Browsing Category:

horror


grzesznik Artur Urbanowicz

Grzesznik

Artur Urbanowicz
Wydawnictwo GMORK
PREMIERA 7 SIERPNIA

Suwałki… 
tam PANEM jest Marek Suchocki znany jako „Suchy”. Stoi na czele grupy przestępczej o dużych wpływach, powiązany z osobami na różnych szczeblach władzy. Bezwzględny gangster wiedzie sobie  wymarzone życie do dnia, gdy dowiaduje się, że jego najgroźniejszy konkurent wychodzi z więzienia.  Marek postanawia stawić czoło swojemu wrogowi jako pierwszy, ale nie spodziewał się tego co nastąpi później…
Mija tydzień…
Po „niefortunnym” wypadku bossa, mężczyzna budzi się ze śpiączki i nie wie co się dzieje. Okazuje się, że jego najgorsze obawy sprawdziły się, stracił swoją grupę, ludzie przestali się go bać, nie budzi już respektu. Mało tego z konta zniknęły wszystkie pieniądze i nawet rodzina się powoli od niego odwraca. Bar, który był jego azylem również przejął jego wróg.

Przecież wrogowie muszą wrócić…
Grzegorz Samielewicz…
Znany jako  „Grzesznik” powraca na swoje rejony. Przejął wszystko to, co przez lata Suchy posiadał. Inteligentny facet stawia warunki albo będzie pracować dla niego, albo wiadomo… Marek stoi przed trudnym wyborem, ale to nie wszystko, wokół niego zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Głuche telefony, dziwne dźwięki, halucynacje  i coś, o czym człowiek nie chce nawet myśleć…

„ZŁO BIERZE SIĘ Z EGOIZMU”

Pierwsze, co napiszę, to książkę czytałam w czasie burzy! I wiecie co, nigdy więcej tego nie powtórzę…

Zacznę od początku, mianowicie od postaci.

„Każdy z nas jest tylko człowiekiem. Każdy z nas ma swoje słabości, czułe punkty, w które można uderzyć. Niewzbudzające zaufania delikatne filary w konstrukcji jego osobowości, które można złamać zaledwie pchnięciem. Wbrew pozorom, ważne filary. Podtrzymujące wszystko w ryzach. I to takie, z których najczęściej nie zdajemy sobie sprawy.
Każdy z nas się czegoś boi”
Uwielbiam GRZESZNIKA! Kurczę, gdy tylko się pojawił byłam nim zafascynowana. Aby za bardzo się nie rozpisywać wymienię  jego cechy: bezlitosny, inteligentny, co najważniejsze zawsze opanowany. Perfekcyjny behawiorysta. Czasem miałam wrażenie, że to ta sama osoba z książki PANA MROZA. Jego tok myślenia, postawa, mowa, zapierała mi dech w piersiach. Chyba pierwszy raz w życiu bardziej szanuję i uwielbiam nie tę postać, co trzeba. Przybliżę WAM pewien cytat, Grzegorz również działał tak na Marka. Mogłabym pisać o nim więcej rzeczy, ale za dużo bym zdradziła.  Takiego typka to ja bym nie chciała poznać w ciemnej bramie

„(…) Jednocześnie zdawał się roztaczać wokół siebie jakąś niesamowitą, cholernie przyciągającą aurę. Jakby wydzielał z siebie pełną ciepła, pozytywną energię, która sprawiała, że z jakiegoś powodu Marek stopniowo zaczynał nabierać do niego zaufania. Nie potrafił tego wyjaśnić. Czuł się prawie jak podczas życzliwej rozmowy z ojcem, który ze szczerą troską w oczach i głosie nalega, by syn podzielił się z nim swoimi problemami”

PSST TAK,  TEN KOLEŚ NOSI KAPELUSZ.

Co, do teraźniejszego postrachu miasta, hmm. Tutaj mam pewien problem, teraz porównując ich obu mam wrażenie, że Marek jest zwykłym prostakiem. Niczym się dla mnie nie wyróżniał, hałaśliwy, nerwowy, wiecznie niezadowolony. Ta jego „praca” była jak hobby, nic wielkiego. Jest twardy, bezkompromisowy, nie zawaha się nawet przez moment, aby kogoś postrzelić. Cały czas mam chęć porównywać ich obu do siebie. Marek w moich oczach stał się początkującym uczniakiem w świecie mafii.

„Nazywam się 666”

Reszta postaci jest bardzo różnorodna, ludzie Marka wierni zasadom oraz lojalni wobec przywódcy. Do czasu, gdy pojawia się Grzegorz. Matka Suchego, która rozwala chyba tutaj wszystko swoim zachowaniem. Rodzina, która zdaje się wzorowa na pierwszy rzut oka. Ksiądz, lekarze i inni są bardzo interesujący. Poznajemy również relację między wszystkimi ludźmi w książce. To nie są puste postacie bez swojego „życia”, oni również dużo wnoszą do książki.

„–Marek.
–No?
–Tak sobie myślę.
–No? 
–Weź ty mi powiedz, kto to są „ci co zawsze, w niebieskich mundurach?”


Przechodząc teraz do samego czytania, to tutaj niestety, ale tak 150 stron czytało mi się ciężko. Wszystko szło powoli, myślę, że autor chciał dokładnie przybliżyć czytelnikom życie Suchego. Później jest coraz lepiej i jeszcze lepiej.  Zaczynają się dziać dziwne rzeczy, może i troszkę podkoloryzowane, ale efekt jest piorunujący. Momentami nie wierzyłam w to, co tutaj przeczytałam.

„–Co się stało, żabko?
–Idą po ciebie.
–Co?
–Idą po ciebie”

Tak naprawdę nie tego się spodziewałam. Miałam jakieś swoje „wytłumaczenie” na to wszystko, choćby ze względu na zakończenie poprzedniej powieści. Nie wiem dlaczego, ale mój tok myślenia szedł w tamtym kierunku. Oj myliłam się i to bardzo, dziękuję AUTORZE.

Zdziwiłam się również budynkami i miejscami, byłam przekonana, iż będzie to dokładny opis tak jak w „Gałęzistych”, a tutaj proszę parę najbardziej szczególnych zdań i koniec.  Oczywiście bardzo realistycznie. I pojawiła się nie tylko  pewna „postać” z poprzedniej książki, ale i miejsce.

„Zauważyłeś, że jakiegokolwiek filmu o gangsterach nie obejrzysz, to szef zawsze jest ubrany na czarno? Oraz jeździ czarnym autem? Sam zresztą takie miałeś. Przypadek?

Gdy już zaczęły dziać się „te” rzeczy, miałam mętlik w głowie. Sama już nie wiedziałam, co jest prawdą, a co iluzją. Koszmar, czy rzeczywistość. Autor w bardzo umiejętny sposób to rozegrał. Dawkował napięcie tylko po to, aby dojść do punktu kulminacyjnego (czytaj kołatanie serca). Szczegółowe opisy scen, prosty język, wszystko perfekcyjnie stworzone. Nie miałam najmniejszego problemu z przeczytaniem tej książki. Pan Artur doskonale odnosi się do lęków człowieka. Pokazuje to, iż tak naprawdę wszystko jest możliwe. 

„–Biega? –upewnił się kpiącym tonem Suchy.
–Może źle się wyraziłem. Skacze z drzewa na drzewo, pełza, wije się. Nie wiem, jak to dobrze opisać. Jak jakaś nienaturalnie szybka małpa. Albo ogromna wiewiórka. Nie wiem, jaszczurka? Wydawało mi się, że to słyszałem, a kątem oka może i widziałem.
–Co widziałeś?
–Za ciemno było, ale jakby… kobietę?
(…)–Matka wie, że ćpiesz?
–Dobra, mówiłem przecież, że coś mi się pewnie przywidziało”
Emocje górują i nic na to nie poradzę, ta pozycja jest warta przeczytanej każdej godziny. Miejsca, o których strach pomyśleć, ożywiają, stają się twoim koszmarem.

Czasem, nie wiem komu współczułam Markowi, że musiał przez to przejść czy sobie jako czytelnikowi. Mam mały dylemat, z jednej strony chciałam, żeby to wszystko się skończyło (męki Marka), a z drugiej życzyłam mu jeszcze gorzej. Pewnie temu, iż ta książka(ponad 700 stron) to czuję, że jest za krótka. Chciałam, aby Marek cierpiał jak najdłużej, a ja miałabym dalszą frajdę z czytania…

„Kompletnie nie rozumiał tego stopniowo narastającego w nim strachu. Znienacka pojawił się w nim i wyraźnie nie zamierzał ustąpić. Mało tego. Z każdą sekundą stawał się coraz silniejszy. I powodował coraz szybsze bicie serca, coraz bardziej przyspieszony oddech, coraz więcej kropel potu na ciele i coraz większe drżenie dłoni”

Wiem, nie powinnam tak pisać, ale ludzie. Musicie zrozumieć, nie chciałam kończyć tego czytania. Ciemny pokój+moja wyobraźnia+burza+jakieś dźwięki w domu+i ten wzrok, który szuka czegoś (kogoś) na suficie. To jest właśnie coś, co powinno przyciągnąć każdego.

Zakończenie, wiecie byłam pewna, że autor pójdzie na łatwiznę, albo w kierunku zakończenia „Gałęzistych”. TAAA… guzik wiedziałam, miałam podejrzenia, ale ZOSTAŁAM ZMANIPULOWANA  tak, że sama już nie wiedziałam. I napiszę jedno, nie tak miało być! Nie takiego zakończenia chciałam! Nie zgadzam się i chcę więcej!


„Proponuję Ci dwie zabawy. Pierwsza: spróbuj wypisać sobie wszystkie techniki manipulacji i wywierania wpływu, które pojawiają się w niniejszej książce (nie tylko te nazwane wprost, jak przykładowo reguła wzajemności). Druga: znajdź jak najwięcej odniesień do mojej poprzedniej powieści Gałęziste. Tym sposobem wywieram na Ciebie wpływ, byś przeczytał Grzesznika jeszcze raz”.


„Grzesznik” to bardzo dobra pozycja na noc. Mrozi krew w żyłach, trzyma w napięciu i nie puszcza, aż do ostatniej strony. Wydobędzie z ciebie każdą emocję, a ty staniesz przed wyborem: Marek czy Grzesznik.


Pewne rzeczy nie powinny zostać odkryte, a inne ujrzeć twego lęku. „Grzesznik” jest miejscem pokus, a niebezpieczeństwo czai się tuż za rogiem.
 Odważysz się ujrzeć to, czego nie powinieneś? Odkryć to, co nie zostało jeszcze odkryte?


ZAPRASZAM NA PROFIL AUTORA I POLECAM!

https://www.facebook.com/ArturUrbanowiczAutor/


DZIĘKUJĘ ZA TAKĄ ADRENALINĘ AUTOROWI I WYDAWNICTWU GMORK.

by
Share:
DIY- SZTUCZNA KREW
przepraszam za jakość, zdjęcie starym telefonem robione 🙂
Hej, hej. Dzisiaj mam dla WAS bardzo przydatny post. Jak wiecie w wolnej chwili (niedziela) lubię bawić się makijażem. Czasem są to rany, czasem jakaś maska i do tego zawsze potrzebuję krwi.


 Miałam tyle ostatnio na głowie, że zapomniałam ją zakupić. Ale nie ma co się martwić, w starym zeszycie miałam zapisane składniki. Co prawda do Halloween jeszcze trochę czasu, ale ja już powoli się szykuję 😉


Z tych przepisów najczęściej korzystam, są sprawdzone przeze mnie. Co do proporcji, w zależności ile kto jej potrzebuje. Więc trudno mi tutaj podać, wszystko robię na oko.

NAJWAŻNIEJSZA SPRAWA, ZANIM „OBŁOŻYSZ” SIĘ TĄ KRWIĄ, PAMIĘTAJ, ABY BYŁA LETNIA. POD ŻADNYM POZOREM, NIE NAKŁADAJ GORĄCEJ!! PATRZ NA SKŁADNIKI! MNIE OSOBIŚCIE NIC NIE UCZULA, ALE LEPIEJ NIE RYZYKOWAĆ.


PRZEPIS 1

1

Wrzątkiem zalewamy kakao. Dosłownie odrobinkę, aby powstała nam gęsta papka. Dodajemy syrop i mieszamy. Pewnie myślisz po,co ta sól, już piszę. Jeżeli nasza krew jest zbyt rzadka możemy dodać soli, odrobinkę. I tak, aż do osiągnięcia pożądanego efektu.
PRZEPIS 2
Tutaj chyba nie muszę tłumaczyć. Żelatynę zalewamy wrzątkiem, dodajemy barwnik i mieszamy.
 PRZEPIS 3 

Wrzątkiem zalewamy żelatynę, dodajemy glicerynę oraz barwniki.
Tutaj mniej więcej: Gliceryny 2 łyżki
woda 2 łyżki
żelatyna 1 łyżka
barwnik czerwony 30 kropel
barwnik niebieski maksymalnie 5 


A i jeszcze:

Czasem krew wychodzi nam zbyt jasna, czasem za ciemna. 
Niebieski barwnik, albo rozpuszczalna kawa nada kolory naszej krwi. Kolor pogłębi się, stanie się ciemniejszy. Zamiast barwnika możemy użyć koncentratu z buraków (płynny). 
Syropem kukurydzianym, mąką ziemniaczaną również można zagęścić. Osobiście tego nie lubię.
Więc, to chyba na tyle. Daj znać w komentarzu czy skorzystasz z tych przepisów. A może już sama masz sprawdzoną recepturę. Podziel się z innymi. 
Oczywiście, jeśli chcesz prześlij swoje zdjęcie. Razem podziwiajmy efekty.
Pozdrawiam,
by
Share:
Grzesznik
Artur Urbanowicz
Wydawnictwo: Wydawnictwo GMORK

Kochani, dzielę się z Wami kolejnym moim osiągnięciem. Zostałam ambasadorką nowej powieści.  Mieliście okazję przeczytać moją opinię na temat „Gałęziste” <klik>

a teraz czas na coś mocnego.

Przedstawiam opis książki:

Gabriel Amorth, egzorcysta, sporządził klasyfikację pięciu stopni nękania człowieka przez złego ducha: kuszenie, dręczenie, obsesje, nawiedzenie i opętanie.

Zapomniał jednak o jeszcze jednym, najgorszym: gdy wszystko to spotyka cię jednocześnie…

Marek Suchocki „Suchy”, boss suwalskiego półświatka, dowiaduje się, że jego najgroźniejszy konkurent wychodzi z więzienia. Nie czekając na dalszy rozwój wypadków, wraz ze swoimi wiernymi ludźmi postanawia raz na zawsze stawić mu czoło. Porachunki kończą się tragicznie – Marek spada ze schodów i doznaje silnego wstrząsu mózgu. Kiedy po tygodniowej śpiączce odzyskuje przytomność, okazuje się, że jego grupa została rozbita, a wszystkie pieniądze zarobione przez lata przestępczej działalności zniknęły. Jego przeciwnik, przez swoje brutalne i bezkompromisowe dokonania ochrzczony niegdyś przez media Grzesznikiem, daje się poznać jako genialny, niesamowicie inteligentny psychopata, który nie zna litości. Stawia Suchego przed wyborem – albo ustąpi, albo zostanie mu odebrane wszystko, czym tylko kiedykolwiek się cieszył. Na domiar złego, wkrótce po wypadku ujawniają się nowe, przerażające zdolności Marka…

Poznaj zaskakujące, niespotykane dotąd połączenie horroru i opowieści gangsterskiej w klimacie „Chłopców z ferajny”!

źródło opisu: www.gmork.pl
źródło okładki: www.gmork.pl

Serdecznie zapraszam do polubienia strony autora na facebooku. https://www.facebook.com/galeziste/
Tam możecie poznać „kulisy” powstawania prac. 

Pozdrawiam,



by
Share:

Cyrk potępieńców  

Autor: Laurell K. Hamilton 
Tłumaczenie: Robert P. Lipski 
Wydanie oryginalne:1995 
Wydanie polskie:2004 
Wydawnictwo:Zysk i S-ka
OPIS FABUŁY:
„Większość kobiet skarży się, że na tym świecie nie ma już atrakcyjnych wolnych mężczyzn. Ja ze swej strony pragnęłabym spotkać choć jednego, który byłby zwykłym śmiertelnikiem”. Anita Blake W St. Louis rzadko dochodzi do zabójstw dokonywanych przez wampiry, nad bezpieczeństwem obywateli czuwa bowiem Anita Blake, zwana Egzekutorką. Jednak w mieście pojawia się nowy, prastary mistrz wampirów, burząc panujący porządek. Anita znajdzie się w samym centrum wojny o władzę pomiędzy dwoma klanami wampirów. Wydaje się, że nic prócz śmierci jednego z przywódców nie jest w stanie jej ocalić. Trwa polowanie na Mistrza Miasta, w którym udział bierze też Edward, nazywany Śmiercią, najlepszy i najbardziej bezlitosny płatny zabójca. Czy Anita uniknie ataków wampirów i ich sług, czy zdradzi Mistrza Miasta? Czy Egzekutorka i Śmierć zjednoczą siły, aby pokonać zastępy mistrza-przybysza, czy też wplątani w pajęczynę intryg zwrócą się przeciw sobie? Jaki będzie wynik ostatecznej konfrontacji? Czy ulice St. Louis spłyną krwią..? 
MOJA OCENA:


„- Jezu, czy wszystkie wampiry mające powyżej dwustu lat są zboczone?
– Ja mam ponad dwieście lat – rzekł Jean-Claude.
– No właśnie.”

Anita musi zmierzyć się z nowym Mistrzem Wampirów. O nowego Mistrza wszyscy chcą coś wiedzieć:, kim jest, skąd, czy znamy jego imię…I najważniejsze jak go zabić. Do miasta zjeżdżają się pozostali Mistrzowie, którzy chcą zabić go i zająć miejsce na tronie. Bohaterka kolejny raz siedzi w środku wojny. Czy ktoś będzie w stanie jej pomóc?  Do grona chcących zabić Jean-Claude Mistrza Miasta przyłącza się też nowo utworzone stowarzyszenie przeciw wampirom, a także przyjaciel Anity – Edward, zwany także Śmiercią… Czy mimo tego uda im się? Tego dowiecie się czytając książkę.
Akcja jest równie szybka i zajmująca, co bardzo mi odpowiada. Główna bohaterka musi cały czas rozwiązywać zagadki, nie ma chwili na odpoczynek i my razem z nią. Anita staje sie pewna siebie. W tym tomie będzie więcej Jean Claude oraz zjawią się nowe postacie:), które odświeżą powieść. Będzie trójkąt miłosny… Czy oprze się jego mocy, czy też zaakceptuje swoje i jego pożądanie, jako fakt i przestanie wmawiać sobie, że to tylko nieumarły, który nie może kochać? Duża dawka czarnego humoru i cięte dialogi.”Cyrk potępieńców” czyta się szybko i z zapartym tchem. I żeby nie było nudno pojawią się wilkołaki… Świetne prawda 
by
Share:
„Uśmiechnięty nieboszczyk „
Wydawnictwo: Zysk i S-ka 
Wydanie polskie: 2003 
Tytuł oryginalny: Anita Blake, Vampire Hunter: The Laughing Corpse 

OPIS FABUŁY:

Anita Blake jest Egzekutorką. To jej zawód. Ożywia także zombi. To jej powołanie. W świecie, w którym istoty nadnaturalne żyją obok ludzi, Anita Blake kroczy po cienkiej granicy pomiędzy światem żywych i umarłych. Pewnego dnia otrzymuje niecodzienną ofertę – milion dolarów za ożywienie trzystuletniego zombi. Kiedy okazuje się, iż warunkiem powodzenia tej operacji jest złożenie ofiary z człowieka, zdecydowanie odmawia. Niebawem w St. Louis dochodzi do kilku potwornych zbrodni, a policja zwraca się do niej z prośbą o konsultację. Staje się jasne, iż ktoś inny wypełnił kontrakt. Zimna i bezwzględna zabójczyni, porażona brutalnością mordu, rozpoczyna śledztwo na własną rękę, aby dopaść zbrodniarza i unicestwić go raz na zawsze, nawet gdyby miało się okazać, że sprawca już od dawna jest martwy…


MOJA OCENA:

To drugi tom przygód z Anitą Blake. Animatorka dostaje propozycję nie do odrzucenia. Dostanie milion za ożywienie trzystuletniego umarłego. Wszystko byłoby zgodne z prawem gdyby nie to, że przy tak starym umarłym potrzebna jest ofiara ludzka. Anita nie chce podjąć się tego. Okazuje się później, że inny animator to zrobił. Sprawa wymyka się spod kontroli, przez co giną ludzie. Anita
musi znaleźć winnego i zmierzyć się z kapłanką voodoo.

Zacznę od zalet:

Książka ma więcej akcji niż w pierwszym tomie
prosty język trafi do każdego
wyraziste postacie( nieprzerysowane)
zaskakujące zwroty akcji
sarkastyczny humor bohaterów
można odczuć strach

Wady:

zbyt długie opisy rzeczy, otoczenia, przyrody itp., (czyli nic się nie zmieniło od tomu 1)
za mało Jean Claude

Książka trzyma w napięciu, wciąga. „Uśmiechnięty nieboszczyk” jest mroczniejszy, brutalniejszy niż w pierwszym tomie. Autorka nie przebiera w słowach i szczegółowo opisuje zbrodnie i morderstwa, od których aż roi się w powieści. Każdy z tomów wydaję się wielowątkową historią, lecz w którymś momencie wiele spraw łączy się ze sobą. Nie da się też wskazać kogoś, dla kogo ta książka nie byłaby przeznaczona. Mogą się nią zachwycić miłośnicy fantastyki, jak i horroru.Zabiorę się za kolejny tom. Kto wie może będzie lepiej?..

by
Share:

Anita Blake #1 – Grzeszne rozkosze 
Autor: Laurell K Hamilton 
Tłumaczenie: Robert Lipski 
Wydawnictwo: Zysk i S-ka 
Wydanie polskie: 2003 
Tytuł oryginalny: Anita Blake, Vampire Hunter: Guilty Pleasures 

OPIS FABUŁY:

Buffy to przy niej pensjonarka! Ma metr pięćdziesiąt siedem wzrostu, niewyparzony język, chandlerowski dowcip i dwa pistolety (nie licząc paru srebrnych noży). Zajmuje się ożywianiem zmarłych, ale bywa też kontraktową zabójczynią na usługach policji. Wejdźcie do mrocznego świata Anity Blake, zabójczyni wampirów. Niedaleka przyszłość. W Stanach Zjednoczonych zalegalizowano wampiryzm. Nic więc dziwnego, że krwiopijcy zlatują się tam jak muchy do miodu. Prawdziwym przebojem są animatorzy, ludzie zajmujący się ożywianiem zombi. To świat pełen przemocy, brutalności, ale także zwykłych ludzi pochwyconych w kleszcze nowej, niesamowitej rzeczywistości. Anita Blake, postrach wampirów, potrafi się w niej odnaleźć. Czasami potrzebuje do tego drewnianego kołka i młotka, kiedy indziej pistoletu na naboje powlekane srebrem, a czasami pluszowego pingwinka (ale o tym sza!). Gdy Anita, czołowa animatorka w St. Louis, zostanie wplątana w skomplikowaną intrygę związaną z zagadkowymi zabójstwami wampirów, posępną grę prowadzoną przez miejscową mistrzynię a Jean-Claude’em, właścicielem jedynego w mieście lokalu dla krwiopijców, egzekutorka uczyni wszystko, aby wyjść z tego cało, uratować głowę (i szyję!), choć może to być najtrudniejsze zlecenie w całej jej karierze.

Anita Blake, Zabójca Wampirów – cykl powieści autorstwa Laurell K. Hamilton o przygodach nekromantki. W Ameryce ukazało się 20 części cyklu, w tym 14 krótkich historyjek.

MOJA OCENA:


„Nie umawiam się z wampirami. Zabijam je”

Anita jest animatorką, egzekutorką, która ożywia zmarłych. Mogę śmiało powiedzieć, że to damska wersja Van Helsinga. Cieszy się popularnością, znana z niepokorności, sarkastycznego humoru i jest tak obwieszona Bronia niczym choinka. Ekspert do spraw z paranormalnymi istotami i zjawiskami współpracuje z lokalnym oddziałem policji do spraw przestępstw popełnianych przez nieludzi.  Do tego zbiera pluszowe pingwinki, ale nie mówcie o tym nikomu!

W USA nawet wampiry mają swoje prawa i każdy o tym wie. Anita przybywa na wieczór panieński jej przyjaciółki w Grzesznych rozkoszach(bar ze striptizem u wampirów). Aby uchronić Catherine przed śmiercią Anita zostaje wplątana w wielką aferę, bowiem giną wampiry i nie wiadomo, kto za tym stoi. Zgadza się, bo nie ma wyboru. Będzie pracować dla Mistrzyni wampirów, choć trzęsie się ze strachu przed nią… przecież wampiry zawsze stanowiły śmiertelne zagrożenie dla ludzi, bowiem piły ich krew, co prowadziło do śmierci człowieka, bądź przemiany w wampira .

Z każdym rozdziałem bohaterka wplątuje się coraz bardziej w skomplikowaną intrygę, która prowadzi umiejętnie buduje napięcie i komplikuje sytuację. Do zaskakujących wydarzeń. W książce mamy wiele wątków i mnóstwo akcji.

„Czas tuż po wschodzie słońca to najbardziej intymna, osobista pora dnia. To czas samotności i radowania się ciszą”

Jean Claude jest potężnym wampirem, który ma słabość do naszej animatorki. Nie jest nachalny wobec niej. Trzyma się na uboczu. Anita nie chce z nim mieć nic wspólnego…, ale czuć między nimi chemie i pożądanie.
Znacie już zarys fabuły, więc przejdę dalej.

Akcja toczy się szybko, cały czas coś się dzieje. Język jest prosty, zrozumiały dla wszystkich. Książka polecana dla niewymagających czytelników. Zawarte są zagadki, morderstwa, sprawy kryminalne. Dość brutalna miejscami i krwista.  Animatorka staje się nam bliska i chcemy poznać jej dalsze losy.  Podoba mi się bohaterka pozuję na taką twardą ,zimną a w gruncie rzeczy jest wrażliwa
Nie sposób poprzestać na tym jednym tomie i ma się ochotę czytać dalej i dalej…  Wampiry ukazane w sposób tej złej strony.  Żadne krwi, manipulanci, „bezduszni” i okrutni.

Tajemnice, napięcie, mroczność, dzikość, dreszczyk strachu, duża dawka akcji i paranormalność tutaj wszystko zawarte w jednej książce.

„Nikt bez twego pozwolenia nie może sprawić, że poczujesz się gorsza”

Polecam.

by
Share: