Browsing Category:

fantastyka

miała być gorąca lawa (zrodzony z ognia) wyszło nie wiem sama co…
Krzyżowiec
Grzegorz Wielgus
Wydawnictwo: Novae Res


KRZYŻOWIEC


Był jednym z najlepszych krzyżowców. Zginął w bitwie pod Antiochią 1098r. Ku jego zdziwieniu nie jest martwy, ale i nie jest żywy.  


„Poparzony człowiek o skórze sczerniałej od ognia ,odziany w kolczy płaszcz i tunikę z krzyżem. Jego oblicze, podobne bardziej do nagiej czaszki , spoglądało niezmiennie na kamienną ścianę ,a w pustych oczodołach zamiast oczu płonęły dwa blade ogniki”

O CO CHODZI:

Po toczących się rozmyślaniach postanawia sam odpokutować swoje grzechy, nim trafi na Sąd Ostateczny. I tak poznajemy losy bohatera i i zmierzamy z nim przez Europę gdzie panuje dżuma. Wędrówka stanie się pojedynkiem, walką ze sobą, ale jest czasem na przemyślanie pewnych spraw.

 Z jednej strony chęć rozlewu krwi (talent wrodzony), z drugiej poszukiwania w sobie zmiany. Jego miecz może stać się narzędziem niesienia pomocy, ale i sprawiedliwości. Jest postacią bardzo tajemniczą, nie wiemy o nim zupełnie nic.  W całej tej przeprawie wspomnienia wracają, a wraz z nimi poznajemy przeszłość Rycerza. 

KLIMAT I OTOCZKA:

Średniowiecze, czasy krucjat, a jak wiadomo to czas pełen okrucieństwa, rozlewu krwi i śmierci. Tutaj ludzie są otoczeni dżumą, zarazą itp. Nie ma miejsca na słodzenie, nadzieję i lepsze jutro. Brud, syf, mrok i ciężkość tych czasów da się ujrzeć oczami Krzyżowca.  Walka na śmierć i życie jest na porządku dziennym. Fantastyka pomieszana ze średniowieczem, język dostosowany do tego… WOW


 „-Łaskawy pan potrzebuje ciała?(…)- Nigdy nie wiadomo, kiedy trzeba będzie zapłacić kilkoma palcami! Khe, He, He!Jednym wprawnym uderzeniem ostrze odłupało nadgarstek od przedramienia. Żebrak z wyciem i płaczem rzucił się na ziemię, a Rycerz podniósł odciętą dłoń i zawiesił ją obok sakiewki, aby nieco ociekła z krwi”


************************
Autor w bardzo umiejętny sposób przedstawił „tylko” słowami obraz tego czasu. Jestem zafascynowana tym jak dobrze zostało przeze mnie to odebrane. Widziałam to, co bohater.

Zapomniałabym o najważniejszej sprawie, więc nasz Krzyżowiec jest niemową! TAK, TAK, dobrze przeczytaliście. Skoro niemowa, to w tej książce nie będzie dialogów. Jedynie przeczytamy pytania zadane przez innych. Ryzykowne posunięcie, ale autorowi udało się to wszystko. 

To było bardzo ciekawe doświadczenie, facet niemowa, do tego nie jest jakimś przystojniakiem, który ratuje biedną niewiastę z rąk bandytów… 

Kolejnym problemem jest głos, który dość często daje o sobie znać.

„Teraz, po trudach krucjaty, po latach w klasztorze celi, Rycerz wciąż nie mógł udać się na wieczny odpoczynek. Głos mu nie pozwalał, i to głos zupełnie inny niż poprzednio. Znacznie mu bliższy, zdający się dobrze znać wszelkie jego wspomnienia i zachcianki”


Tę książkę czytałam kilka dni ze względu na pobyt w szpitalu z dzieckiem, ale wiem jedno… nie przeczytałabym jej na raz. Miałabym prawo być zmęczona ze względu na dość obszerne opisy itp., ale udało się rozłożyć czytanie na parę dni. Historia napisana prostym językiem, bez żadnych udziwnień. Wciągająca od samego początku, intrygująca postaciami, skłaniająca do refleksji. Bo tak naprawdę, co jest dobre, a co złe? Czy uczynki mogą zniwelować choć cień pogardy dla siebie? Czym tak naprawdę jest Sąd Ostateczny i jak się do niego przygotować?

POLECAM KSIĄŻKĘ ROZŁOŻYĆ NA KILKA DNI!  JEDNYM CIĄGIEM MOŻESZ CZUĆ SIĘ PRZYTŁOCZONY WSZYSTKIM.  STRACIĆ ZAPAŁ DO SKOŃCZENIA JEJ!! A WARTO …

Akcja sama w sobie nie jest szybka (wyjątkiem są walki) i nie męczy. 
Co do samej historii to mam wrażenie, że wszystko osadzone jest w bardzo realistyczny sposób. To tak jakby wszystkie zdarzenia miały miejsce. Dzieje się tutaj bardzo dużo, ale nie chciałabym zdradzać nie psując Wam zabawy. Więc milknę…

„- Nie lękaj się piekła, ono jest puste! Wszystkie diabły są już tutaj!”


„Krzyżowiec” jest pierwszą książką napisaną przez Pana Grzegorza. Nie będę owijać w bawełnę, mamy kolejną perełkę! Mimo ryzykownego posunięcia jakim jest niemowa, autor w bardzo dobry sposób ukazał charakter Rycerza, wędrówkę jak i  „ludzi” spotkanych po drodze.  Fani mocnych wrażeń, lubiących mord i krew to coś dla WAS! Średniowieczny horror połączony z fantastyką to coś, co wywołuje ciarki na plecach. 

Na marginesie dodam: autor inspirował się twórczością Hieronima Bosha  (zachęcam Was do obejrzenia tych dzieł) oraz Stefanem Grabińskim. 


Dziękuję bardzo autorowi za możliwość przeczytania tak fascynującej książki. Z niecierpliwością czekam na kolejne dzieła.

POZDRAWIAM i POLECAM,

Share:
Metalowa Dolna
Bruno Kadyna
Wydawnictwo: Filologos
”Metalowa dolna” to bardzo krótka historia Tomasza. Zaledwie 100 stron, ale czytając zdawała się jakby miała 200. Okładka jak i opis tak naprawdę niczego nie zdradzają. Nie wiem, czego się spodziewać…

Tomasz pracuje, jako handlowiec, mieszka ze swoją żoną i matką w jednym domku. Jego partnerka  choruje na raka, aby móc odreagować wszystko mężczyzna trenuje na siłowni (w piwnicy).  I to jest właśnie te miejsce gdzie wszystko się zaczyna, ale i kończy. Miejsce te staje się jego azylem, to tam zapomina o wszystkim i oddaje się treningom i puszczaniom bąków (?) TAK, TAK nasz bohater uwielbia walić bąki.
Wracając do tematu, żona umiera i Tomasz rzuca wszystko. Nawet treningi, które były dla niego priorytetem. Po dwóch miesiącach Tomasz postanawia, chociaż posiedzieć w tej swojej siłowni i okazuje się, że mieszka tam lokator. 

Co możemy znaleźć w piwnicach swego domu? Czasem strach pomyśleć, co czai się w tych ciemnościach. Cóż, jeśli to, Bulwak to super, gorzej jak coś innego.

Stajemy się świadkami zmiany bohatera dzięki Bulwakom (mam nadzieję, że tak powinnam ich odmieniać). Poznaje świat oczami tych stworzeń.  Nie chciałabym opisywać ich, wdrążać się w pochodzenie itp., aby dużo nie zdradzić.

„Następnie wychodzę, zamykam drzwi i przykładam ucho.
Nóź kurdę!, myślę, słysząc chrobotanie.
Otwieram gwałtownie drzwi.
Cisza”


PERSPEKTYWA 

Uwielbiam czytać książki z perspektywy mężczyzn, tam nie ma czasu na słodzenie. Ma być prawdziwie, wkurzając, czasem chęć walnięcia się czoło z głupoty bohatera itd. Tu jest wszystko! PROSTOTA BEZ ŻADNYCH WYDZIWIEŃ, bardzo sobie to cenię. Nie ma tutaj „gdybania” nad czymś. PROSTA LOGIKA!

„Czasami też traci przytomność. Dobrze, że chwilę wcześniej to wyczuwam i mogę się przygotować, by ją złapać. Strasznie jest wtedy niewygodna- niczym, 60 kilogramów zwłok”.


Sam Tomasz na początku książki jest płytki, wkurzający i uważa, że jest pępkiem świata. Tak osobiście go odebrałam. Miałam wrażenie, że ktoś taki jak on nie mógłby pracować, jako handlowiec… Tok jego myślenia, słownictwo zostawia wiele do życzenia. 

„Szkoła uwodzenia, profesor Stosunek, do usług”

Ciekawe było zgłębianie się w myśli Tomasza. Czasem miałam ochotę strzelić po łbie, przytulić i śmiać się z nim. Nie mówię, że przypadł mi do gustu, ale ma coś w sobie. Może to spotkanie z Bulwakiem?  Śmierć ukochanej osoby?  

TRENINGI

Co do samych treningów, nie mam, o co się czepiać, bo się nie znam? Nic mi w tym nie przeszkadzało, to było ciekawe doświadczenie. Wiem, że innym może się wydawać, iż Tomasz ma bzika na punkcie treningów. To prawda, znam taką osobę gdzie nawet dobra impreza nie skłoni go do wyjścia. Jest trening o tej i o tej i ma być zrobiony. 

 Napiszę tylko to, że bardzo „go” polubiłam i śmiałam się również z nich.  Poznajemy relacje, jaka zaczyna się tworzyć między nimi. 

„Coś co uświadamia mu, że jego własne uczucia, nie są wcale jego, a świat, który do tej pory był ograniczony sztangami i cierpieniem, został urozmaicony czymś niezrozumiałym.


Powieść początkowo zdaje się nie wiadomo, do czego dążyć, ale tutaj jest drugie dno. 

 „Ostatecznym, prawdziwym świrem staje się człowiek chyba wtedy, kiedy wierzy się w to, co się widzi”


Książkę bardzo szybko się czyta, jak wspomniałam wyżej mimo 100 stron odebrałam ją, jako dłuższą.  Nie chciałam takiego zakończenia!!! Miałam łzy w oczach.

Końcówka daje do myślenia, wywołuje smutek, żal. Historia Tomka skłania do refleksji i do zadania sobie pytań. 

Pan Bruno Kadyna napisał bardzo dobrą książkę. Pokazuje, że prostota jest na czasie. Wywołuje u czytelnika emocje, które mimo wszystko są bardzo ważne. Mężczyźni na swój sposób radzą sobie z problemami. Tomasz może być wredny, chamski itd., ale on również poniósł stratę i musiał sobie radzić. Ludzie toczą walkę nie tylko ze sobą, ale i …

„Wszystko za sprawą tajemniczych istot, skrywających się tuż obok, w Metalowej Dolnej”

Zapraszam do zapoznania się z Tomaszem i pewnymi osobnikami.

DZIĘKUJĘ AUTOROWI ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA TEJ KSIĄŻKI. ŻYCZĘ PANU WIELU WYDANYCH KSIĄŻEK.

Share:
„Klątwa przeznaczenia”
Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka
Wydawnictwo: Novae Res

**************************




Ravillon, Czarna Twierdza


Miejsce gdzie żądzą sami mężczyźni, Związkowcy obdarzeni mocą. Panują surowe zasady, jest dyscyplina, rzeź, przemoc i to co najgorsze ukryte jest w tym miejscu.

Kobiety traktowane są jako kurtyzany. Mają spełniać zachcianki mężczyzn. Starają się ubiegać o miano Milady, dzięki temu żyją pod opieką swego Pana i pławią się w luksusie. Do tego wykorzystują swoje ciało.

Miłość, ciąża jak i pocałunek w Twierdzy są zakazane!!! Złamanie, któregoś zakazu jest karane.


-Będziemy mieć jedną więcej do obdzielenia między siebie, bo widać, że jest tego warta mimo braku cycków.
-Daj ją do mojej grupy! Pokażę jej, jak chować sztylet do pochwy, skoro lubi ten rodzaj broni!”

Arienne

To bardzo młoda czarodziejka. Trafia do Ravillonu nie bez powodu, właśnie tutaj czeka ją przeznaczenie. Ale Arienne bowiem skrywa w sobie moc i musi chronić się przed niebezpieczeństwem. Niewinną czarodziejką, która jest jeszcze dzieckiem (16lat) interesują się wszyscy Związkowcy. Każdy z nich chciałby się nią zabawić.
Dziewczyna, którą bardzo polubiłam. Nie jest jakąś głupiutką gąską, która boi się przeciwstawić innym. Ma swoje zdanie, wie jak powinno się ją traktować. Co najbardziej mnie zafascynowało w niej to jej niewinność, która da się we znaki. To fajnie, że autorki stworzyły taką postać, która jest inna od reszty. Jest takim powiewem świeżości w tym krwawym, śmierdzącym świecie.


Mistrz Walk

Najpotężniejszy ze wszystkich. Mężczyzna, który jest bezlitosny, władczy. Nie „posiada” swojej Milady i nie zamierza się z nikim wiązać.

Tak na marginesie byłam pewna, ze to kolejna historia 16 letniej dziewczyny i chłopaka (max 20 lat), który „udaje” kogoś kim nie jest. Myślałam, że będzie naciągany jego charakter itp.

Ależ było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że jest to mężczyzna po trzydziestce.
Co do niego, to mam trochę mieszane uczucia.
Początkowo faktycznie okrutny, mściwy facet z zasadami. Później pod wpływem Arienne stał się takim chłopczykiem, który odkrywa życie. Może faktycznie tak było.
#############################


Zacznę od tego, że książka posiada ponad 800 stron!!! O czym można było tyle pisać? Po co komu tyle stron, a jednak. Znajdziemy tutaj intrygi, krew, zbrodnie, morderstwa, magię, seks, żądzę, walkę.
Co przeszkadzało (chwilowo):


# początkowo problem z postaciami, których jest bardzo dużo. Nie wiedziałam kto jest kim i nie pamiętałam imion. Ale spokojnie z dalszym czytaniem wszystko pamiętałam. Każda z postaci jest inna, co bardzo sobie cenię. Zapomnij o szablonowych postaciach! Wady jak i zalety są dobrze wyeksponowane. Nikt mnie nie irytował swoimi zachowaniami.
# narracja. Raz jest w pierwszej osobie (Arienne) później w trzeciej (reszta). Czułam się trochę zdezorientowana i musiałam powracać do przeczytanego fragmentu. Można byłoby to oddzielić jakimś punktem, większym akapitem czy coś. A tak wszystko „zlewało” się, to wyglądało jak jeden ciąg.

# skoki w czasie (wspomnienia przeszłości) tak jak wyżej wszystko się zlewało. Wolałabym gdyby to było napisane inną czcionką.

# czarnowłosy o ile dobrze pamiętam było jeszcze jedno określenie dotyczące Arienne(dokładnie nie pamiętam), zbyt dużo razy się powtarzały te słowa


TEGO NIE MUSICIE BRAĆ POD UWAGĘ!!!
„minusem” JAK DLA MNIE. Dobra wiem, że się czepiam ale muszę to napisać. Chodzi o seks. Nie wiem dlaczego, ale cały ten klimat w książce jest brutalny itd., że brakuje mi scen erotycznych (pełnych opisów). Chodzi o coś ostrego, dzikiego. Czułam się tak jakby zaczęli i w trakcie zasnęli. Zdaje się, że w takiej książce ostre wychędożenie jest wskazane.


Co do romansu…


Właśnie to kolejny plus. Bohaterów nie strzelił piorun, nie ma tutaj miłości od pierwszego wejrzenia. Błądzimy w uczuciach, emocjach razem z nimi. Widać tę różnicę wieku, sposób myślenia i czyny.

 Spodobał mi się szczegółowy opis zawarty w książce, ogólnie przeszkadza mi to, ale tutaj wszystko pochłonęłam z uśmiechem na twarzy. Dzięki tym detalom mogłam sobie wszystko wyobrazić.

Pomysł na fabułę jest genialny. Uwielbiam książki z magią w tle, to jak uczą się „ich”. Poznają swoją wartość i nowo odkryte talenty. Ravillon gdzie zasady są najważniejsze. Seks bez pocałunku w usta. Mogłabym wymieniać i wymieniać… J

Emocje, które biorą górę przy czytaniu. Jest ich pełno!!
 Przygoda, która może nie powinna się kończyć na happy endzie? Historia tych ludzi nie raz zaskoczy. Tajemnice, które nie zostały jeszcze odkryte, postacie których jeszcze dobrze nie poznaliśmy. Magię każdego z członków. HA HA HA HA DOBRE.  WIECIE O CZYM PISZĘ? 😀

Kobiety na Milady

Bardzo polubiłam te dziewczyny, stały się podporą dla Arienne. „Opiekowały” się, rozśmieszały i uczyły. Oczywiście znajdzie się jedna szuja, która będzie zazdrosna, wiadomo. Zgrały świetny team, mimo, iż walczyły o miano Milady. Każda z nich jest jedna w swoim rodzaju.

„(…) -…owiń  sobie dookoła palca, a nikt już nigdy nie każe ci wykonywać żadnych irracjonalnych ćwiczeń czy czyścić wychodków. Zostaniesz panią, będziesz mieć, co zechcesz, a przede wszystkim staniesz się nietykalna i bezpieczna. Dostęp do ciebie będzie miał wyłącznie twój patron”



Ale  co jest najlepsze? Zakończenie, gdybym miała je podsumować i opisać swoją reakcję to byłby śmiech histeryczki. Niby poczułam ulgę? 

Spełniło się to o czym marzyłam? Nawet nie wiecie jak dziwnie to brzmi.
Może dlatego, że nie chcę rozstawać się z bohaterami? 
Może dlatego, że taka książka jest jedyna w swoim rodzaju? 
Mogłabym napisać, że zamiast takiego zakończenia dorzucić 20 stron happy endu. I to byłoby na tyle-

Ale mam nadzieje, że autorkom uda się szybko wydać kolejną.

Chciałabym tyle Wam napisać o niej, ale wiem, że potem nikt tego nie przeczyta 🙁



Myślisz, „Klątwa przeznaczenia” to kolejna historia napisana pod dyktando czytelników. Autorki będą głaskać po główce i mówić, nie on taki nie jest, tylko udaje…A tutaj bach! guzik, jest tym kim jest i weźmie co chce i jak chce. Nie wiem czy  PANIE myślały o czytelnikach, którym złamią serce już na początku? Połowa książki to oczy z orbit mi wychodziły. 

Historia została napisana z myślą o sobie, a nie NAS biednych, słabych człowieczków ze słabym sercem.

LUDZIE, APELUJE DO WAS! Przeczytajcie tego grubasa, będziemy mieli o czym plotkować. Na fejsie autorki mają swoją grupę, serdecznie zapraszam. Tam odkrywamy swoje „talenty” i „zamiłowania”.

A czy mogłabym dostać pewną lekturę na wyłączność? Chodzi o pewnego Mistrza Penn?

DZIĘKUJĘ AUTORKOM I WYDAWNICTWU NOVAE RES ZA MOŻLIWOŚĆ ODDANIA SIĘ TEMU ŚWIATU.
Share:
 OPIS:
Arienne, młoda czarodziejka, szukając schronienia przed grożącym jej niebezpieczeństwem, postanawia zaufać Przeznaczeniu. Uzbrojona jedynie w magiczne umiejętności oraz kobiecą intuicję i spryt, przybywa do Czarnej Twierdzy, siedziby Związku- bractwa rządzonego twardą męską ręką, gdzie nie ma miejsca dla inteligentnych, uzdolnionych kobiet, takich jak ona. Zmuszona znosić liczne upokorzenia ze strony bezwstydnych Związkowców Arienne wchodzi pod protektorat jednego z najsilniejszych i najgroźniejszych z nich. Nie spodziewa się jednak, że za sprawą intrygującego, czarnowłosego mężczyzny cały jej plan się skomplikuje, zaś Los wyznaczy im wspólną misję.
***************************************
” I do tego jeszcze ta struktura Związku. To chyba najbardziej przerażający aspekt. Zaledwie kilkadziesiąt kobiet na ponad dwa tysiące mężczyzn i wszystkie tu obecne zabiegają o względy płci przeciwnej po to, aby awansować. I tylko można się domyślać, jakie zabiegi stosują, aby zdobyć upragniony cel. Te ich wyzywające stroje i makijaż. „

 Nabieram mocy i jest lepiej. Udało mi się przeczytać kolejną bardzo dobrą książkę. 
„Klątwa przeznaczenia” zaliczona 🙂 nocka jak i ranek nieprzespany. Kawał bardzo dobrej roboty. Na recenzję trzeba trochę poczekać, ale mogę zdradzić parę słów. 
Autorki napisały książkę z myślą o sobie, a nie o czytelnikach… Nie będą głaskać NAS po główce i szeptać, że ten świat nie jest taki straszny. To tylko „wierzchnia” warstwa… że on nie jest wcale taki… 
Kobiety? Czy myślałyście o zranionych sercach czytelników? O emocjach jakie wywołacie pisząc tę KSIĄŻKĘ? Chyba nie…
Czysty egoizm… 🙂
Ale tak serio, naprawdę bardzo dobra książka. Uśmiałam się, byłam w szoku i wciągnęłam tę powieść jednym tchem. Więcej nie zdradzę, mam zamiar napisać chyba esej na ten temat. Jak dorwę komputer w swoje łapska.
POLECAM SERDECZNIE I JESTEM WDZIĘCZNA ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA TEJ ZAJEB***** KSIĄŻKI.

Dziękuję AUTORKOM ORAZ WYDAWNICTWU NOVAE RES.

„- Leila jest najlepsza z nas, bo zna aż siedem języków! I ciągle uczy się nowych u Mistrza Etykiety.
– W przerwach, gdy nie poniża się, latając za kolejnym podoficerem Tarlena niczym kotka w rui! – śmieje się Rozie. – A swoją drogą, licząc język ciała, to zna ich aż osiem! „
Share:
– A mimo to jest w tobie coś więcej. – Król wstaje, ja zaś przyglądam się z bliska jego koronie. Jej końce są nieprzeciętnie ostre. Jak sztylety. – Coś, czego nie mogę pojąć. Jesteś jednocześnie Czerwoną i Srebrną. Ta osobliwość pociąga za sobą potworne konsekwencje, których nie jesteś w stanie zrozumieć. Co zatem mam z tobą począć?



DLA BOHATERÓW:


„-Jeśli zginiesz, to cię zabiję.
Przyjaciel uśmiecha się smutno.
-I nawzajem”
Mare mimo swojego nędznego życia nie jest osobą bezbronną. Jest uparta, mądra, ale i wojownicza. Lojalna wobec rodziny i ludzi, których kocha. Celem jest ochrona innych.
Jej rodzina jest uważana za słabą, ponieważ są czerwonymi. Spędza dużo czasu na kradzieżach, aby wykarmić rodzinę. Mare nie ma czasu na pogawędki i uprzejmości. Potrafi postawić na swoim i ma cięty język.
Każdy z bohaterów jest inny i to rzuca się w oczy.
Dla srebrnych, których od pierwszej strony znienawidzisz jak ja.
Czy srebrny, czy czerwony różni ich wszystko od krwi po osobowość.
Cal– podnosił mnie na duchu. Później oszukał raz, drugi … Mam wrażenie, że był ślepy na pewne zdarzenia. Autorce pewnie o to chodziło, aby z czasem mógł otworzyć oczy i zobaczyć to, co jest prawdą.
Maven- dla mnie był na początku zagadką, miałam mieszane uczucia co do niego. Wiadomo, co mówią o miłych, nieśmiałych i cichych ludziach prawda?

Królowa Elara– od początku była su… nie polubiłam jej i nie miałam takiego zamiaru.
Król– jak to król odrażający, bezlitosny i ślepy tak samo, jak Cal… nie ma pojęcia co dzieje się pod jego nosem.
Kilorn– on to dopiero mnie irytował… Sam nie wiedział czego chce, a może wiedział tylko ja nie chciałam tego samego co on… Co do drugiego tomu to miałam wrażenie, że zachowuje się jak baba…
i inne bardzo ciekawe postacie w drugim tomie…

Taka jest nasza natura – powiedział Julian. – Niszczymy. To cecha charakterystyczna ludzkiego rodzaju. Niezależnie od koloru krwi, zawsze upadamy.

DLA FABUŁY:
Nie spotkałam się jeszcze z tym, żeby ludzie byli podzieleni przez inny kolor krwi. Wcześniej była hierarchia, bogactwo, płeć itp. Bardzo dobre posunięcie i to wyróżnia się w tłumie innych książek.
„Nikt nie urodził się złym człowiekiem, tak samo jak nikt nie rodzi się samotny. Stajemy się tacy przez wybory, których dokonujemy, i okoliczności, w jakich przychodzi nam żyć.”
DLA MOCY:
Dosłownie, nie chce tutaj spoilerować. Ale musicie poznać moce, dary tych srebrnych. One są szokujące, a zarazem hmm… podniecające? Moce, nad którymi trzeba umieć zapanować.
„Prawda się nie liczy. Liczy się tylko to, w co wierzą ludzie.”

DLA ROMANSU:
Mówi się, że tutaj jest trójkąt. Sama bym polemizowała, że mamy czworokąt. Właśnie tak to odbieram, ale nie powiem o kim jeszcze myślę. Romans wcale nie jest na pierwszym planie, mamy domieszkę tego. I w ten sposób dostajemy namiastkę i ekscytację tego wszystkiego. W tomie drugim będzie się działo…, może i wrócę do jednej osoby dla Mary.
„- Dotrzymuję danego słowa. – Znów przekrzywia głowę. – Kiedy mam na to ochotę.”

ZAUFANIE:
Tutaj nie wiesz tak naprawdę komu możesz zaufać. Kiedy myślisz, że właśnie „ta” osoba jest wg ciebie godna zaufania, to możesz się zdziwić…
„Każdy może zdradzić każdego.”
JĘZYK I STYL:
Od pierwszych stron zostałam wciągnięta w historię. Wszystko dobrze zaplanowane, wiele zwrotów akcji, zostałam wrzucona w ten świat. Pochłaniałam każdą stronę z szybszym biciem serca. Wcielałam się w bohaterkę i razem z nią poznawałam świat srebrnych. Całość bardzo dobrze zobrazowana.
Intrygi tutaj dają dużą dawkę napięcia.
„Ten świat jest równie piękny, co niebezpieczny. Ludzi, którzy popełniają błędy, po prostu się eliminuje.”
WIELE ZWROTÓW AKCJI, NAPIĘCIEM ADRENALINA, ZDRADA, CHĘĆ ZEMSTY I ŻĄDZA…

DLA KOLEJNEJ KSIĄŻKI:
Ponieważ ta seria zostawi cię z otwartą buzią.
Zaskoczy, zniewoli i zostawi na drugim tomie ze wzrokiem wbitym w ostatnie zdanie. Dla zmiany zachowania samej głównej bohaterki, która stanie się żadna władzy. Stanie się kimś złym i nic nie stanie jej na przeszkodzie, a jeśli …
„W opowieściach, baśniach i legendach zawsze pojawia się jakiś bohater, który przybywa na ratunek. Jednak wszyscy moi bohaterowie albo odwrócili się ode mnie, albo umarli. Nikt mnie nie uratuje”
Bo uwierz mi będziesz skręcać się, aby poznać dalsze losy bohaterów. Przekonać się, czy faktycznie miałeś racje co do tego…
A dlaczego właśnie TY przeczytałeś/aś tę serię? Dajcie znać w komentarzu.
Share: