Browsing Category:

literatura współczesna

 

Krytyka, a hejt to nie jest to samo. Krytykę może „wystawić” nam osoba, która zna się na rzeczy (na dany temat)! Osoba ta powinna podać argumenty jako podstawę do odmiennego zdania!

Hejt to bezpodstawne obrażanie kogoś. Ta osoba zarzuca swoje zdanie innym, nie dając prawa wypowiedzi i głosu. Nie umie podać konkretnego „punktu zaczepienia” i postanawia obrażać już nawet za sam wygląd! 

by
Share:

„Szybciutko zamieniła białą, nocną koszulę na niebieską sukienkę. Jeszcze tylko niebieskie sandały i była gotowa do wyjścia. „



„Niebieskie sandały” to kolejna przygoda Antoniny. Recenzja do poprzedniej <klik>.

Tośka postanawia tym razem udać się do ciepłych krajów. Zmienia swoje zielone kalosze i wyrusza z niebieskimi sandałami.

W Egipcie funduje sobie wakacje. Korzysta z uroków, leży całymi dniami na plaży, opala się. Zwiedza sklepy, robi to, co inni turyści.
Takie wakacje są dobrą odmianą od wsi pełną błota. Tośka nawiązuje nowe znajomości, poznaje dość dobrze odmienną kulturę. Nie boi się im przeciwstawić i wyrażać swojego zdania. Ale jakby nie było bohaterka ma wzięcie. Jest pożądana przez męskie towarzystwo. Dlaczego nie miałaby z tego korzystać? Jest wolną damą, wie czego chce.

Egipscy mężczyźni „czyhają” na Europejki. Są czarujący, szarmanccy, nadskakujący i potrafią zauważyć to, czego żaden zimny Europejczyk nie widzi: bluzkę, fryzurę, kolor lakieru na paznokciach. Prawią komplementy, patrzą głęboko w oczy. Nic dziwnego, że niejedna kobieta, nawet mocno stojąca na swych „europejskich” nogach, padła jak kawka. Hm, padają nawet te, którym z racji wieku gospodarka hormonalna organizmu już dawno była upośledzona. Niestosowna różnica wieku na niekorzyść kobiety jest im zupełnie obojętna. Nie ma znaczenia, że on ma dopiero dwadzieścia parę lat, a ona około pięćdziesiątki. Młodzi europejscy mężczyźni nie adorują pań w tym wieku, toteż one „tam” przyjmują zaloty z wdzięcznością, mimo że początkowo są oporne i nieufne. Odwzajemniają się zaproszeniem na kolację, bo przeciętni Egipcjanie nie jadają takich dań, jakie są w restauracjach, kilkoma dolarami na papierosy, bo jeden dolar jest dla nich bezcenny, upominkami, jak dżinsy, buty, telefon, laptop.


Tak, więc nie będę zagłębiać się w „czarujących” i przechodzę do reszty.

Ahmed, który zaprosił ją do siebie ma wobec niej zamiary. Ogranicza ją, żąda, złości się. Nie daję za wygraną i chce ja poślubić. Tośka już na początku ich znajomości zaznaczyła, że może go jedynie „adoptować”.

„Czuła się rozbita i w pewien sposób zniewolona. Znała to uczucie doskonale. Kiedyś nie opuszczało jej ani na chwilę. Trzeba było dużo samozaparcia i drastycznych cięć, żeby się uwolnić. Nie pozwoli już nigdy nikomu zarządzać jej życiem. Było ono najważniejszym składnikiem wartości stanu posiadania i wara od niej każdemu, ktokolwiek by to był. „


Ale co się stanie, jeśli na jej drodze pojawi się Ayman? Starszy brat Ahmeda, któremu oczy zachodzą mgłą, kiedy jest przy Tośce. Jest przeciwieństwem swego brata. Cichy, nieśmiały, tajemniczy i przystojny. Czy podbije serce kobiety?

„Czy zdawał sobie sprawę, kim była Antonina? Gdyby wiedział o niej więcej, uznałby ją za skandalistkę. Czy islamski tradycjonalista może zrozumieć kobietę, która odeszła od męża, chociaż on zapewniał jej luksusowe życie? Czy może jej wybaczyć rozpętanie rewolucji obyczajowej i społecznej na wsi zabitej dechami? Czy można nie mieć za złe przeciwstawienia się władzy lokalnej? Czy przyczynienie się do trwałego rozbicia małżeństwa przyjaciółki może ujść na sucho? Czy brak uznania i podziwu dla męskiego świata nie jest grzechem bardziej niż śmiertelnym?”


Taka zmiana klimatu była dobra. Z zaciekawieniem poznawałam Egipt razem z bohaterką. Śledziłam jej kolejne przyjaźnie i przygody. To było coś świeżego i nowego.


Humor dopisywał mi przez całą książkę. Plusem jest również to, że Tośka nie zmieniła się, jest dalej tą samą osobą. Nie jest b wyidealizowana, popełnia błędy, uczy się na nich. Miała swoje obawy, ale kto w tej sytuacji by nie miał?

Poznajemy historię Ewy i Fatimy, które nie wiedzą jak odnaleźć się w tym świecie. Jak zadomowić się tutaj, tęskniąc za prawdziwym domem. Tośka jest ciekawa świata i ludzi wokół niej, dlatego staje się opoką dla innych. Daje siłę, energię i swoimi wybrykami wywołuje uśmiech na twarzy.

Ciekawe były różnice kulturowe. Bardzo dobrze zobrazowane, jestem podekscytowana tym. Dowiedziałam się dość dużo. Jakie miejsce mają kobiety, jak są traktowane… to wkurzające. Jakie obchodzą święta, czym się żywią i co jest zakazane. Nie chcę tutaj dużo pisać bo mogę coś jeszcze zdradzić. Chciałabym, aby każdy mógł przeczytać to i poświęcić trochę uwagi. 

 Szczerze? Ja nie mogłabym się odnaleźć w tym. Za wszelką cenę przeciwstawiałbym się. No cóż, a Antonina… sami musicie się dowiedzieć.

„Boję się bardzo. Jejku, a co będzie, jak samolot spadnie i się rozbije? Ja nie chcę takiej strasznej śmierci. Wolę umrzeć normalnie, w łóżku, jak porządny człowiek, a nie latawica jakaś.” (Stenia)


Książkę czyta się szybko i z zaciekawieniem. Nie ma tutaj jakiejś skomplikowanej fabuły. W porównaniu do „Zielonych kaloszy” nie miałam problemu ze skakaniem wydarzeń. Tutaj wszystko opisane płynnie. Jedynie brakowało mi tutaj Steni i reszty (pisały do siebie, ale i tak smutno mi było). Przyzwyczaiłam się już do nich.


  Autorka zmusza nas do podjęcia decyzji. Czy stać biernie i patrzeć jak nasze najlepsze lata lecą? Czy dać ponieść się emocjom i marzeniom? Dążyć nawet małymi kroczkami do spełnienia.  Tak naprawdę wszystko zależy od nas samych…

„Niebieskie sandały” to lekka, zabawna historia na każdy dzień. Możesz zabrać wszędzie, czytanie jej nie zajmie dużo czasu, ale usatysfakcjonuje. Doda ci sił i energii na resztę dnia.

Tak na marginesie nie mogę sobie wyobrazić tego:

„[…] Ayman wyszczerza białe zęby w nieśmiałym uśmiechu.”


Zwierząt, Gospodarstwa, Koń, Zwierzę Domowe, Siano

Czyli w jakim? Mam pewien obraz, ale on mnie bawi do łez. Nieśmiały kojarzy mi się z takim gdzie nie widać zębów. A on się do tego jeszcze szczerzy? 




Osobiście polecam i zabieram się za:

„Niebieskie sandały mocno już nadwyrężył ząb czasu i częstotliwość używania. Chętnie ponosiłaby czerwone szpilki leżące bezczynnie na dnie walizki, ale do takich butów musi być szczególna okazja. Paradowanie po krzywych i zapiaszczonych egipskich ulicach w wyzywającym obuwiu jest groteskowe. „

OCENA:


DZIĘKUJĘ AUTORCE ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI. HUMOR POPRAWIONY 🙂
by
Share:

„Dróżka ciągle była rozmięknięta i błotnista… Zielone kalosze bardzo ułatwiały pokonywanie drogi.”


Zielone kalosze
Wanda Szymanowska
Wydawnictwo: Novae Res






OKŁADKA

Nie przypadła mi do gustu. Widzę kobietę, a może stracha na wróble? Kurcze jest tyle możliwości, przecież każda z nas widziała jakieś piękne kalosze. Takie, które wołają: Hej ty! Tak, tak właśnie do ciebie mówię! Włóż mnie, a odmienię twoje życie. 


POSTACIE

„Jak żeś wlazła między wrony, musisz krakać jak i one”


Antonina dosłownie rozwala system. Jest dojrzałą kobietą po przejściach. Postanawia porzucić męża i rozpocząć nowe życie. Zatrzymuje się we wsi Ruczaj Dolny, gdzie wynajmuje niewielki domek. Chce zapomnieć o przeszłości i pierwszy raz pójść na żywioł. Bez planów, obaw tylko ONA I JEJ ZIELONE KALOSZE.

 Mimo to miałam wrażenie, że jest po trzydziestce. Jej energia służy innym, jest odważna, stanowcza i bardzo zabawna.  Staje się nadzieją dla całej wsi.  Polubiłam ją.

Co do postaci drugoplanowych, jestem pozytywnie zaskoczona. Postacie dobrze wykreowane i wiarygodne. Nie chcę nikogo tutaj obrazić, ale ona jest taką typową babą ze wsi. Wiecie oczy z orbit mi wyszły przez Stenie. Ten jej charakter, mowa i  ogólnie cała ona…  Nie będę się rozpisywać, musicie sami poznać tę osóbkę.


 „-Tosia!!! (…) Oburzyło ją natomiast darcie się pełną gębą w biały dzień, pośrodku wsi.” 


Kobieta jest nadzieją dla całej wsi, dama z klasą chce wydobyć z nich to, co najlepsze. Pokazać czym jest szczęście, miłość i szacunek. Udowadnia, że w każdym drzemie coś lepszego i wystarczy tylko temu pomóc.

FABUŁA:

Trudność odejścia od męża i stania się osobą samowystarczalną. Przemoc w małżeństwie jest czymś „normalnym”, każdy wie, ale nikt się nie wtrąca w czyjeś sprawy. Nieodpowiednie związki zawarte tylko po to, aby nie zostać samej. Przemoc w rodzinie, gdzie nikt tego nie chce widzieć, ani słyszeć. Poniżanie i znęcanie się nad kobietami. Jak sobie poradzić? Do kogo się zwrócić z pomocą?

„Pijak zawsze będzie twierdził, że nie jest pijakiem, a pije-bo lubi, a nie- bo musi. Nawet jak będzie się zaklinał, że już nie będzie pił, to obietnicy dotrzyma najwyżej do następnej okazji.” 




 Problem w tym, że takie kobiety żyją w stereotypie, młoda dziewczyna musi wstąpić w związek przed dwudziestką. Bo jak nie to zostaje starą panną. Byle jaki, aby był przecież co ludzie powiedzą!!!

Wczesne ożenki były na wsi modne i w dobrym tonie. Pannę, która ukończyła dwadzieścia wiosen zaliczano do grona starych panien. Ciągle pokutowało przekonanie, że „byle jaki, byle był”. 


Autorka w doskonały sposób pokazuje, że rozwód (odejście od męża) nie jest czymś złym. Kobiety mogą stać się kim chcą, mogą mieć swoje zdanie i być niezależne. 

Liczy się również prawdziwa przyjaźń. Gdzie nie ważna jest „klasa” i wykształcenie. Przyjaciół poznaje się w biedzie, w trudzie, w problemach.

„Kiedy zobaczyła go po raz pierwszy, bezwiednie wyobraziła sobie intymną scenę z życia małżeńskiego Steni i Mundka i otrząsnęła się z odrazą. To wyobrażenie bardzo pogłębiło jej sympatię do Steni”.



MINUSY:


Zacznę od tego, że pewne zdarzenia zbyt szybko się rozwijały.   Akcja” skakała” , jest spokojnie raptem bum. Nie wiadomo kiedy.  Czułam się trochę zdezorientowana i nie wiedziałam co tu się zdarzyło.  Wolałabym, żeby to było bardziej rozwinięte, albo jakaś wzmianka o upływie czasu.


 Jeszcze jedna mała kwestia, Antonina zbyt łatwo wszystko dostała. Od tak pojawiła się we wsi i „naprawia” wszystko.  Narzuca swoje zdanie i wszyscy są zgodni. Dla mnie to było trochę zbyt idealne. 


***********************************************


Mimo, że książka porusza naprawdę trudne tematu to jest ona lekka. 

Czyta się bardzo szybko. Język jest zrozumiały i dostosowany do emocji. Nie ma tam zbędnych opisów, proste zdania bardzo mi się podobały. Dialogi zabawne. Przyjemna, choć jak dla mnie zbyt krótka historia. 

„Zielone kalosze” ta taka książka, gdzie wszystko może się zdarzyć. Wystarczy poznać  Antoninę i Stenię. Zobaczysz, twój uśmiech poszerzy się przy czytaniu. To idealna pozycja na gorsze dni. 

WNIOSEK: NIE OCENIAJ KSIĄŻKI PO OKŁADCE.

OCENA:







DZIĘKUJĘ AUTORCE ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI.
A ja zmykam czytać dalsze losy. „Zielone kalosze” to pierwsza książka z TRYLOGII OBUWNICZEJ. Jutro kolejna przygoda z Tośką.
Pozdrawiam
Nadia

by
Share:
Z twojej winy
Krystyna Śmigielska

Wydawnictwo: Replika



OPIS FABUŁY:

Po wielu latach toksycznego związku Marta postanawia odrzucić luksusy i ostatecznie wyzwolić się od despotycznego męża, Marka Grawerskiego − lokalnego polityka żądnego władzy. Jednak spokój, który zyskuje u boku ukochanego Marcina, jest tylko pozorny. Szybko na jaw wychodzą kolejne niewygodne dla wszystkich fakty, a prozaiczna codzienność w skromnym mieszkaniu w jednej z kamienic staje się dla Marty nierealnym do osiągnięcia marzeniem. Do tego dochodzi szereg nieoczekiwanych wydarzeń – groźby, przesłuchania, szantaże, niewyrównane porachunki motocyklistów… Marta Grawerska mogła przecież nadal byś posłuszną, uległą żoną, ale wybrała inaczej…


MOJA OCENA: 

„Są sprawy, sytuacje,z którymi należy się zmierzyć jak najszybciej, bo jeżeli tego nie zrobimy, będą nas dręczyły całymi latami, aż w końcu zamienią nasze życie w prawdziwy koszmar.”

RECENZJA DO PIERWSZEGO TOMU <KLK>

W życiu zdradzonego człowieka jest coś, co zmusza go do dokonania czynu. Cel jest priorytetem nie ważne, przez co trzeba przejść. Tym czymś jest zemsta!!!

,,Miałaś dobre, dostatnie życie, Księżniczko… Zabrałem ci wszystko, sam czując się nieszczęśliwym z mężczyzn.”

„Z twojej winy” jest kontynuacją książki pt. „Kochanek pani Grawerskiej”. Książkę można czytać oddzielnie.

Miłość między naszymi bohaterami wzrasta, ale muszą stać na baczności. Przeszłość wraca a z nią sadystyczny Marek. Mąż Grawerskiej nie cofnie się przed niczym, aby zemścić się na chłoptasiu. Duma, samozaparcie i żądza kontrolowania wszystkiego. Poruszy wszystko i wszystkich. Przekupi, zabije, pogrozi, intrygi dla niego to normalne…

Spokój i cisza zostaje zburzona.

,,Początki zawsze są trudne. (…) Powoli dostosujemy się do nowych warunków, zapominając o dawnych przyzwyczajeniach. Stworzymy wspólny, hermetycznie zamknięty świat, małe prywatne Eldorado, wyłącznie na nasz własny użytek.”

Marcin wraz z Martą zamieszkują w starej dzielnicy mężczyzny. Jego
Marta nie ma wyjścia i dogaduje się ze swoim mężem. Zawierają pakt… przez co nasilają się kłótnie i niedopowiedzenia między kochankami. Czy miłość pozwoli im żyć normalnie?

Czy mąż pokrzyżuje im plany? Czy miłość chłoptasia i Grawerskiej wytrzyma to wszystko?

Trudne momenty, kłamstwa, tajemnice, które bardzo mnie zaintrygowały. Mrok, napięcie, smutek. Marta poznaje przeszłość swego kochanka.

Jak pozbyć się męża? Zabić go swoją bronią.

Autorka porusza trudny temat. Chorowity z zazdrości mąż jest najgorszym koszmarem kobiety.

Książka jest bardzo dobrze napisana, bohaterzy są realistyczni. Pomysł na fabule to strzał w dziesiątkę. Język prosty, masz wrażenie, że słyszysz te dialogi.

Relacje rodzinne, które bohaterka próbuje na nowo odbudować.
Powieść czyta się płynnie i z wielkim zaciekawieniem. Światy, które tak różnią się od siebie, gdzie pieniądz ma władze. Zaskakująca i dobrze skonstruowana.

,,Jedyne, co mogłoby ją łączyć z bajkowymi pięknościami, to dawna chęć wystawienia głowy przez okno i głośnego wołania o pomoc. Teraz, kiedy dawno została porwana przez wymarzonego rycerza, nie potrafiła identyfikować się z żadną ze znanych sobie księżniczek. Stąpała twardo po ziemi i takie porównanie uważała za banalne, śmieszne.”

Mam nadzieję, że poznamy dalsze losy bohaterów. Zakończenie zaskoczyło mnie.

Za możliwość przeczytania dziękuję autorce Pani Krystynie Śmigielskiej.

Poleca i pozdrawiam,

Nadia Rom

by
Share:


Kochanek pani Grawerskiej
Krystyna Śmigielska

Wydawnictwo: Replika



OPIS FABUŁY:

Sensacja, polityka, miłość. 

Piętrzące się nieporozumienia pomiędzy małżonkami, niewinny flirt czy chęć pomocy najbliższemu przyjacielowi odmienią całe dotychczasowe życie osobom uwikłanym w tę zawiłą historię. 
Za swoje polityczne aspiracje Marek zapłaci wysoką cenę. Zyskując stanowisko straci szansę na odbudowanie mocno nadszarpniętych więzi z synem, córką i z żonami… 
Marta, podejmując ryzykowną grę miłosną, narazi na niebezpieczeństwo biorących w niej udział mężczyzn. 

O rodzącą się w trudnych warunkach miłość trzeba będzie walczyć a najzagorzalszymi wrogami kochanków mogą okazać się ich sumienia.


MOJA OCENA:

-O swoje walcz. Nie wierz nawet samemu sobie. Pozostawione po sobie trupy, sprzątaj- powtarzał jak mantrę”


Było sobie małżeństwo pozornie szczęśliwe.
On stara się o posadę marszałka, a żona ma stać u jego boku. Pięknie wyglądając i pachnieć. W rzeczywistości jej życie jest jednym piekłem, wiedziała czego mogła się spodziewać po starszym mężczyźnie, ale samotność daje się jej we
znaki. Na drodze kobiety staje nowo poznany Piotr, z którym chciałaby wyjechać. Niestety nie udaje się im… Marta zostaje porwana. 

„Potraktuj tego faceta jak antidotum, lekarstwo lub jeszcze lepiej… Jak suplement diety”

A jej mąż ma ważniejsze sprawy na głowie…

Marcin, który niby przypadkiem źle trafił. Zostaje postawiony w niezręcznej sytuacji. Ma pomóc w przytrzymaniu kobiety. I tak zaczyna się „przygoda” między oprawcą a ofiarą.

„Prosili go o drobną koleżeńską przysługę, a tymczasem musiał sam układać intrygę, dogrywać szczegóły.”

Niech nikogo nie zmyli książka, autorka porusza ważne tematy.
Syndrom sztokholmski w związku. Znęcanie się, porwanie, miłość, polityka, zbrodnia, stosunki między byłymi małżonkami.



Opiszę trochę moje odczucia odnośnie do tego syndromu. Nie wiem, czy mogę tak mocno to wyrazić, ale na pewno jest to związek toksyczny między małżonkami, oparty na przemocy fizycznej i psychicznej.

„Pilnowała domu jak wierna suka, która zapomina o swoich potrzebach, gotowa dać się zabić, aby ochronić ukochanego pana przed najmniejszym nieszczęściem. Ale on nie widział w niej takich psich zalet. Chodziło mu o skundloną, napastowaną, po wielokroć zgwałconą, tę, którą każdy może sponiewierać, a ona nie ma prawa odszczeknąć się, warknąć na oprawców”

Najbardziej zaintrygowała mnie postać samego Marka (mąż Marty). Chodzi o jego osobowość, ale i co jest w stanie zrobić…

„Będzie musiał wysyłać ją do sanatoriów, płacić za operacje plastyczne, opiekować się nią jak nieporadnym dzieckiem akurat teraz, kiedy powinien skupiać się przede wszystkim na nawiązywaniu kontaktów i ustawianiu się na resztę życia. Chora, brzydka żona nie pomoże mu w tym, to pewne.”

On ma cechy typowego psychopaty. Biznesmen, dla którego kariera jest najważniejsza. Posunie się do wszystkiego, aby osiągnąć cel. Żonę traktuje jak zabawkę i świecidełko przy jego boku. Wywiera na niej swoje zdania i to, iż tylko współpraca sprawi, że ich uczucie będzie bezpieczne i trwałe. Potrafi być czuły, opiekuńczy, będzie grał na każdej niepewności. Czasem potrafi wyzwać ją od najgorszych.

Porwaniem żony, aż tak bardzo się nie przejął.
W końcu ma przy boku jeszcze pierwszą…
Tak dobrze przeczytaliście, Agata również uczestniczy w ich życiu.

„-Teraz! Akurat teraz!- powiedział sam do siebie. -Już ja cię gnoju dopadnę i nogi z du.. ci powyrywam! Żartowniś, ku…mać! – Wykonał gest Kozakiewicza. -Złamasie jeden, nie wiesz, z kim zadarłeś, nie wiesz… Gorzko swojej głupoty pożałujesz, ze mną tak łatwo ci nie pójdzie!.”

Specyficzny język, kiedy trzeba jest wulgarny, grzecznościowy, kulturalny, emocjonalny, ale i podwórkowy. To zadziałało na mnie. „Czułam” te dialogi między bohaterami. Sama powieść dobrze zobrazowana. Szybko się czyta, zabawne dialogi i ma swój charakter.

Zabrakło mi rozwinięcia uczucia kochanków, jak dla mnie zbyt szybko się zakochali. Liczyłam również na bardziej „mocne”, drastyczne sceny porwania i przetrzymywania.

Przyzwyczajona jestem właśnie do takich mocniejszych scen, ale tę książkę śmiało można polecić. „Kochanek pani Grawerskiej” jest wciągająca, intrygująca. Bohaterzy dobrze wykreowani, mimo wad polubiłam ich. Autorka dobrze wykreowała świat polityki. Jest dobra na wieczorne dni. 

Zapraszam do przeczytania książki, a już jutro kolejne losy bohaterów.

Polecam,

Nadia Rom

by
Share:

„Przeznaczeni”

Katarzyna Grochola
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

OPIS FABUŁY:

Oto jest! Nowa powieść Katarzyny Grocholi.
Los? Przypadek? Co kieruje naszym życiem?
Życiowo prawdziwa, nasączona nadzieją i dojrzałym optymizmem, ta książka to Twoje przeznaczenie.

O tej książce można opowiadać na wiele sposobów. Na przykład tak: Przeznaczeni to historia pięciu osób. Pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego, ale już wkrótce zbiegi okoliczności i przypadkowe na pierwszy rzut oka zdarzenia sprawią, że ich drogi nierozerwalnie się połączą.
Olin jest rozchwytywaną autorką kryminałów. Ma wszystko: pieniądze, sławę, sukces, jest nawet zakochana. Problem w tym, że nie do końca szczęśliwie. Od wielu lat ma romans z żonatym facetem. Historia jakich wiele: ona kocha jego, on kocha tylko ją, no ale żona, dzieci…
Gabrysia pracuje w kasynie. Każdego dnia obserwuje ludzi, którzy wygrali albo przegrali. Sama jest nieufna i żyje na uboczu. Aż do momentu, gdy – przypadkiem – spotyka Mateusza.
Mateusz jest zdolnym grafikiem i beztroskim singlem. Ma pieniądze i kobiety. Pieniądze co prawda pożyczył swojemu przyjacielowi Kubie, ale kobiet w jego życiu nie brakuje – pojawiają się i znikają. Wszystko się zmienia, gdy spotyka Gabrysię. Ta kobieta to dla niego tajemnica, którą musi rozwikłać.
Kuba jest alkoholikiem. Niepijącym. W poszukiwaniu lepszego jutra wyrusza do Stanów Zjednoczonych. Pożyczone od Mateusza pieniądze błyskawicznie trafiają w ręce Jurka (zwanego Jerrym), polskiego emigranta, który w Ameryce dorobił się synów i kolejnych żon, a także paru szemranych interesów, na których nieustannie ma nadzieję się dorobić.

MOJA OCENA:

Poznajemy historię Olin – pisarki, która od 20 lat jest w związku z żonatym mężczyzną.

Jurek (Jerry)- polski emigrant, po zerwaniu z alkoholizmem wpada w hazard. Prowadzi nielegalne interesy, uwodzi kobiety.

Kuba- niepijący alkoholik, oddany Jurkowi. Okłamuje matkę, mówiąc, że dobrze zarabia.

Gabrysia- to młoda dziewczyna, która pracuje w kasynie. Nieufna wobec ludzi lecz, gdy spotyka Mateusza zakochuje się bez pamięci.

Niby nic ich nie łączy ze sobą, ale los lubi być nieprzewidywalny. Uwielbia płatać nam figle…

Historie wszystkich bohaterów zbiegają się w kulminacyjnym punkcie. Jedni otrzymają szansę od losu, inni tę szansę bezpowrotnie stracą…

 Bohaterowie są niejednoznaczni, każdy z nich popełnia błędy. Stara się wyciągnąć wnioski i mimo wszystko próbują wyjść na prostą, znaleźć jakieś światełko w tunelu.

Nie są przerysowani, odzwierciedlają Nas samych w trudnych sytuacjach. Autorka świetnie opisała stan emocjonalny i psychiczny bohaterów. Nie każdemu to się udaję. Dzięki temu mogłam wczuć się w nich. Poczuć to, co oni i zagłębić się w powieść. Czytać i zastanawiać się czy to nie spotkało kogoś ze znajomych…

Narracja prowadzona przez kilku bohaterów, dzięki czemu możemy poznać ich życie, zamiary i tok myślenia.

Okazuje się, że ludzie szukający pracy za granicą, nie wiedzą, co może ich tam spotkać… i czy to wychodzi im na dobre?
Alkohol, hazard, trudna miłość, złe wybory, brak wiary w siebie. To tylko początek ciemnej strony.

Książka posiada tylko podrozdziały, nie ma tutaj rozdziałów. Nie przejmujcie się ilością stron, to pozory. Napisana jasnym, prostym, zrozumiałym językiem.
Książkę szybko się czyta i zanim się obejrzysz będzie już zamknięta…

„Przeznaczeni” to książka dojrzała, zaskakująca, wzruszająca, ekscytująca, pełna nadziei. Budzi ciekawość, wyzwala dużo emocji, jest nieprzewidywalna

Zmusza Nas do refleksji, przemyśleń, czy to, co robimy jest Nam przeznaczone?? Czy na wszystko mamy wpływ? A może to tylko zwykły przypadek, ślepy los, zbieg okoliczności?
Nikt chyba tego nie wie…


„Przeznaczeni” to absolutny majstersztyk, na który warto było czekać cztery długie lata. Katarzyna Grochola, najpopularniejsza polska pisarka, postawiła wszystko na jedną kartę i napisała powieść, jakiej jeszcze nie było. Przemyślaną i misternie skonstruowaną. Mądrą, czasem zabawną, a momentami bardzo poważną. O poplątanym życiu, wzlotach i upadkach. O zderzeniach z rzeczywistością, ale nasączoną dojrzałym optymizmem. To powieść, w której gra toczy się o naprawdę dużą stawkę.

by
Share: