając dalej okazuje się, że tych głosów jest więcej…

„Ja jestem tobą, a ty jesteś mną”

Czy to jakaś intuicja, może jakaś podświadomość, „coś”, co chce chronić ją przed złymi wyborami? Możliwe, że ten głos będzie jej jedyną opoką.
Zasypiając, mdlejąc Lisa automatycznie przenosi się na drugą stronę. I tam wszystko na pozór normalne staje się jej najgorszym koszmarem.
Znajduje się  w szpitalu psychiatrycznym jako pacjentka i nie nazywa się Lisa…

„Hej, dziewczyno! A, co powiesz na to? W oknach są kraty!- zauważył głos grobowo (…) To nie sen, a twoja nowa rzeczywistość… w głębi ducha zdajesz sobie z tego sprawę”

Od tej pory rzeczywistość splata się z „drugą stroną”. Gdzie tak naprawdę jest prawda, a gdzie fałsz? Komu może ufać skoro nikt nie jest tym za kogo się podaję? 

„Siedemnaście szwów dla Lisy, siedemnaście szwów dla Sarah- zauważył głos”

Oszaleć można po tym, co tu się dzieje. Lisa sama nie wie, kiedy „przenosi” się, nie wie, w jakim świecie teraz jest. Wariuje i to widać, w sumie nie dziwiłam się jej. Momentami miałam wrażenie, że oba te światy łączą się w jedność i nic nie jest takie, jakie się wydaje. Momentami miałam mętlik w głowie, ze względu na tak dobrze przedstawienie dwóch obrazów świata.
Mijają tygodnie, dzień miesza się z nocą. Wszystko zlewa się i ja jako czytelnik widzę obłęd jaki spotyka kobietę. Traci rachubę czasu…
„-Och, właściwie to on. Ma nawet imię. Chcesz wiedzieć jakie?
(…) -Obłęd”
Jedynie, co mnie wkurzało to monologi bohaterów, uśmiać się idzie z tego. Powiedzmy tak (nie zdradzając niczego) jest nagłe zdarzenie i raptem „ktoś” sam zaczyna ze sobą prowadzić rozmowę w głowie. NOOO wybaczcie, ale zanim dojdzie do jakiegoś wniosku to akcja powinna się skończyć. Miałam chęć przywalić im w ten pusty łeb i wrzasnąć. I to doprowadzało mnie do śmiechu. Naprawdę, mogłam drzeć się do tej lektury z marnym skutkiem. Robili, co chcieli.

„No to może coś takiego: Odbieram komunikaty z Proxima Centauri i czasem się tam teleportuję, hm?(…) Albo wiem! Pocałuj go namiętnie i powiedz: Wsysa mnie wymiar Dartha Vadera. Przechodzę na Ciemną stronę Mocy, by obalić Sojusz i stanąć na czele Imperium”

Przechodzę do rzeczy:
cięta riposta, świetne dialogi, bohaterowie warci uwagi (dobrze wykreowani), specyficzne poczucie humoru. Biała dama, która kpi z Lisy jest na swój sposób doskonała. Lisa jest osobą, która ma dystans do siebie, widzi swoje wady i „śmieszności”. Zaskoczenie nekrofilią 😀
Wciągająca akcja, nieprzewidywalność jest zaletą tej książki. Czyta się w mgnieniu oka, zabawna, momentami straszna, a przy tym lekka. Jak chwyci to nie puszcza do końca. 
Zakończenie, mogłam spodziewać się tego, ale „niestety”. Mimo wszystko nie tak miało być w moim odczuciu! Dziękuję autorko za zostawienie tego w takim „miejscu”, dosłownie zostałam rozłożona na łopatki jak we „Władczyni Mroku”.


„Znalazłam się po niewłaściwej stronie lustra i boje się, co będzie, jeśli nie znajdę drogi do domu”

I tak jak widzicie, niby mam coś do „powiedzenia”. Wyszedł chaos, bo tak „Po złej stronie lustra” na mnie działa. Brakuje mi skupienia się na poszczególnych częściach. Ta książka to obraz OBŁĘDU…

Dziękuję autorce za możliwość oddania się książce (ponownie) wartej każdej uwagi. „Po złej stronie lustra” jak i „Władczyni Mroku” powinna znaleźć się na TWOJEJ półce!!! Mam nadzieję, że i ja będę je mieć.

„Gdyby nawet okazało się, że Niesamowita Lisa Johnson jest patologiczną seryjną morderczynią, machnąłby ręką. Zaczęliby mordować razem”


Pozdrawiam i uważaj na to, co widzisz w lustrze…


by
Share:
123458