Browsing Tag:

Editio Red

until lilly, editio red

 

Po spotkaniu z Until November i Until Trevor czas na Lilly. Jeśli masz już za sobą UT to wiesz, że Cash zostanie ojcem.
Książka zaczyna się od ukazania ich związku, aż do dramatycznego zakończenia go. Mężczyzna zrywa z Lilly w dość brutalny sposób (jeden z najgorszych). Załamana dziewczyna dowiaduje się, że jest również w ciąży. Postanawia wychować dziecko sama.

by
Share:
until-trevor-aurora-rose-reynolds
Until Trevor
Aurora Rose Reynolds
Cykl: Until (tom 2) | Seria: Editio Red
Wydawnictwo: Editio
Drugi tom z serii DO UTRATY TCHU!
Jak wiecie po przeczytaniu „Until November” miałam mieszane uczucia. Tamta pozycja była przesłodzona jak kilogram krówek (cukierki). Ale dzięki temu mogłam poznać braci Mayson i właśnie ten tytułowy Trevor zaintrygował mnie. Przechodząc do rzeczy ta historia będzie o Liz (przyjaciółce November) i Trevorze. Mogliśmy ich poznać w poprzednim tomie, a jeśli nie czytaliście to nic. Spokojnie możecie ominąć. Ja jestem z tych osób, które muszą poznać „wcześniejsze” losy bohaterów.
Liz po śmierci ojca i porzuceniu przez faceta, którego kochała postanawia stanąć na nogi. Kiedy wszystko idzie w dobrym kierunku pojawia się jej brat. Tim okrada dziewczynę i znika bez śladu. Liz nie ma wyboru i postanawia poszukać pracy u ojca November. Zaczyna swoją pracę i wszystko zdaje się po jej myśli, gdy staje on…
„Przystojny, brązowooki, o ustach stworzonych do pocałunków. Władczy, pewny siebie, żądający.
 Przekonany, że Liz należy do niego i tylko do niego”
Mężczyzna za wszelką cenę chce udowodnić Liz, że na nią zasługuje. Sielanka trwa i niespodziewanie pojawia się z powrotem Tim. Brat, który pojawi się nie tylko z „dobrymi” wiadomościami, ale i z większymi problemami. Całej jego rodzinie grozi niebezpieczeństwo…
Nie wiem od czego dokładnie zacząć, jak zawsze zresztą. Więc wypiszę plusy, które zadowoliły mnie od swojej poprzedniczki (UN):
Trevor ma podobny charakter do swoich braci, ale tutaj mnie przekonał do siebie. Niby jaskiniowiec, ale ma coś w sobie. Jest władczy, kochany, zarozumiały, ale nie „wyolbrzymiony”. Jego osobowość była dość realna, nie jak u Ashera. Nie słodził, aż tak jak jego brat. Miał swoją gadkę, ale nie przeszkadzało mi to. Chciał udowodnić Liz, że ona jest stworzona tylko dla niego. Każdy jego ruch jest zaplanowany.
Liz jest niby typową szarą myszką, ale kiedy trzeba wychodzi z niej jędza. Nie prosi, nie błaga o uwagę mężczyzny. Jest silną i twardą babeczką, która mi zaimponowała swoim charakterem.Chce sama wszystkiego dokonać i zapracować na swój sukces.
Ciesze się z podwójnej perspektywy. Poznałam bliżej Liz i chciałam zrozumieć czemu postępuje i broni się w taki sposób, a nie inny. Autorka zaszalała w tym kierunku i jestem mile zaskoczona tym. 
Czytając ich historię, miałam ubaw. Tak! Ta książka wywołała u mnie więcej emocji niż w UN. Sama się temu dziwię, ale tak jest. Może to nie takie emocje, po których chciałam rzucić książką, ale były.
Ich związek został przedstawiony w bardzo delikatny i subtelny sposób. Skoro poznajemy losy każdego z braci Mayson, możemy spodziewać się poznania dalszych losów Ashera i November. Kolejny plus!
Brat dziewczyny Tim, on tak naprawdę jest tym zapalnikiem w książce. Dzięki jego problemom coś się tutaj działo. Kobiety, hazard, które stają na ich drodze jest dopełnieniem. Nie chcę tutaj zdradzać, choć sami wiecie jakie to jest przewidujące.  Jest bardzo dużo podobieństw do poprzedniej historii, ale TA jest o wiele lepsza (dla mnie). Związek i perypetie tej pary wywołał u mnie więcej emocji, ale i bardziej mnie wciągnęła. Autorka odrobinę podniosła sobie poprzeczkę. Dorzuciła tutaj więcej przeszkód z którymi muszą zmierzyć się bracia Mayson.
Nie wiem czy ktoś zgodzi się ze mną. Serię Do utraty tchu odebrałam nie jako historia braci Mayson, ale tak naprawdę ich kobiet. To one odgrywają ważną rolę w książkach. Autorka pokazuje nam jak one zmieniają się pod wpływem braci. 
ZAPOMNIAŁABYM:
Najlepsza była końcówka z Cashem. To, co jego spotkało wywołało u mnie niedosyt. Ja już chcę poznać jego kobietę!!! Niby bracia podobni, ale czy to on będzie tym mądrzejszym? 
On powinien zamącić mi w głowie, ale nie tylko mnie…
„Until Trevor” w porównaniu do poprzedniczki wypada lepiej. Oczywiście jest to lekka, króciutka historia. Nie znajdziemy tutaj ogromnych emocji. Ot, taka niewymagająca historia. I mimo, że przewidywalna to bawiłam się dobrze przy jej czytaniu. 
Dziękuję za możliwość przeczytania  EDITIO RED i czekam z niecierpliwością na kolejnego z braci Mayson. 
by
Share:
mow-mi-pan-wyposazony


Pan Wyposażony

Lauren Blakely
Seria: Editio Red
Wydawnictwo: Editio


Dnia 11 stycznia swoją premierę ma książka „Pan wyposażony”. Nie udało mi się opublikować swojej opinii na jej temat wcześniej. Jak możecie domyśleć się byłam zaintrygowana, zaskoczona i ROZBAWIONA takim tytułem. Z ogromną przyjemnością chciałam poznać tego kogoś.

Spencer Holiday- pan wyposażony. Zostaje zaproszony na kolację „biznesową”. W wyniku nieporozumienia, Spencer zostaje narzeczonym swojej najlepszej przyjaciółki. Postanawia ciągnąć tę farsę ze względu na ojca. Chce, aby transakcja handlowa między ojcem, a kupcem doszła do podpisania. Jego priorytetem jest teraz odgrywać kochanego wybranka, który swego „wyposażonego” będzie trzymał w spodniach.

„(…)Niby jak? Znam się na pieprzeniu. Ale odpieprzyć? Czy to polega na tym, że trzeba wcześniej wyciągnąć?”

 Charlotte jako dobra przyjaciółka, postanawia z wielkim wahaniem pomóc mężczyźnie. Mają stać się narzeczeństwem przez tydzień, później wrócą do roli przyjaciół. Ale czy uczucia można wymazać?

„(…)Prowadzenie knajpy to świetne zajęcie. Ja i Charlotte rozkręciliśmy Lucky Spot trzy lata temu i jak dotąd wszystko układa się po naszej myśli”

I mimo, że wszystko, ale to wszystko jest schematyczne jestem zadowolona z tej książki. Polubiłam to jak zwracał się bezpośrednio do mnie. Jego sposób myślenia i mowa, wywoływały uśmiech na twarzy. Ale zdradzę wam coś jeszcze, przez pół książki na moich łypach gościł szatański uśmiech. Czekałam na jego potknięcie, na jakąś głupią błahostkę i cieszyłam się z tego.
Szczerze bardzo go polubiłam, okazał się trochę takim szczeniaczkiem na smyczy.

„Ale zdradzę wam tajemnicę sukcesu, kiedy ma się ponadprzeciętnie wielkiego członka. Nie można nim ot tak wymachiwać, jak jakimś kijem baseballowym. Trzeba go traktować tak jak przyprawę decydującą o smaku potrawy. Potężny fiut to sekretna broń warta swojej wagi w złocie, o ile potrafisz odpowiednio dobrać pozostałe składniki. A to oznacza, że penis nigdy nie powinien być gwiazdą przedstawienia”.

Nie znajdziemy tutaj jakiś dramatów, mocnych przeszkód w ich relacji. Może tego było mi trzeba? Coś niezobowiązującego, co wywoła u mnie uśmiech na twarzy. Z przyjemnością czytałam ją, choć mam wrażenie, że książka mogłaby być dłuższa.  Zbyt lekka? No cóż zostałam o tym wcześniej poinformowana. I nie żałuję ani chwili na jej przeczytanie.

„Szczęśliwa żona=szczęśliwe życie, a jednym z kluczowych czynników, które decydują o szczęściu kobiety, jest to, co dzieje się w sypialni”.

Nie miałam sytuacji, aby kogoś nienawidzić czy nie lubić. Postacie są charakterne i nie odniosłam wrażenia, aby były jakoś zbyt naciągane. Dwoje bliskich przyjaciół mają odgrywać parę. I, co jest w tym złego? Pewnie nic, ale my jako czytelnicy, wiemy czego się spodziewać. Sami znamy oełno podobnych książek, ale ta nie przeszkadzała mi. Historię tej dwójki pochłonęłam bardzo szybko i jestem zadowolona pod każdym względem.

„To mój ulubiony zwrot-zawsze mile widziany”.

 Prosta, przyjemna lektura na wieczór. Dla osób, które chcą oderwać się od dramatycznych uniesień będzie idealna. Nie wywoła mnóstwa emocji tak jakbyśmy chcieli, ale może kogoś zapamiętacie?

Polecam,

Dziękuję Editio Red za możliwość przeczytania niezobowiązującej lektury.

by
Share:
ja-zranie-ciebie-a-ty-mnie-zranieni-12-h-m-ward

Zranieni
H.M. Ward
Wydawnictwo Editio

Sidney umawia się ze swoją przyjaciółką na podwójną randkę. Czekając w umówionym miejscu zauważa bardzo przystojnego mężczyznę, który siedzi sam przy stoliku. On również ją zauważa, dziewczyna postanawia przysiąść się do niego. Rozmowa przebiega dość dobrze, Sidney cieszy się z chemii, która między nimi się rozwija. Stwierdza, że to był bardzo dobry pomysł. Pierwszy raz ma z kim porozmawiać i jest oczarowana swoją „randką”. Niestety w tej pięknej chwili przerywa Millie (przyjaciółka), która jest dość zaskoczona. Okazuje się, że Sidney przysiadła się do obcego mężczyzny i nie byli umówieni ze sobą. Po śmiesznej sytuacji, siadają tam, gdzie powinny. Dziewczyna poznaje swojego prawdziwego kandydata, jest zniesmaczona nim i nie ma chęci z nim rozmawiać. Jej randka to niewypał. Zażenowana pewną sytuacją postanawia opuścić towarzystwo. Przed restauracją ponownie spotyka Pana Idealnego. Wpadli sobie w oko, postanawiają zabawić się u niego w domu. Niestety dziewczyna ma niezwykłego pecha i nie wszystko wychodzi po jej myśli.
Ona wraca do domu i postanawia żyć dalej. Ma dość facetów, ale jak to w książkach bywa…
Już kolejnego dnia idąc na uczelnię (jest asystentką profesora) przeżyje szok! Peter nie dość, że jest nowym profesorem to i szefem Sidney…
Dlaczego?
Dostałam propozycję od Wydawnictwa Editio Red. Spodobał mi się opis i stwierdziłam, że może być ciekawie. Liczyłam na śmiech, odskocznię od „mocniejszych” książek. Historię po której nie będę chciała walić głową w ścianę. 
Kim są?
Sydney to bardzo pozytywna postać. To nie jest kolejna głupiutka, naiwna dziewczyna, która nie wie czego chce. Owszem jest zagubiona i jest po traumatycznych przeżyciach, ale stara się iść do przodu. Uciekła od rodziny i nie ma z nimi kontaktu. W wyniku pewnej „sytuacji” rodzina nie stała po jej stronie, wręcz obwiniali ją to. Sidney ucieka, układa sobie na nowo życie, do czasu, gdy otrzymuje list zaadresowany do niej. Przeszłość wraca, a z nią traumatyczne doświadczenia.
„Kiedy Bóg rozdawał szczęście , mnie nic się nie dostało – zamiast tego otrzymałam całą stertę czyjegoś pecha”
Sidney to postać bardzo pozytywna, dzięki niej uśmiałam się czytając jej przekomarzanie się z innymi. Uwielbiam pewną scenę z tańcem, nie zdradzę więcej, aby nie psuć wam niespodzianki. Postanowiłam zagłębić się w internecie i obejrzałam mnóstwo filmików. WOW, chciałabym móc wywijać jak oni. Ciepła, pełna optymizmu dziewczyna momentami nieśmiała, ale co do czego potrafi pokazać pazura. 
Peter to bardzo tajemnicza postać, niby prosty wykładowca, ale ma coś w sobie mrocznego. Czasem taki niewinny, niedoświadczony, a potrafi zaskoczyć. Ma świetne poczucie humoru, jest takim cherubinkiem o pięknej twarzy, ale nie tylko. Chce zrozumieć dziewczynę i mimo łączącej ich chemii stara się być dobrym, przykładnym przyjacielem. Spodobał mi się, choć jak wspomniałam był trochę zbyt delikatny, grzeczny?
„Mawiał, że życie jest podróżą. Że nikt nie wie wszystkiego – i najlepsze w tym jest to, że wcale nie musi. Twierdził, że nie trzeba być wszechwiedzącym, żeby wiedzieć, jak żyć”
Reszta postaci bardzo dobrze wykreowana, każdy z nich jest inny. Zwłaszcza jej brat i były chłopak.
Przyjaźń vs pożądanie?
Uwielbiam opis ich przyjaźni, mimo tego, że czuć chemię między nimi. To było wspaniałe i coś innego. Autorka żonglowała i zmuszała ich do przedrzeźniania się ze sobą. Miałam dość często uśmiech na twarzy dzięki temu. Nic, co zostało tutaj opisane nie jest na siłę, to czysta, delikatna historia pełna temperamentu i wdzięku. Książkę czyta się bardzo szybko i lekko, w sam raz na zimowy wieczór. 
„Chcę się zapomnieć… Chcę na chwilę przestać myśleć, chcę żyć własnym życiem i zatracić się w pocałunku”
ZAKOŃCZENIE
Autorka zostawiła historię w takim momencie, że brakuje słów. Kiedy myślałam, że książka nie jest, aż tak dobra… dostałam na sam koniec coś, czego się nie spodziewałam. Właśnie w tym momencie zaczęło robić się dość ciekawie. Zostaje przerwana! Jak tak można? I, mimo że książka jest schematyczna to zakończenie ZMUSZA do poznania dalszych losów tej dwójki. 
„Czasami nie ma odpowiednich słów. Nie ma nic, co można by zrobić, żeby było lepiej”
Książka nie jest na wysokim poziomie, raczej dla osób mało wymagających. Mimo to jestem zadowolona z całości i czuję wręcz, że Peter powali mnie na kolana. Zabieram się za poznanie Pana Mrocznego?
„Przez większość czasu przeszłość prześladuje mnie niczym wielki, złowrogi cień bestii, kładący się na wszystkim, co robię”
Dziękuję za możliwość przeczytania książki
EDITIO RED

KSIĄŻKA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DO TOMU PIERWSZEGO!!

Sidney dowiaduje się, że jej matka jest umierająca. Postanawia zmierzyć się z rodziną i swoją przeszłością. Po kłótni z Peterem dziewczyna wyrusza w podróż. Ale, ten nasz sympatyczny, młody mężczyzna postanawia wprosić się jako pasażer. Po drodze okazuje się, że nie jest tym za kogo się podawał. Na jaw wychodzi ta ciemniejsza strona. Mężczyzna również ma swoją przeszłość, o której chciał zapomnieć. Nie dość, że razem jadą do rodziny Sidney, to muszą zajechać również do jego.
Czy Sidney wybaczy Peterowi kłamstwa? Czy sama nie była lepsza? Co z jej rodziną i eks chłopakiem? Kim są nowi znajomi Petera? I jak potoczą się losy naszej dwójki?
Po zakończeniu pierwszego tomu, od razu zabrałam się za ten. I muszę na wstępie napisać, tutaj się działo! Ta przygoda jest całym rozwinięciem problemów i kłopotów pary. Poznajemy Petera z tej grzesznej strony, momentami wyzwolił w sobie samca alfę. Był zimny, srogi, taki odległy. Później znowu stawał się tym słodkim, milutkim przyjacielem. Jedynym takim minusem dla mnie była ta nagła zmiana, odczułam ją trochę za bardzo naciągniętą. A może odebrałam to tak bo książka jest dość krótka? 

”Nie jesteś już Petem Ferro. Rozumiem. Ja też nie jestem, tą samą Sidney z Jersey. Nie odzyskamy tego, co nam zabrano Peter. Straciliśmy to na zawsze. Jesteśmy jałowi jak ziemia pod spalonym lasem”

Zdaje mi się, że autorka w tej części skupiła się na problemach i rodzinie Petera. Tutaj większe emocje dominowały mi przy jego braciach, których bardzo polubiłam. Pewną zagadką dla mnie jest jeden z nich i mam wielką nadzieję, że wydawnictwo ma w planach wydać kolejne. Podejrzewam, że właśnie „kolejny” brat wywoła we mnie więcej emocji niż Peter. I oczywiście jego dama 🙂
Co, do samych bohaterów to Peter zmieniał się często jak wspomniałam wyżej. Sidney momentami strasznie mnie wkurzała swoim zachowaniem. Z jednej strony nie dziwię się jej, a z drugiej mężczyzna miał od razu mówić o swojej przeszłości? Kim był, a kim się stał? Ich „chemia” trochę się gdzieś ulotniła… Nie jestem przekonana do tej części, zbyt dużo naciąganych rzeczy. Taką świeżością i czymś dziwnym był pewien PTAK. Ale nie będę o nim nadawać, musicie sami „go” poznać.
Niestety seria z Peterem jest dla mnie za grzeczna.  Momentami miałam wrażenie, że początek  się ciągnął. Później jest lepiej, ale to tak tylko delikatniej. 
Książki te, z pewnością nadadzą się na zimowy wieczór, czyta się szybko i lekko. Z pewnością dla osób, które nie oczekują czegoś emocjonującego. Peter i Sidney wywołają z pewnością nie jeden uśmiech na twojej twarzy. Ale to brat Petera i ptak nadadzą smaku tej książce. „Zranieni” to odskocznia od dnia dzisiejszego, fanom lekkiej i przewidywalnej historii polecam do przeczytania. 

by
Share:
przedpremierowo-until-november-aurora-rose-reynolds
Until November
Aurora Rose Reynolds
Cykl: Until (tom 1)
Seria: Editio Red
Wydawnictwo: Editio
Literatura obyczajowa i romans

PREMIERA 15 PAŹDZIERNIKA

November po wypadku i zdradzie najbliższych postanawia wyprowadzić się z Nowego Jorku do ojca. Ucieka przed despotyczną matką i jej manipulacjami. Rozpoczyna pracę w rodzinnej firmie jako księgowa w klubie ze striptizem. Pewnego dnia po skończonej pracy na jej drodze staje on, przystojny ochroniarz Asher. Jego zadaniem jest opieka nad dziewczynami z klubu.

„Namiętność, aż do utraty tchu.
Niebezpieczna i pełna intryg codzienność.
Rodzina, która rani Cię najbardziej”

I właśnie w tym momencie mogłabym napisać, że to spotkanie zapowiadało świetną historię. Miałam uśmiech na twarzy z ich wymiany zdań i przekomarzaniem. A później cóż…
Szczerze mogłabym zakończyć tutaj swoją opinię, kolejna historia, gdzie był potencjał, a wyszła przesłodzona znajomość.

Zacznę od tego, że bohaterowie nie zrobili na mnie dobrego wrażenia.

On zapowiadał się na zaborczego, władczego samca, ona na pewną siebie kobietę. Ale to wszystko gdzieś uleciało i został facet ze swoim zdaniem i ona, która na jego humorki zgadza się na wszystko.
Miałam wrażenie, że już przy pierwszej „randce” ona mu się podporządkowała. Gdyby kazał jej iść na golasa miastem, ona pokręciłaby nosem i spełniła jego życzenie. To, jak zwracali się do siebie (słodycz) powtarzało się chyba w każdym zdaniu. Jego zachowanie w stosunku do niej ( przy innych) było dziecinne. Na każdym kroku chciał pokazać, że ona jest jego i jak się darzą wielkim uczuciem… Zachowywał się jak jakiś nastolatek, który chciał pochwalić się swoją nową zdobyczą.

Co najlepsze odebrałam tę książkę tak jakby to wszystko, co tutaj się działo nastąpiło może w ciągu dwóch, trzech dni? Dosłownie bum!

„- Nie wkurzaj mnie, skarbie-warknął. Zagryzłam wargę, nie chciałam się odzywać. Spojrzał na moje usta i przymrużył oczy.

– Powiedz mi, że mnie kochasz-zaczęłam potrząsać głową, więc objął moją twarz dłońmi. – Powiedz mi, że mnie kochasz, żebym mógł powiedzieć ci to samo”

Chciałam, a nawet spodziewałam się trochę opisu pracy w tym klubie. Jakieś spotkanie z dziewczynami, jakieś zaczepki, coś, co dałoby odczuć ten klimat. A tak historia toczy się tylko między tą dwójką i nic. Czekałam może na jakiś striptiz, aby pokazała swój pazur… Nie doczekałam się niczego. Jestem zła i to bardzo, serio, ta książka mogłaby być tak dobra, a dostałam ckliwe „coś”.

Ot spotkali się, przespali, zakochali takie tam duperele, ale żeby nie było tak dobrze to autorka dorzuciła nam jakąś „adrenalinę”. Błagam albo moje hormony szaleją, albo naprawdę ta książka jest tak zła.

A no wspomnę jeszcze o jego rodzinie, która wywołała u mnie uśmiech na twarzy. Bardzo fajna, zżyta i kochająca. Tutaj jestem mile zaskoczona, mam nadzieję, że kolejne książki będą lepsze od tej. Bardziej ciągnęło mnie do Liz i pewnego mężczyzny, ale tego nie zdradzę. Czuję, że ich pociąg wywoła u mnie większe emocje. Jestem osobą, która daje szansę parę razy, więc czekam na coś lepszego.

„Until November” to historia lekka, zabawna i dość słodka jak na mój gust. Jeśli czekasz na coś niezobowiązującego i jednorazowego to ta książka jest właśnie dla CIEBIE!


„Pierwszy tom bestsellerowej serii Aurory Rose Reynolds Until. Bracia Mayson nie pozwolą o sobie zapomnieć!”

Dziękuję Wydawnictwu Editio Red za możliwość przeczytania książki.

by
Share:
Dance, sing, love. Miłosny układ
Layla Wheldon
Cykl: Dance, sing, love (tom 1) 
 Seria: Editio Red

Kolejna pozycja, która zdobyła wiele fanów na wattpad. Tym razem Layla Wheldon. Serdecznie zapraszam na profil  <klik>

PREMIERA JUŻ JUTRO!!!
Niewinna tancerka, typowy gwiazdor i schematyczny układ…
To nie ta książka!
Livia Innocenti zawodowa tancerka. Od najmłodszych lat robiła to, co kochała. Jej żywiołem jest taniec. 
James Sheridan typowy gwiazdor (piosenkarz), wielbiony przez wszystkie kobiety. Ulubieniec portali plotkarskich. 
Livia+James= wspólny duet na koncertach. Czy taki plan kogoś satysfakcjonuje?
Livia 
Ona wie, czego chce, i czego pragnie. I z pewnością nie jest nim Sheridan. Wręcz gardzi nim i jego zachowaniem, czemu się nie dziwię. To nie jest kolejna niewinna dziewczyna, która poznaje toksycznego faceta. Nie, nasza bohaterka ma cięty język i jest wspaniałą osobą. Czasem jej głupie akcje mnie denerwowały, ale życzyłam jej jak najlepiej. Wie, na czym stoi i nie boi się dążyć do realizacji swoich planów. Daje z siebie wszystko na treningach, przez co zdobyła u mnie kolejnego plusa. Cieszę się z tego, że nie jest kolejną „zakochaną” fanką słynnego piosenkarza. BRAWO TY!
„Nie docierało do niej , że nie lubię Sheridana. Według niej to było niemożliwe, nierealne i chyba nawet wręcz niewybaczalne. (…) Ale ja nie tylko nie lubiłam Sheridana. Ba, ja go wręcz nie znosiłam! I teraz miałam całkowite prawo to powiedzieć, bo znałam go osobiście”
James
Od samego początku zrobił na mnie złe wrażenie. Oczywiście to typowy gwiazdorzyna, który ma wszystkich gdzieś. Nie liczy się z innymi, traktuje resztę z pogardą. Jest egoistą, zadufanym w sobie narcyzem. Beztroski facet, który uwielbia dobrą zabawę, ale ma również tendencje do autodestrukcji. Sprowadza Livię na złą drogę i bawi się nią. Kiedy rościł sobie prawa do niej, to myślałam, że zemszczę się na nim. Później zmienił się  w zakochanego faceta, ale czy nie za późno? 
Reszta postaci również wspaniała, niektórzy może zbyt „cukierkowi” w swej miłości, ale wybaczam. Ten etap mam za sobą, więc wiem, jaka miłość jest. Każda z tych postaci zdobyła moją sympatię. 
Spodobała mi się ich długa relacja. To nie kolejne parę dni i bum wielka miłość. Oni „docierają” się przez kilka miesięcy. I za to również wielki plus. Jestem pod wrażeniem tego, że mimo tak rozległego czasu nie czułam się tym skrzywdzona. Szczerze nic bym tu nie zmieniła, to było dobre. 
Chemia, która sama napędza fabułę. Ich uczucia i zbliżenia normalnie wywoływały u mnie uśmiech na twarzy. Nie jest może to jakieś mocno erotyczne, ale kurczę to było tak opisane, że brakuje mi słów. Te ich przepychanki, spojrzenia, wow. To jest właśnie coś, czego brakuje w niektórych książkach. Nie odniosłam żadnego wrażenia sztuczności w tych sytuacjach.
„Chciałam zadźgać Sheridana atrapą jego mikrofonu, której używał podczas treningu. Pragnęłam przywalić mu jego gitarą prosto w twarz. Udusić go gołymi rękami. Wskrzesić, a następnie utopić. Potem znowu przywrócić do życia i spalić na stosie.”
Co do samej fabuły, nie wiedziałam, czego się spodziewać. Byłam pewna, że to będzie kolejna cukierkowa miłość. Poznali się na treningach, mija tydzień i jest koniec. Ależ się myliłam, dziękuję autorko! 
W książce nie skupiamy się jedynie na głównych bohaterach, lecz na wszystkich. Przeszłość wraca, a z nimi tajemnice, złamane serca, ale i ból. Emocje opisane w książce oddziaływały na mnie. Czułam to, co bohaterowie. Nie było czegoś takiego jak wyolbrzymienie problemów. Wszystko było bardzo realistyczne. Zdrady, problem z alkoholem, toksyczne związki to problemy tabu. One są i mogą dotyczyć każdego z nas. Jak poradzić sobie z tym? Czy w ogóle się da? Powinniśmy ciągnąć związek toksyczny? Czym jest manipulowanie ukochaną osobą? A może jesteśmy tylko ze sobą z przyzwyczajenia? Kto wie…
Kolejnym plusem jest wiek bohaterów. Byłam przekonana, że to kolejni  dwudziestolatkowie, którzy chcą się bawić i nic więcej. Myliłam się i mimo różnych wybryków nie odczułam jakiejś pogardy.
Szczerze mogłabym rozczulać się nad tą książką i drzeć się w niebo głosy. Wiecie, za co? Za zakończenie, które rozwaliło mnie emocjonalnie. Nigdy w życiu nie pomyślałabym nad tym, aby ktoś wykorzystał taki pomysł. To się w głowie nie mieści! Jak, ja się pytam jak?
Z ogromną niecierpliwością czekam na kolejny tom. A wam polecam zapoznać się właśnie z tą książką. 
(….) –Nie, kochanie. Uważam, że możesz spróbować być z kimś innym, a z czasem być może o nim zapomnisz. Warto ryzykować. Na tym właśnie polega życie. Na ciągłym ryzykowaniu i graniu va banque. O wszystko. Nie zamykaj swego serca, ponieważ zostało zranione i złamane. Może ktoś z przyszłości wejdzie z butami do twego życia z taśmą klejącą zrobioną z miłości i wszystko poskleja w całość”
DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU EDITIORED ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA WSPANIAŁEJ KSIĄŻKI. 
by
Share: