Browsing Tag:

NieZwykłe

terapia-kathryn-perez-przedpremierowo
Terapia
Kathryn Perez
Cykl: Therapy (tom 1)
Wydawnictwo: NieZwykłe

W życiu każdego czytelnika jest tak, że pewna książka trafia do nas z konkretnego powodu. Jest takim wołaniem o pomoc, chce otworzyć nam oczy na krzywdę wokół nas. Stają się takim kluczowym zapalnikiem w życiu, ma zmusić do refleksji i do zrozumienia pewnych osób. Książka, która jest SZOKIEM ROKU! „Terapia”  to historia tak realistyczna, że aż boli. 
 „Świat nie jest niebezpiecznym miejscem, dlatego że są na nim ludzie, którzy czynią zło. Świat jest niebezpieczny, ponieważ istnieją ludzie, którzy widząc to, nie reagują” Albert Einstein

Desperacka walka o przetrwanie z dnia na dzień to próba Jessici.
Jessica
W szkole dziewczyna jest szydzona, bita, wyśmiewana, obrażana, dosłownie jest ofiarą. Nie robi z tym nic, nie walczy, a poddaje się temu wszystkiemu z myślą o skończeniu tego „cyrku”. Jej jedyną „ucieczką” jest zapomnienie przy seksie i okaleczaniu się. W ten sposób chce uniknąć bólu, cierpienia i emocji.  Dziewczyna nie oczekuje pomocy od nikogo, nie ma przyjaciół, znajomych, nikogo… Swoje emocje zapisuje w zeszycie w formie wierszy. Przelewa wszystko na papier, uwalnia się od wszystkiego w ten sposób, ale nie przynosi to ulgi. Chce być tą niewidzialną, tą, o której nikt nic nie wie. Stoi z boku nie zwracając na siebie uwagi.
„Im głębiej tnę, tym cięższy jest mój oddech. Kiedy krew ścieka po ciele, nareszcie czuję ukojenie, na którym tak desperacko mi zależało. Znów czuję się jak na haju. To jest moje, tylko moje, nad tym mam kontrolę. Ustalam długość cięcia, jego głębokość i intensywność bólu. Żyletką zapisuję na skórze swoją rozpacz.”
(Tak naprawdę Jess odebrałam, jako silną, mocną osobę. Ona ukrywa się, jako „szara” myszka, Ale w środku drzemie twarda babka, mimo tego, przez co przeszła. Rozumiałam ją i kibicowałam jej, choć momentami sytuacje wywoływały łzy, płakałam z nią. Emocje, które kłębiły się w dziewczynie odczuwałam takie same. Współczułam, byłam rozżalona, wkurzałam się i momentami głośno klęłam
Uwielbiam wiersze Jess i to w jaki sposób oddają jej emocje. „Wywala’ każdą część siebie).

Elizabeth jest „królową” swojej małej grupki, które znęcają się nad J. Jest do szpiku kości zła. Chciałam ją udusić, skopać tyłek, zemścić się na niej i skrzywdzić. To ile wyrządziła krzywd, to, co stało się tamtego wieczoru nie sposób opisać. Nigdy w życiu chyba tak nie gardziłam osobą. Tego właśnie wieczoru posunęli się o krok za daleko, to przelało czar goryczy. Kłębi się we mnie tyle emocji, tyle bólu i pogardy dla tych osób. Oni nie mają pojęcia, jaką krzywdę wyrządzają przez swoje zachowanie i takie traktowanie innych osób. Jestem wstrząśnięta postępowaniem „koleżanek” ze szkoły. Czasem w głowie nie mieści się to, jak ludzie potrafią być podli. Zdawało się, że takie rzeczy można zobaczyć w filmie, ale ostatnio oglądając wiadomości. I ta obojętność innych, co tam lepiej stać i nagrywać telefonem, aby inni mogli obejrzeć. Brak słów.

 „Dlatego się tnę. Ten ból mogę kontrolować, jest tylko mój. To ja o nim decyduję, podczas gdy moje myśli są ode mnie zupełnie niezależne” 

Jace Collins, gwiazda sportu, znany w szkole, jako chłopak Elizabeth. Jest pewny siebie i ma gdzieś zdanie innych na swój temat. Nie dba o to, że inni patrzą na niego „inaczej”, gdy broni Jess. Stara się w jakikolwiek sposób wpłynąć na paczkę „swoich” przyjaciół. Mimo wszystko nie udaje mu się, jest za późno… Chłopak żałuje, że nie zdążył zapobiec temu, co się wtedy wydarzyło. 
Jace chce zaprzyjaźnić się z Jess. Chce pomóc jej wyjść z tego dołka. Stara się być przykładnym przyjacielem, na którego może liczyć. I to jest piękne, ta swoboda miedzy nimi. Ta nić porozumienia, która się tworzy. Przyjaźń oparta na szczerości i całkowitemu zaufaniu.
Przyjaźń między nimi dość szybko się zacieśnia. On boi się swoich uczuć do J. i to widać, wie, że są młodzi, rozejdą się do nowych szkół, ale nie chcą psuć swojej relacji. Jace staje się jej azylem, a Jess najlepszą przyjaciółką. Ale życie ma inne plany, sprawy nabierają rozpędu, a dziewczyna ponownie zmierza do mroku i niebezpiecznej ścieżki, do autodestrukcji. 
 „Wiesz dlaczego? Bo byłaś słaba. Byłaś rozbita, słaba i wrażliwa, a ja doskonale o tym wiedziałem. I chciałem być przyjacielem, Jess, kimś, na kim mogłabyś polegać i komu mogłabyś się zwierzyć”

Depresja, poniżanie, samooklaczanie, zastraszanie to takie brzydkie słowa…
I teraz mam pewien problem, bo chciałabym przedstawić pewną osobę, a to liczy się ze spoilerem…, Więc napiszę ogólnie, każda postać, która pojawi się w życiu naszej bohaterki zostawia ślad. Wpływa bezpośrednio na jej zachowanie i tok myślenia. Los potrafi płatać figle i tutaj się o tym przekonacie.
ZAZNACZAM, ŻE TO NIE BĘDZIE KOLEJNA SCHEMATYCZNA HISTORIA. TUTAJ NIE MA CHŁOPCA, KTÓRY CHCE POMÓC WYJŚĆ DZIEWCZYNIE Z DNA I ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE. SZCZERZE MOGĘ WAM NAPISAĆ, ŻE CZYTAJĄC MIAŁAM WRAŻENIE, ŻE AUTORKA MA COŚ W SOBIE Z TARRYN FISHER. TE EMOCJE, TE MYŚLI I GŁĘBIA HISTORII POWALA. 
I nie mam pojęcia, od czego zacząć, przeczytałam ją już jakiś czas temu, a dalej brakuje mi słów. Mam totalny chaos w głowie i nie umiem przelać tego tutaj. Tyle tematów chciałabym poruszyć, ale kto to będzie czytać… Dobra postaram się jakoś to ogarnąć, za totalny nieład przepraszam, ale tak właśnie się czuję
Odniosłam wrażenie, że miejscami ich relacja była toksyczna. Już w późniejszych latach, a może i trochę wcześniej?  Jess była bardzo przywiązana do Jacea, przez swoją niską samoocenę. Nie miała ani oparcia, ani przyjaciela, nikogo i raptem pojawia się on, bezpieczny azyl, który ochroni ją od zła. Staje się jej takim przewodnikiem w życiu. I może to miało również wpływ na nią, była od niego zależna. Choć tego nie wiedziała początkowo. Zbyt mocno ona polegała na nim, z każdym jej problemem związany w jakiś sposób był on. Jess nie wiedziała i nie miała, z kim o tym porozmawiać, przecież najbliższą osobą był właśnie Jace.
Życie nie jest usłane różami, ta historia pokazuje nam podróż, bardzo smutną. Czasami trzeba popełniać błędy, aby stać się lepszym i silniejszym. Zrozumieć to, czym było wcześniejsze życie, a powitać nowe. Pokochać siebie i czuć się dobrze samą ze sobą. J podjęła bardzo trudne decyzje, myślała, że postępuje dobrze i ja to rozumiem. Tyle straconych szans, czasu i wyjaśnień…
Jedno cięcie i od tego się zaczyna, jedna kropla krwi i czujesz się lepiej? 
„Wiesz, moim zdaniem to my sami dajemy się zniewolić naszym umysłom. Musimy zacząć myśleć taki sposób, aby to dawało nam siłę, zamiast wpędzać nas w depresję i doprowadzać do rozpaczy”
„Terapia” to bardzo trudna lektura, czasem miałam chęć odłożyć ją i nie wracać. Zbyt dużo bólu i łez, wylałam przy tej książce.
Co mnie zaskoczyło? Chyba negatywnie to, to, że autorka zamknęła pewien rozdział w życiu bohaterów. Później mija 6 lat i bach… no właśnie, co działo się wtedy? Szkoda, że tak duży był przeskok w czasie.  I chyba o to chodziło? Abym mogła zobaczyć zmianę bohaterów, jak ułożyli sobie życie przez ten czas. Nie wiem, może i tak miało być.
Autorka porusza bardzo trudne tematy, które zostają tak naprawdę zamiecione pod dywan. Cała ta ignorancja społeczeństwa była szokiem dla mnie. NIKT, dosłownie nikt nie wiedział, co dzieje się z dziewczyną. Jaką rolę pełnią media społecznościowe w tym wszystkim? Gdzie są rodzice? Gdzie jakakolwiek pomoc od strony obserwatorów? Przecież ktoś to oglądał. Gdzie pytam, się reakcja dorosłych?  Brak mi słów na tę znieczulicę.
Pani Kathryn Perez udało się przybliżyć, wytłumaczyć konsekwencje depresji. Staje się głosem wśród innych wołających o pomoc. Uczucia Jess jak najbardziej prawdziwe. 
Zmusza do zadania sobie pytania, ile osób boryka się z takimi problemami? W jaki sposób można im pomóc? Dlaczego nikt nie zwraca na to uwagi? Co czuje taka osoba? Co kieruje nią? 
Autorka ma dar pisania. Stworzyła piękną, niesamowitą, porywającą historię, która zapadnie w pamięć. Przemówi do każdego niosąc nadzieję i pozwoli CI przejść terapię do zrozumienia. 
Złamane serce, strata najbliższych, potok łez, smutek, żal, tajemnice, które wyjdą na jaw zniszczą nie jedną osobę. Decyzje podjęte pod wpływem chwili, wydarzenia, które nie powinny mieć miejsce… To wszystko skumuluje się i zostawi beż tchu. Ta historia chwyta, zmiażdży i nie puści do samego zakończenia. Wywoła potok łez, przyniesie nadzieję i zmusi nas do zastanowienia się nad sobą. 
 Emocje, jakie mną targały nie sposób opisać, to trzeba przeczytać i poczuć. To było bardzo osobiste, emocjonalne i głębokie. Cała ta walka Jess o przetrwanie, walka o pokochanie samej siebie i zrozumienie swoich wyborów. Zmaganie się z chorobą psychiczną to jest podróż Jess.

Upadek, który jest kluczową „rolą” w całej TERAPII. Wzloty, choć jest ich niewiele. Tak bardzo łapiesz się tej namiastki nadziei, a życie ma wobec niej inne plany. Nie da się uciec od problemów, trzeba stawić czoło im. 
Musimy poddać się komuś, kto ma pojęcie na temat tego, przez co przechodzimy. Dzięki takiej osobie, możemy sobie pomóc i zrozumieć błędy. TRZEBA TYLKO CHCIEĆ! CHCEMY MÓC PONOWNIE ŚMIAĆ SIĘ Z MAŁYCH RZECZY I PODDAĆ SIĘ EUFORII. 
Nie traćmy wiary w siebie, swoje życie, każdy dzień jest coś wart. Wszystko zależy od ciebie, to jak zapamiętasz swoją przeszłość również, bo zmienić ją możesz tylko ty. 
A ja wręcz błagam i apeluję do WAS, przeczytajcie i poznajcie Jess. Postarajcie się choć trochę zrozumieć jej ból.
Zakończę moje pisanie cytatem:
„Dostrzegam coś więcej niż oni wszyscy. Widzę CIEBIE, Jessico Alexander. Widzę ciebie. I ty też powinnaś. Jeśli spojrzysz wystarczająco głęboko, zobaczysz piękną, silną dziewczynę, która ma u stóp cały świat”
by
Share: