Browsing Category:

fantastyka


Dzisiaj przychodzę do Was z pewnym wywiadem. Przeprowadzam go pierwszy raz, więc proszę o wyrozumiałość. Dwie ważne dziewczyny dla  autora książki „Akademia Dobra i Zła”.



Zanim przejdziemy do zadawania pytań, parę zdań wstępu.
„W prastarej puszczy trwa
Akademia Dobra i Zła.
Bliźniacze wieże jak dwie głowy,
Jedna dla szlachetnych,
Druga dla podłych.
Ucieczka z niej niemożliwa.
Jedyna droga wyjścia
W baśni się ukrywa”
 
Czym jest Akademia Dobra i Zła?
„Cóż, w Akademii Dobra chłopcy i dziewczęta takie jak ja uczą się bycia
bohaterami i księżniczkami, sprawiedliwego rządzenia królestwem i znajdowania
drogi do Długo i Zawsze Szczęśliwie – wyjaśniła Sofia. – W Akademii Zła uczą bycia
złymi wiedźmami i garbatymi karłami, rzucania klątw i złowrogich zaklęć”
11 noc, 11 miesiąca, po 4 latach do Gawaldonu ma przybyć Dyrektor Akademii…
Poznajcie Sofię z Lasu Za Światem, marzy o byciu księżniczką i poślubieniu wymarzonego księcia. Kocha kosmetyki, sukienki i wszystkie dziewczęce sprawy. Uwielbia szczęśliwe zakończenia w książkach.
Agata pochodzi z Gawaldonu, Cmentarna Góra 1. Jest bardzo oddaną  przyjaciółką Sofii. Uwielbia czerń i bycie odludkiem. Nie martwi się o swój wygląd i zdaniem innych. Ma kota Rozpruwacza, uwielbia czytać książki.


WYWIAD:
J-JA
S-SOFIA
A-AGATA
Ja: Dzień dobry dziewczyny. Cieszę się, że postanowiłyście obie uczestniczyć w moim wywiadzie. Jestem podekscytowana jak nigdy.
S: ZŁOCIUTEŃKA, TO DLA MNIE ZASZCZYT  POCHWALIĆ SIĘ TYM, CO MAM ZAMIAR OSIĄGNĄĆ.
A: TAAAA…
Ja: skoro nasi czytelnicy poznali parę słów o was i Akademii, przejdźmy do konkretów. Więc jak już ustaliłyśmy, w tym roku Dyrektor  miał wybrać dwoje dzieci. Czym się kierował przy wybraniu?
S: „Dyrektor akademii zabierał tylko tych, którzy skończyli dwanaście lat i nie mogli już uchodzić za małe dzieci”
Ja: wierzycie w to wszystko? W ten cały wybór i porwanie?
A:  „co cztery lata dwoje głupków wymyka się do lasu z nadzieją, że uda im się
Nastraszyć rodziców, a potem gubią się albo zostają pożarci przez wilki i, proszę
Bardzo, legenda ciągle żyje.”
S: Agato, dowody masz w książkach z baśniami! Możesz zobaczyć zaginione dzieci
Na ilustracjach! Jaś, różyczka, roszpunka – każde z nich ma swoją własną baśń…
(…)Do pierwszych porwań doszło prawie dwieście lat wcześniej. W niektórych latach
Ginęło dwóch chłopców, w innych dwie dziewczynki, czasem po jednym dziecku
Z każdej płci. Różny był też wiek porwanych; jedno mogło mieć szesnaście, a drugie
Czternaście lat, albo oboje właśnie skończyli dwanaście. Początkowo wybór wydawał
Się przypadkowy, z czasem jednak dało się dostrzec wyraźną prawidłowość – jedno
Dziecko było zawsze piękne i dobre, takie, o jakim marzą wszyscy rodzice, drugie
Brzydkie i dziwaczne, od urodzenia wyrzutek. I tak bez śladu znikała para
Przeciwieństw skoszona u progu dorosłości.
J: wspomniałaś o książkach, więc ktoś je posiadał?
W księgarni pana Deauville’a i nikt nie wiedział, jakim cudem tam trafiły. On sam twierdził, że książki już były u niego, kiedy wchodził do księgarni.
Ja: nie pomyślałyście, że on może być tym Dyrektorem? Że maczał palce w tych porwaniach?
S: przecież to niemożliwe…
Ja: no dobrze, a co stało się z tymi poprzednimi dziećmi? Wiecie coś na ten temat?
S: wszystko jest zapisane w baśniach, wystarczy przeczytać.
„Puszcza najwyraźniej nie miała zamiaru oddawać ich dzieci.
Aż pewnego dnia dowiedzieli się, dlaczego.
Akademia dobra i zła
Porwania trwały nadal, ale teraz porywacz miał już imię.
Nazwali go dyrektorem akademii”
Ja: przejdźmy do dnia, kiedy wszystko miało się wydarzyć. Więc byłyście gotowe do wyjścia, musiałyście coś mieć ze sobą?
S: parska  „na początek wtarła w skórę rybią ikrę, która śmierdziała wprawdzie jak niemyte
Stopy, ale zapobiegała trądzikowi. Następnie wmasowała purée z dyni, spłukała je
Kozim mlekiem i nałożyła na twarz maseczkę z melona i żółtka żółwiego jaja. Czekając,
Aż maseczka wyschnie, kartkowała książkę z baśniami i powoli sączyła sok ogórkowy,
Mający nadać jej skórze delikatną miękkość”
A: Kallisa oczywiście już mnie spakowała, cieszyła się, że zostanę tą złą i Dyrektor wybierze nas obie. Tu patrzy na Sofię.
JA:, CO SIĘ STAŁO O PÓŁNOCY?
S: „Trzy spakowane różowe walizki wyleciały przez okno, a za nimi wyskoczyła para nóg w szklanych pantofelkach”
JA: MOGŁAM SIĘ TEGO SPODZIEWAĆ, CO Z TOBĄ AGATO?
A: WIEDZIAŁAM, ŻE SOFIA POLECI OD RAZU ZA DYREKTOREM. MUSIAŁAM JĄ POWSTRZYMAĆ, ZANIM SIĘ OBEJRZAŁAM JUŻ BIEGŁA W STRONĘ LASU.
JA: I CO BYŁO DALEJ
S I A: NASTAŁA CIEMNOŚĆ…
JA: NIE PATRZCIE TAK NA MNIE JAK BYŁBY TO KONIEC, OPOWIADAJCIE CO BYŁO DALEJ. BŁAGAM…
JEDNA PATRZY NA DRUGĄ I CISZA…
JA:, CO SIĘ DZIEJE?
S:  WSPOMNIAŁAM TOBIE O INICJAŁACH A.D.Z I SKOMPLIKOWANYM HERBIE Z CZARNYM I BIAŁYM ŁABĘDZIEM

A: AKADEMIA GŁUPCÓW I ŚWIRÓW
S: WIĘC DOMYŚLASZ SIĘ, żE NASTĄPIŁA POMYŁKA?
JA: HMMM…
A: WŁAŚNIE NAWET TY TO WIESZ, AGATA MIAŁA BYĆ TĄ ZŁĄ, A JA DOBRĄ! NASTĄPIŁA POMYŁKA.
JA: DLACZEGO TWIERDZISZ, ŻE WŁAŚNIE TAK POWINNO BYĆ?’
S: SPÓJRZ NA NAS I SAMA SOBIE ODPOWIEDZ
JA: UCIEKAM WZROKIEM W BOK I MUSZĘ PRZYZNAĆ RACJĘ
AGATA „Jej odrażająca strzecha czarnych włosów wyglądała, jakby została polana olejem.
Obszerna czarna sukienka, bezkształtna niczym worek na ziemniaki, nie była w stanie
zakryć upiornie bladej skóry i wystających kości. Z zapadniętej twarzy patrzyły oczy
w czerwonych obwódkach”
SOFIA NATOMIAST „Długie złociste włosy. Zielone jak jadeit oczy, błyszczące czerwone wargi. Brzoskwiniowa skóra”
CISZA STAŁA SIĘ KRĘPUJĄCA…
A:  NIE PATRZ TAK NA MNIE, JA RÓWNIEŻ NIE CHCIAŁAM ZNALEŹĆ SIĘ TAM, TO NIE BYŁA MOJA WINA! CHCIAŁAM TYLKO WRÓCIĆ DO DOMU Z SOFIĄ!
JA: CO STAŁO SIĘ PÓŹNIEJ?
S: ŚMIECH, SYF, BRUD, BŁOTO. KOSZMARNA, ZATĘCHŁA DZIURA I SZYLD
 „AKADEMIA ZŁA. KSZTAŁTOWANIE I PROPAGTACJA GRZECHU”
A: U MNIE TO SAMA NIE WIEM, JAKIEŚ SAME PIĘKNE ISTOTY WYRASTAŁY Z ZIEMI, WRÓŻKI Z LŚNIĄCYMI SKRZYDEŁKAMI

JA: TO MUSIAŁ BYĆ WSPANIAŁY WIDOK, ZOBACZYĆ NA WŁASNE OCZY ISTOTY TAK PIĘKNE I MAGICZNE. PRZECIEŻ ZNAMY JE TYLKO Z KSIĄŻEK…
A: TAA, BYŁY DOPÓKI NIE ZACZĘŁY GRYŹĆ. NIE PATRZ TAK, A CO MYSLAŁAŚ, ŻE BĘDĄ MIŁE I BĘDĄ CHCIAŁY ZAPRZYJAŹNIĆ SIĘ Z KIMŚ TAKIM JAK JA?
JA: TAK CHYBA TAA..
A: TO WYOBRAŹ SOBIE 60 ISTOT I ICH WLEPIONE OCZY WE MNIE
JA: NO CÓŻ, CO ZROBIŁAŚ?
A: TO, CO ZAWSZE. MIAŁAM ZAMIAR UCIEC IM, OCZYWIŚCIE Z MARNYM SKUTKIEM.
PRZYPOMNIAŁ MI SIĘ NAPIS
AKADEMIA DOBRA. OŚWIECENIE I OCZAROWANIE
ROZUMIESZ JA I OCZAROWANIE
JA… ZDĄŻYŁAŚ KOGOŚ ZOBACZYĆ, POZNAĆ?
A: BEATRYCZE, WSTYDZĘ SIĘ TEGO, CO ZROBIŁAM..
JA: NO DOBRZE. A, CO Z TOBĄ SOFIO. ZAMILKŁAŚ
S:  PRZYPOMNIAŁAM SOBIE, O ZŁOTYCH TABLICZKACH… KATARZYNA Z LISIEGO GAJU
JA:  POWINNAM ZNAĆ TĘ OSOBĘ?
S  ZNASZ JĄ, JAK KAŻDY, TO PRZECIEŻ WASZA KRÓLEWNA ŚNIEŻKA
JA:  POCZEKAJ CHWILĘ, TWIERDZISZ, ŻE ŚNIEŻKA BYŁA TĄ ZŁĄ? ALE JAKIM CUDEM? SKORO TO WIEDŹMA DOSTAŁA TO MIANO?
A i S: PATRZĄ NA SIEBIE Z UŚMIECHEM NA USTACH.. NO I WŁAŚNIE TUTAJ WSZYSTKO SIĘ KOMPLIKUJE…
JA: CZYLI?… DZIEWCZYNY TO, JAKA BYŁA REAKCJA INNYCH NA WASZ WIDOK? MUSIAŁYŚCIE SIĘ  RÓŻNIĆ CHYBA OD INNYCH, PRAWDA?
A I S ŚMIEJĄ SIĘ, ALE NIE ODPOWIADAJĄ
JA: TO BYŁY SAME DZIEWCZĘTA? JAKIEŚ ELFY, WRÓŻKI, JEDNOROŻCE… A MOŻE CHŁOPCY? WSPOMNIAŁYŚCIE, ŻE ONI RÓWNIEŻ MOGĄ ZOSTAĆ PRZYJĘCI DO AKADEMII
A I S: NIE MÓWIĄ…
JA: DOBRA, SKORO NIE CHCECIE MÓWIĆ DALEJ, JA PRZERYWAM I KOŃCZYMY!
S: TEDROS…
JA: CO MÓWIŁAŚ SOFIO, ŻE CHŁOPCY WSZYSTKO PSUJĄ . 
PATRZĘ NA AGATĘ I SZUKAM RATUNKU W JEJ OCZACH
S: TEDROS. „Aureola niebiańsko złocistych włosów, oczy błękitne jak bezchmurne niebo, skóra
W kolorze rozpalonego piasku pustyni, lśniący szlachetnością, jakby jego krew była
Bardziej błękitna niż pozostałych. Nieznajomy rzucił okiem na marszczących brwi”
JEST SYNEM ARTURA
JA: TEGO ARTURA?
A: TAK, „pragnęła jedynie odzyskać przyjaciółkę, ale Sofii przyjaciółka nie wystarczała. Zawsze chciała Czegoś więcej. Chciała księcia”

DZIEWCZYNY MILCZĄ, KAŻDA Z NAS MYŚLI O CZYMŚ INNYM, DAJEMY SOBIE CHWILĘ…

C.D.N.



Hej, dziękuję, że dotrwaliście do połowy wywiadu. Mam nadzieję, że spodobał się WAM, przyznaję bez bicia, że od dawna o tym marzyłam. Wiem jak trudno byłoby mi spotkać się z autorami książek (oko w oko).  Znając mnie siedziałabym i patrzyła, albo czekała na to, aż ktoś sam zacznie przemawiać. 

Taki wywiad ma na celu pokazanie treści książki. Nie zdradzając szczegółów, ale i zachęcić do przeczytania. W „Akademii Dobra i Zła” tak naprawdę nic nie jest takie na jakie wygląda. Nie liczcie tutaj na „dobre” zakończenie, każda z tych osób symbolizuje coś innego.  Postaram się, skracać mój wywiad, tak abyście mogli dowiedzieć się jak najwięcej, nie znając treści książki.

JEŚLI SPODOBAŁA  SIĘ TAKA FORMA, DAJCIE ZNAĆ W KOMENTARZU

POZDRAWIAM,


Sprawdź gdzie najtaniej kupić

https://www.ceneo.pl/36730692#crid=128997&pid=14796

Share:

Po złej stronie lustra
K. C. Hiddenstorm

Wydawnictwo: e-bookowo.pl

PREMIERA JUŻ JUTRO!
20 CZERWCA



„Ciii, nie płacz- powiedział miękko, patrząc głęboko w jej (równie zielone i równie ogromne co jego własne) oczy. –Wszystko będzie dobrze. Już nigdy więcej nie pozwolę ci upaść, króliczku, obiecuję- dokończył, całując ją w czubek noska”

 Nie potrafię nawet swoimi słowami przybliżyć Wam opisu powieści, dlatego zerżnęłam gotową.
„Najgorsze” dla czytelnika jest to, że nie umie przekazać innym tego, co czuło i jaki wpływ wywarła  na nim książka. 
Czasem brakuje słów, logicznego myślenia i spójności w wypowiedzi. Więc na swoją obronę mam tylko to, że ta książka jest NAWIEDZONA, NIEPOCZYTALNA!

Najlepiej gdybym wymieniła pojedyncze zdania…
LISA:


„Lisa Arlette Johnson (drugiego imienia nigdy nie używała, gdyż szczerze nie cierpiała imienia Arlette, uważając je za dobre dla świrniętej staruchy lub kogoś w tym guście) była atrakcyjną, dwudziestodziewięcioletnią aktorką z niemałym talentem i niewiele gorszym dorobkiem artystycznym”

Jak imiona mogą stać  się prorocze…
Uwielbiam ją za całokształt. Mam dylemat, bo pierwszą bohaterkę poprzedniej książki również kocham. „Władczyni mroku” właśnie przeczytałam to, co kiedyś „napisałam” o tej książce… MIAŁAM RACJĘ, JUŻ WTEDY NIE WIEDZIAŁAM JAK ZABRAĆ SIĘ ZA JEJ OPINIĘ… POWTÓRKA Z ROZRYWKI.
Jest pewna siebie, ma cięty język, jej riposty zwalają z nóg. Wszędzie jej pełno, ale plusem jest to, że to nie kolejna płytka, denna aktoreczka, która jest pępkiem świata. To BABA równa sobie. Walczy jak lwica. Z taką to można podbić świat.
TOM
Tom aktor, przyjaciel, który gra razem z Lisą w nowym filmie „Plan działania”. Z czasem jego uczucia do kobiety zmieniają się, postanawia wziąć byka za rogi i zaryzykować. Tylko czy nie jest już za późno?

„Tom siedział jak sparaliżowany, prawie się nie poruszając. Przez jego umysł przetoczyło się wyrwane z kontekstu zdanie: POZWOLISZ MI SPAŚĆ i naraz zaczęło go dręczyć niejasne wrażenie, że ten nieszczęśliwy wypadek uruchomił lawinę czegoś mrocznego, jednakże bał się zgłębiać tę niepokojącą myśl”

Lustereczko powiedz przecie…

A może to historia Śpiącej Królewny, a może Śnieżki? Zamiast królewicza, nawiedza ją grobowy głos, który staje się stalkerem. Czytając dalej okazuje się, że tych głosów jest więcej…

„Ja jestem tobą, a ty jesteś mną”

Czy to jakaś intuicja, może jakaś podświadomość, „coś”, co chce chronić ją przed złymi wyborami? Możliwe, że ten głos będzie jej jedyną opoką.
Zasypiając, mdlejąc Lisa automatycznie przenosi się na drugą stronę. I tam wszystko na pozór normalne staje się jej najgorszym koszmarem.
Znajduje się  w szpitalu psychiatrycznym jako pacjentka i nie nazywa się Lisa…

„Hej, dziewczyno! A, co powiesz na to? W oknach są kraty!- zauważył głos grobowo (…) To nie sen, a twoja nowa rzeczywistość… w głębi ducha zdajesz sobie z tego sprawę”

Od tej pory rzeczywistość splata się z „drugą stroną”. Gdzie tak naprawdę jest prawda, a gdzie fałsz? Komu może ufać skoro nikt nie jest tym za kogo się podaję? 

„Siedemnaście szwów dla Lisy, siedemnaście szwów dla Sarah- zauważył głos”

Oszaleć można po tym, co tu się dzieje. Lisa sama nie wie, kiedy „przenosi” się, nie wie, w jakim świecie teraz jest. Wariuje i to widać, w sumie nie dziwiłam się jej. Momentami miałam wrażenie, że oba te światy łączą się w jedność i nic nie jest takie, jakie się wydaje. Momentami miałam mętlik w głowie, ze względu na tak dobrze przedstawienie dwóch obrazów świata.
Mijają tygodnie, dzień miesza się z nocą. Wszystko zlewa się i ja jako czytelnik widzę obłęd jaki spotyka kobietę. Traci rachubę czasu…
„-Och, właściwie to on. Ma nawet imię. Chcesz wiedzieć jakie?
(…) -Obłęd”
Jedynie, co mnie wkurzało to monologi bohaterów, uśmiać się idzie z tego. Powiedzmy tak (nie zdradzając niczego) jest nagłe zdarzenie i raptem „ktoś” sam zaczyna ze sobą prowadzić rozmowę w głowie. NOOO wybaczcie, ale zanim dojdzie do jakiegoś wniosku to akcja powinna się skończyć. Miałam chęć przywalić im w ten pusty łeb i wrzasnąć. I to doprowadzało mnie do śmiechu. Naprawdę, mogłam drzeć się do tej lektury z marnym skutkiem. Robili, co chcieli.

„No to może coś takiego: Odbieram komunikaty z Proxima Centauri i czasem się tam teleportuję, hm?(…) Albo wiem! Pocałuj go namiętnie i powiedz: Wsysa mnie wymiar Dartha Vadera. Przechodzę na Ciemną stronę Mocy, by obalić Sojusz i stanąć na czele Imperium”

Przechodzę do rzeczy:
cięta riposta, świetne dialogi, bohaterowie warci uwagi (dobrze wykreowani), specyficzne poczucie humoru. Biała dama, która kpi z Lisy jest na swój sposób doskonała. Lisa jest osobą, która ma dystans do siebie, widzi swoje wady i „śmieszności”. Zaskoczenie nekrofilią 😀
Wciągająca akcja, nieprzewidywalność jest zaletą tej książki. Czyta się w mgnieniu oka, zabawna, momentami straszna, a przy tym lekka. Jak chwyci to nie puszcza do końca. 
Zakończenie, mogłam spodziewać się tego, ale „niestety”. Mimo wszystko nie tak miało być w moim odczuciu! Dziękuję autorko za zostawienie tego w takim „miejscu”, dosłownie zostałam rozłożona na łopatki jak we „Władczyni Mroku”.


„Znalazłam się po niewłaściwej stronie lustra i boje się, co będzie, jeśli nie znajdę drogi do domu”

I tak jak widzicie, niby mam coś do „powiedzenia”. Wyszedł chaos, bo tak „Po złej stronie lustra” na mnie działa. Brakuje mi skupienia się na poszczególnych częściach. Ta książka to obraz OBŁĘDU…

Dziękuję autorce za możliwość oddania się książce (ponownie) wartej każdej uwagi. „Po złej stronie lustra” jak i „Władczyni Mroku” powinna znaleźć się na TWOJEJ półce!!! Mam nadzieję, że i ja będę je mieć.

„Gdyby nawet okazało się, że Niesamowita Lisa Johnson jest patologiczną seryjną morderczynią, machnąłby ręką. Zaczęliby mordować razem”


Pozdrawiam i uważaj na to, co widzisz w lustrze…


Share:
miała być gorąca lawa (zrodzony z ognia) wyszło nie wiem sama co…
Krzyżowiec
Grzegorz Wielgus
Wydawnictwo: Novae Res


KRZYŻOWIEC


Był jednym z najlepszych krzyżowców. Zginął w bitwie pod Antiochią 1098r. Ku jego zdziwieniu nie jest martwy, ale i nie jest żywy.  


„Poparzony człowiek o skórze sczerniałej od ognia ,odziany w kolczy płaszcz i tunikę z krzyżem. Jego oblicze, podobne bardziej do nagiej czaszki , spoglądało niezmiennie na kamienną ścianę ,a w pustych oczodołach zamiast oczu płonęły dwa blade ogniki”

O CO CHODZI:

Po toczących się rozmyślaniach postanawia sam odpokutować swoje grzechy, nim trafi na Sąd Ostateczny. I tak poznajemy losy bohatera i i zmierzamy z nim przez Europę gdzie panuje dżuma. Wędrówka stanie się pojedynkiem, walką ze sobą, ale jest czasem na przemyślanie pewnych spraw.

 Z jednej strony chęć rozlewu krwi (talent wrodzony), z drugiej poszukiwania w sobie zmiany. Jego miecz może stać się narzędziem niesienia pomocy, ale i sprawiedliwości. Jest postacią bardzo tajemniczą, nie wiemy o nim zupełnie nic.  W całej tej przeprawie wspomnienia wracają, a wraz z nimi poznajemy przeszłość Rycerza. 

KLIMAT I OTOCZKA:

Średniowiecze, czasy krucjat, a jak wiadomo to czas pełen okrucieństwa, rozlewu krwi i śmierci. Tutaj ludzie są otoczeni dżumą, zarazą itp. Nie ma miejsca na słodzenie, nadzieję i lepsze jutro. Brud, syf, mrok i ciężkość tych czasów da się ujrzeć oczami Krzyżowca.  Walka na śmierć i życie jest na porządku dziennym. Fantastyka pomieszana ze średniowieczem, język dostosowany do tego… WOW


 „-Łaskawy pan potrzebuje ciała?(…)- Nigdy nie wiadomo, kiedy trzeba będzie zapłacić kilkoma palcami! Khe, He, He!Jednym wprawnym uderzeniem ostrze odłupało nadgarstek od przedramienia. Żebrak z wyciem i płaczem rzucił się na ziemię, a Rycerz podniósł odciętą dłoń i zawiesił ją obok sakiewki, aby nieco ociekła z krwi”


************************
Autor w bardzo umiejętny sposób przedstawił „tylko” słowami obraz tego czasu. Jestem zafascynowana tym jak dobrze zostało przeze mnie to odebrane. Widziałam to, co bohater.

Zapomniałabym o najważniejszej sprawie, więc nasz Krzyżowiec jest niemową! TAK, TAK, dobrze przeczytaliście. Skoro niemowa, to w tej książce nie będzie dialogów. Jedynie przeczytamy pytania zadane przez innych. Ryzykowne posunięcie, ale autorowi udało się to wszystko. 

To było bardzo ciekawe doświadczenie, facet niemowa, do tego nie jest jakimś przystojniakiem, który ratuje biedną niewiastę z rąk bandytów… 

Kolejnym problemem jest głos, który dość często daje o sobie znać.

„Teraz, po trudach krucjaty, po latach w klasztorze celi, Rycerz wciąż nie mógł udać się na wieczny odpoczynek. Głos mu nie pozwalał, i to głos zupełnie inny niż poprzednio. Znacznie mu bliższy, zdający się dobrze znać wszelkie jego wspomnienia i zachcianki”


Tę książkę czytałam kilka dni ze względu na pobyt w szpitalu z dzieckiem, ale wiem jedno… nie przeczytałabym jej na raz. Miałabym prawo być zmęczona ze względu na dość obszerne opisy itp., ale udało się rozłożyć czytanie na parę dni. Historia napisana prostym językiem, bez żadnych udziwnień. Wciągająca od samego początku, intrygująca postaciami, skłaniająca do refleksji. Bo tak naprawdę, co jest dobre, a co złe? Czy uczynki mogą zniwelować choć cień pogardy dla siebie? Czym tak naprawdę jest Sąd Ostateczny i jak się do niego przygotować?

POLECAM KSIĄŻKĘ ROZŁOŻYĆ NA KILKA DNI!  JEDNYM CIĄGIEM MOŻESZ CZUĆ SIĘ PRZYTŁOCZONY WSZYSTKIM.  STRACIĆ ZAPAŁ DO SKOŃCZENIA JEJ!! A WARTO …

Akcja sama w sobie nie jest szybka (wyjątkiem są walki) i nie męczy. 
Co do samej historii to mam wrażenie, że wszystko osadzone jest w bardzo realistyczny sposób. To tak jakby wszystkie zdarzenia miały miejsce. Dzieje się tutaj bardzo dużo, ale nie chciałabym zdradzać nie psując Wam zabawy. Więc milknę…

„- Nie lękaj się piekła, ono jest puste! Wszystkie diabły są już tutaj!”


„Krzyżowiec” jest pierwszą książką napisaną przez Pana Grzegorza. Nie będę owijać w bawełnę, mamy kolejną perełkę! Mimo ryzykownego posunięcia jakim jest niemowa, autor w bardzo dobry sposób ukazał charakter Rycerza, wędrówkę jak i  „ludzi” spotkanych po drodze.  Fani mocnych wrażeń, lubiących mord i krew to coś dla WAS! Średniowieczny horror połączony z fantastyką to coś, co wywołuje ciarki na plecach. 

Na marginesie dodam: autor inspirował się twórczością Hieronima Bosha  (zachęcam Was do obejrzenia tych dzieł) oraz Stefanem Grabińskim. 


Dziękuję bardzo autorowi za możliwość przeczytania tak fascynującej książki. Z niecierpliwością czekam na kolejne dzieła.

POZDRAWIAM i POLECAM,

Share:
Metalowa Dolna
Bruno Kadyna
Wydawnictwo: Filologos
”Metalowa dolna” to bardzo krótka historia Tomasza. Zaledwie 100 stron, ale czytając zdawała się jakby miała 200. Okładka jak i opis tak naprawdę niczego nie zdradzają. Nie wiem, czego się spodziewać…

Tomasz pracuje, jako handlowiec, mieszka ze swoją żoną i matką w jednym domku. Jego partnerka  choruje na raka, aby móc odreagować wszystko mężczyzna trenuje na siłowni (w piwnicy).  I to jest właśnie te miejsce gdzie wszystko się zaczyna, ale i kończy. Miejsce te staje się jego azylem, to tam zapomina o wszystkim i oddaje się treningom i puszczaniom bąków (?) TAK, TAK nasz bohater uwielbia walić bąki.
Wracając do tematu, żona umiera i Tomasz rzuca wszystko. Nawet treningi, które były dla niego priorytetem. Po dwóch miesiącach Tomasz postanawia, chociaż posiedzieć w tej swojej siłowni i okazuje się, że mieszka tam lokator. 

Co możemy znaleźć w piwnicach swego domu? Czasem strach pomyśleć, co czai się w tych ciemnościach. Cóż, jeśli to, Bulwak to super, gorzej jak coś innego.

Stajemy się świadkami zmiany bohatera dzięki Bulwakom (mam nadzieję, że tak powinnam ich odmieniać). Poznaje świat oczami tych stworzeń.  Nie chciałabym opisywać ich, wdrążać się w pochodzenie itp., aby dużo nie zdradzić.

„Następnie wychodzę, zamykam drzwi i przykładam ucho.
Nóź kurdę!, myślę, słysząc chrobotanie.
Otwieram gwałtownie drzwi.
Cisza”


PERSPEKTYWA 

Uwielbiam czytać książki z perspektywy mężczyzn, tam nie ma czasu na słodzenie. Ma być prawdziwie, wkurzając, czasem chęć walnięcia się czoło z głupoty bohatera itd. Tu jest wszystko! PROSTOTA BEZ ŻADNYCH WYDZIWIEŃ, bardzo sobie to cenię. Nie ma tutaj „gdybania” nad czymś. PROSTA LOGIKA!

„Czasami też traci przytomność. Dobrze, że chwilę wcześniej to wyczuwam i mogę się przygotować, by ją złapać. Strasznie jest wtedy niewygodna- niczym, 60 kilogramów zwłok”.


Sam Tomasz na początku książki jest płytki, wkurzający i uważa, że jest pępkiem świata. Tak osobiście go odebrałam. Miałam wrażenie, że ktoś taki jak on nie mógłby pracować, jako handlowiec… Tok jego myślenia, słownictwo zostawia wiele do życzenia. 

„Szkoła uwodzenia, profesor Stosunek, do usług”

Ciekawe było zgłębianie się w myśli Tomasza. Czasem miałam ochotę strzelić po łbie, przytulić i śmiać się z nim. Nie mówię, że przypadł mi do gustu, ale ma coś w sobie. Może to spotkanie z Bulwakiem?  Śmierć ukochanej osoby?  

TRENINGI

Co do samych treningów, nie mam, o co się czepiać, bo się nie znam? Nic mi w tym nie przeszkadzało, to było ciekawe doświadczenie. Wiem, że innym może się wydawać, iż Tomasz ma bzika na punkcie treningów. To prawda, znam taką osobę gdzie nawet dobra impreza nie skłoni go do wyjścia. Jest trening o tej i o tej i ma być zrobiony. 

 Napiszę tylko to, że bardzo „go” polubiłam i śmiałam się również z nich.  Poznajemy relacje, jaka zaczyna się tworzyć między nimi. 

„Coś co uświadamia mu, że jego własne uczucia, nie są wcale jego, a świat, który do tej pory był ograniczony sztangami i cierpieniem, został urozmaicony czymś niezrozumiałym.


Powieść początkowo zdaje się nie wiadomo, do czego dążyć, ale tutaj jest drugie dno. 

 „Ostatecznym, prawdziwym świrem staje się człowiek chyba wtedy, kiedy wierzy się w to, co się widzi”


Książkę bardzo szybko się czyta, jak wspomniałam wyżej mimo 100 stron odebrałam ją, jako dłuższą.  Nie chciałam takiego zakończenia!!! Miałam łzy w oczach.

Końcówka daje do myślenia, wywołuje smutek, żal. Historia Tomka skłania do refleksji i do zadania sobie pytań. 

Pan Bruno Kadyna napisał bardzo dobrą książkę. Pokazuje, że prostota jest na czasie. Wywołuje u czytelnika emocje, które mimo wszystko są bardzo ważne. Mężczyźni na swój sposób radzą sobie z problemami. Tomasz może być wredny, chamski itd., ale on również poniósł stratę i musiał sobie radzić. Ludzie toczą walkę nie tylko ze sobą, ale i …

„Wszystko za sprawą tajemniczych istot, skrywających się tuż obok, w Metalowej Dolnej”

Zapraszam do zapoznania się z Tomaszem i pewnymi osobnikami.

DZIĘKUJĘ AUTOROWI ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA TEJ KSIĄŻKI. ŻYCZĘ PANU WIELU WYDANYCH KSIĄŻEK.

Share:
123457