Browsing Tag:

Editio Red

Dance, sing, love. Miłosny układ
Layla Wheldon
Cykl: Dance, sing, love (tom 1) 
 Seria: Editio Red

Kolejna pozycja, która zdobyła wiele fanów na wattpad. Tym razem Layla Wheldon. Serdecznie zapraszam na profil  <klik>

PREMIERA JUŻ JUTRO!!!
Niewinna tancerka, typowy gwiazdor i schematyczny układ…
To nie ta książka!
Livia Innocenti zawodowa tancerka. Od najmłodszych lat robiła to, co kochała. Jej żywiołem jest taniec. 
James Sheridan typowy gwiazdor (piosenkarz), wielbiony przez wszystkie kobiety. Ulubieniec portali plotkarskich. 
Livia+James= wspólny duet na koncertach. Czy taki plan kogoś satysfakcjonuje?
Livia 
Ona wie, czego chce, i czego pragnie. I z pewnością nie jest nim Sheridan. Wręcz gardzi nim i jego zachowaniem, czemu się nie dziwię. To nie jest kolejna niewinna dziewczyna, która poznaje toksycznego faceta. Nie, nasza bohaterka ma cięty język i jest wspaniałą osobą. Czasem jej głupie akcje mnie denerwowały, ale życzyłam jej jak najlepiej. Wie, na czym stoi i nie boi się dążyć do realizacji swoich planów. Daje z siebie wszystko na treningach, przez co zdobyła u mnie kolejnego plusa. Cieszę się z tego, że nie jest kolejną „zakochaną” fanką słynnego piosenkarza. BRAWO TY!
„Nie docierało do niej , że nie lubię Sheridana. Według niej to było niemożliwe, nierealne i chyba nawet wręcz niewybaczalne. (…) Ale ja nie tylko nie lubiłam Sheridana. Ba, ja go wręcz nie znosiłam! I teraz miałam całkowite prawo to powiedzieć, bo znałam go osobiście”
James
Od samego początku zrobił na mnie złe wrażenie. Oczywiście to typowy gwiazdorzyna, który ma wszystkich gdzieś. Nie liczy się z innymi, traktuje resztę z pogardą. Jest egoistą, zadufanym w sobie narcyzem. Beztroski facet, który uwielbia dobrą zabawę, ale ma również tendencje do autodestrukcji. Sprowadza Livię na złą drogę i bawi się nią. Kiedy rościł sobie prawa do niej, to myślałam, że zemszczę się na nim. Później zmienił się  w zakochanego faceta, ale czy nie za późno? 
Reszta postaci również wspaniała, niektórzy może zbyt „cukierkowi” w swej miłości, ale wybaczam. Ten etap mam za sobą, więc wiem, jaka miłość jest. Każda z tych postaci zdobyła moją sympatię. 
Spodobała mi się ich długa relacja. To nie kolejne parę dni i bum wielka miłość. Oni „docierają” się przez kilka miesięcy. I za to również wielki plus. Jestem pod wrażeniem tego, że mimo tak rozległego czasu nie czułam się tym skrzywdzona. Szczerze nic bym tu nie zmieniła, to było dobre. 
Chemia, która sama napędza fabułę. Ich uczucia i zbliżenia normalnie wywoływały u mnie uśmiech na twarzy. Nie jest może to jakieś mocno erotyczne, ale kurczę to było tak opisane, że brakuje mi słów. Te ich przepychanki, spojrzenia, wow. To jest właśnie coś, czego brakuje w niektórych książkach. Nie odniosłam żadnego wrażenia sztuczności w tych sytuacjach.
„Chciałam zadźgać Sheridana atrapą jego mikrofonu, której używał podczas treningu. Pragnęłam przywalić mu jego gitarą prosto w twarz. Udusić go gołymi rękami. Wskrzesić, a następnie utopić. Potem znowu przywrócić do życia i spalić na stosie.”
Co do samej fabuły, nie wiedziałam, czego się spodziewać. Byłam pewna, że to będzie kolejna cukierkowa miłość. Poznali się na treningach, mija tydzień i jest koniec. Ależ się myliłam, dziękuję autorko! 
W książce nie skupiamy się jedynie na głównych bohaterach, lecz na wszystkich. Przeszłość wraca, a z nimi tajemnice, złamane serca, ale i ból. Emocje opisane w książce oddziaływały na mnie. Czułam to, co bohaterowie. Nie było czegoś takiego jak wyolbrzymienie problemów. Wszystko było bardzo realistyczne. Zdrady, problem z alkoholem, toksyczne związki to problemy tabu. One są i mogą dotyczyć każdego z nas. Jak poradzić sobie z tym? Czy w ogóle się da? Powinniśmy ciągnąć związek toksyczny? Czym jest manipulowanie ukochaną osobą? A może jesteśmy tylko ze sobą z przyzwyczajenia? Kto wie…
Kolejnym plusem jest wiek bohaterów. Byłam przekonana, że to kolejni  dwudziestolatkowie, którzy chcą się bawić i nic więcej. Myliłam się i mimo różnych wybryków nie odczułam jakiejś pogardy.
Szczerze mogłabym rozczulać się nad tą książką i drzeć się w niebo głosy. Wiecie, za co? Za zakończenie, które rozwaliło mnie emocjonalnie. Nigdy w życiu nie pomyślałabym nad tym, aby ktoś wykorzystał taki pomysł. To się w głowie nie mieści! Jak, ja się pytam jak?
Z ogromną niecierpliwością czekam na kolejny tom. A wam polecam zapoznać się właśnie z tą książką. 
(….) –Nie, kochanie. Uważam, że możesz spróbować być z kimś innym, a z czasem być może o nim zapomnisz. Warto ryzykować. Na tym właśnie polega życie. Na ciągłym ryzykowaniu i graniu va banque. O wszystko. Nie zamykaj swego serca, ponieważ zostało zranione i złamane. Może ktoś z przyszłości wejdzie z butami do twego życia z taśmą klejącą zrobioną z miłości i wszystko poskleja w całość”
DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU EDITIORED ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA WSPANIAŁEJ KSIĄŻKI. 
Share:
(zdjęcie „zastępcze”)

Przebudzenie Morfeusza
K.N. Haner
Cykl: Mafijna miłość (tom 3)
Seria: Editio Red
Wydawnictwo: Editio





Ze względu na to, iż to „ostatnia” część historii Adama i Cassandry mogą pojawić się spoilery do poprzednich części.

<snymorfeusza>
<koszmarmorfeusza>

Cassandra wraca do domu w Toronto. Dostaje nową propozycję pracy, niestety nowym klientem zostaje <cymbałki> sam Adam! Wszystko, od czego dziewczyna chciała uciec powraca, ale nie tylko jej miłość. Poprzednie dramaty, jakie miały miejsce niosą skutki i właśnie, teraz gdy Cass myślała, że mogła sobie ułożyć życie, wszystko się wali… Serce, które zaczyna na nowo bić, emocje, które zalęgły się w środku próbują wydostać się na zewnątrz…

PROSZĘ O WYROZUMIAŁOŚĆ PO PRZECZYTANIU MOJEJ WYPOWIEDZI. TA KSIĄŻKA WYWARŁA NA MNIE TYLE EMOCJI, ŻE NIE MOGĘ JEJ SPÓJNIE NAPISAĆ, ZARAZ ZOBACZYCIE DLACZEGO…

Zacznę od postaci, oczywiście pojawią się nowi, ale też pewna kobieta z przeszłości.

Cassandra zdaje się bardziej dojrzała. Jej tok myślenia na początku zmienił się, teraz stała się matką. Próbuje za wszelką cenę dbać o małego synka, on jet najważniejszy. Później „staje” się kobietą, którą mogliśmy poznać w „Snach” i „Koszmarze”. Seks jest ważny, ale nie najważniejszy.
W skrócie mogę napisać (nie zdradzając fabuły), że jej wybory i długi język przyniesie dużo niebezpieczeństwa. Miałam chęć drzeć się na nią za to, co mówi i jak się zachowuje. Czułam, że nie liczy się z uczuciami nie tylko Adama, ale i innych.

„Nie chcę widzieć Adama, nie chcę by znowu zniszczył cały mój świat. Zresztą już go niszczy… Gdy chwilę wcześniej przeczytałam jego imię i nazwisko, od razu poczułam się nikim.(…) Ból przeszywający na wskroś. Adam jest niszczycielem mojego życia, a ja nie mogę pozwolić, by wtargnął do niego ponownie”

Adam powraca. Tym razem  jego temperament i cała „otoczka” mafijnego świata gdzieś przepadła. Teraz stara się wszystko zacząć od początku, chce być dobry nie tylko dla Cass, ale i dla Tommy’ego.


„-Wiesz Cassandro… Są miejsca, w których nigdy nie powinniśmy się znaleźć. Są osoby, których nigdy nie powinniśmy poznać. Najczęściej jednak za późno orientujemy się, że coś jest nie tak, ale wtedy już nie można się wycofać”

Role się odwróciły, mężczyzna miękkie, a kobieta staje się być tą złą.

Will zdawał się dość fajnym i dobrym facetem, ale to do czego dopuścił się później przerosło mnie. Teraz dzień po przeczytaniu, miałam chwilę na rozważania i trochę go rozumiem. Chciał chronić ją od tego całego „syfu”, ale kosztem „ich”. Chciałabym rozwinąć tę myśl, ale nie uda mi się bez zdradzania fabuły. Więc nie zrobię tego, ale kto już przeczytał ten wie, o co mi chodziło.

Cała książka jest o wiele bardziej druzgocąca od poprzednich.  Z ręką na sercu połowę przebeczałam i byłam wkurzona. Nie chciałam takiej historii, nie chciałam czuć tego, co czułam. Choć po  nocy, zwątpiłam w to. Może to tak powinno się skończyć? Może faktycznie nić między takimi światami jest bardzo cienka. Wystarczy jedno zdarzenie, jeden gest i puf, nie ma już nic…

„W  tym momencie dociera do mnie, jak bardzo jestem słaba. Słaba i nieodporna ani na krytykę, ani ataki mojej rodziny”

W tej części dość dużo rzeczy mnie irytowało, Cass dostaje nową pracę, oczywiście spóźnia się, później na zwolnieniu. Sory, rozumiem, że po znajomości itd., ale zdenerwowałam się tym.

Pewna kobieta z przeszłości. Tu mam problem czułam się tak jakby ten cały wątek, który jej dotyczył zbyt szybko się skończył. Nie było jakiegoś punktu zaczepienia, ot pojawiła się i…

Sprawdzanie czy jest jeszcze między nimi chemia, byłam trochę wkurzona tym. Potem stwierdziłam ,że chyba każda kobieta spotykając swego byłego chciałaby wzbudzić w nim trochę zazdrości i pokazać co stracił. Odpuszczam temat.

Coś w całym tym czytaniu nie dawało mi spokoju, nie mam pojęcia co. Czy chodzi o „szybkość” zdarzeń? Nie wiem, chciałbym „przeciągnięcia” pewnych wydarzeń, ale wiecie co?
 Zakończenie= myślę, że wszystkie te „niby” niedociągnięcia miały doprowadzić do „tego” końca książki.


„Śniłam o mężczyźnie który był dla mnie zgubą. Przeszliśmy razem przez koszmar, a teraz… Teraz czas na przebudzenie, bo po nocy zawsze przychodzi dzień”

Osobiście nie chcę rozpisywać się na ten temat , ale tylko dlatego, że pewnie rozbeczę się ponownie. Palce, aż świerzbią, aby wykrzyczeć wszystko od A do Z! Historia, która zakończyła się w „Koszmarze Morfeusza” zostawiła potok łez, ale tutaj złamane serce i pewne niedopowiedzenia. Tyle cierpienia w tej książce, tyle emocji kłębiących się w ciele…

Teraz tak wylewając swoje słowa, myślę, że ten ostatni epilog dał mi nadzieję. CZYTANIE ZE ZROZUMIENIEM SIĘ KŁANIA 🙂


„-Zemsta smakuje słodko, dziecinko”


Zakończę to pewnymi zdaniami:

Książka, która nie powinna ujrzeć światła dziennego ze względu na złamane serce. Czy DROGA KASIU wynajdziesz dla wszystkich lek na tę przypadłość? Jak można pogrywać sobie w ten sposób z czytelnikami? No jak? Gdybym mogła to złapała cię i związała  każąc napisać specjalnie dla nas „prawidłowe” zakończenie książki….
Takie bez twierdzenia, albo albo…

 JEDNA RADA: COŚ MOCNEGO DO PICIA I CHUSTECZKI 🙂

Z pozdrowieniami,

Za możliwość przeczytania dziękuję AUTORCE oraz WYDAWNICTWU EDITIO. 

Share:

TYLKO DLA CZYTELNIKÓW DOROSŁYCH!
 WCHODZISZ NA własną ODPOWIEDZIALNOŚĆ!



Wstrząsająca. Pełna akcji. Pełna kłamstw. Okrutna. Bolesna. Intensywna. Kusząca. Dramatyczna.
To nieliczne słowa,  które mogłyby opisać tę książkę.
Po zakończeniu „Snów Morfeusza” nadszedł czas na drugą odsłonę tej trylogii. Zgodnie ze streszczeniem zapowiada się o wiele bardziej mocno niż w poprzedniej. 
Recenzja pierwszego tomu <klik>

CASSANDRA 
Brakuje mi słów na nią. Namęczyłam się z nią … Jeśli twierdziłam, że w pierwszej części wkur… mnie swoim zachowaniem. To tutaj strzeliłabym jej w pysk i czekała, aż padnie. Potrząsnęłabym ją dziesiątki razy. 
Ja rozumiem, że była zagubiona itd. Ale LUDZIE ile można!!! Sama sobie biedę na głowę ściągnęła. Znienawidziłam ją w tym tomie, nie mam dla niej usprawiedliwienia.
Nie uczy się na swoich błędach. Kieruje nią czysta zemsta i chęć wyładowania się poprzez seks. 


ADAM MORFEUSZ


No mój ty kochany, oprócz dobrego rżnięcia to jesteś kawałem drania i sukinsyna. Mam mieszane uczucia co do ciebie.

Niby coś tam czuł, ale… No właśnie on jest dalej otoczony tajemnicą i za nic nie chce przyznać się do swoich uczuć. Chcę odsunąć dziewczynę od siebie po pewnych zdarzeniach. A zaraz chce się z nią piep…
I mimo tego wszystkiego (kawał szumowiny) jest w nim coś, co mnie pociąga. Sama nie wiem co to jest, ale działa na mnie. 

JEST JEDNĄ WIELKĄ TAJEMNICĄ, DOKŁADNIE NIE WIEMY NIC O JEGO PRZESZŁOŚCI ITD.

 Ale w tej części poznajemy jego „pracę” z bliska, to co jest najgorsze i przed czym chciał ochronić Cassandrę. Przeszłość upomina się o niego, tutaj nie ma prawa do pomyłek i rzucenia pracy.  Szczerze to współczułam mu, on sam z siebie nie chciał uczestniczyć w tej całej akcji. 

Czasem chciałam popłakać po czytaniu scen erotycznych, ale to z zazdrości. Uwielbiam czuć to pożądanie, chemię i żądzę z pióra Kasi. 

Choć Adam nie uczestniczy tak często w tej części, to gdy się pojawia to wywołuje u mnie palpitacje serca.

ROZPACZ, FRUSTRACJA, LĘK, SADYZM, PRZEMOC, TORTURA I NIEPOKOJĄCO, INTENSYWNA ŻĄDZA…



EROS 

och, jak ja bym cię zabiła, udusiła i za jaja powiesiła. Spaliłabym cię żywcem i patrzyła jak cierpisz. Dobra trochę mnie poniosło, ale wkur… mnie samym swoim istnieniem w tej książce.  Manipulant, bezwzględny, brutalny i otoczony nienawiścią. Gardzi wszystkimi „kandydatkami”. 





MAFIA I OTOCZKA

Kłaniam się temu pomysłowi. Uwielbiam ten klimat. Czułam się w pewnym pokoju jako widz, a może uczestnik tego wszystkiego. Czasem przerażał mnie swoim zachowaniem (praca). Dzień Erosa i Cassandry w pewnym pomieszczeniu zwalił mnie z nóg. Roller coaster … od niedowierzania po chęć zabicia. 

 To było cholernie dobrze zobrazowane. Tutaj nikt nie znajdzie cukierkowego love story, jest chamstwo, okrutność, traktowanie kobiet przedmiotowo. Walka o jednostronną miłość. Zdrada, przemoc, choroba, tutaj jest tego pełno. Miłość nie zawsze jest taka jaką chcielibyśmy mieć. Pojawi się ból, potok łez, ale nie zabraknie pasji i pożądania. Bohaterzy muszą na swój sposób nauczyć się radzenia ze swoimi emocjami. 

Styl pisania jest prosty i przyjemny do czytania. Erotyczne sceny są dość częste, a mimo to nie czuje się jakoś zaskoczona nimi. Jako czytelnik doświadczyłam przyjemnego mrowienia 🙂 Istne szaleństwo erotyczne.


Kolejnym plusem dla mnie jest brak owijania w bawełnę i całe słownictwo bohaterów.  Nie znajdziemy tutaj wymuszonych, delikatnych słówek. To jest świat mafii i tam nie ma miejsca na „szczypanie się”. Ma być mocno i brutalnie i tak właśnie  jest.


Ukazana prawdziwa twarz Morfeusza, strzępki prawdy i dziwne wydarzenia, które potęgują życie głównych bohaterów. Właśnie to sprawia, że tak trudno odłożyć tę książkę. 
Gdybym miała napisać, która część jest lepsza, to mam dylemat.
Druga  ze względu na większą akcję i mocne zdarzenia. Jest to rozwinięcie pracy Morfeusza i tego świata. Cassandra za dużo się pieprzy i robi głupie rzeczy. Irytowała jeszcze bardziej niż w pierwszym tomie. Choć teraz pokazała pazurki i stała się silniejsza na swój sposób. 
Ogólnie mam mieszane uczucia co do tej, ale tak cała historia mnie wciągnęła, że za wszelką cenę muszę poznać ciąg dalszy.
K.n.Haner jest absolutnie utalentowaną autorką. Jej słowa przenikają do szpiku kości. Robi wszystko, aby pozostał niedosyt po przeczytaniu książki. To dotyczy  zakończenia książki.
Wiem, że to jedna z tych historii,  gdzie zostanie ślad w moim sercu.

Share:


Hard Beat. Taniec nad otchłanią

K. Bromberg
Cykl: Driven (tom 7) | Seria: Editio Red

Wydawnictwo: Editio



OPIS FABUŁY:

Życie korespondenta wojennego Tannera Thomasa zmienia się bezpowrotnie, gdy podczas jednej z reporterskich wypraw ginie Stella — jego narzeczona, a jednocześnie fotografka, z którą współpracował przez ostatnie dziesięć lat. Targany bólem rzuca się w wir kolejnych niebezpieczeństw, by choć na chwilę zapomnieć o tej stracie. Pomaga mu w tym Beaux Croslyn, nowa partnerka zawodowa, dla której Tanner — z wzajemnością — traci głowę.

Beaux w niczym nie przypomina typowej kobiety. Nie chce rozmawiać o swoich sekretach i nie chce się angażować, ale próbuje przyciągnąć Tannera bliżej, żeby ukryć się we mgle wzajemnego pożądania. Niestety, jej przeszłość zaczyna zagrażać ich relacji, a nawet życiu. Wówczas reporter postanawia za wszelką cenę odkryć prawdę.


MOJA OCENA:

Jej zdaniem oczy to jedyna część ciała, która nigdy się nie zmienia, więc jeśli dostrzeżesz w czyichś oczach jutro, to wiesz, że znalazłeś kogoś na zawsze.

Książka napisana z perspektywy Tannera. Myślę, że tak w tym przypadku było najlepsze posunięcie. Podwójna perspektywa byłaby wkurzająca i cały „efekt” zostałby stracony. Uwielbiałam siedzieć w jego „głowie”.  Każdą emocję przeżywać z nim i wiedzieć, że nie jest zwyczajnym dupkiem łamiącym serce, ale wiesz również co kryje się za jego wyborami.

Chociaż upłynęło już tyle czasu, wciąż słyszę tę poszarpaną nitkę jej oddechu.
Nitkę, na której skupiłem całą swoją uwagę, gdy strach i ból wykrzywiły jej twarz.
Nitkę, która niezależnie od całej fałszywej nadziei, jaką w sobie wzbudzałem,
zdradzała mi nieuchronną prawdę.
Że Stella umrze.

Tanner to znany zagraniczny korespondent wojenny. W swoim życiu widział wszystko… Przez te zdarzenia, został obdarty ze swoich uczuć. Oddaje się całkowicie swojej pracy.

 Niezła jest. Jak często zdarza nam się spotkać kogoś takiego w tej dziczy?
– Tak. I przypuszczalnie jest żoną jakiegoś szejka. Nie, dziękuję, wolę zachować rękę, którą odcinają za samo patrzenie na czyjąś kobietę.
– Dobrze, że rękę, a nie coś innego.




Beaux Croslyn to bezczelna i błyskotliwa bohaterka. Ona sama w sobie jest wielką tajemnicą i w tym tkwi jej urok. Cały czas zastanawiałam się o co w tym chodzi. Kobieta, która wie czego chce i nie daje się tak łatwo odrzucić. 

,,-Staram się zachowywać właściwie, Beaux- wyznaje ciężkim głosem. Trzymam się ostatkiem sił, co jest tak widoczne, że brzmię wręcz desperacko.
-,,Łamaczka reguł”. – Czuję na sobie ciepło jej oddechu, gdy chichocze. -Pamiętaj, czasem to, co właściwe, nie pokrywa się z tym, co potrzebne. Czasem to, co potrzebne, nie pokrywa się z tym, co pożądane. A czasem trzeba po prostu żyć chwilą, brać to, co daje nam życie, a potem zając się konsekwencjami.”

Rozwój ich relacji było czymś fenomenalnym. Pożądanie, nienawiść która prowadzi do nieuniknionych uczuć. Ich flirt zmienia się w sarkastyczne obelgi i cięte riposty. Nie będę mogła wymazać z pamięci tej pary. To jest coś tak podniecającego, powalającego, że brakuje tchu. Napięcie między nimi tak iskrzyło, że każdy trzask z tego był widoczny. Z niecierpliwością czytałam każdą stronę tej książki.

Bo w doprowadzaniu kobiety do orgazmu jest coś potężnego. W przypadku mężczyzn orgazm jest zasadniczo oczywisty, ale u kobiet? Trzeba się znacznie bardziej wysilić. Dowiedzieć się, gdzie dotykać i jak mocno pocierać. Zazwyczaj wymaga to wzajemnej komunikacji i mnóstwa prób i błędów, zanim nauczycie się swoich ciał na tyle, żeby nie musieć nic mówić, tylko cieszyć się chwilą.

Romans jest emocjonalny i bardzo erotyczny. Satysfakcjonująca fabuła, odważni bohaterowie, dialogi… To wszystko dało mi wielkie szczęście, iż mogłam przeczytać taką książkę.

,,-Nie ufam ci — przerywam ciszę beznamiętnym głosem.
-To dobrze — odpowiada rzeczowo, gdy winda obwieszcza sygnałem dwunaste piętro. – Uważaj, komu ufasz. Wiesz, diabeł był kiedyś aniołem.”

Szybkie tempo, pełne akcji, niepewność, erotyzm i napięcie emocjonalne ta książka to hit!!!

Lepiej upaść twardo i roztrzaskać sobie serca na kawałki, a potem odbić się od dna, niż rozpadać się kawałek po kawałku, zrywając kolejne cieniutkie nitki nadziei.

Pamiętajcie książki Pani Bromberg to nie są tylko erotyki!!! Te książki opowiadają historie ludzi skrzywdzonych, złamanych. Dają czas na myślenie, przepuszczenia, analizy…

,,Nasze oddechy są postrzępione, a w pocałunkach słodycz miesza się z goryczą. Niewypowiedziane emocje wzbierają między nami, gdy rozbieramy się na nawzajem tylko na tyle, by z łomoczącymi szaleńczo sercami ruszyć razem w stronę ostatecznej przyjemności, której efektem będzie jeszcze większy ból.”

Autorka ma w moim sercu szczególne miejsce, każda książka którą napisze daje mi do myślenia. Postacie którzy są bardzo realni, gra emocjonalna gdzie nie wiesz czy to fikcja czy rzeczywistość…

Ten, kto powiedział,że miłość jest jak wojna, którą łatwo rozpocząć, lecz trudno zakończyć, dobrze wiedział, o czym mówi.

Polecam i pozdrawiam,

Nadia Rom

 „Na następnym wyjeździe po zapasy powinieneś poszukać sobie kremu do rąk… Nie chcesz chyba, żeby zrobiły ci się zrogowacenia na palcach od nadmiernego używania ręki co?”

DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU EDITIO ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI.

Share:
Slow Burn. Kropla drąży skałę
K. Bromberg
Cykl: Driven (tom 5)
Wydawnictwo: Septem

OPIS FABUŁY:

Dokładnie wtedy, gdy burzliwy romans Rylee znajduje swoje szczęśliwe zakończenie, rozpoczyna się historia jej bliskiej przyjaciółki. Haddie Montgomery właśnie straciła siostrę. Nie chce się wiązać z żadnym mężczyzną, ból po śmierci Lexie jest zbyt silny i świeży. Spotkanie z przystojnym i bardzo męskim Beckettem Danielsem miało być tylko jednonocną przygodą, chwilą zapomnienia bez żadnych zobowiązań.

Miało być… ale wspomnienie jego zapachu, smaku i dotyku nie daje Haddie spokoju. Beckett nie jest kimś, kto pozwoli odsunąć się w cień. Postanawia walczyć. Płomyk, który rozniecił w sercu Haddie, powoli się rozpala, a żar namiętności staje się coraz trudniejszy do opanowania. Rozkręca się niepowtarzalna karuzela emocji, instynktów i pragnień, wciągająca, uzależniająca, przyprawiająca o zawrót głowy, dreszcze i bezsenność.


MOJA OCENA:

Pewnego pięknego dnia odbyło się wesele, w którym uczestniczyli Haddie i Beckett.
Ona przebojowa, pewna siebie piękność, która szuka jednorazowej przygody.
On przeciwieństwo ideału Haddie, cierpliwy, wyrozumiały i miły. Chce stworzyć stały związek.

I jak wiadomo alkohol robi swoje.

Tej właśnie nocy pójdą do łóżka.

„Patrzy na mnie jeszcze przez chwilę z milczącą intensywnością, po czym potakuje nieznacznie i siada.
– Cóż, cieszę się, że to sobie wyjaśniliśmy- stwierdza, odwracając się do mnie plecami, i spuszcza nogi z łóżka. Przeczesuje dłonią zmierzwione włosy, które nadal pozostają w całkowitym nieładzie, po czym powoli wstaje. – Nie chcemy się wiązać – powtarza, wstając, i rusza w stronę łazienki. Jest kompletnie nagi. Mogłabym przysiąc, że mruczy coś w stylu „już ja cię zwiążę”, ale jestem zbyt zaabsorbowana widokiem, żeby to zarejestrować.
Może i nie chcę się wiązać, ale to nie znaczy, że nie mogę po raz ostatni podziwiać jego zgrabnego tyłka, zanim zamknie za sobą drzwi łazienki.”

Beckett to bardzo poukładany mężczyzna. Jest cierpliwy, wyrozumiały i nie szuka przygód na jedną noc. Chce stworzyć stały związek. Kocha się w Haddie.

Haddie uwielbia niegrzecznych chłopców, jest wulgarna, piękna i zna swoje atuty. Szuka facetów tylko na jedną noc. Nie chce się z nikim wiązać. Po śmierci siostry chce zapomnieć o wszystkim i oddawać się żądzy i pragnieniu. Czuje również, że straciła przyjaciółkę, która właśnie wychodzi za mąż.

„Utrata Lexi była czymś, na co nie miałam wpływu, ale utrata siebie? Tego się w ogóle nie spodziewałam. A Becks ma w sobie coś, co każe mi wynurzyć się zza moich żelaznych ścian i dążyć do kontaktu.”

Miała to być jedna noc, jedna noc ze świetnym kochankiem, ale los chciał inaczej…

” – I dlatego przeszedłeś do mnie? Myślisz, że jesteś tak czarujący, że zapomnę o całym tym szajsie z przeszłości?
– A, ssij pałę.
– Nie, nie będę. – Wzruszam ramionami. Zerkam na jego kroczę i wracam spojrzeniem do jego oczu.  – Przykro mi, ale takie małe obiekty jak twój grożą zadławieniem.”

Od pierwszych stron zostajemy wrzuceni do głębokiej wody. Naszym oczom ukazuje się ich seks.

Książkę szybko się czyta i jest wciągająca. Autorka poruszyła tu ważną kwestie.
Rak, który jest opisany w książce bardzo autentycznie. Każde zachowanie Haddie stało się dla mnie zrozumiale. Strach i ukrywanie własnych problemów przed innymi.W takich sytuacjach możemy zdać się na rodzinę i przyjaciół.

„-Witaj w estrogenowym wirze, stary, w którym zmyłki są normą, a zrozumienie ich jest czymś równie powszechnym, jak spotkanie jednorożca we własnym ogródku.”

Autorka za każdym razem daje dużą dawkę emocji. Uwielbiam to, że te książki nie są tylko erotykami, ale poruszają bardzo trudne tematy.
Postacie dzięki temu są bardziej realistyczne, z którymi możemy się utożsamić. Takie problemy mogą spotkać każdego.
Radość uśmiech na twarzy jest normą w książkach Broomberg. Lekki i zabawny język, błyskotliwe dialogi. Szybka akcja i cięte riposty są warte uwagi.

Szkoda, że nie było więcej stron z perspektywy Becketta. Ostatnio wole takie czytanie od strony faceta. Seks, tutaj jak zawsze jestem zadowolona, nie jest wyolbrzymione. Nie przytłacza książki i nie jest wulgarny.

„Chcę zapełnić czymś świadomość, więc myślę o wszystkim, czego o nim nie wiem, zamiast o jednej rzeczy, którą wiem na pewno.(…) Gdy serce czegoś chce, to po to sięga…nawet jeśli wie, że jego właścicielka na to nie pozwala.”

Nie mam nic do dodania uwielbiam książki K. Bromberg.

„Slow burn” wzrusza, wciska w fotel, ale daje nadzieję. Warto walczyć o siebie i bliskich mimo wszystko i dać sobie pomoc.

— Czas jest cenny, Haddie — mówi Danny stojący z prawej strony, lecz ja nie odrywam
wzroku od nasionek.
— Marnuj go mądrze — dokańczam motto Lex.
A ja już zmarnowałam go zbyt wiele…

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu.

Polecam,

Nadia Rom

Share: