Browsing Category:

literatura współczesna

dzien-pocalunku-mokry-obiecany-zabawny-kazdy-wyjatkowy-32-pozycje

28 listopada. Dzień Pocałunku!

Każdy pocałunek jest inny, dany, obiecany, ale każdy jest wyjątkowy. Miałam zrobić zestawienie najlepszych (kiss) w książkach, ale nie dałabym rady. Ten post powstał  z CZYTELNIKAMI!

Share:
abecadlo-hejtu-wszystko-czego-pragnelismy-emily-giffin

 

 

Krytyka, a hejt to nie jest to samo. Krytykę może „wystawić” nam osoba, która zna się na rzeczy (na dany temat)! Osoba ta powinna podać argumenty jako podstawę do odmiennego zdania!

Hejt to bezpodstawne obrażanie kogoś. Ta osoba zarzuca swoje zdanie innym, nie dając prawa wypowiedzi i głosu. Nie umie podać konkretnego „punktu zaczepienia” i postanawia obrażać już nawet za sam wygląd! 

Share:

„Szybciutko zamieniła białą, nocną koszulę na niebieską sukienkę. Jeszcze tylko niebieskie sandały i była gotowa do wyjścia. „



„Niebieskie sandały” to kolejna przygoda Antoniny. Recenzja do poprzedniej <klik>.

Tośka postanawia tym razem udać się do ciepłych krajów. Zmienia swoje zielone kalosze i wyrusza z niebieskimi sandałami.

W Egipcie funduje sobie wakacje. Korzysta z uroków, leży całymi dniami na plaży, opala się. Zwiedza sklepy, robi to, co inni turyści.
Takie wakacje są dobrą odmianą od wsi pełną błota. Tośka nawiązuje nowe znajomości, poznaje dość dobrze odmienną kulturę. Nie boi się im przeciwstawić i wyrażać swojego zdania. Ale jakby nie było bohaterka ma wzięcie. Jest pożądana przez męskie towarzystwo. Dlaczego nie miałaby z tego korzystać? Jest wolną damą, wie czego chce.

Egipscy mężczyźni „czyhają” na Europejki. Są czarujący, szarmanccy, nadskakujący i potrafią zauważyć to, czego żaden zimny Europejczyk nie widzi: bluzkę, fryzurę, kolor lakieru na paznokciach. Prawią komplementy, patrzą głęboko w oczy. Nic dziwnego, że niejedna kobieta, nawet mocno stojąca na swych „europejskich” nogach, padła jak kawka. Hm, padają nawet te, którym z racji wieku gospodarka hormonalna organizmu już dawno była upośledzona. Niestosowna różnica wieku na niekorzyść kobiety jest im zupełnie obojętna. Nie ma znaczenia, że on ma dopiero dwadzieścia parę lat, a ona około pięćdziesiątki. Młodzi europejscy mężczyźni nie adorują pań w tym wieku, toteż one „tam” przyjmują zaloty z wdzięcznością, mimo że początkowo są oporne i nieufne. Odwzajemniają się zaproszeniem na kolację, bo przeciętni Egipcjanie nie jadają takich dań, jakie są w restauracjach, kilkoma dolarami na papierosy, bo jeden dolar jest dla nich bezcenny, upominkami, jak dżinsy, buty, telefon, laptop.


Tak, więc nie będę zagłębiać się w „czarujących” i przechodzę do reszty.

Ahmed, który zaprosił ją do siebie ma wobec niej zamiary. Ogranicza ją, żąda, złości się. Nie daję za wygraną i chce ja poślubić. Tośka już na początku ich znajomości zaznaczyła, że może go jedynie „adoptować”.

„Czuła się rozbita i w pewien sposób zniewolona. Znała to uczucie doskonale. Kiedyś nie opuszczało jej ani na chwilę. Trzeba było dużo samozaparcia i drastycznych cięć, żeby się uwolnić. Nie pozwoli już nigdy nikomu zarządzać jej życiem. Było ono najważniejszym składnikiem wartości stanu posiadania i wara od niej każdemu, ktokolwiek by to był. „


Ale co się stanie, jeśli na jej drodze pojawi się Ayman? Starszy brat Ahmeda, któremu oczy zachodzą mgłą, kiedy jest przy Tośce. Jest przeciwieństwem swego brata. Cichy, nieśmiały, tajemniczy i przystojny. Czy podbije serce kobiety?

„Czy zdawał sobie sprawę, kim była Antonina? Gdyby wiedział o niej więcej, uznałby ją za skandalistkę. Czy islamski tradycjonalista może zrozumieć kobietę, która odeszła od męża, chociaż on zapewniał jej luksusowe życie? Czy może jej wybaczyć rozpętanie rewolucji obyczajowej i społecznej na wsi zabitej dechami? Czy można nie mieć za złe przeciwstawienia się władzy lokalnej? Czy przyczynienie się do trwałego rozbicia małżeństwa przyjaciółki może ujść na sucho? Czy brak uznania i podziwu dla męskiego świata nie jest grzechem bardziej niż śmiertelnym?”


Taka zmiana klimatu była dobra. Z zaciekawieniem poznawałam Egipt razem z bohaterką. Śledziłam jej kolejne przyjaźnie i przygody. To było coś świeżego i nowego.


Humor dopisywał mi przez całą książkę. Plusem jest również to, że Tośka nie zmieniła się, jest dalej tą samą osobą. Nie jest b wyidealizowana, popełnia błędy, uczy się na nich. Miała swoje obawy, ale kto w tej sytuacji by nie miał?

Poznajemy historię Ewy i Fatimy, które nie wiedzą jak odnaleźć się w tym świecie. Jak zadomowić się tutaj, tęskniąc za prawdziwym domem. Tośka jest ciekawa świata i ludzi wokół niej, dlatego staje się opoką dla innych. Daje siłę, energię i swoimi wybrykami wywołuje uśmiech na twarzy.

Ciekawe były różnice kulturowe. Bardzo dobrze zobrazowane, jestem podekscytowana tym. Dowiedziałam się dość dużo. Jakie miejsce mają kobiety, jak są traktowane… to wkurzające. Jakie obchodzą święta, czym się żywią i co jest zakazane. Nie chcę tutaj dużo pisać bo mogę coś jeszcze zdradzić. Chciałabym, aby każdy mógł przeczytać to i poświęcić trochę uwagi. 

 Szczerze? Ja nie mogłabym się odnaleźć w tym. Za wszelką cenę przeciwstawiałbym się. No cóż, a Antonina… sami musicie się dowiedzieć.

„Boję się bardzo. Jejku, a co będzie, jak samolot spadnie i się rozbije? Ja nie chcę takiej strasznej śmierci. Wolę umrzeć normalnie, w łóżku, jak porządny człowiek, a nie latawica jakaś.” (Stenia)


Książkę czyta się szybko i z zaciekawieniem. Nie ma tutaj jakiejś skomplikowanej fabuły. W porównaniu do „Zielonych kaloszy” nie miałam problemu ze skakaniem wydarzeń. Tutaj wszystko opisane płynnie. Jedynie brakowało mi tutaj Steni i reszty (pisały do siebie, ale i tak smutno mi było). Przyzwyczaiłam się już do nich.


  Autorka zmusza nas do podjęcia decyzji. Czy stać biernie i patrzeć jak nasze najlepsze lata lecą? Czy dać ponieść się emocjom i marzeniom? Dążyć nawet małymi kroczkami do spełnienia.  Tak naprawdę wszystko zależy od nas samych…

„Niebieskie sandały” to lekka, zabawna historia na każdy dzień. Możesz zabrać wszędzie, czytanie jej nie zajmie dużo czasu, ale usatysfakcjonuje. Doda ci sił i energii na resztę dnia.

Tak na marginesie nie mogę sobie wyobrazić tego:

„[…] Ayman wyszczerza białe zęby w nieśmiałym uśmiechu.”


Zwierząt, Gospodarstwa, Koń, Zwierzę Domowe, Siano

Czyli w jakim? Mam pewien obraz, ale on mnie bawi do łez. Nieśmiały kojarzy mi się z takim gdzie nie widać zębów. A on się do tego jeszcze szczerzy? 




Osobiście polecam i zabieram się za:

„Niebieskie sandały mocno już nadwyrężył ząb czasu i częstotliwość używania. Chętnie ponosiłaby czerwone szpilki leżące bezczynnie na dnie walizki, ale do takich butów musi być szczególna okazja. Paradowanie po krzywych i zapiaszczonych egipskich ulicach w wyzywającym obuwiu jest groteskowe. „

OCENA:


DZIĘKUJĘ AUTORCE ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI. HUMOR POPRAWIONY 🙂
Share:

„Dróżka ciągle była rozmięknięta i błotnista… Zielone kalosze bardzo ułatwiały pokonywanie drogi.”


Zielone kalosze
Wanda Szymanowska
Wydawnictwo: Novae Res






OKŁADKA

Nie przypadła mi do gustu. Widzę kobietę, a może stracha na wróble? Kurcze jest tyle możliwości, przecież każda z nas widziała jakieś piękne kalosze. Takie, które wołają: Hej ty! Tak, tak właśnie do ciebie mówię! Włóż mnie, a odmienię twoje życie. 


POSTACIE

„Jak żeś wlazła między wrony, musisz krakać jak i one”


Antonina dosłownie rozwala system. Jest dojrzałą kobietą po przejściach. Postanawia porzucić męża i rozpocząć nowe życie. Zatrzymuje się we wsi Ruczaj Dolny, gdzie wynajmuje niewielki domek. Chce zapomnieć o przeszłości i pierwszy raz pójść na żywioł. Bez planów, obaw tylko ONA I JEJ ZIELONE KALOSZE.

 Mimo to miałam wrażenie, że jest po trzydziestce. Jej energia służy innym, jest odważna, stanowcza i bardzo zabawna.  Staje się nadzieją dla całej wsi.  Polubiłam ją.

Co do postaci drugoplanowych, jestem pozytywnie zaskoczona. Postacie dobrze wykreowane i wiarygodne. Nie chcę nikogo tutaj obrazić, ale ona jest taką typową babą ze wsi. Wiecie oczy z orbit mi wyszły przez Stenie. Ten jej charakter, mowa i  ogólnie cała ona…  Nie będę się rozpisywać, musicie sami poznać tę osóbkę.


 „-Tosia!!! (…) Oburzyło ją natomiast darcie się pełną gębą w biały dzień, pośrodku wsi.” 


Kobieta jest nadzieją dla całej wsi, dama z klasą chce wydobyć z nich to, co najlepsze. Pokazać czym jest szczęście, miłość i szacunek. Udowadnia, że w każdym drzemie coś lepszego i wystarczy tylko temu pomóc.

FABUŁA:

Trudność odejścia od męża i stania się osobą samowystarczalną. Przemoc w małżeństwie jest czymś „normalnym”, każdy wie, ale nikt się nie wtrąca w czyjeś sprawy. Nieodpowiednie związki zawarte tylko po to, aby nie zostać samej. Przemoc w rodzinie, gdzie nikt tego nie chce widzieć, ani słyszeć. Poniżanie i znęcanie się nad kobietami. Jak sobie poradzić? Do kogo się zwrócić z pomocą?

„Pijak zawsze będzie twierdził, że nie jest pijakiem, a pije-bo lubi, a nie- bo musi. Nawet jak będzie się zaklinał, że już nie będzie pił, to obietnicy dotrzyma najwyżej do następnej okazji.” 




 Problem w tym, że takie kobiety żyją w stereotypie, młoda dziewczyna musi wstąpić w związek przed dwudziestką. Bo jak nie to zostaje starą panną. Byle jaki, aby był przecież co ludzie powiedzą!!!

Wczesne ożenki były na wsi modne i w dobrym tonie. Pannę, która ukończyła dwadzieścia wiosen zaliczano do grona starych panien. Ciągle pokutowało przekonanie, że „byle jaki, byle był”. 


Autorka w doskonały sposób pokazuje, że rozwód (odejście od męża) nie jest czymś złym. Kobiety mogą stać się kim chcą, mogą mieć swoje zdanie i być niezależne. 

Liczy się również prawdziwa przyjaźń. Gdzie nie ważna jest „klasa” i wykształcenie. Przyjaciół poznaje się w biedzie, w trudzie, w problemach.

„Kiedy zobaczyła go po raz pierwszy, bezwiednie wyobraziła sobie intymną scenę z życia małżeńskiego Steni i Mundka i otrząsnęła się z odrazą. To wyobrażenie bardzo pogłębiło jej sympatię do Steni”.



MINUSY:


Zacznę od tego, że pewne zdarzenia zbyt szybko się rozwijały.   Akcja” skakała” , jest spokojnie raptem bum. Nie wiadomo kiedy.  Czułam się trochę zdezorientowana i nie wiedziałam co tu się zdarzyło.  Wolałabym, żeby to było bardziej rozwinięte, albo jakaś wzmianka o upływie czasu.


 Jeszcze jedna mała kwestia, Antonina zbyt łatwo wszystko dostała. Od tak pojawiła się we wsi i „naprawia” wszystko.  Narzuca swoje zdanie i wszyscy są zgodni. Dla mnie to było trochę zbyt idealne. 


***********************************************


Mimo, że książka porusza naprawdę trudne tematu to jest ona lekka. 

Czyta się bardzo szybko. Język jest zrozumiały i dostosowany do emocji. Nie ma tam zbędnych opisów, proste zdania bardzo mi się podobały. Dialogi zabawne. Przyjemna, choć jak dla mnie zbyt krótka historia. 

„Zielone kalosze” ta taka książka, gdzie wszystko może się zdarzyć. Wystarczy poznać  Antoninę i Stenię. Zobaczysz, twój uśmiech poszerzy się przy czytaniu. To idealna pozycja na gorsze dni. 

WNIOSEK: NIE OCENIAJ KSIĄŻKI PO OKŁADCE.

OCENA:







DZIĘKUJĘ AUTORCE ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI.
A ja zmykam czytać dalsze losy. „Zielone kalosze” to pierwsza książka z TRYLOGII OBUWNICZEJ. Jutro kolejna przygoda z Tośką.
Pozdrawiam
Nadia

Share:
Z twojej winy
Krystyna Śmigielska

Wydawnictwo: Replika



OPIS FABUŁY:

Po wielu latach toksycznego związku Marta postanawia odrzucić luksusy i ostatecznie wyzwolić się od despotycznego męża, Marka Grawerskiego − lokalnego polityka żądnego władzy. Jednak spokój, który zyskuje u boku ukochanego Marcina, jest tylko pozorny. Szybko na jaw wychodzą kolejne niewygodne dla wszystkich fakty, a prozaiczna codzienność w skromnym mieszkaniu w jednej z kamienic staje się dla Marty nierealnym do osiągnięcia marzeniem. Do tego dochodzi szereg nieoczekiwanych wydarzeń – groźby, przesłuchania, szantaże, niewyrównane porachunki motocyklistów… Marta Grawerska mogła przecież nadal byś posłuszną, uległą żoną, ale wybrała inaczej…


MOJA OCENA: 

„Są sprawy, sytuacje,z którymi należy się zmierzyć jak najszybciej, bo jeżeli tego nie zrobimy, będą nas dręczyły całymi latami, aż w końcu zamienią nasze życie w prawdziwy koszmar.”

RECENZJA DO PIERWSZEGO TOMU <KLK>

W życiu zdradzonego człowieka jest coś, co zmusza go do dokonania czynu. Cel jest priorytetem nie ważne, przez co trzeba przejść. Tym czymś jest zemsta!!!

,,Miałaś dobre, dostatnie życie, Księżniczko… Zabrałem ci wszystko, sam czując się nieszczęśliwym z mężczyzn.”

„Z twojej winy” jest kontynuacją książki pt. „Kochanek pani Grawerskiej”. Książkę można czytać oddzielnie.

Miłość między naszymi bohaterami wzrasta, ale muszą stać na baczności. Przeszłość wraca a z nią sadystyczny Marek. Mąż Grawerskiej nie cofnie się przed niczym, aby zemścić się na chłoptasiu. Duma, samozaparcie i żądza kontrolowania wszystkiego. Poruszy wszystko i wszystkich. Przekupi, zabije, pogrozi, intrygi dla niego to normalne…

Spokój i cisza zostaje zburzona.

,,Początki zawsze są trudne. (…) Powoli dostosujemy się do nowych warunków, zapominając o dawnych przyzwyczajeniach. Stworzymy wspólny, hermetycznie zamknięty świat, małe prywatne Eldorado, wyłącznie na nasz własny użytek.”

Marcin wraz z Martą zamieszkują w starej dzielnicy mężczyzny. Jego
Marta nie ma wyjścia i dogaduje się ze swoim mężem. Zawierają pakt… przez co nasilają się kłótnie i niedopowiedzenia między kochankami. Czy miłość pozwoli im żyć normalnie?

Czy mąż pokrzyżuje im plany? Czy miłość chłoptasia i Grawerskiej wytrzyma to wszystko?

Trudne momenty, kłamstwa, tajemnice, które bardzo mnie zaintrygowały. Mrok, napięcie, smutek. Marta poznaje przeszłość swego kochanka.

Jak pozbyć się męża? Zabić go swoją bronią.

Autorka porusza trudny temat. Chorowity z zazdrości mąż jest najgorszym koszmarem kobiety.

Książka jest bardzo dobrze napisana, bohaterzy są realistyczni. Pomysł na fabule to strzał w dziesiątkę. Język prosty, masz wrażenie, że słyszysz te dialogi.

Relacje rodzinne, które bohaterka próbuje na nowo odbudować.
Powieść czyta się płynnie i z wielkim zaciekawieniem. Światy, które tak różnią się od siebie, gdzie pieniądz ma władze. Zaskakująca i dobrze skonstruowana.

,,Jedyne, co mogłoby ją łączyć z bajkowymi pięknościami, to dawna chęć wystawienia głowy przez okno i głośnego wołania o pomoc. Teraz, kiedy dawno została porwana przez wymarzonego rycerza, nie potrafiła identyfikować się z żadną ze znanych sobie księżniczek. Stąpała twardo po ziemi i takie porównanie uważała za banalne, śmieszne.”

Mam nadzieję, że poznamy dalsze losy bohaterów. Zakończenie zaskoczyło mnie.

Za możliwość przeczytania dziękuję autorce Pani Krystynie Śmigielskiej.

Poleca i pozdrawiam,

Nadia Rom

Share:
12