Browsing Category:

literatura obyczajowa i romans

ja-zranie-ciebie-a-ty-mnie-zranieni-12-h-m-ward

Zranieni
H.M. Ward
Wydawnictwo Editio

Sidney umawia się ze swoją przyjaciółką na podwójną randkę. Czekając w umówionym miejscu zauważa bardzo przystojnego mężczyznę, który siedzi sam przy stoliku. On również ją zauważa, dziewczyna postanawia przysiąść się do niego. Rozmowa przebiega dość dobrze, Sidney cieszy się z chemii, która między nimi się rozwija. Stwierdza, że to był bardzo dobry pomysł. Pierwszy raz ma z kim porozmawiać i jest oczarowana swoją „randką”. Niestety w tej pięknej chwili przerywa Millie (przyjaciółka), która jest dość zaskoczona. Okazuje się, że Sidney przysiadła się do obcego mężczyzny i nie byli umówieni ze sobą. Po śmiesznej sytuacji, siadają tam, gdzie powinny. Dziewczyna poznaje swojego prawdziwego kandydata, jest zniesmaczona nim i nie ma chęci z nim rozmawiać. Jej randka to niewypał. Zażenowana pewną sytuacją postanawia opuścić towarzystwo. Przed restauracją ponownie spotyka Pana Idealnego. Wpadli sobie w oko, postanawiają zabawić się u niego w domu. Niestety dziewczyna ma niezwykłego pecha i nie wszystko wychodzi po jej myśli.
Ona wraca do domu i postanawia żyć dalej. Ma dość facetów, ale jak to w książkach bywa…
Już kolejnego dnia idąc na uczelnię (jest asystentką profesora) przeżyje szok! Peter nie dość, że jest nowym profesorem to i szefem Sidney…
Dlaczego?
Dostałam propozycję od Wydawnictwa Editio Red. Spodobał mi się opis i stwierdziłam, że może być ciekawie. Liczyłam na śmiech, odskocznię od „mocniejszych” książek. Historię po której nie będę chciała walić głową w ścianę. 
Kim są?
Sydney to bardzo pozytywna postać. To nie jest kolejna głupiutka, naiwna dziewczyna, która nie wie czego chce. Owszem jest zagubiona i jest po traumatycznych przeżyciach, ale stara się iść do przodu. Uciekła od rodziny i nie ma z nimi kontaktu. W wyniku pewnej „sytuacji” rodzina nie stała po jej stronie, wręcz obwiniali ją to. Sidney ucieka, układa sobie na nowo życie, do czasu, gdy otrzymuje list zaadresowany do niej. Przeszłość wraca, a z nią traumatyczne doświadczenia.
„Kiedy Bóg rozdawał szczęście , mnie nic się nie dostało – zamiast tego otrzymałam całą stertę czyjegoś pecha”
Sidney to postać bardzo pozytywna, dzięki niej uśmiałam się czytając jej przekomarzanie się z innymi. Uwielbiam pewną scenę z tańcem, nie zdradzę więcej, aby nie psuć wam niespodzianki. Postanowiłam zagłębić się w internecie i obejrzałam mnóstwo filmików. WOW, chciałabym móc wywijać jak oni. Ciepła, pełna optymizmu dziewczyna momentami nieśmiała, ale co do czego potrafi pokazać pazura. 
Peter to bardzo tajemnicza postać, niby prosty wykładowca, ale ma coś w sobie mrocznego. Czasem taki niewinny, niedoświadczony, a potrafi zaskoczyć. Ma świetne poczucie humoru, jest takim cherubinkiem o pięknej twarzy, ale nie tylko. Chce zrozumieć dziewczynę i mimo łączącej ich chemii stara się być dobrym, przykładnym przyjacielem. Spodobał mi się, choć jak wspomniałam był trochę zbyt delikatny, grzeczny?
„Mawiał, że życie jest podróżą. Że nikt nie wie wszystkiego – i najlepsze w tym jest to, że wcale nie musi. Twierdził, że nie trzeba być wszechwiedzącym, żeby wiedzieć, jak żyć”
Reszta postaci bardzo dobrze wykreowana, każdy z nich jest inny. Zwłaszcza jej brat i były chłopak.
Przyjaźń vs pożądanie?
Uwielbiam opis ich przyjaźni, mimo tego, że czuć chemię między nimi. To było wspaniałe i coś innego. Autorka żonglowała i zmuszała ich do przedrzeźniania się ze sobą. Miałam dość często uśmiech na twarzy dzięki temu. Nic, co zostało tutaj opisane nie jest na siłę, to czysta, delikatna historia pełna temperamentu i wdzięku. Książkę czyta się bardzo szybko i lekko, w sam raz na zimowy wieczór. 
„Chcę się zapomnieć… Chcę na chwilę przestać myśleć, chcę żyć własnym życiem i zatracić się w pocałunku”
ZAKOŃCZENIE
Autorka zostawiła historię w takim momencie, że brakuje słów. Kiedy myślałam, że książka nie jest, aż tak dobra… dostałam na sam koniec coś, czego się nie spodziewałam. Właśnie w tym momencie zaczęło robić się dość ciekawie. Zostaje przerwana! Jak tak można? I, mimo że książka jest schematyczna to zakończenie ZMUSZA do poznania dalszych losów tej dwójki. 
„Czasami nie ma odpowiednich słów. Nie ma nic, co można by zrobić, żeby było lepiej”
Książka nie jest na wysokim poziomie, raczej dla osób mało wymagających. Mimo to jestem zadowolona z całości i czuję wręcz, że Peter powali mnie na kolana. Zabieram się za poznanie Pana Mrocznego?
„Przez większość czasu przeszłość prześladuje mnie niczym wielki, złowrogi cień bestii, kładący się na wszystkim, co robię”
Dziękuję za możliwość przeczytania książki
EDITIO RED

KSIĄŻKA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DO TOMU PIERWSZEGO!!

Sidney dowiaduje się, że jej matka jest umierająca. Postanawia zmierzyć się z rodziną i swoją przeszłością. Po kłótni z Peterem dziewczyna wyrusza w podróż. Ale, ten nasz sympatyczny, młody mężczyzna postanawia wprosić się jako pasażer. Po drodze okazuje się, że nie jest tym za kogo się podawał. Na jaw wychodzi ta ciemniejsza strona. Mężczyzna również ma swoją przeszłość, o której chciał zapomnieć. Nie dość, że razem jadą do rodziny Sidney, to muszą zajechać również do jego.
Czy Sidney wybaczy Peterowi kłamstwa? Czy sama nie była lepsza? Co z jej rodziną i eks chłopakiem? Kim są nowi znajomi Petera? I jak potoczą się losy naszej dwójki?
Po zakończeniu pierwszego tomu, od razu zabrałam się za ten. I muszę na wstępie napisać, tutaj się działo! Ta przygoda jest całym rozwinięciem problemów i kłopotów pary. Poznajemy Petera z tej grzesznej strony, momentami wyzwolił w sobie samca alfę. Był zimny, srogi, taki odległy. Później znowu stawał się tym słodkim, milutkim przyjacielem. Jedynym takim minusem dla mnie była ta nagła zmiana, odczułam ją trochę za bardzo naciągniętą. A może odebrałam to tak bo książka jest dość krótka? 

”Nie jesteś już Petem Ferro. Rozumiem. Ja też nie jestem, tą samą Sidney z Jersey. Nie odzyskamy tego, co nam zabrano Peter. Straciliśmy to na zawsze. Jesteśmy jałowi jak ziemia pod spalonym lasem”

Zdaje mi się, że autorka w tej części skupiła się na problemach i rodzinie Petera. Tutaj większe emocje dominowały mi przy jego braciach, których bardzo polubiłam. Pewną zagadką dla mnie jest jeden z nich i mam wielką nadzieję, że wydawnictwo ma w planach wydać kolejne. Podejrzewam, że właśnie „kolejny” brat wywoła we mnie więcej emocji niż Peter. I oczywiście jego dama 🙂
Co, do samych bohaterów to Peter zmieniał się często jak wspomniałam wyżej. Sidney momentami strasznie mnie wkurzała swoim zachowaniem. Z jednej strony nie dziwię się jej, a z drugiej mężczyzna miał od razu mówić o swojej przeszłości? Kim był, a kim się stał? Ich „chemia” trochę się gdzieś ulotniła… Nie jestem przekonana do tej części, zbyt dużo naciąganych rzeczy. Taką świeżością i czymś dziwnym był pewien PTAK. Ale nie będę o nim nadawać, musicie sami „go” poznać.
Niestety seria z Peterem jest dla mnie za grzeczna.  Momentami miałam wrażenie, że początek  się ciągnął. Później jest lepiej, ale to tak tylko delikatniej. 
Książki te, z pewnością nadadzą się na zimowy wieczór, czyta się szybko i lekko. Z pewnością dla osób, które nie oczekują czegoś emocjonującego. Peter i Sidney wywołają z pewnością nie jeden uśmiech na twojej twarzy. Ale to brat Petera i ptak nadadzą smaku tej książce. „Zranieni” to odskocznia od dnia dzisiejszego, fanom lekkiej i przewidywalnej historii polecam do przeczytania. 

Share:
gwiazdorska-klapa
zdjęcie tymczasowe, źródło http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4733092/gwiazdor

GWIAZDOR
Laurelin Paige, Sierra Simone
Tłumaczenie: Ryszard Oślizło
Wydawnictwo: Kobiece


Dlaczego?

Uwielbiam książki Laurelin Paige, z ręką na sercu mogę brać w ciemno. Więc byłam zaskoczona i zaintrygowana „Gwiazdorem”, tym bardziej, że opis książki wzbudza duże emocje. Przybliżę opis fabuły: 

„Znasz mnie. No przyznaj się, mała. Możesz udawać, że jest inaczej, ale ja to wiem. Możesz ukrywać historię otwieranych stron w swojej wyszukiwarce, możesz zachowywać się na co dzień pruderyjnie, ale znasz porno. I znasz mnie. Każdy zna Logana O’Toole’a – największą gwiazdę filmów porno na świecie. Od pewnego czasu jednak, gdy koleżanka po fachu Devi Dare wkroczyła do mojego życia, zacząłem robić rzeczy, o które nigdy siebie nie podejrzewałem. Mój cały świat przewrócił się do góry nogami i zacząłem zdawać sobie sprawę, że nie jestem takim mężczyzną, za jakiego się uważałem. Może więc tak naprawdę wcale mnie nie znasz”.


Czyli Logan i Devi są koleżeństwem po fachu, pracują w filmach pornograficznych. Czyżby dwa mocne charaktery? Dwie perwersyjne osoby, które będą toczyć batalię o dominację w związku? Czy oboje będą tak doskonali do związku? 

Logan grał w trójkącie, razem z Devi, to było 3 lata temu. Od tamtej pory cały czas o niej myśli i chciałby się z nią spotkać. Ona jak i on wieczorami oglądają „swój” film, w którym brali udział.
 Mężczyzna wpada na pomysł nagrania pewnego filmu. Prosi o pomoc właśnie ją. I tak zaczyna się ich cała zabawa.

Niestety jestem bardzo rozczarowana tą książką. Ubolewam nad tym bardzo i jestem zła, że można było tak spieprzyć genialny pomysł. Wychodzi na to, iż Pani Laurelin powinna pisać sama. 

Zacznę od plusów, bo przy tej książce muszę wypunktować to sobie:


„Nie czuję się zszokowany tym, co widzę. Widywałem to setki, jeśli nie tysiące razy, na planie i poza nim. Na łóżku kotłuje się pięć osób, a w pokoju znajduje się jeszcze kilka par na różnych etapach uprawiania seksu”

  1. świetnie pokazana została branża pornograficzna, to, w jaki sposób wszystko funkcjonuje. Relacje ludzi już po nagraniu pornosa, jak i przed.
  2. ukazanie nękania jak i życia w normalnym świecie,
  3. sam pomysł na książkę, absolutnie genialny!
  4. Ich próba nagrania czegoś nowego, nie zdradzę, aby nie spoilerować
  5. ich seks, wow jestem pod wrażeniem. Miałam uśmiech na twarzy w pewnych momentach, ale i motylki w brzuchu. Pewnie z tej adrenaliny…
  6.  jak dla mnie wszystko, co związane z tą branżą jest na plus,
  7. ogólnie postacie są dobrze wykreowani, dopóki nie zaczną ze sobą być
  8. perspektywa obu bohaterów. Dziękuję choć za to 
  9.  rodzice Devi! Świetne postacie, taka hippisowska rodzinka. Ale jako matka i ojciec, to nie wiem czy są dobrym materiałem: D Tę dwójkę można polubić.

„Zaraz zacznę filmować, ale nie przejmuj się tym, co mówisz czy robisz. Na koniec dzisiejszego wieczoru zaplanowałem nasz pierwszy pocałunek, ale nie musimy ściśle trzymać się planu, bo jeśli wszystko potoczy się w swoim rytmie, unikniemy wrażenia sztuczności”


Przejdę teraz do jednego wielkiego, cholernego minusa:

  1. ich relacja! Boże, jakie to było sztuczne, dość gówniarskie, a ich dialogi tak mdłe, że brak słów. Kurdę liczyłam na coś mocnego, na jakieś cięte (mocne) riposty. Dostałam słodką, a nawet przesłodzoną love story. Oczywiście chemię między nimi czuć dopóki Logan się nie odezwie.
  2. bardzo przewidywalna, co mnie wkurzało (jedynie seks mi wszystko wynagrodził-czytaj ten publiczny)
  3. liczyłam sama nie wiem, na jakiś dramat w tej książce, jakieś przeszkody, które wywołają we mnie emocje. Przeczytałam, bo byłam napalona na sam tytuł jak i opis. Ech…
  4. Zabrakło mi w Loganie samca alfy w związku,


Tak bardzo szkoda, że dostałam coś, na co nie byłam gotowa. Przecież to dwie gwiazdy porno, więc musi być dobra ta książka. Kurczę taki wspaniały pomysł na fabułę, a został spaprany przez słodkie dialogi… I mimo tych wszystkich plusów, jestem rozczarowana. Oboje pewni siebie w łóżku, ale w życiu dość niewinni i niedojrzali. 

„W seksie nie chodzi o miłość. Nie trzeba się nawet lubić. Szanuję wszystkie dziewczyny, które pieprzę, i pieprzę się z nimi z przyjemnością, ale nie zawsze mam ochotę spotykać się z nimi po skończeniu zdjęć albo budzić się przy nich następnego ranka. Zjedzenie dobrej kanapki na lunch też nie oznacza, że stracę apetyt na porządną kolację”


„Gwiazdor” w porównaniu do innych książek autorki (L.P) wypada bardzo słabo, tak jak wspomniałam wyżej mimo dużej ilości plusów nie przekonała mnie do siebie. Liczyłam na coś podobnego do „Pierwszy dotyk”, tam było mocno, ostro, ale i z charakterem. Tutaj cała relacja między bohaterami była sztuczna i naciągana. Jestem zaskoczona tą książką, ale negatywnie.

CI ĘCIE


Share:
terapia-kathryn-perez-przedpremierowo
Terapia
Kathryn Perez
Cykl: Therapy (tom 1)
Wydawnictwo: NieZwykłe

W życiu każdego czytelnika jest tak, że pewna książka trafia do nas z konkretnego powodu. Jest takim wołaniem o pomoc, chce otworzyć nam oczy na krzywdę wokół nas. Stają się takim kluczowym zapalnikiem w życiu, ma zmusić do refleksji i do zrozumienia pewnych osób. Książka, która jest SZOKIEM ROKU! „Terapia”  to historia tak realistyczna, że aż boli. 
 „Świat nie jest niebezpiecznym miejscem, dlatego że są na nim ludzie, którzy czynią zło. Świat jest niebezpieczny, ponieważ istnieją ludzie, którzy widząc to, nie reagują” Albert Einstein

Desperacka walka o przetrwanie z dnia na dzień to próba Jessici.
Jessica
W szkole dziewczyna jest szydzona, bita, wyśmiewana, obrażana, dosłownie jest ofiarą. Nie robi z tym nic, nie walczy, a poddaje się temu wszystkiemu z myślą o skończeniu tego „cyrku”. Jej jedyną „ucieczką” jest zapomnienie przy seksie i okaleczaniu się. W ten sposób chce uniknąć bólu, cierpienia i emocji.  Dziewczyna nie oczekuje pomocy od nikogo, nie ma przyjaciół, znajomych, nikogo… Swoje emocje zapisuje w zeszycie w formie wierszy. Przelewa wszystko na papier, uwalnia się od wszystkiego w ten sposób, ale nie przynosi to ulgi. Chce być tą niewidzialną, tą, o której nikt nic nie wie. Stoi z boku nie zwracając na siebie uwagi.
„Im głębiej tnę, tym cięższy jest mój oddech. Kiedy krew ścieka po ciele, nareszcie czuję ukojenie, na którym tak desperacko mi zależało. Znów czuję się jak na haju. To jest moje, tylko moje, nad tym mam kontrolę. Ustalam długość cięcia, jego głębokość i intensywność bólu. Żyletką zapisuję na skórze swoją rozpacz.”
(Tak naprawdę Jess odebrałam, jako silną, mocną osobę. Ona ukrywa się, jako „szara” myszka, Ale w środku drzemie twarda babka, mimo tego, przez co przeszła. Rozumiałam ją i kibicowałam jej, choć momentami sytuacje wywoływały łzy, płakałam z nią. Emocje, które kłębiły się w dziewczynie odczuwałam takie same. Współczułam, byłam rozżalona, wkurzałam się i momentami głośno klęłam
Uwielbiam wiersze Jess i to w jaki sposób oddają jej emocje. „Wywala’ każdą część siebie).

Elizabeth jest „królową” swojej małej grupki, które znęcają się nad J. Jest do szpiku kości zła. Chciałam ją udusić, skopać tyłek, zemścić się na niej i skrzywdzić. To ile wyrządziła krzywd, to, co stało się tamtego wieczoru nie sposób opisać. Nigdy w życiu chyba tak nie gardziłam osobą. Tego właśnie wieczoru posunęli się o krok za daleko, to przelało czar goryczy. Kłębi się we mnie tyle emocji, tyle bólu i pogardy dla tych osób. Oni nie mają pojęcia, jaką krzywdę wyrządzają przez swoje zachowanie i takie traktowanie innych osób. Jestem wstrząśnięta postępowaniem „koleżanek” ze szkoły. Czasem w głowie nie mieści się to, jak ludzie potrafią być podli. Zdawało się, że takie rzeczy można zobaczyć w filmie, ale ostatnio oglądając wiadomości. I ta obojętność innych, co tam lepiej stać i nagrywać telefonem, aby inni mogli obejrzeć. Brak słów.

 „Dlatego się tnę. Ten ból mogę kontrolować, jest tylko mój. To ja o nim decyduję, podczas gdy moje myśli są ode mnie zupełnie niezależne” 

Jace Collins, gwiazda sportu, znany w szkole, jako chłopak Elizabeth. Jest pewny siebie i ma gdzieś zdanie innych na swój temat. Nie dba o to, że inni patrzą na niego „inaczej”, gdy broni Jess. Stara się w jakikolwiek sposób wpłynąć na paczkę „swoich” przyjaciół. Mimo wszystko nie udaje mu się, jest za późno… Chłopak żałuje, że nie zdążył zapobiec temu, co się wtedy wydarzyło. 
Jace chce zaprzyjaźnić się z Jess. Chce pomóc jej wyjść z tego dołka. Stara się być przykładnym przyjacielem, na którego może liczyć. I to jest piękne, ta swoboda miedzy nimi. Ta nić porozumienia, która się tworzy. Przyjaźń oparta na szczerości i całkowitemu zaufaniu.
Przyjaźń między nimi dość szybko się zacieśnia. On boi się swoich uczuć do J. i to widać, wie, że są młodzi, rozejdą się do nowych szkół, ale nie chcą psuć swojej relacji. Jace staje się jej azylem, a Jess najlepszą przyjaciółką. Ale życie ma inne plany, sprawy nabierają rozpędu, a dziewczyna ponownie zmierza do mroku i niebezpiecznej ścieżki, do autodestrukcji. 
 „Wiesz dlaczego? Bo byłaś słaba. Byłaś rozbita, słaba i wrażliwa, a ja doskonale o tym wiedziałem. I chciałem być przyjacielem, Jess, kimś, na kim mogłabyś polegać i komu mogłabyś się zwierzyć”

Depresja, poniżanie, samooklaczanie, zastraszanie to takie brzydkie słowa…
I teraz mam pewien problem, bo chciałabym przedstawić pewną osobę, a to liczy się ze spoilerem…, Więc napiszę ogólnie, każda postać, która pojawi się w życiu naszej bohaterki zostawia ślad. Wpływa bezpośrednio na jej zachowanie i tok myślenia. Los potrafi płatać figle i tutaj się o tym przekonacie.
ZAZNACZAM, ŻE TO NIE BĘDZIE KOLEJNA SCHEMATYCZNA HISTORIA. TUTAJ NIE MA CHŁOPCA, KTÓRY CHCE POMÓC WYJŚĆ DZIEWCZYNIE Z DNA I ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE. SZCZERZE MOGĘ WAM NAPISAĆ, ŻE CZYTAJĄC MIAŁAM WRAŻENIE, ŻE AUTORKA MA COŚ W SOBIE Z TARRYN FISHER. TE EMOCJE, TE MYŚLI I GŁĘBIA HISTORII POWALA. 
I nie mam pojęcia, od czego zacząć, przeczytałam ją już jakiś czas temu, a dalej brakuje mi słów. Mam totalny chaos w głowie i nie umiem przelać tego tutaj. Tyle tematów chciałabym poruszyć, ale kto to będzie czytać… Dobra postaram się jakoś to ogarnąć, za totalny nieład przepraszam, ale tak właśnie się czuję
Odniosłam wrażenie, że miejscami ich relacja była toksyczna. Już w późniejszych latach, a może i trochę wcześniej?  Jess była bardzo przywiązana do Jacea, przez swoją niską samoocenę. Nie miała ani oparcia, ani przyjaciela, nikogo i raptem pojawia się on, bezpieczny azyl, który ochroni ją od zła. Staje się jej takim przewodnikiem w życiu. I może to miało również wpływ na nią, była od niego zależna. Choć tego nie wiedziała początkowo. Zbyt mocno ona polegała na nim, z każdym jej problemem związany w jakiś sposób był on. Jess nie wiedziała i nie miała, z kim o tym porozmawiać, przecież najbliższą osobą był właśnie Jace.
Życie nie jest usłane różami, ta historia pokazuje nam podróż, bardzo smutną. Czasami trzeba popełniać błędy, aby stać się lepszym i silniejszym. Zrozumieć to, czym było wcześniejsze życie, a powitać nowe. Pokochać siebie i czuć się dobrze samą ze sobą. J podjęła bardzo trudne decyzje, myślała, że postępuje dobrze i ja to rozumiem. Tyle straconych szans, czasu i wyjaśnień…
Jedno cięcie i od tego się zaczyna, jedna kropla krwi i czujesz się lepiej? 
„Wiesz, moim zdaniem to my sami dajemy się zniewolić naszym umysłom. Musimy zacząć myśleć taki sposób, aby to dawało nam siłę, zamiast wpędzać nas w depresję i doprowadzać do rozpaczy”
„Terapia” to bardzo trudna lektura, czasem miałam chęć odłożyć ją i nie wracać. Zbyt dużo bólu i łez, wylałam przy tej książce.
Co mnie zaskoczyło? Chyba negatywnie to, to, że autorka zamknęła pewien rozdział w życiu bohaterów. Później mija 6 lat i bach… no właśnie, co działo się wtedy? Szkoda, że tak duży był przeskok w czasie.  I chyba o to chodziło? Abym mogła zobaczyć zmianę bohaterów, jak ułożyli sobie życie przez ten czas. Nie wiem, może i tak miało być.
Autorka porusza bardzo trudne tematy, które zostają tak naprawdę zamiecione pod dywan. Cała ta ignorancja społeczeństwa była szokiem dla mnie. NIKT, dosłownie nikt nie wiedział, co dzieje się z dziewczyną. Jaką rolę pełnią media społecznościowe w tym wszystkim? Gdzie są rodzice? Gdzie jakakolwiek pomoc od strony obserwatorów? Przecież ktoś to oglądał. Gdzie pytam, się reakcja dorosłych?  Brak mi słów na tę znieczulicę.
Pani Kathryn Perez udało się przybliżyć, wytłumaczyć konsekwencje depresji. Staje się głosem wśród innych wołających o pomoc. Uczucia Jess jak najbardziej prawdziwe. 
Zmusza do zadania sobie pytania, ile osób boryka się z takimi problemami? W jaki sposób można im pomóc? Dlaczego nikt nie zwraca na to uwagi? Co czuje taka osoba? Co kieruje nią? 
Autorka ma dar pisania. Stworzyła piękną, niesamowitą, porywającą historię, która zapadnie w pamięć. Przemówi do każdego niosąc nadzieję i pozwoli CI przejść terapię do zrozumienia. 
Złamane serce, strata najbliższych, potok łez, smutek, żal, tajemnice, które wyjdą na jaw zniszczą nie jedną osobę. Decyzje podjęte pod wpływem chwili, wydarzenia, które nie powinny mieć miejsce… To wszystko skumuluje się i zostawi beż tchu. Ta historia chwyta, zmiażdży i nie puści do samego zakończenia. Wywoła potok łez, przyniesie nadzieję i zmusi nas do zastanowienia się nad sobą. 
 Emocje, jakie mną targały nie sposób opisać, to trzeba przeczytać i poczuć. To było bardzo osobiste, emocjonalne i głębokie. Cała ta walka Jess o przetrwanie, walka o pokochanie samej siebie i zrozumienie swoich wyborów. Zmaganie się z chorobą psychiczną to jest podróż Jess.

Upadek, który jest kluczową „rolą” w całej TERAPII. Wzloty, choć jest ich niewiele. Tak bardzo łapiesz się tej namiastki nadziei, a życie ma wobec niej inne plany. Nie da się uciec od problemów, trzeba stawić czoło im. 
Musimy poddać się komuś, kto ma pojęcie na temat tego, przez co przechodzimy. Dzięki takiej osobie, możemy sobie pomóc i zrozumieć błędy. TRZEBA TYLKO CHCIEĆ! CHCEMY MÓC PONOWNIE ŚMIAĆ SIĘ Z MAŁYCH RZECZY I PODDAĆ SIĘ EUFORII. 
Nie traćmy wiary w siebie, swoje życie, każdy dzień jest coś wart. Wszystko zależy od ciebie, to jak zapamiętasz swoją przeszłość również, bo zmienić ją możesz tylko ty. 
A ja wręcz błagam i apeluję do WAS, przeczytajcie i poznajcie Jess. Postarajcie się choć trochę zrozumieć jej ból.
Zakończę moje pisanie cytatem:
„Dostrzegam coś więcej niż oni wszyscy. Widzę CIEBIE, Jessico Alexander. Widzę ciebie. I ty też powinnaś. Jeśli spojrzysz wystarczająco głęboko, zobaczysz piękną, silną dziewczynę, która ma u stóp cały świat”
Share:
arsen-przedpremierowo-zepsuty-chory-milosny-trojkat
zdjęcie zastępcze


Arsen
Mia Asher
Wydawnictwo: Szósty Zmysł

Premiera: 15.11.2017

Zepsuty, chory miłosny trójkąt.

Cathy na pozór prowadzi doskonałe życie, ma kochającego męża, pracę, ale oboje pragną jednego… dziecka. Niestety kobieta nie „potrafi” donosić ciąży z powodu choroby. Po trzech poronieniach zaczyna się rozpadać, jej poczucie wartości spada z każdą chwilą. Odsuwa się od męża i zamyka się w sobie. Nie jest w stanie zrozumieć męża, który jest pozytywnie nastawiony. Ma nadzieję, że jeszcze im się uda…

I wtedy na jej drodze staje ON… Arsen

Młody, diabelnie przystojny, prowokacyjny, samotny playboy. Od pierwszych chwil kobieta jest nim zafascynowana mimo dużej różnicy wieku. Arsen nie kryje się ze swoim pożądaniem i na każdym kroku onieśmiela Cathy. Im więcej czasu spędzają razem, tym bliżej siebie są, zaczynają się kłamstwa, unikanie męża i dochodzi do najgorszego…

***************************************************

Zacznę od Bena, męża naszej bohaterki


„(…)-Poważnie? Ile ty masz lat, dwanaście? Uśmiecha się znacząco, patrzy na swoje krocze, a potem znów na mnie. 
-Kiedy jesteś blisko? Coś koło tego”


Jestem nim zafascynowana, byłam pewna, że ten trójkąt będzie taki typowy. Mąż alkoholik, bijący swoją kobietę i playboy, który stanie się księciem na białym koniu. Nawet nie wiecie jak bardzo się myliłam! Pokochałam Bena! Jest przystojny, wrażliwy, taki dominujący, ale i m kocha całym sercem swoją żonę. Nie mam nic mu do zarzucenia. Chciał być oparciem dla swojej towarzyszki.

Teraz napiszę coś od siebie, poroniłam dwa razy, ale mój mąż przyjął to inaczej. Wiadomo my kobiety rozpaczamy, dołujemy same siebie, ale i nasza wartość siebie spada. Uważałam, że nie dane było mi bycie matką. Mężczyźni również to przeżywają i chcą być dla nas oparciem. Oni odbierają to inaczej, tłumią to w sobie, wtedy gdy my płaczemy. Chcą być silnym dla nas obojga.
 I taki właśnie był Ben, kochał mimo wszystko, miał nadzieję, że ułoży się. Nie tracił nadziei, choć momentami miałam wrażenie, że trochę zbyt mocno naciskał. Jako postać w  tej książce jest doskonałym mężem, trochę rozumiem Cathy, ale nie będę jej usprawiedliwiać. Przecież ich małżeństwo (związek) od zawsze był świetny i oczywiście autorka opisuje to. Więc dlaczego stało się tak jak się stało?

Cathy…


„(…) Chciałabym, żeby to było takie proste. To nie seks jest problemem. Ani miłość. Kocham Bena równie mocno jak wtedy, gdy po raz pierwszy to sobie wyznawaliśmy, ale z każdym dzieckiem odebranym mi przez los, przez życie, część mnie umierała i spoczywała razem z nimi w zimnej ziemi. Pierwsze poronienie wyrwało we mnie wielką dziurę, drugie ją poszezryło, ale trzecie niemal zniszczyło”


W pierwszych chwilach bardzo jej współczułam, wiem, przez co przechodziła. Wiem jak poronienie odbija się na psychice i to cholernie boli. Ona miała gorzej, bo była chora. Choć nie rozumiem jej, oddała się facetowi, nie swojemu mężowi. Choć czasem trudno rozmawiać z kimś, kogo zna się przez całe życie. Jestem zła na nią i to bardzo. Nie chcę jej ani usprawiedliwiać, ani osądzać. Ale pierwsze co to po przeczytaniu połowy byłam wściekła. Raz mówi, że kocha męża i nie odejdzie, a za chwilę widzi Arsena z jakąś nową kobietą i już chce rzucać Bena. Ona sama nie wiedziała czego chce. I to doskonale jest odtworzone, jej tok myślenia mnie dobijał. Myślałam, że rzucę telefonem i nie będę jej kończyć… Ale ta książka jest tak dobra, że mimo wszystko musiałam ją przeczytać od razu. Więc jako bohaterkę nie polubiłam jej, gardziłam jej wyborami i miałam jej dosyć. To postać, która budzi w tobie współczucie, ale zaraz cieszysz się z tego, co ją później spotyka. Właśnie takie emocje ona we mnie wzbudziła.

Tak naprawdę ona potrzebowała „jedynie” terapii, jakiejś rozmowy. Przechodziła przez depresję i miała dużo problemów, które ją przygniotły. Nie wiedziała, co ze sobą zrobić i jak samej sobie pomóc. A tak wdała się w romans, który sprowadził ją na dno. Łatwiej było jej „uwolnić” się od kłopotów niż się z nimi zmierzyć.

Arsen…


„-Miło cię poznać, Cathy. Mam na imię Arsen- powiedział, ciągle ściskając moją dłoń.
-Arson?- powtórzyłam. -Jak podpalacz?
-Nie, Arsen z E zamiast O, ale byłaś blisko- powiedział, a jego oczy zalśniły”


To facet bez skrupułów, od samego początku chciał zdobyć Cathy. Grał jej dobrego przyjaciela, ale miał nadzieję, że ją przeleci. To typ, który bierze i nie pyta. Nie polubiłam go, nawet jak przyjaźnił się z nią (24lata). On ma coś w sobie takiego drapieżnego, że nadaje się tylko do porządnego seksu. Nie mogłam go jakoś zrozumieć. Był dla mnie zagadką. Początkowo ich romans był zabawą, ale później zaczął na nią wpływać. Igrał z jej mężem i to było czuć. Chciał rościć sobie prawa do niej. I na każdym kroku prowokował Bena.

Ale żeby nie było, tutaj romans nie „powstaje” od razu, między nimi jest przyjaźń i to widać. Dopiero po kolejnej tragedii dochodzi do tego wszystkiego.

Pisząc to wszystko nie wiem jak ocenić tę książkę. Czy to było mocne? Tak. Czy wzbudziła we mnie emocje? Chyba każdą, jaka może się pojawić. Czy polubiłam bohaterów? Tylko Bena. Ta książka jest jedyna w swoim rodzaju. Dlatego właśnie, że nie ma tutaj męża, który jest zły. To kochający, sympatyczny facet, któremu można oddać swoje serce.
Czy miłość można pomylić z rządzą? Ta książka pokaże, że granica między tym jest bardzo cienka.

Historia, która jest absolutnie dobra pod każdym względem. Idealnie wykreowani bohaterowie, oryginalna fabuła i emocje, które nie sposób ujarzmić. Znienawidzisz bohaterkę, pokochasz jej męża, a z Arsenem możesz uprawiać dziki seks.

Moje serce krwawiło nad Benem, beczałam i szkoda mi go było. Był jednym z tych dobrych facetów, gdzie możesz użalać się nad nim. A przy okazji przytulić do piersi i płakać z nim.

Książka pisana z perspektywy Cathy, ale dostajemy troszeczkę Bena. Żałuję, że tak mało… Chciałabym móc przeczytać jego myśli, jego uczucia. Niestety nie było mi to dane. Autorka opisuje również przebieg ich początkowego związku, ich pierwszej miłości do siebie. Jestem mile zaskoczona tym, okazuje się, że byli idealną parą od samego początku. I tak czytałam ten rozpad ich małżeństwa…

Czytając tę książkę moje emocje sięgały zenitu. Nie wiedziałam jak sobie radzić z nimi. I to zakończenie! Nie uwierzycie w to, co zostało tu napisane. Nie tego się podziewałam i takiego nie chce. Zostawiło mnóstwo pytań bez odpowiedzi (dotyczy jednej osoby), to było WOW. Moje serce się zatrzymało. Ja chcę jeszcze! Nie odczułam ulgi i jestem wkurzona.


„-Po prostu. Kilku rzeczy jestem w życiu pewien… że umrę, że muszę ciężko pracować na życie, bawić się dobrze, by je docenić, i kochać najmocniej, by prawdziwie żyć. Teraz jestem jeszcze pewien ciebie”



ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU SZÓSTY ZMYSŁ.

Share:
przedpremierowo-until-november-aurora-rose-reynolds
Until November
Aurora Rose Reynolds
Cykl: Until (tom 1)
Seria: Editio Red
Wydawnictwo: Editio
Literatura obyczajowa i romans

PREMIERA 15 PAŹDZIERNIKA

November po wypadku i zdradzie najbliższych postanawia wyprowadzić się z Nowego Jorku do ojca. Ucieka przed despotyczną matką i jej manipulacjami. Rozpoczyna pracę w rodzinnej firmie jako księgowa w klubie ze striptizem. Pewnego dnia po skończonej pracy na jej drodze staje on, przystojny ochroniarz Asher. Jego zadaniem jest opieka nad dziewczynami z klubu.

„Namiętność, aż do utraty tchu.
Niebezpieczna i pełna intryg codzienność.
Rodzina, która rani Cię najbardziej”

I właśnie w tym momencie mogłabym napisać, że to spotkanie zapowiadało świetną historię. Miałam uśmiech na twarzy z ich wymiany zdań i przekomarzaniem. A później cóż…
Szczerze mogłabym zakończyć tutaj swoją opinię, kolejna historia, gdzie był potencjał, a wyszła przesłodzona znajomość.

Zacznę od tego, że bohaterowie nie zrobili na mnie dobrego wrażenia.

On zapowiadał się na zaborczego, władczego samca, ona na pewną siebie kobietę. Ale to wszystko gdzieś uleciało i został facet ze swoim zdaniem i ona, która na jego humorki zgadza się na wszystko.
Miałam wrażenie, że już przy pierwszej „randce” ona mu się podporządkowała. Gdyby kazał jej iść na golasa miastem, ona pokręciłaby nosem i spełniła jego życzenie. To, jak zwracali się do siebie (słodycz) powtarzało się chyba w każdym zdaniu. Jego zachowanie w stosunku do niej ( przy innych) było dziecinne. Na każdym kroku chciał pokazać, że ona jest jego i jak się darzą wielkim uczuciem… Zachowywał się jak jakiś nastolatek, który chciał pochwalić się swoją nową zdobyczą.

Co najlepsze odebrałam tę książkę tak jakby to wszystko, co tutaj się działo nastąpiło może w ciągu dwóch, trzech dni? Dosłownie bum!

„- Nie wkurzaj mnie, skarbie-warknął. Zagryzłam wargę, nie chciałam się odzywać. Spojrzał na moje usta i przymrużył oczy.

– Powiedz mi, że mnie kochasz-zaczęłam potrząsać głową, więc objął moją twarz dłońmi. – Powiedz mi, że mnie kochasz, żebym mógł powiedzieć ci to samo”

Chciałam, a nawet spodziewałam się trochę opisu pracy w tym klubie. Jakieś spotkanie z dziewczynami, jakieś zaczepki, coś, co dałoby odczuć ten klimat. A tak historia toczy się tylko między tą dwójką i nic. Czekałam może na jakiś striptiz, aby pokazała swój pazur… Nie doczekałam się niczego. Jestem zła i to bardzo, serio, ta książka mogłaby być tak dobra, a dostałam ckliwe „coś”.

Ot spotkali się, przespali, zakochali takie tam duperele, ale żeby nie było tak dobrze to autorka dorzuciła nam jakąś „adrenalinę”. Błagam albo moje hormony szaleją, albo naprawdę ta książka jest tak zła.

A no wspomnę jeszcze o jego rodzinie, która wywołała u mnie uśmiech na twarzy. Bardzo fajna, zżyta i kochająca. Tutaj jestem mile zaskoczona, mam nadzieję, że kolejne książki będą lepsze od tej. Bardziej ciągnęło mnie do Liz i pewnego mężczyzny, ale tego nie zdradzę. Czuję, że ich pociąg wywoła u mnie większe emocje. Jestem osobą, która daje szansę parę razy, więc czekam na coś lepszego.

„Until November” to historia lekka, zabawna i dość słodka jak na mój gust. Jeśli czekasz na coś niezobowiązującego i jednorazowego to ta książka jest właśnie dla CIEBIE!


„Pierwszy tom bestsellerowej serii Aurory Rose Reynolds Until. Bracia Mayson nie pozwolą o sobie zapomnieć!”

Dziękuję Wydawnictwu Editio Red za możliwość przeczytania książki.

Share: