Browsing Category:

fantastyka

pasazerka-alexandra-bracken

Pasażerka
Alexandra Bracken
Cykl: Passenger (tom 1)
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ett
a Spencer spełnia swoje marzenie. Zrezygnowała z życia towarzyskiego dla muzyki. Od zawsze chciała wystąpić przed publicznością grając na skrzypcach. W „tym” dniu jest świadkiem kiedy jej najbliższa osoba, którą traktuje jak rodzinę kłóci się z jej matką. Jest w szoku bowiem z ich wymiany zdań dziewczyna sądzi, że jej opiekunka nie chce, aby dziewczyna brała udział w swoim debiucie. Wywnioskowała, że nie nadaje się jeszcze na tak wielki występ. Zrozpaczona poddaje się swojej muzyce, gdy coś zakłóca jej granie. Zostaje „pochłonięta”, budzi się na statku myśląc, że ktoś zrobił jej kawał. Poznaje Sophię, która również „skoczyła”. Etta nie ma pojęcia, co się stało i gdzie dokładnie jest.  Nicholas Carter tłumaczy jej co się stało. Okazuje się, że jest na statku piratów, ale w 1776 roku. Jest bękartem z rodziny Ironwood, również potrafi podróżować w czasie, ale ma zakaz ze względu na przeszłość.
To nie koniec problemów dziewczyny, pewien mężczyzna chce czegoś od niej. Przedmiotu, który ponoć jej matka ukradła jego rodzinie. Etta postanawia na własną rękę znaleźć cenny skarb i za wszelką cenę wrócić do swoich czasów. Zegar tyka, a z nim minuty do końca. Jeśli dziewczynie nie uda się wrócić do domu, zostanie tutaj na zawsze…
…………………………………………………………………………..
I tak zaczyna się podróż, pełna zdrad, intryg i tajemnic. Kto jest przyjacielem, kto wrogiem? Kim jest Sophia? Co wspólnego z tym wszystkim ma jej matka? Komu można zaufać i w jaki sposób odkryć zagadki zostawione przez innych?
„Chcę, byś to zapamiętała: koniec końców liczy się tylko nasz wybór. Nie marzenia, nie słowa i nie obietnice”
OKŁADKA:
Nie mogę przestać na nią patrzeć, jest wspaniała, piękna i taka tajemnicza. Świetnie oddaje historię Etty i Nicholasa. Nawiązuje do całej otoczki skoków w czasie. Można interpretować ją na wszelkie sposoby. Szczerze sięgnęłam po nią właśnie ze względu na okładkę, choć znam twórczość autorki. Miałam okazję przeczytać cykl „Mroczne umysły” i byłam nieźle nakręcona na kolejne dzieła.
Pomysł na książkę dobry. Uwielbiam podróże w czasie (młodzieżówki) dzięki nim mogę oddać się fantazji. Poznać różne wymagania, obowiązki i ubiór w danej epoce. To jest pożądane, choć autorka skupiła się bardziej na szczegółach pomieszczeń niż reszty. Miałam pewien niedosyt tego „skakania w czasie”, brakowało mi dokładniejszego opisu ubioru, zachowań. Nie mówię, że było źle, ale dla nie zbyt mało.
„Miłość z natury jest samolubna, prawda? To pod jej wpływem uczciwi ludzie zaczynali pragnąć tego ,do czego nie mieli prawa.Odgradza człowieka od reszty świata, wymazuje czas ,odrzuca rozsądek .Sprawia , że człowiek ulega urojeniu, że może walczyć z tym ,co nieuniknione. Że pragnie czyjegoś umysłu i ciała. Że nabiera się przekonania ,jakoby zasługiwało się na miejsce w czyimś sercu”
Książkę trzeba czytać bardzo uważnie, każdy szczegół okazuje się kluczowy i ważny, nie powinniśmy „zgubić rytmu”. Trzeba zarezerwować kilka godzin i oddać się tej przygodzie.
Cała akcja jest dość powolna, chciałoby się przerzucić parę stron i czytać dalej. Niestety to wystawienie swojej cierpliwości na próbę.
„Zastanawiała się, czy przez te wszystkie podróże w czasie nie zapomnieli o najważniejszym – że żyć należy nie w przeszłości ani w przyszłości, ale tu i teraz. A na przyszłość przyjdzie jeszcze czas”
Co, do postaci. To mam straszne mieszane uczucia. Schematyczni, naiwni, niedoświadczeni, ale to może przez ich wiek? Przyznam, że dla mnie oni byli zbyt drętwi, bez jakiś prawdziwych uczuć. Ot są bo ktoś musiał być, prawda? Ich sposób mówienia i tok myślenia czasem doprowadzał mnie na skraj rozpaczy.
Dobrym posunięciem była niewiedza dziewczyny. Dzięki temu możemy razem z nią odkrywać wszystko związane z podróżami w czasie. Kolejny plus za odmienność Nicholasa, żeby nie zabrzmiało to jakoś głupio: czarnoskóry, jego tok myślenia jest utrzymany na zasadach, że jemu nie należy się biała kobieta. Żyje i myśli jak ktoś, kto żyje w XVII wieku. Nie wiem czy zrozumieliście mnie w tym momencie.
„- Jak to ujął Wolter? Twoja rasa tak różni się od naszej, jak buldogi różnią się od terierów. […]
– Przeczytawszy Woltera, mogę powiedzieć, że ten cytat dotyczył spanieli i ogarów – wyrzekł zimno Nicholas. – Interesujące jednak jest to, że ostatecznie wszyscy jesteśmy tylko psami”
Romans
Błagam, albo ta książka jest napisana z myślą o początkowych czytelnikach, albo sama nie wiem.
Ich zauroczenie było tak denne, tak naciągane, że nie wiem kiedy, ani jak! Nie wiem czy czytaliście książkę podobną do tej, tytułu nie pamiętam, coś związanego z gondolą? Mniejsza z tym, te zauroczenie mogło zostać rozwinięte, bardziej „napchane” uczuciami i innymi pierdołami. Teraz tak piszę,to sądzę, że autorka skupiła się na przygodach itd. No, ale błagam coś takiego? Choć trochę rozwinąć te uczucie? Proszę o tak dużo? Nie mam zamiaru rozwodzić się nad tym, bo nie o romans tu chodzi.
Tu ma miejsce świat pełen tajemnic, przygód, zagadek do rozwiązania. Choć strasznie wkurzałam się na bohaterów to z samej ciekawości przeczytam kolejny tom. Wiecie dlaczego? Ponieważ wiem, że autorka mimo wszystko POTRAFI zaskoczyć. Przekonałam się po przeczytaniu „Mrocznych umysłów” i to była bomba. Więc tak z czystym sumieniem przeczytam i dam się ponieść kolejnym losom bohaterów. Mam nadzieję, że kij z tyłka im teraz wyjdzie i dadzą trochę popalić.
„(…) kwiat nie traci na urodzie, gdy kwitnie inaczej, niżby ktoś chciał. Dlatego właśnie, że jego uroda szybko przemija”
„Pasażerka” to książka dla osób, które lubią podróże w czasie.
 Dla czytelników mniej wymagających, a może i też (jeśli osobowość postaci nie będzie przeszkodą)? Myślę, że gdybym miała możliwość kupienia W PROMOCJI wzięłabym bez wahania. Jak wspomniałam wcześniej, autorka z pewnością nie raz mnie jeszcze zaskoczy.
Pozdrawiam,
Za możliwość przeczytania dziękuję:
by
Share:
3-wywiad-zniwiarz-paulina-hendel

Książka, która pobiła mój życiowy rekord. Zaczynałam ją czytać 28 razy! Za każdym razem, ktoś  mi w tym przeszkadzał. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo byłam sfrustrowana odkładaniem jej. Udało się po takim czasie przeczytać ją od początku do końca, beż żadnego „ale”.

„Nagle po cmentarzu rozniósł się przeraźliwy, nieziemski wrzask. Ciastko wpadło do szklanki, gdy gwałtowny wiatr otworzył drzwi i trzasnął nimi o ścianę. (…)Sięgnął drżącą ręką do szklanej miseczki pełnej suszonych ziół i nabrał całą garść mieszanki, którą wsypał do kieszeni spodni. W prawą dłoń pochwycił zaś żelazny pręt stojący za drzwiami i – zapominając o kurtce – wybiegł na zewnątrz, gdzie wiatr pędził kłęby mgły nad grobami”
Witajcie kochani, dziś kolejny wywiad z bohaterem książki. Magda Wojna, jej historię jak i innych możecie przeczytać w książce pod tytułem „Żniwiarz” Pauliny Hendel. Wywiad muszę przeprowadzić dość szybko, nasza Magda czeka na ważny telefon. W każdej chwili może opuścić mnie i was. OBIECAŁA, że to jest jeden jedyny wywiad ze mną. 
Aby nie przedłużać wszystkiego, przechodzę do rzeczy. Magda ma 20 lat i pracuje w księgarni, w wolnych chwilach pomaga swojemu wujkowi, który jest Żniwiarzem. Magdo, możesz  zdradzić jak wygląda Żniwiarz? Przed oczami ciągle staje mi obraz kościotrupa  w czarnym, długim płaszczu z kosą. Czy tak właśnie wygląda twój wujek?

M: <Śmiech> nie skądże, Feliks wygląda normalnie. Jest „normalnym” człowiekiem i z wyglądu nie różni się od przeciętnego Kowalskiego.

Czytając waszą historię, akcentuje waszą bo poznajemy nie tylko ciebie i Feliksa, ale są również inne postacie prawda? 

MAGDA: Tak, ale uzgodniłyśmy coś. Nie będziemy mówić nic więcej na ten temat.

Zdradź nam jak wygląda taka praca typowego żniwiarza i jaką rolę pełnisz ty w tym wszystkim?

MAGDA: „Niczego się nie bał, nigdy nie krzyczał i nie okazywał zdenerwowania, a także rzadko się uśmiechał, nie wspominając o prawdziwym, szczerym śmiechu. Ale Magda i tak go kochała i podziwiała za to, co robił. Zawsze był gotów ratować innych, nawet ryzykując własnym życiem. I nie miał pretensji, że prawie nigdy nie dziękowano mu za dobrze wykonaną pracę. Jego zajęcie było niewdzięczne, ale nie narzekał, tylko robił swoje”

Szczerze, nigdy nie zwracałam uwagi na upiory. Dla mnie to był temat zamknięty, tylko w książkach brałam je pod uwagę.

MAGDA: Przytoczę ci myśl Feliksa „Drażniło go to, że ludzie przestali zwracać baczną uwagę na upiory. Dawniej po śmierci delikwenta, w oczekiwaniu na pogrzeb, podczas trzech pustych nocy, zbierali się w domu nieboszczyka, jedli, pili i –co najważniejsze – szukali oznak, że po zakopaniu w ziemi zmarły stanie się upiorem. Teraz nie dawali już wiary tym „głupotom”, chcieli wyjaśniać wszystko naukowo i przestawali widzieć stwory, które wciąż miały się dobrze i nie przestawały gnębić żyjących”

A ty? Jak widzisz to wszystko? Tajemnicą chyba nie będzie to, że wspomnę o śmierci żniwiarza (Feliksa)? Już na początku dowiadujemy się tego. To prawda, że oni mają kilkanaście żyć? 

MAGDA: ” Wiedziała, że ludowe wierzenia to nie tylko bajki do straszenia dzieci, ani próba racjonalizacji skomplikowanego świata. Demony istniały. O tym Magda przekonała się już w kołysce. Niektóre pochodziły z pradawnych czasów, inne miały chrześcijański rodowód, ale wszystkie były prawdziwe. Zmory gnębiły ludzi w nocy, wysysając ze śpiących krew, upiory powstawały ze swych mogił, aby zabijać, wisielce nawiedzały miejsca, w których zostały pochowane, a widy włóczyły się po świecie, nie mogąc zaznać spokoju”

W takim razie żniwiarze są od tego, aby chronić nas. Zwykłych śmiertelników?

MAGDA: „Ktoś musiał chronić przed nimi żywych. Zabijać, bądź odsyłać te stwory do Nawii, świata umarłych, gdzie było ich miejsce. Tym właśnie zajmowali się żniwiarze. Nikt tak naprawdę nie wiedział, skąd się wzięli. Czy stworzył ich Bóg, wiara ludzi, a może należeli do tego samego świata, co istoty, które wypędzali? Kiedyś byli zwykłymi ludźmi, których dusze po śmierci nie odeszły w zaświaty, ale też nie błąkały się po świecie niczym duchy. Miały za to rzadką zdolność zamieszkiwania w cudzych ciałach. Nie opętywali żywych, ale wchodzili w ciała osób niedawno zmarłych, ożywiali je, przejmowali nad nimi kontrolę, kiedy ich prawowity właściciel już odszedł. Każdy żniwiarz był szybszy i silniejszy niż zwykły człowiek, miał bardziej wyczulone zmysły i przede wszystkim potrafił wyczuć oraz ujrzeć nawich”
Trudno w to wszystko uwierzyć. 

 MAGDA: Tak właśnie jest, wszystko, co dotyczyło tamtej osoby, kontrastuje się z zachowaniem Żniwiarza. Ale nie o tym, chciałaś rozmawiać prawda? Chcę, abyście mogli poznać nasze „przygody” i zastanowić się nad tym co jest prawdą, a co tylko zabobonem. 

Wiesz tak zastanawiam się, skoro twój wuj jest żniwiarzem to znacie pewnie innych i macie kontakt. Nurtuje mnie jedno pytanie, w takim razie ile lat ma Feliks? I czy znasz, słyszałaś o pierwszym żniwiarzu?  Musiał być, ktoś pierwszy i uczyć następnych, młodych, niewykształconych.

MAGDA: „Pierwszy czekał już od tak wielu lat, że wszyscy zapomnieli o jego istnieniu. Kiedyś był jeszcze legendą, potem mitem, aż w końcu nie było na świecie prawie nikogo, kto pamiętałby o tym, że kiedykolwiek istniał. Owszem, żniwiarze zdawali sobie sprawę, że ktoś musiał być pierwszy, ale nie myśleli o nim w tych kategoriach”

HMMM, czyli to postać dość tajemnicza. A, co ze znajomymi?


MAGDA: Szkołę rzuciłam. nie jest tajemnicą, że inni dowiedzieli się o moim darze. Zaczęli mnie unikać, choć ostatnio poznałam Mateusza. Natomiast prawdziwe wsparcie mam w swojej rodzinie.

Mateusza mówisz? I jak przebiega wasza znajomość?


MAGDA: Przejdźmy do kolejnego pytania…

Czy możesz podzielić się wspomnieniem? Jak przegnałaś upiora? Jak to wygląda, ja książkę czytałam, ale może ktoś chciałby usłyszeć to od ciebie.


MAGDA: „Stwór był obrzydliwy, a jego niegdyś człowiecze ciało powyginane i poskręcane w niemal komiczny sposób, zwęglona skóra miejscami zaczęła odchodzić od kości. Na głowie sterczały mu kępki spalonych, poczerniałych włosów. Nie miał oczu ani ust i patrzył na nią czarnymi, wypalonymi oczodołami, szczerząc odsłonięte zęby w groteskowym uśmiechu (…) Nie mogła oderwać oczu od spalonego, wychudzonego ciała, któremu brakowało nawet uszu. Smród spalenizny drażnił jej nozdrza i przyprawiał o mdłości”

Zdradź nam w jaki sposób powinniśmy bronić się przed nawi. Czy tylko Żniwiarze mają moc pokonywania tych demonów?

MAGDA: Mogę dać ci mieszankę ziół, to powinno pomóc ci w ucieczce przed nimi. Ale od razu po tym wiej i dzwoń do mnie.
To był spaleniec prawda? <dźwięk telefonu, Magda odbiera>
Musimy skończyć już, mam kolejną robotę. 
ALE NIE MOŻESZ JESZCZE TROCHĘ ZOSTAĆ? ZDRADZIĆ NAM CO Z TOBĄ I MATEUSZEM? CO Z PIERWSZYM I INNYMI UPIORAMI! A MOGĘ JECHAĆ Z WAMI? MOŻE SIĘ NA COŚ PRZYDAM?
BŁAGAM!! 
Magda odwraca się jeszcze i rzuca woreczek z uśmiechem na twarzy. Patrzę i postanawiam wysypać zawartość do miseczki. Mieszanka ziół… Czy dała mi je ze względu na coś, czyżby ktoś tutaj był? Nie, przecież Magda nie zostawiłaby mnie z jakimś demonem sam na sam, prawda? A może to ma być przestroga? Słyszę swój przyspieszony oddech, bicie serca, jakiś szmer w pomieszczeniu. Zabieram notatki, miskę z ziołami i wybiegam…
Tak kochani, jestem zdesperowana! Chciałam przybliżyć wam świat w jakim żyjemy, że demony istnieją i na każdym kroku nas otaczają. Miałam nadzieję, że uda mi się jeszcze wydobyć z Magdy sposoby na upiory. 
Przejdźmy do oceny całej książki Pani Pauliny.

  • narracja trzecioosobowa,
  • mamy okazję przeczytać innych bohaterów, miałam wrażenie, że Magda nie jest główną bohaterką książki. Podobały mi się akcje związane z Feliksem,
  • ciekawe demony słowiańskie, nie miałam pojęcia o ich istnieniu. W bardzo szczegółowy sposób zostali odwzorowani, czasem ciarki na plecach nie dawały spokoju,
  • postacie na swój sposób szaleni, nie wiadomo czego możemy się po nich spodziewać. Zaskoczą nie raz i wywołają uśmiech na twarzy,
  • pełno tajemnic, przeszkód, a najważniejsze to pełno nawi(ch?)NIE JESTEM PEWNA CZY MOGĘ TO TAK ODMIENIĆ,
  • akcja może nie jest szybka przez cały czas, ale nie przeszkadzało mi to,
  • pomysł bardzo oryginalny i fascynujący, autorka w bardzo prosty sposób przybliża nam nasze rodzime demony,
  • zakończenie=wywoła niedosyt na kolejne przygody bohaterów,
Zostawiam was z niepełnym wywiadem, sami widzicie, Magda cały czas jest zajęta. Niestety nie udało się wydusić z niej nic więcej. Mam nadzieję, że chociaż tyle wywoła w was ciekawość. Postanowicie oddać się tej książce? Chcecie zagłębić się w słowiańską demonologię?
A może już znacie sposób na bezkosta?
Dziękuję za możliwość przeczytania:
by
Share:
Monika Jagodzińska
Wydawnictwo Psychoskok, 



12 różnych historii
12 miesięcy 
12  problemów
12 rozwiązań?


„Miłość powinna dawać radość. Miłość powinna dawać szczęście. Miłość powinna dodawać, a nie podcinać skrzydła”

Wybija dwunasta godzina, zaczyna się Nowy Rok. To czas, gdy ludzie żegnają się ze starym , a witają nowy. To czas, gdy chcemy „pozbyć” się dawnego życia, zmienić coś w sobie. Składamy obietnice, wyznaczamy nowe cele i cieszymy się nimi. Ale co stanie się, gdy Nowy Rok zaczniesz od „najgorszych” rzeczy, co stanie się, gdy będziesz chciał zakończyć wtedy swoje życie?

Miałam ostatnio problem i kiedy już myślałam, że … dostałam wiadomość od autorki z  zapytaniem o zrecenzowanie tej książki. Zgodziłam się i napiszę jedno. Dziękuję AUTORKO za tę książkę, dałaś mi wiarę i silnego kopa. Kiedy myślałam, że już nic nie spotka mnie dobrego… BUM zjawia się „Cykl”. Zanim zacznę, wspomnę tylko, że mimo wszystko to Pani stała się moim światełkiem i aniołem. Dziękuję.


„Zaczął się nowy rok. Zaczęła się misja. Nasza misja. Moja misja. Staliśmy w szeregach. Obok ludzi. Mieliśmy dwanaście miesięcy. Dwanaście długich miesięcy. Pięknych? Pełnych bólu? Zapewne i jedno i drugie. Mieliśmy być przy nich. Pomagać. Czasem działaniem. Czasem tylko poczuciem, że nie są sami. Byłem świadomy powagi zadania”


Książka jest naprawdę króciutka, mogę napisać, że za krótka. Chciałam delektować się nią jeszcze przez długi czas. Chciałam mieć uśmiech na twarzy czytając każdą historię zawartą tutaj. Mimo smutnych wydarzeń jest nadzieja. 

„Nie ważne co zrobię. I tak to nie będzie wystarczające”

Uwielbiam motyw aniołów w książkach, ale przeważnie to były typowe młodzieżówki itd. Tutaj dostałam książkę z refleksją, dająca do zrozumienia i skłaniająca do przemyślenia. To „opowiastki” mimo wszystko o ludziach takich jak my.  Pewnie dlatego odczuwałam to całą sobą i cieszyłam się z każdego zdania. Zmierzamy się z lękami jak i przeciwnościami.


„Ktoś woła, nie mówiąc nic. Nie wypowiadając żadnego słowa. Niemo. Ktoś potrzebował pomocy. Ktoś cierpiał, ale nie chciał ratunku. Nie jawnie”

Wywołuje dużo emocji, czasem miałam łzy w oczach,  uśmiech na twarzy, ale i czułam nadchodzącą nadzieję dla bohaterów. To było coś innego, magicznego, a zarazem tak rzeczywistego. Wiem jak to brzmi, ale jest coś tutaj, że chce się krzyczeć i śmiać. Kibicowałam wszystkim, dzieliłam smutki i radość. Język bardzo prosty i lekki, choć miałam chwilowo poczucie zdezorientowania. Kto kim był? Czyimi oczami widziałam daną sytuację.

Jaką rolę spełniają ANIOŁOWIE? Czy istnieją naprawdę?  Tego musicie dowiedzieć się w „Cyklu”.

Trzymam kciuki za dalszą karierę autorki, mimo paru błędów książkę warto przeczytać. Mam nadzieję, że uda mi się w przyszłości również sięgnąć po kolejne powieści.
Polecam i dziękuję autorce za możliwość przeczytania tych historii.
„Długo siedziałam cicho. Bałam się. Byłam zależna. Myślałam, że jestem zależna. Myliłam się. To ty chciałeś, żebym tak myślała. To koniec. Odchodzę”
by
Share:


Dzisiaj przychodzę do Was z pewnym wywiadem. Przeprowadzam go pierwszy raz, więc proszę o wyrozumiałość. Dwie ważne dziewczyny dla  autora książki „Akademia Dobra i Zła”.



Zanim przejdziemy do zadawania pytań, parę zdań wstępu.
„W prastarej puszczy trwa
Akademia Dobra i Zła.
Bliźniacze wieże jak dwie głowy,
Jedna dla szlachetnych,
Druga dla podłych.
Ucieczka z niej niemożliwa.
Jedyna droga wyjścia
W baśni się ukrywa”
 
Czym jest Akademia Dobra i Zła?
„Cóż, w Akademii Dobra chłopcy i dziewczęta takie jak ja uczą się bycia
bohaterami i księżniczkami, sprawiedliwego rządzenia królestwem i znajdowania
drogi do Długo i Zawsze Szczęśliwie – wyjaśniła Sofia. – W Akademii Zła uczą bycia
złymi wiedźmami i garbatymi karłami, rzucania klątw i złowrogich zaklęć”
11 noc, 11 miesiąca, po 4 latach do Gawaldonu ma przybyć Dyrektor Akademii…
Poznajcie Sofię z Lasu Za Światem, marzy o byciu księżniczką i poślubieniu wymarzonego księcia. Kocha kosmetyki, sukienki i wszystkie dziewczęce sprawy. Uwielbia szczęśliwe zakończenia w książkach.
Agata pochodzi z Gawaldonu, Cmentarna Góra 1. Jest bardzo oddaną  przyjaciółką Sofii. Uwielbia czerń i bycie odludkiem. Nie martwi się o swój wygląd i zdaniem innych. Ma kota Rozpruwacza, uwielbia czytać książki.


WYWIAD:
J-JA
S-SOFIA
A-AGATA
Ja: Dzień dobry dziewczyny. Cieszę się, że postanowiłyście obie uczestniczyć w moim wywiadzie. Jestem podekscytowana jak nigdy.
S: ZŁOCIUTEŃKA, TO DLA MNIE ZASZCZYT  POCHWALIĆ SIĘ TYM, CO MAM ZAMIAR OSIĄGNĄĆ.
A: TAAAA…
Ja: skoro nasi czytelnicy poznali parę słów o was i Akademii, przejdźmy do konkretów. Więc jak już ustaliłyśmy, w tym roku Dyrektor  miał wybrać dwoje dzieci. Czym się kierował przy wybraniu?
S: „Dyrektor akademii zabierał tylko tych, którzy skończyli dwanaście lat i nie mogli już uchodzić za małe dzieci”
Ja: wierzycie w to wszystko? W ten cały wybór i porwanie?
A:  „co cztery lata dwoje głupków wymyka się do lasu z nadzieją, że uda im się
Nastraszyć rodziców, a potem gubią się albo zostają pożarci przez wilki i, proszę
Bardzo, legenda ciągle żyje.”
S: Agato, dowody masz w książkach z baśniami! Możesz zobaczyć zaginione dzieci
Na ilustracjach! Jaś, różyczka, roszpunka – każde z nich ma swoją własną baśń…
(…)Do pierwszych porwań doszło prawie dwieście lat wcześniej. W niektórych latach
Ginęło dwóch chłopców, w innych dwie dziewczynki, czasem po jednym dziecku
Z każdej płci. Różny był też wiek porwanych; jedno mogło mieć szesnaście, a drugie
Czternaście lat, albo oboje właśnie skończyli dwanaście. Początkowo wybór wydawał
Się przypadkowy, z czasem jednak dało się dostrzec wyraźną prawidłowość – jedno
Dziecko było zawsze piękne i dobre, takie, o jakim marzą wszyscy rodzice, drugie
Brzydkie i dziwaczne, od urodzenia wyrzutek. I tak bez śladu znikała para
Przeciwieństw skoszona u progu dorosłości.
J: wspomniałaś o książkach, więc ktoś je posiadał?
W księgarni pana Deauville’a i nikt nie wiedział, jakim cudem tam trafiły. On sam twierdził, że książki już były u niego, kiedy wchodził do księgarni.
Ja: nie pomyślałyście, że on może być tym Dyrektorem? Że maczał palce w tych porwaniach?
S: przecież to niemożliwe…
Ja: no dobrze, a co stało się z tymi poprzednimi dziećmi? Wiecie coś na ten temat?
S: wszystko jest zapisane w baśniach, wystarczy przeczytać.
„Puszcza najwyraźniej nie miała zamiaru oddawać ich dzieci.
Aż pewnego dnia dowiedzieli się, dlaczego.
Akademia dobra i zła
Porwania trwały nadal, ale teraz porywacz miał już imię.
Nazwali go dyrektorem akademii”
Ja: przejdźmy do dnia, kiedy wszystko miało się wydarzyć. Więc byłyście gotowe do wyjścia, musiałyście coś mieć ze sobą?
S: parska  „na początek wtarła w skórę rybią ikrę, która śmierdziała wprawdzie jak niemyte
Stopy, ale zapobiegała trądzikowi. Następnie wmasowała purée z dyni, spłukała je
Kozim mlekiem i nałożyła na twarz maseczkę z melona i żółtka żółwiego jaja. Czekając,
Aż maseczka wyschnie, kartkowała książkę z baśniami i powoli sączyła sok ogórkowy,
Mający nadać jej skórze delikatną miękkość”
A: Kallisa oczywiście już mnie spakowała, cieszyła się, że zostanę tą złą i Dyrektor wybierze nas obie. Tu patrzy na Sofię.
JA:, CO SIĘ STAŁO O PÓŁNOCY?
S: „Trzy spakowane różowe walizki wyleciały przez okno, a za nimi wyskoczyła para nóg w szklanych pantofelkach”
JA: MOGŁAM SIĘ TEGO SPODZIEWAĆ, CO Z TOBĄ AGATO?
A: WIEDZIAŁAM, ŻE SOFIA POLECI OD RAZU ZA DYREKTOREM. MUSIAŁAM JĄ POWSTRZYMAĆ, ZANIM SIĘ OBEJRZAŁAM JUŻ BIEGŁA W STRONĘ LASU.
JA: I CO BYŁO DALEJ
S I A: NASTAŁA CIEMNOŚĆ…
JA: NIE PATRZCIE TAK NA MNIE JAK BYŁBY TO KONIEC, OPOWIADAJCIE CO BYŁO DALEJ. BŁAGAM…
JEDNA PATRZY NA DRUGĄ I CISZA…
JA:, CO SIĘ DZIEJE?
S:  WSPOMNIAŁAM TOBIE O INICJAŁACH A.D.Z I SKOMPLIKOWANYM HERBIE Z CZARNYM I BIAŁYM ŁABĘDZIEM

A: AKADEMIA GŁUPCÓW I ŚWIRÓW
S: WIĘC DOMYŚLASZ SIĘ, żE NASTĄPIŁA POMYŁKA?
JA: HMMM…
A: WŁAŚNIE NAWET TY TO WIESZ, AGATA MIAŁA BYĆ TĄ ZŁĄ, A JA DOBRĄ! NASTĄPIŁA POMYŁKA.
JA: DLACZEGO TWIERDZISZ, ŻE WŁAŚNIE TAK POWINNO BYĆ?’
S: SPÓJRZ NA NAS I SAMA SOBIE ODPOWIEDZ
JA: UCIEKAM WZROKIEM W BOK I MUSZĘ PRZYZNAĆ RACJĘ
AGATA „Jej odrażająca strzecha czarnych włosów wyglądała, jakby została polana olejem.
Obszerna czarna sukienka, bezkształtna niczym worek na ziemniaki, nie była w stanie
zakryć upiornie bladej skóry i wystających kości. Z zapadniętej twarzy patrzyły oczy
w czerwonych obwódkach”
SOFIA NATOMIAST „Długie złociste włosy. Zielone jak jadeit oczy, błyszczące czerwone wargi. Brzoskwiniowa skóra”
CISZA STAŁA SIĘ KRĘPUJĄCA…
A:  NIE PATRZ TAK NA MNIE, JA RÓWNIEŻ NIE CHCIAŁAM ZNALEŹĆ SIĘ TAM, TO NIE BYŁA MOJA WINA! CHCIAŁAM TYLKO WRÓCIĆ DO DOMU Z SOFIĄ!
JA: CO STAŁO SIĘ PÓŹNIEJ?
S: ŚMIECH, SYF, BRUD, BŁOTO. KOSZMARNA, ZATĘCHŁA DZIURA I SZYLD
 „AKADEMIA ZŁA. KSZTAŁTOWANIE I PROPAGTACJA GRZECHU”
A: U MNIE TO SAMA NIE WIEM, JAKIEŚ SAME PIĘKNE ISTOTY WYRASTAŁY Z ZIEMI, WRÓŻKI Z LŚNIĄCYMI SKRZYDEŁKAMI

JA: TO MUSIAŁ BYĆ WSPANIAŁY WIDOK, ZOBACZYĆ NA WŁASNE OCZY ISTOTY TAK PIĘKNE I MAGICZNE. PRZECIEŻ ZNAMY JE TYLKO Z KSIĄŻEK…
A: TAA, BYŁY DOPÓKI NIE ZACZĘŁY GRYŹĆ. NIE PATRZ TAK, A CO MYSLAŁAŚ, ŻE BĘDĄ MIŁE I BĘDĄ CHCIAŁY ZAPRZYJAŹNIĆ SIĘ Z KIMŚ TAKIM JAK JA?
JA: TAK CHYBA TAA..
A: TO WYOBRAŹ SOBIE 60 ISTOT I ICH WLEPIONE OCZY WE MNIE
JA: NO CÓŻ, CO ZROBIŁAŚ?
A: TO, CO ZAWSZE. MIAŁAM ZAMIAR UCIEC IM, OCZYWIŚCIE Z MARNYM SKUTKIEM.
PRZYPOMNIAŁ MI SIĘ NAPIS
AKADEMIA DOBRA. OŚWIECENIE I OCZAROWANIE
ROZUMIESZ JA I OCZAROWANIE
JA… ZDĄŻYŁAŚ KOGOŚ ZOBACZYĆ, POZNAĆ?
A: BEATRYCZE, WSTYDZĘ SIĘ TEGO, CO ZROBIŁAM..
JA: NO DOBRZE. A, CO Z TOBĄ SOFIO. ZAMILKŁAŚ
S:  PRZYPOMNIAŁAM SOBIE, O ZŁOTYCH TABLICZKACH… KATARZYNA Z LISIEGO GAJU
JA:  POWINNAM ZNAĆ TĘ OSOBĘ?
S  ZNASZ JĄ, JAK KAŻDY, TO PRZECIEŻ WASZA KRÓLEWNA ŚNIEŻKA
JA:  POCZEKAJ CHWILĘ, TWIERDZISZ, ŻE ŚNIEŻKA BYŁA TĄ ZŁĄ? ALE JAKIM CUDEM? SKORO TO WIEDŹMA DOSTAŁA TO MIANO?
A i S: PATRZĄ NA SIEBIE Z UŚMIECHEM NA USTACH.. NO I WŁAŚNIE TUTAJ WSZYSTKO SIĘ KOMPLIKUJE…
JA: CZYLI?… DZIEWCZYNY TO, JAKA BYŁA REAKCJA INNYCH NA WASZ WIDOK? MUSIAŁYŚCIE SIĘ  RÓŻNIĆ CHYBA OD INNYCH, PRAWDA?
A I S ŚMIEJĄ SIĘ, ALE NIE ODPOWIADAJĄ
JA: TO BYŁY SAME DZIEWCZĘTA? JAKIEŚ ELFY, WRÓŻKI, JEDNOROŻCE… A MOŻE CHŁOPCY? WSPOMNIAŁYŚCIE, ŻE ONI RÓWNIEŻ MOGĄ ZOSTAĆ PRZYJĘCI DO AKADEMII
A I S: NIE MÓWIĄ…
JA: DOBRA, SKORO NIE CHCECIE MÓWIĆ DALEJ, JA PRZERYWAM I KOŃCZYMY!
S: TEDROS…
JA: CO MÓWIŁAŚ SOFIO, ŻE CHŁOPCY WSZYSTKO PSUJĄ . 
PATRZĘ NA AGATĘ I SZUKAM RATUNKU W JEJ OCZACH
S: TEDROS. „Aureola niebiańsko złocistych włosów, oczy błękitne jak bezchmurne niebo, skóra
W kolorze rozpalonego piasku pustyni, lśniący szlachetnością, jakby jego krew była
Bardziej błękitna niż pozostałych. Nieznajomy rzucił okiem na marszczących brwi”
JEST SYNEM ARTURA
JA: TEGO ARTURA?
A: TAK, „pragnęła jedynie odzyskać przyjaciółkę, ale Sofii przyjaciółka nie wystarczała. Zawsze chciała Czegoś więcej. Chciała księcia”

DZIEWCZYNY MILCZĄ, KAŻDA Z NAS MYŚLI O CZYMŚ INNYM, DAJEMY SOBIE CHWILĘ…

C.D.N.



Hej, dziękuję, że dotrwaliście do połowy wywiadu. Mam nadzieję, że spodobał się WAM, przyznaję bez bicia, że od dawna o tym marzyłam. Wiem jak trudno byłoby mi spotkać się z autorami książek (oko w oko).  Znając mnie siedziałabym i patrzyła, albo czekała na to, aż ktoś sam zacznie przemawiać. 

Taki wywiad ma na celu pokazanie treści książki. Nie zdradzając szczegółów, ale i zachęcić do przeczytania. W „Akademii Dobra i Zła” tak naprawdę nic nie jest takie na jakie wygląda. Nie liczcie tutaj na „dobre” zakończenie, każda z tych osób symbolizuje coś innego.  Postaram się, skracać mój wywiad, tak abyście mogli dowiedzieć się jak najwięcej, nie znając treści książki.

JEŚLI SPODOBAŁA  SIĘ TAKA FORMA, DAJCIE ZNAĆ W KOMENTARZU

POZDRAWIAM,


Sprawdź gdzie najtaniej kupić

https://www.ceneo.pl/36730692#crid=128997&pid=14796

by
Share: